hefalump83

kobieta, 29 lat, Łańcut

160 cm, 66.00 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 10kg
Postanowienie noworoczne: Zrealizować 3 kroki: 1-70kg, 2-65kg, 3-60kg, 4-56kg.

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Deszcz, deszcz i wiatr

17 maja 2012 , Komentarze (5)

Chyba szału dostanę z ta pogodą. Zimno jak cholera i pełno wody. Moje 4 letnie czeskie toczydło przeglądnięte, naolejowane itd.  Jutro przed wieczorem koło 19 ruszamy do Kielc z Werką i Jasiem + 2 drzewka  :) O tak wiozę mamie. Jako, że dzisiaj skończą nowy dach to po rozwaleniu przydomowego skalnika i ogrodu ma deprechę i postanowiłam zakupić cudne drzewka. Migdałki takie różowe. Sama mam ich chyba z 4.
Straciłam godzinę na przewalenie domu. W zeszłym roku kupiłam chyba Janowi kalosze ( przyduże trochę). Gdzieś schowałam i po przeprowadzce nie mogę odnaleźć. A rano były kaprysy, że siostra ma a on nie :( Muszę mu coś kupić przed odebraniem ich z przedszkola.
Wrrrrrrrrrr obleśna pogoda. Zupka ogórkowa się pyrka + rybka na parze.
Jutro piekę sernik z wiśniami i kruszonką. Mąż jakiś tajemniczy. Coś wnosił , przynosił, zamykał garaż na klucz , żebym chyba nie zobaczyła.  No tak w niedziele walnie mi 29 wiec pewnie coś kupił i do garażu schował. Mało pomysłowy.
Dzieci zdrowe. zachwycone deszczową pogodą po przedszkolu urządziły błotne kąpiele za domem w ogródku. ja zdrowa, ale jakaś roztargniona. Wczoraj byłam na fitnessie i nadal kondycja kiepska, ale daję radę.
Dzieci na liście przyjętych do przedszkola. W tym roku sporo , sporo odrzucono ze względu na brak miejsc. Mimo, że u nas w Łańcucie są chyba 2 czy 3 przedszkola prywatne to jednak dzieci dużo za dużo.
Mąż się znowu szkoli na weekendzie i chyba coś knuje, bo prosił bym w niedzielę wróciła wcześniej ok 18. No to wrócę. Musze tylko wtyczkę do cb wymienić bo stara się rozpipczyła.
Mam 14 koszul do wyprasowania 5 kompletów gabinetowych i kolorowe cichy dzieci.  Kolejne pranie się pierze bo przed wyjazdem chce się ogarnąć. W sobotę mam zamiar oddać się malutkim zakupom z moją mamą. Chce tacie na 1 czerwca na urodziny kupić coś i mama ma mi w tym pomóc.
A wieczorem popołudniu chcę porzucać spinningiem na Nidzie, bo nie ma komarów i może coś wpadnie na haczyk. Będę bez męża, wiec wypróbuję nowy spinning.
Spadam do obowiązków, bo potem ruszam na poszukiwania kaloszy i warzywne zakupy. Pozdrówki
Dodaj komentarz

Czwartek

10 maja 2012 , Komentarze (4)

Siedzę z paszczą umazaną żółta glinką. Przerabiam tę maseczkę już kolejny raz i efekty są zadowalające. Musze tylko maziać się pędzlem co jakiś czas by nie zaschła na maxa.

Zakupiłam kabelek 30metró i mam Was w sypialni na lapciu. Zrobiłam  tymczasowy drugi przyłącz pod modem. Nie chce mi sie siedzieć samej na dole. Dzieciusie czytają, gadają i zamierzają iść spać.

A ja wytrwale czekam do 22.30 na powrót męża. Wczoraj oznajmił mi, że zwiększył mi stawkę ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków i od śmierci naturalnej. Suma sumarum mamcia się śmiała, że wysoko mnie ceni. No wycena to 600 tysiaków. Dzisiaj zadzwonił powiedzieć, że siebie też bardzo zwiększył co bym nie myślała, że che mnie kaput. Mamcia oznajmiła, że zdecydowanie powinnam zdjąc nogę z gazu i zdemontować cb . Jeździć ostrożnie i zogdnie z przepisami. A do poznania, Wrocławia i Sopotu pociagiem :) No jaja nieziemskie normalnie. Kazałam się wszystkim uspokoić i zapomnieć. To tylko zabezpieczenie i dobrze jak jest. Wczoraj pan opowiadał jak koleżanka miała umówiony termin na podpisanie ubezpieczenia. Była przedstawicielką, rozwódką. Wracała z Mielca i rozbiła się 10km od Rzeszowa. Zostawiła 5 letnią córkę :( Stąd jak ja to mówię przezorny zawsze ubezpieczony.

Temat zielska: rośnie naprawdę jak na drożdżach. Dzisiaj przerwałam rzodkiewkę i sałatę i podrzuciłam miniaturowemu królikowi sąsiadki .

Wercia negocjowała dzisiaj z mężem :kontrakt" . Mąż próbuje namówić ja by wzięła udział w reklamie kliniki. Ona twardo nieugięta wynegocjowała gaże w postaci: parasolki z hello Kitty, nowej sukienki z falbankami, sterty farb i pasteli olejowych, wizyty w Zoo i tylko żywy kucyk zostaje kwestią sporną. W przyszłym tygodniu ma odbyć się 2 dniowa sesja . Oczywiście po przedszkolu oznajmiła i po wizycie w teatrze, bo ona nie będzie opuszczała dni w przedszkolu :) No nieźle ja tak nie miałam.

Spadam zmyć te babry :)
Dodaj komentarz

Środa

9 maja 2012 , Komentarze (5)

Nie czuję, że dzisiaj środa, bo ostatnio czas leci jak opętany.
Dwa dni pod rząd mamy naszego doradcę finansowego na głowie, bo podejmujemy pewne strategiczne decyzje. Wczoraj zasiedzieliśmy się do 1 w nocy.
Dzisiaj byłam na siłowni i padam :)
Wczoraj z rana ogarnęłam domek i prasowanko.
Weekend majowy minął pracowicie: tydzień na stanie teściu, 2 grille ze znajomymi, koszenie, podkaszanie, sadzenie, plewienie, podcinanie ( innymi słowy grzebanie w ziemi).
Mąż się uśmiał, że pierwszy raz w życiu zamiast wydać parę stówek na buty wydałam je na cebulki, kilka doniczek i inne zielska. haha jeszcze nic straconego.
Wercia robiła kiedyś ze mną zielnik kuchenny. Tzn w takiej doniczce posiałam to co potrzebuję mieć często i gęsto pod ręką. W ogródku mam już rzodkiewką sporą, sporą, powschodziła super: sałata, marchewa , męża dynie itd. Wszystko dlatego, że mamy 4 rządki i przykrywałam je agrowłókniną.

Mam dzisiaj po 17 pewną studentkę na stanie i muszę popracować. Wieczorem muszę zrobić porządek w papierach itd. Mam jeszcze filet: zrobię pyszne kąski w piekarniku i mix sałat z fetą.

A to moja córcia, która nie odpuszcza żadnych prac związanych z grzebaniem w ziemi :)

Pomagała robić zielnik.


A to 2 dni po wysianiu. Rosną błyskawicznie moje ziółka.

Z nowych nabytków i tych, które polecam na cieplejsze dni to bardzo lekki podkład matujący z Lancome



A to próbka kryjącego, ale miałam go z 2 razy na sobie i trudno mi jeszcze coś powiedzieć ( nie zatyka mnie i jest niezły, ale chyba zbyt ciężki jak na ciepłe lato)


No i paletka cieni z Estee Lauder. Używałam już tych cieni w mniejszych kompaktach duo i jak dla mnie się sprawdziły. Ponieważ ostatnio sporo kosmetyków kolorowych zapożyczyła sobie Werka :) Wybawiła się, wypaćkała ( w sumie były przed terminem ważności) top ja zakupiłam taką paletkę.
Maluję się nią kilka dni i jestem zadowolona. Nie zbierają mi się w załamaniu i kolory są odpowiednia na lato. Czuję się w nich dobrze.


A co do pytań o podkłady mineralne. Fajnie się sprawdziły próbki, tylko czekam na paczkę z wiekszą ilością. Bo coś mnnie w tym czasie uczuliło i nie doszłam co :) Jak kolejna paczka przejdzie testy to może zakupie większe pudełeczko podkładu mineralnego.

Z serii dezodorantów do stóp zakupiłam sprawdzone 2 sztuki i mleczko do ciała. Ostatnio moja skór bardzo się przesusza i zużyłam w błyskawicznym tempie masła do ciała do pudełka z Bielendy. Kusi mnie masło z Body shopu, ale na razie robię listę zakupową a potem zweryfikuję.


Dla Werci zakupiłam już jakiś kawałek temu szczotkę, bo ma dłuższe już włosy i nie znosi targania. No przyznam się, że mąż uwielbia być nią drapanym po plecach a Werka czesana i nie płacze :) Czyli 2w1.

No a na finał wczorajszy obiad i podwieczorek :)
Obiad: żeberka z rękawa, ziemniaczki gotowane bez tłuszczu, kalafior.



Deser: wiśnie, kiwi itd. mix orzechów i pestek, ciutka śmietany bitej



Zaliczyłam jeszcze wizytę u endokrynologa i podniósł mi dawkę leków z 50 na 100 eutyroxu. No czuję się normalnie bez żadnych objawów. Zobaczymy co dalej.
Zaliczyłam wizytę u laryngologa z Werką. Przygłuchła nam i okazało się, że trzeba uszka wypłukać. Od razu dziewczę stwierdziło, że doskonale słyszy. Potem chciała jeszcze nawiedzać wszystkich lekarzy po kolei i wykupić pół apteki. No, ale finalnie została odwieziona do przedszkola i było git.
A dziewczynki umyłam i założyłam w całym domu okna i moskitiery. Kuźwa od 3 dni u nas pada :(
Zmieniłam pościele, odświeżyłam kilka dywaników. Wymyłam łazienkę na tip top. To takie ostatnie dni. Miałam jeszcze trochę korepetycji przed maturą :) Trochę innych robót okołoklinikowych.
No jestem "obrobiona". A zapomniałabym nerwobóle przeszły, odpuściłam sobie nerwacje przyjazdami. Mąż teraz chodzi wścieknięty, bo siostrzyczka zażyczyła sobie licówki na zęby góra i dół. Tłumaczenie, że prawdopodobnie nie da rady w ciagu 7 tygodni okazuje się  nieskutkujące. Bo jak zrozumieć, że do licówek trzeba najpierw mieć odpowiednio ustawiony zgryz ( minimum 3 miechy noszenia szyny) by po powrocie do ameryki nie pomstować, że kupa kasy się rozwala. Negocjacje trwają :) a mąż cierpliwy człowiek stwierdził, że odeśle do kolegi do stolicy, co by siostra nie narzekała, że nie chce jej zrobić . Wniosek: zawsze śmieszy mnie to, że uważa się, że specjalista wie mniej niż pacjent dokształcony prze internet. No a drugi wniosek w rodzinie zawsze chociażby nie wiem jak człowiek się starał wychodzą kompikacje. O tak wiem jako żona - jestem jasnym dowodem. No, ale to temat na koniec maja kiedy to Ameryka Nas odwiedzi :)

Mój nastrój w skali 10punktowej :) 9 :) Jakoś dobrze się czuję. Fitness pozwala mi wywalić złe emocja i wyżyć się. Tylko potem jak pisze coś to ręce mi drżą prze pierwsze kilak godzin :) Pozdrówki
Dodaj komentarz

:)

25 kwietnia 2012 , Komentarze (5)

Korki jakoś poszły sprawnie. Może dlatego, że to mój ulubieniec i ostatnio bardzo się przykłada.

Mąż wrócił. Na wejściu wzbraniał się i usprawiedliwiał, że szanowna mamusia Nas wkopała a on nie kłóci się przy pacjentach i postanowił jej złożyć wizytę  po przylocie dzisiaj. No cóż mamusia oznajmiła, że przez fanaberie dekoratorki wnętrz jej widzimisię itd nie ma mebli w kuchni i salonie :( Nie może tak gościć córci, więc musi być u nas. Mąż się ściął z mamusią, wyjaśnił jej kretyńskie, egoistyczne zachowanie i na weekendy będą u niej się cateringować i gościć.Zawsze to 2 dni mniej tygodniowo.
Już trochę późno by rwać włosy z głowy.  Obiecałam sobie, że na czas wizytacji szwagierka przejmie stery w kuchni ( w końcu ona zdrowiej gotuje , po amerykańsku ;)). Nie wiedziałam, że Amerykanie taki zdrowy tryb życia prowadzą :)
Jednak najważniejsze, że ma wyjaśnić swojej siostrze, że takie wizyty bez uprzedzenia i bez pomyślunku są "nieeleganckie". To jest dla mnie najważniejsze, niech wie, że nie jest pempkiem świata i ma mamusię :)

Zapomniałam się pochwalić, że rano odbyłam 1godzinne zajęcia fitness. Przeżyłam i miałam kopa na cały dzień. Zamówiłam sobie dzisiaj wrzosy. Przyjadą do mnie niebawem i część wsadzę na podwórku a może coś do doniczki. Są cudne : czerwone, fioletowo-różowe, różowe, fioletowe . Ogrom krzyżówek.

Piję wapno i chyba mi mija ten wysyp czegoś na rękach.
Ale dziewuszki ponieważ miałam "nerwy" postanowiłam otworzyć książkę kucharską na stronie 64 i przykryć plastikowa miską ( to miała być atrapa obiadu). Mąż się pyta : kochanie co dzisiaj na obiad? A ja na to, że obiad jest pod miską. Uchylił miski i chichocze. Pyta co to jest? No a ja na to, że Twój obiad jest w książce kucharskiej na stronie 64 :)

Teraz stoi w kuchni i robi zrazy w sosie pomidorowym :) Pewnie na 22 będą :) No, ale jak to miło jak ktos dla nas gotuje :) Mamusia mówiła: męża trzeba sobie wychować :))) Może u nas już trochę późno ale przechodzimy etap resocjalizacji hihihi.
Dodaj komentarz

Środa

25 kwietnia 2012 , Komentarze (4)

Mąż wrócił :) no, ale nie do domu (chyba boi się spotkania twarzą w twarz , po wkopaniu Nas w gości) pojechał do kliniki bo przeciez tam czekają przypadki :)

Ja dzisiaj szalałam :) O tak w szkółce leśnej. Budżet uszczupliłam o parę złotych, ale zakupiłam 3 cudne magnolie. 3 cudne rózowe "orzeszki" takie kwitnące kule na pniu.
Morele, porzeczki i jakies tam inne. Obsadziłam 40arów wzdłuż i poprzek i wróciłam umęczona. Przy okazji wykosiłam za domem. Przed wykosi mąż!

Teraz poluje na wrzosy. Mam zamiar w takiej starej donicy z granitu ( pozostałość po właścicielce) zrobić na próbę małe wrzosowisko.

Zmykam , bo o 17 mam korki i musze jeszcze się zorganizować, odebrac dzieci i nakarmić, napoic bo o 17 pani hania sie delguje do opieki i zabaw. Lecę i pozaglądam wieczorem.
Dodaj komentarz

Oszaleję

24 kwietnia 2012 , Komentarze (4)

Wrrrrrrrrrrrrrrr
Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Ajjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj
Wymalowałam dzisiaj 10l emulsji :) Odświeżyłam pralnię, kotłownię i zejście do podpiwniczenia + takie tam pomniejsze ściany w podpiwniczeniu. Raz już były tynki malowane, ale świeże to wypiły. No, ale moje malowanie to skutek "euforii" w związku z wieściami.

Po 1. 25 maja przylatują na miesiąc :szwagierka, mąż ( jej mąż tylko na tydzień) i dwójka dzieci ( 4lata i 8 miesięcy) ze stanów. Mieli przylecieć w lipcu.
To nic, że przylatują: właśnie się okazało, że teściowej nie zrobią kuchni, mebli do salonu itd.
Dziwnym trafem będą mieszkali u nas . Dziwnym trafem mąż od 2 dni mnie unika, bo to on nas w to wrobił. Dziwnym trafem musiałam zrobić terminy, bo szwagierka chce Holywoodzki uśmiech i chce na wszystkie zęby licówki.
Dziwnym trafem ponoć jej prawko w Polsce będzie nieważne i trza ja będzie wozić.
Dziwnym trafem teściowa ma full pacjentów i dziwnym trafem dla kochanej, wzorowej córeczki będzie miała mało czasu.
No, ale najdziwniejsze jest to, że wszyscy myślą, że rzucę korepetycje, pomoc studencką, obowiązki związane z klinika i oddam się jej, bo jestem jedyna oprócz naszej szarańczy, która może to zrobić.
Zapowiedziałam, że Jaś i Werka będą chodzić normalnie do przedszkola i żłobka, bo płacimy za to zbyt duże pieniądze by zrobili sobie fiestę.
Nie żebym była na nie. No, ale jestem na NIE!
Oznajmiłam teściowej, że córka powinna przylecieć na taki czas do mamy a nie do brata. Teściowa stara spryciara udała, że nie słyszy i powiedziała, że damy sobie radę :)
Na co ja, że nie wiem czy zechcą na tym zadupiu mieszkać ( to jej słowa ). Może jednak warto zarezerwować hotel . Podkreślam dobry, bo to teraz jak "szlachta".
To nic. W piątek przylatuje teściu z Anglii na tydzień :) Ja chyba oszaleję. Nie wiem czy przed domem mamy szyld agroturystyka?
Mąż oznajmił, że musi ciężko pracować na mój nowy samochód. Na co ja odparłam, że moze siostrzyczka nam ze stanów coś pośle z racji mienie przesiedleńczego. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Może powinnam więcej nerwosolu zakupić. Zatem wyżywałam się dzisiaj na wałku, ścianach. Jak przyszedł mój licealsita na korki to z uśmiechem zapytał: Co malowanko było? Tak, a co-odparłam. No bo ma pani włosy białe :)

Boże mam jakiś grysik na twarzy i czerwone krostki na rękach po łokcie. Zwłaszcza na prawej. Kupiłam wapno dzisiaj i piję. Nie wiem co mi jest. Nerwobóle nadal męczą a jutro rano mam iść na wypasiony  fitness :) Kupiłam se cyckonosz w rozmiarze odpowiednim o nazwie:  Panache Sport by mi cycki nie majdały. Dobrze skrojony to będą na miejscu.
Lece powiesić firankę Jasiowi i zamontować rolety, bo przyszły.
Dietkowo przyzwoicie.

Dodaj komentarz

Wdzięczność nie zna granic:)

20 kwietnia 2012 , Komentarze (7)

Właśnie otrzymałam niespodziankę od męża. Miała być wieczorem, ale ponieważ asystentka wracała z pracy a przejeżdża obok podrzuciła.
Na początku myślałam, że to żart. No, no.
Otóż jakiś czas temu mąż leczył pewne starsze małżeństwo. Pamiętam, że u Pani X robił jakieś uzupełnienia - protezę szkieletową. Pani już starsza chwaliła się, że często jeździ do ziemi świętej.

Na tej wizycie poprosiła też o pewne zaświadczenie ze zdjęciem z radiowizjografu (rtg)  w języku angielskim z odpowiednimi pieczątkami itd. Po to, że często lata i żeby nie musiała na lotniskach przy odprawach wyjmować tej protezy , pokazywać itd. Pomocna dłoń czyli ja wg wskazówek męża napisałam a on sprawdził itd.
Pani zadowolona, wdzięczna och,achy. Powiedziała, że sie odwdzięczy pamiątką .
Uczyniła tak.  Otwieram przyniesiona torebkę ( asystentka Beatka chichocze) a tam: tadam liter dobrej wódeczki i różaniec z ziemi świętej :)

Mąż powiedział, że różaniec dla mnie a wódeczka dla niego. W końcu przyczyniłam się do radości Pani w 50%.

Różne drobiazgi były, ale z tego chichocze cała klinika :)
Dodaj komentarz

Piątek

20 kwietnia 2012 , Komentarze (4)

Ciężki, trudny i bolesny ten tydzień. Po 1 spadłam którejś nocy ze schodów :) chyba w poniedziałek ( efekt: otarte kolano i boleści). Po drugie dostałam nerwobóli. Najpierw w ręce w okolicach węzłów pod pachami i cycka a drugi plecy nad nerką. Boże ręka przeszła a plecy. Nie śpię, marudzę itd.
Czasem bardziej stresuję się egzaminami osób, które przygotowuję, niż swoimi na studiach kiedyś. Może dlatego, że mi zależy.  Może dlatego, że tak bardzo się w to angażuję, wylewam poty i cenię sobie ten uśmiech kiedy ktoś mi dziękuje :)

Mąż mnie stresuje, goni, dodaje obowiązków. Poleciał do Frankfurtu :( Wraca w przyszłą środę. Buuuuuu. No, ale ja mam trochę na głowie. Zapisałam się na fitness :) Na razie raz w tygodniu. Muszę wyrzucić złości, odreagować a potem zobaczę. Kurdi. Szkoda, że fitness nie może odbywać się u nas w stodole :) Ile bliżej, ile czasu zaoszczędzonego.

Mam tyle zdjęciowych zaległości. No, ale powoli. Najpierw tych jedzeniowych, bo te Was pewnie najbardziej interesują.

To któryś z obiadów:

Schab w płatkach kukurydzianych ( pod serem-pieczarki i papryka) + grillowane warzywa + kasza jęczmienna


schabowe roladki z fetą i żurawiną


schabowe roladki + fasolka i brokuły na parze
ten obiad robił się sam podczas gdy ja gawędziłam z Magdą z vitalii :)


poniedziałkowe menu
warzywa +roladki schabowe z żurawina i fetą

To środowy obiad : schab grillowany i surówka: pomidorki koktajlowe, mix sałat, jogurt naturalny, ogórek, feta.


To wczorajsze: owoce morza w pomidorach z kolorowym makaronem

Póki co koniec jedzenia. Dzisiaj mam rybkę na parze i warzywka na patelnię.

A teraz ostatnie jakieś wcześniejsze i późniejsze nabytki. Sporo polecam, bo korzystam już długo a sporo kupiłam na próbę. Moja cera szaleje. pewnie wina leków na tarczycę, ale trudno gdybać. Może zwyczajnie stres :(
Zacznę od mojej słabości czyli buciorów:

zwykłe pomarańczowe na bieganie po mieście ( chociaż mam innych baletek ogrom nie mogłam się oprzeć)

Podobne skórzane dostałam 2 lata temu z Włoch i wykończyłam, więc zakupiłam nowe na lato.


Zakupiłam na fitness, bardzo lekkie i przewiewne.


Bluzka firmy Redi. Miły materiał, fajnie obszyta, kołnierzyk w tym sezonie modny.

apaszka

apaszka druga 100% jedwabiu cienkie, lekkie, przyjemne na cieplejsze dni
Tęczową zakosiła mi Wercia :) w końcu pasuje do jej różowego kapelusza

No i moje starsze miłości i nowsze do przetestowania

1. znane maziajki i sopot spa + jakaś zwykła oliwka do kąpieli u nas sprawdzone do kąpieli dzieci i nas. Bo ostatnio mój mąż "moczył kule" w moich mazidłach :)
Stwierdził, że go to odstresowuje


Sprawdzony, chociaż ostatnio te promocje chyba powodują rozcieńczanie :(
Vichy do mycia buzi


Sprawdzony od 3 lat olejek. Często używam przed sezonem. Ładnie się wchłania, dzieci nie czerwienieją na słońcu i ja tez nie. Daje ładna poświatę.
Nie ma koloru marchwii na skórze tylko ładny deseń brązowawy. W zeszłym roku sprawdził się fenomenalnie.


tradycyjna już seria kolejnego masła używanego rodzinnie tym razem czarna oliwka.
Nie wiem dlaczego odkąd mieszkamy na zadupiu i podłączono nas pod nowe wodociągi nasza skóra wymaga ciągłego nawilżania. Nawet seria oillanu dla dzieci musi być stosowana regularnie.  Woda masakra jakaś!

 

To wynalazek hennowy. Ponieważ mam naturalne brązowe włosy. póki co siwych brak ( chyba geny po sąsiedzie, bo mamcia osiwiała przed 30stką) no albo zasługa dobrego męża i dzieci :) Raczej to pierwsze ;)
Zobaczymy co wyjdzie to moja nowość :)

Wspomniane pędzle Hakuro

Na razie 6 sukcesywnie będę wymieniała stare na nowe.

Polecone przez dermatologa


a to już wizyta w zielarskim sklepie i ponoć bardzo dobre, bo naturalne zobaczymy.
Miałam wcześniej A+E i były dobre. Jestem ciekawa reszty.

A to już Nowość. W ramach tego, że nie będę się sztuczniła i robiła żadnych rzęsideł. Kupiłam odżywkę.

a to zwyczajnie prezent. Często kupuje w sprawdzonych drogeriach. Mam taką jedną i tam  dostałam do przetestowania. Dostałam też do sprawdzenia mleczko do demakijażu . Chociaż ostatnio obiecałam sobie, że serum, kremów już nie kupię sklepowych, aptecznych Jeden krem jaki zamierzam kupić, to taki lodówkowy a resztę mam zamiar zakupić na biochemii urody. Póki co od 3 tygodni czytam, zagłębiam tajniki i myślę. Jako chemik jestem dociekliwa, ciekawska i zaczynam co raz bardziej przekonywać się do mniej reklamowanych produktów naturalnych.

Swoją droga wspomniany olejek avocado zniknął :) Tak taka sporawa butelka. Mąż się obsmarowywał zwłaszcza na łokciach i kolanach :) A potem zabrał do kliniki i okazało się za smaruje górę dłoni ( pracuje w rękawiczkach i jego dłonie tego nie znoszą). Kości wyglądały kiepsko-przesuszone, czerwone. A teraz śmiał się, że koleżanki go nigdy o to nie podejrzewały :)
Arganowego zostały ostatnie krople :(  Śmiał się, że potrzebuje jeszcze czegoś co rozjaśni mu cienie pod oczami i stwierdziłam, że jak zamówię serum  z biochemii urody to może przetestować :)
On przeciwnik mazideł stwierdził, że to olejki działają kojąco i ma taki komfort pracując w rękawiczkach :)

Dobra to tyle. Wracam do obowiązków. Wieczorem posmaruję się i obwiążę plecki. Może co przejdzie. Dzisiaj mam jeszcze korki od 17. A wieczorem odpływam.
Waga oscyluje w granicach paskowej.
Dodaj komentarz

Sobota

14 kwietnia 2012 , Komentarze (14)

Pościel przewietrzyłam kilka godzin, bo właśnie zaczęło padać. Pichcę obiado-kolację dla męża, bo jeszcze sporo zagranicznych pacjentów w klinice i dzisiaj i jutro ma full.
U nas dzisiaj będzie: schabowy pieczony w płatkach kukurydzianych i na niego farsz z pieczarek, papryki i odrobina sera żółtego. Do tego surówka z pomidorków koktajlowych + mix sałat i sos winegret i oczywiście kasza gryczana :)

Właśnie zaczyna się dla mnie szyć element okienny do kuchni : lambrekin taki o to


a do tego na szybę pójdą takie gipiurowe zazdroski o dł. 40cm

 Mam spore okno w kuchni byłoby zbyt goło bez zazdrosek a na razie firankę ściągam, bo latem chcę bardziej kolorowo.
Zdecydowałam, że dekorację w hallu, półpiętrze i łazienkach też wymienię na lekkie: wachlarze, ewentualnie połączenie wachlarz+firanka

A takie do małych okienek na hallu i wc.


A te mam jeszcze koncepcję połączyć z krótką firanką w kuchni ( firanki szyje mi mamcia)

Tylko ja mam zamiar po dwa wachlarze zawiesić na patyku i do góry podobna firanka ze złotymi wstawkami z organzy.
Zakupiłam jeszcze wola wrzosowy i mama szyje mi do sypialni taką prostą podpinaną firankę.
Po grudniowym uszyciu w sklepie postanowiłam wykorzystać mamę i niektóre szyją mi na wymiar z ofert wybranych na allegro. Mam sprawdzone, które kiedyś kupowałam do bloku i panie wiedzą co i jak ma być. Wystarczy, ze prześlę szkice, wymiary i gra.
No to tyle odnośnie firan. Często wykorzystuję mamę, ale z braku czasu tym razem szyje tylko do sypialni coś nowego.
Mogę sobie na naszym zadupiu pozwolić na cienkie, delikatne materiały, bo nikt nas nie podgląda
Wczoraj się wymasowałam olejkiem ( mąż oczywiście masował prawie 45 minut), zrobiłam maseczkę z glinki, wymoczyłam stopy, obklepana zostałam, obsamrowana i czuję się dzisiaj dobrze.
Szarańcza wcięła dzisiaj paczkę mrożonych wiśni i musiałam im bób gotować. No nieźle mają smaki jak kobieta w ciąży. Teraz dzielnie malują, wycinają a ja mam trochę czasu dla siebie.

Wreszcie zakupiłam kilka pędzli firmy Hakuro. Ponieważ szkoda mi kasy dla samej siebie na pędzle Mac. A kilka starych jest godnych wymiany, to po przeczytaniu recenzji zdecydowałam się na Hakuro. Polskie, nasze, za takie pieniądze naprawdę dobra jakość.
Ja kupiłam:  H61, H50s, H56, H51, H70, H78. Do tego zakupiłam kilka próbek mineralnych podkładów i pudrów firmy Pixie, jakieś tam próbki Lumiere podkłady i pudry.
Myślę o przejściu na mineralne produkty przynajmniej na lato ( chociaż póki co upałów  nie widać).

Jutro tradycyjnie rosołek a na drugie mniej tradycyjnie na życzenie męża i dzieci owoce morza + kolorowe pióra makaronu + sosik z błękitnego lazuru. No i pewnie jakaś
zieleninka. Wypoczynku życzę i naładowania baterii.
Dodaj komentarz

Piątkowo

13 kwietnia 2012 , Komentarze (2)

Głowa mnie pobolewa ciutkę. Zaparzyłam kawusię. Wybieram się za chwilę załatwić kilka spraw a od 17 dzieci z panią Hanią a ja mam do 19 korepetycje.
Znalazłam wczoraj kupiony w grudniu nowy depilator Braun :) O tak zaginął w czasie przeprowadzki. Rano wydepilowałam nim nogi :) pod prysznicem. Zatem spokój z kosmetyczką.

Obiad dzisiaj: ryba na parze (sola) + warzywa Hortexu z suszonymi pomidorami.

Wieczorem robię domowe spa i marynuję mięsko na jutro.
Jutro w planach: sprzątanko, prasowanko, papierzyska klinikowe i jeśli pogoda dopisze to wywietrzę pościel. No, ale pogoda ponoć ma być kiepskawa.
Panowie od dachu i elewacji najbliższe wolne termminy mają na marzec 2013. O ile z dachem mogłabym ponegocjować to elewacja ( mamy docieplać prasowaną wełną!) nie prędzej niż marzec. Mąż z błogim spokojem, że Ok. A ja oczywiście jak kobieta czekam na pdowójną garderobą i bardzo prawdopodobne, że poczekam do kolejnej wiosny. Nie chcę kopać się w innych, bo Ci fachowcy robili kilka domów w wełnie. Jest to materiał wymagający wprawy, dokłądności i doświadczenia. Wełna prasowana to ciągle dość rzadka technologia docieplania domów u nas. Może ze względu na ceną dwa razy taką jak styropian. No, ale dom wtedy oddycha a my mamy z cegły dom i warto by nie dusić ścian. Z resztą na budowlance to ja już trochę się znam :)
Budowlanka na bok :)

Mama dzwoniła, że u nich panowie od dachu wchodzą w poniedziałek. Też  czekali na nich rok, bo dobrzy i kilka ich dachów, które robili ma już po 5 -7 latek ( oglądali je) a w dachówce też jest ważna jakość usług.
Gnam jeszcze dokupić trochę domowej chemii, Jaśkowi nowe sandałki do przedszkola i takie tam pierdołki.
Pozaglądam wieczorkiem.
Dodaj komentarz