Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

hefalump83

kobieta, 28 lat, Łańcut

160 cm, 66.00 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 10kg
Postanowienie noworoczne: Zrealizować 3 kroki: 1-70kg, 2-65kg, 3-60kg, 4-56kg.

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Sobota

11 lutego 2012 , Komentarze (1)

Obiadek zrobiony . Owoce morza z pomidorami+makaron pełnoziarnisty al dente :)
 Na podwieczorek kisiel i budyń wg. uznania :)
Dzisiaj mąz w klinice, dzieciaki wzięły się za porządki w pokojach a ja przesegregowałam ubrania dzieci. Wyjęłam nowe, większe itd A odłożyłam dla bratowej 2 worki 60l :)
Pościerałam podłogi, odkurzyłam, kurze, 2 parnia, zmywarka, prasowanie i teraz i odpoczywam.
A to moje ostatnie nabytki:
- oprócz rewelacyjnej maści z arniki ( na siniaki i stłuczenia dla Jasia) zakupiłam polecany prze kilka osób  podkład z Revlona  ( jest z silikonem i na mrozy idealnie matuje i zabezpiecza).
Jest jeszcze róż z Max Factor, utwardzacz i nabłyszczacz Eveline, paletka Ingrid i pomadka Inglota. Rewelacyjne krem do buzi Oillan ( smarujemy sie 15-20 minut przed wyjściem i dzieciaki maja ładne, nawilżone buzie), kuracja parafinowa do stóp z Bielendy  i prezent rozświetlające dorbinki.
A pod spodem odkrycie baz L 'Oreala :) Rewelacyjna pod podkład, na powieki i pod oczy :)
Przejechałam rano 8km na rowerku i poćwiczyłam mięśnie ramion :)

Miłego weekendu  życzę







Dodaj komentarz

Piątek

10 lutego 2012 , Komentarze (1)

Od rana na pełnych obrotach. Szarańcza dotarła do przedszkola po 9. Ubieranie Werci  to negocjacje modowe. Co dzień wyjmujemy inną kurtke zimową ( dobrze, ze ma ich tylko 3+ 2 płaszczyki). Fryzura, poranne rytuały itd. Na całe szczęście Janek jest mało wybredny.
Byłam w warzywniaku i po pieczywo. Kupiłam warzywka i ciemne pieczywko.
Na obiadek barszcz od wczoraj,łosoś na parze + surówka z pekinki a na kolację zrobię  sałatki makaronowej, bo takie były prośby. Musze jeszcze przed 17 skoczyc na zakupy do rzeszowa: zapas ryb, owoców morza itp zdrowszych rzeczy na finishu. A jutro mam w planach owoce morze z pomidorami + makaron pełnoziarnisty.

Na śniadanie zjadłam grahamkę: jedna część z almette+rzodkiewki+pomidor. Druga: filet z indyka, kawałek sera pleśniowego + rzodkiewka.

Mam trochę prasowania i trochę spraw do załatwienia z kliniki. Jeszcze obiecane zakupy w sklepie medycznym dla męża.

Dzisiaj wieczorem rozkładam sofę w salonie i oglądam tv + wsmarowuje w siebie mazidła wszelakiej maści.

Dokarmiłam "nasz" inwentarz zaglądający na działkę. Towarzystwo kulturalne wchodzi bramą, której żadne z nas nie zamyka i bramą wychodzi :)

No i okulary na które czekam :)
Model klasyczny Wayfarer 2140 bo taki też myślałam, że kupię do mnie pasuje. Przymierzałam a te mają podobny kształt do moich kupionych u optyka i chyba najbardziej twarzowy jak dla mnie.








Dodaj komentarz

Czwartek

9 lutego 2012 , Komentarze (1)


Poranne rytuały za nami. Dzieciaki w przedszkolu, poczta , bank zaliczone. Mikro zakupy też. Wczoraj poszłam spać po 1, ale nie ukrywam , że dawno tak dobrze nie spałam. Przed snem "wydzieliło się" mnóstwo endorfin i pewnie dlatego :)



Wstawiłam barszczyk biały  z jajkiem. To tyle z mojego gotowania. Wczoraj zrobiłam sernik na zimno z wiśniami i galaretką a na spodzie herbatniki :) No to była prośba koleżanki, która ma dzisiaj wpaść na kawę :) No i tyle pokus

Plan. Plan jest prosty, treściwy i póki co ograniczam do kilku zachowań. Obserwowałam siebie i tyo co kupujemy, jemy ostatnio i basta.

1. Obiecałam sobie, że w lodówce będzie mniej węglowodanów a więcej warzyw, nabiału i tych zdrowszych rzeczy.
2. Całą rodziną przechodzimy na pieczywo pełnoziarniste a nie na ciepłe bułeczki
( o tak blisko nas jest piekarnia)
3. Spisuję co zjadam ( na razie bez liczenia kalorii).
4. Nie słodzę kawy,herbaty...
5. Wracam do picia większej ilości wody.
6. 4 razy w tygodniu ćwiczę ( od 30-60minut)
7. Jeden dzień w tygodniu pozostawiam na jedzenie słodyczy ( np. w niedzielę zjem coś "zakazanego").

No to tyle nie ma jakiejś filozofii póki co testuje ten plan 2 miesiące a potem zobaczę co i jak.








Powyżej zdjęcie jednego z 6 sztuk, które witają nas przy porannej kawie i są niemalże naszymi "domownikami". Mamy jeszcze inny inwentarz , który dokarmiamy. Takie właśnie widoki mamy na naszym zadupiu :)





Dodaj komentarz

Środowo

8 lutego 2012 , Komentarze (2)

Wreszcie złożyłam wnioski o wymianę prawa jazdy i dowodów rejestracyjnych z samochodów. Adres się zmienił i liczba odwiedzanych instytucji tez była spora do załatwienia. No, ale jestem na finishu.

Szarańcza w przedszkolu. Mąż w euforii dawno nie widzianego pana Zbysia z Włoch poleciał do kliniki. Ja ogarniam bałagan. Mam sporo prasowania i obiad dzisiaj od mamusi ( bigos z zamrażarki). Tzn bigosik wyjęłam bo nie jadłam dawno :)

Plan dopieszczam i pewnie jutro rano napisze co i jak. Podchodzę racjonalnie i staram się tak sobie zorganizować by czas też na to był.  Raczej w granicach swoich możliwości.
Wczoraj Jasiek "zdemontował" Werci zapięcie w foteliku i takim cudem okazało się, że już  mogę zakupić samą bazę od 15kg ;) Wreszcie bez fotelika. Jasiowi jeszcze trochę i też zmienimy. Pewnie na jesień jak osiągnie limit 15kg, bo na razie 11kg :)
Nie wiem z jakiej okazji dostałam przyzwolenie na pewne szaleństwo, ale zakupiłam właśnie butki na lato ( kuźwa gdzie tam lato) i torebkę worek :) Kolejny raz moja słabostka wzięła górę. Okulary i dieselkowe buty poczekają jeszcze :)
A to moje zakupy dzisiejsze:
czarne skórzane buciki



torebeczka


A na te poczekam do marca :)



Póki co zmykam, bo już przed 14 :) Dzisiaj wieczorem mam zamiar rozkoszować się w zaległej chemicznej lekturze i nie tylko... Miłego dnia wszystkim życzę.

Dodaj komentarz

Sobotnie urodziny Janka

6 lutego 2012 , Komentarze (5)

Po intensywnym weekendzie , intensywny poniedziałek. Szarańcza odespała imprezę i została odwieziona na 9 do przedszkola i żłobka.
Goście się rozjechali wczoraj a było ich 19 sztuk czyli dopisali.
Ja trochę pofolgowałam.
Jasiek poszalał i ostrzygł się z tatusiem. Teściowa protestowała, ze jego bujna czuprynka została ścięta w zimie, ale co tam odrosną.
Solenizant zabawiał towarzystwo i śpiewał sobie na całe gardło Sto Lat!!

Ja po obejrzeniu filmu z urodzin i zdjęć stwierdzam, ze wyglądam trochę jak babochłop i po nocnych rozeznaniach co i jak powinnam się zebrać, bo w maju mam urodziny  i trzeba wyglądać.
Przed weekendem zakupiłam rewelacyjną bazę z loreala :) i kilka kosmetyków.
Choruję na kilka rzeczy i skrupulatnie zbieram finanse: na botki z Dieselka, nowe okulary ray ban i torebkę worek adax. Mąż łaskawym okiem patrzy a walentynki się zbliżają, wiec zapewne coś się zjawi a na resztę popracuje po feriach :)


Odśnieżyłam mega długi wjazd i podwórko, samochód wstawiłam do garażu :)
Wstawiam, bo wyobraźcie sobie, ze w zatankowanej ostatnio ropie wykropliła mi się chyba woda i delikatny dieselek nie odpalił przy -29 bo stał pod chmurką.  Zrobiłam też eksperyment i wystawiłam 2 butelki : ropa+ ulepszacz do paliwka i ropa+ odrobinka denaturatu. Ulepszacz trochę "ściął"  paliwko :( teraz w razie W mam denaturat. Przetestowałam z czystej ciekawości.
Ogarniam po weekendzie a przed przedszkolem muszę pozałatwiać sprawy na mieście. Wieczorem mam ambitny pomysł by rozegrać taktycznie swoje podejście do wzięcia się za siebie. Musze jakiś plan "naszkicować".


Matka Polka utuczona z szarańczą :)

Janek po męskiej wizycie u fryzjera.


Mąż z pomocnikami







Dodaj komentarz

Wtorek 2

31 stycznia 2012 , Komentarze (3)


A to jeszcze ostatnie testowane zakupy. W makijażu jestem dość oszczędna stąd też w mojej kosmetyczce mało tego typu  specyfików. No, ale zaczęłam testować i szukam dobrego podkładu. Przerobiłam kilka z Vichy i rewelacji w moim przypadku nie widać.  Za to  balsam do ust z Nuxe serdecznie polecam ( z miodem), szampon Klorane i korektor Gosha. Reszta testowana ( eyeliner, puder transparentny,cienie i podkład) i powiem za jakiś czas. mam też tusz do zielonych oczu i ponoć odrobinkę podkreśla tęczówki, ale to subiektywne zdanie męża.
A może ktoś doradzi jaki podkład jest dobry . mam dość suchą cerę ze strefą T i w okolicach nosa lubią się robić czerwone plamki :(


Dodaj komentarz

Wtorek

31 stycznia 2012 , Komentarze (2)

Żyję i cieszę się wiejskimi urokami.
Szarańcza wędrowna w przedszkolu i żłobku. Janek - w sobotę kończy 2 lata. Jak co roku będę sprawdzała swoje umiejętności kulinarne: tort, tarta z wiśniami, serem i galaretką itp.
Nie żebym jako ślązaczka nie potrafiła gotować, ale co roku staram się robić sama torty i ponoć mam los talentos w tej kwestii. No może z chemika powinnam się przekwalifikować na cukiernika.
Solenizant od dzisiaj bez pieluchy. Woła siku i negliżuje się na każdym kroku. Załatwia potrzeby do nocnika i czasem w rajstopy :) Ale panie w żłobku ponoć wezmą go na przeszkolenie :)

Lista gości skromna, bo wyjątkowo chorzy, zaniemogli itd.Jak co roku zresztą i wcale się nie martwimy z tego powodu. Liczy się małe ale za to doborowe towarzystwo.

Z frontu walki okiennej oznajmiam, że umyłam wszystkie okna. Od podpiwniczenia do piętra.
Doszorowałam schody i płytki, w których w fugach siedziała jeszcze gładź.

Z frontu domowego. Mąż przyniósł wczoraj  pyszności procentowe i wysokokaloryczne wyroby pani Ani. Pani Anna w ramach podziękowań i tego, ze uratowano jej 2 zęby  które inni chcieli usuwać, bo były solidne zmiany rozpuszcza całą naszą rodzinkę.
Upiekła pysznego , smaczniutkiego keksa i serniczek. Oczywiście część została w klinice, ale reszta kusi, kusi i kusi.
Wytrwale wspieram męża w poczynaniach specjalizacyjnych. nawet zdeklarowałam się, ze po zdjęciu aparatu pozwolę sobie wszczepić 2 implanty :) No tak jako żona mam być królikiem doświadczalnym.

W domu ciągle doby brak. Jutro ekipa ma  zamontować satelitę - wreszcie normalne wiadomości w tv.
Popędzam na moim rowerku  i intensywnie pracuję. Wielkimi krokami przymierzam się do jesiennej emigracji z domu na jakiś etat. Jakiś interesujący mam w Dębicy, bo pan X zaproponował i czeka na odzew. Oj praca marzeń tylko te 65km w jedną stronę i szarańcza na głowie . No nic może się skuszę. Mam czas. Może znajdę panią, która odbierze szarańczę o 17 i będzie przywoziła do domu. Czas pokaże a ja dojrzewam do pewnych decyzji.

Dietkowo przyzwoicie, bo jak ma być poprawnie skoro co 4 pacjentka nas kusi a mąż te pokusy znosi do domu. Klinika regularnie ma  serwowane słodkości. Przed świętami były nawet krokiety i uszka :)
 
Zmykam do prasowania i jakiegoś obiadu. Mam mniej korepetycji bo zaczęły się ferie  - trochę luzu. No, ale uczelniane współpracę mam jeszcze na stanie.

Dzisiaj w planach nawiedzenie kilku miejsc w mieście, trochę pracy i wieczorem robię sobie domowe spa.
Teraz zmykam do obowiązków.
No i oczywiście przeprosiłam się z garażem :D

Dodaj komentarz

Chwilowy wpad

19 stycznia 2012 , Komentarze (1)

Wczoraj przyszedł wreszcie mój kettlerek i zrobiłam na nim już 14km w ramach odstresowania i odreagowania, bo jak się okazuje od uwalniania endorfin mam zakwasy w pachwinach :D

Gdyby napisać co ostatnio u nas to jak w kalejdoskopie.  Byłam w Kielcach i jak co roku trafiłam na jakieś ciekawe warunki klimatyczne: od Mielca do Szczucina mega śnieżyca, a od Szczucina do Buska tiry porozchrzaniane w poprzek drogi, bo była szklanka. Zgrabnie manewrując z kolegą na gdańskich blachach poszaleliśmy slalomem i dotralismy wielkim cudem do Buska. potem to już pojawiły się piaskarki i do kielc w wielkim korku tez dotarliśmy.

Tatuś przeszedł zapalnie płuc. Prześwietlanie zatok i nadal jest leczony 3 już antybiotykiem.
Po powrocie odbyłam rozmowę z moją babcia ze Śląska a w poniedziałek babcia zadzwoniła i przedstawiła się jako 29latka. Zero kontaktu, mowę odebrało i oddelegowałam rodziców po nią. Przywieźli do Kielc - chociaż babcia stawiała opory, ze zdrowa, młoda... Moje obawy sie sprawdziły. miała niestety udar. Na całe szczęście leży pod dobra opieką w kieleckim szpitalu a ja niezmiernie się cieszę, że taki bystrzak ze mnie.

Jutro mam spotkanie z pewnym panem, który ma mi wytłumaczyć co i jak inwestować.
Po 17 zaprosiłam naszych sąsiadów jednych jedynych których mamy w bliższej okolicy.
W sobotę idę na 20 do kina z koleżanką. A mąż spędza czas z dziećmi.
Padam na buzię. Ale na koniec kilka zdjęć szarańczy wędrownej na podłańcuckich włościach. Pozdrawiam












Dodaj komentarz

Udało się...

6 stycznia 2012 , Komentarze (4)

Żyję. Mam się przyzwoicie. Zeszły rok był jednym z najbardziej intensywnych w moim / naszym życiu. Udało nam się przeprowadzić do domu 2 dni przed Wigilią :D Tego w żadnych planach nie przewidziałam.

W piątek skończono mi kuchnię :) tak przed wigilią.

Tak mieszkamy niemalże na wsi :)( 13km od Rzeszowa - okolice Łańcuta) Kocham to miejsce pomijając fakt, że budowa okolicznej autostrady, naszej serwisówki pozostawia wiele do życzenia. Na jesień sprzedajemy 3 letnią skodę i kupujemy obowiązkowo jako drugi samochód po linei - terenówkę. Póki co ja jeżdżę lineą  i ona gorzej znosi błotko i wyboje, ale nie narzekam bo nie zasypuje nas :)

Dzieci w siódmym niebie, mąż w siódmym niebie a mnie brakuje doby na ciągłe wypakowywanie, ogarnianie, układanie, pranie, sprzątanie, realizację zawodową itp.itd.
Pobijam rekordy w sypianiu 5h na dobę. Niestety tarczyca przez to szaleje, samopoczucie szaleje a ja jakoś daję radę. Mało tego mam energię :)

W tym uroczym miejscu byliśmy odcięci od świata: zero net, zero stacjonarnego, zero tv. Kilka dni temu tps zrobiła przyłącz i mamy wreszcie wszystko co trzeba na naszym kochanym zadupiu :)

Ogarnę się, uprzątnę i niebawem wracam na grzeczne tory diety. Ocykam swoje kuchenne królestwo, bo z tego najbardziej jestem zadowolona. Niestety cały sprzęt doszedł na czas oprócz piekarnika. Mąż wymyślił  zmianę w ostatniej chwili i robiliśmy podmianę udogodnienie w postaci Hoovera z pyrolizą i czekam na mój piekarnik :( Zabrałam stary do podpiwniczenia i mam póki co zwykły

Na święta dotarł za to wspomniane schody bez poręczy, ale poręcze będę w poniedziałek. Stolarz wziął projekt stołu, krzesła domówiłam wcześniej. Sypialnia w rozsypce, bo mamy zbieraninę tego co gdzie indziej nie wlezie i nie pasuje, ale jesteśmy szczęśliwi, dzieci zadowolone i żyjemy sobie tak jak zawsze chcieliśmy. W końcu nie od razu Kraków zbudowano. Liczy się atmosfera i miejsce i oczywiście ludzie :)

Dziewczynki i chłopcy mam nadzieję, że w tym roku zrealizuję swój jeszcze bardziej ambitny plan budowlany i zawodowy :) Przy domu jeszcze ogrom pracy a ja zamierzam temu podołać :)

Pozdrawiam wszystkich którzy o mnie pamiętali i pisali. Dziękuję serdecznie.

Wagowo:66kg


Dodaj komentarz

Jaki rowerek

6 grudnia 2011 , Komentarze (6)

Ja tylko na minutę. Potrzebuję pomocy osób, które sporo wyjeździły na rowerku magnetycznym.
Chcę już wreszcie zakupić rowerek . Cichy i dobry. W granicach od 1000-1700zł. No chyba, ze są ciche, dobre, wytrzymałe poniżej 1000? Czekam na wasze sprawdzone propozycje. Mam jakąś tam opcję, ale zero doświadczenia a wy niektóre pedałujecie to pewnie możecie  na ten temat coś powiedzieć. Z góry dziękuję.

Dodaj komentarz