Ciężki, trudny i bolesny ten tydzień. Po 1 spadłam którejś nocy ze schodów :) chyba w poniedziałek ( efekt: otarte kolano i boleści). Po drugie dostałam nerwobóli. Najpierw w ręce w okolicach węzłów pod pachami i cycka a drugi plecy nad nerką. Boże ręka przeszła a plecy. Nie śpię, marudzę itd.
Czasem bardziej stresuję się egzaminami osób, które przygotowuję, niż swoimi na studiach kiedyś. Może dlatego, że mi zależy. Może dlatego, że tak bardzo się w to angażuję, wylewam poty i cenię sobie ten uśmiech kiedy ktoś mi dziękuje :)
Mąż mnie stresuje, goni, dodaje obowiązków. Poleciał do Frankfurtu :( Wraca w przyszłą środę. Buuuuuu. No, ale ja mam trochę na głowie. Zapisałam się na fitness :) Na razie raz w tygodniu. Muszę wyrzucić złości, odreagować a potem zobaczę. Kurdi. Szkoda, że fitness nie może odbywać się u nas w stodole :) Ile bliżej, ile czasu zaoszczędzonego.
Mam tyle zdjęciowych zaległości. No, ale powoli. Najpierw tych jedzeniowych, bo te Was pewnie najbardziej interesują.

Schab w płatkach kukurydzianych ( pod serem-pieczarki i papryka) + grillowane warzywa + kasza jęczmienna

schabowe roladki z fetą i żurawiną

schabowe roladki + fasolka i brokuły na parze
ten obiad robił się sam podczas gdy ja gawędziłam z Magdą z vitalii :)

poniedziałkowe menu
warzywa +roladki schabowe z żurawina i fetą

To środowy obiad : schab grillowany i surówka: pomidorki koktajlowe, mix sałat, jogurt naturalny, ogórek, feta.

To wczorajsze: owoce morza w pomidorach z kolorowym makaronem
Póki co koniec jedzenia. Dzisiaj mam rybkę na parze i warzywka na patelnię.
A teraz ostatnie jakieś wcześniejsze i późniejsze nabytki. Sporo polecam, bo korzystam już długo a sporo kupiłam na próbę. Moja cera szaleje. pewnie wina leków na tarczycę, ale trudno gdybać. Może zwyczajnie stres :(
Zacznę od mojej słabości czyli buciorów:

zwykłe pomarańczowe na bieganie po mieście ( chociaż mam innych baletek ogrom nie mogłam się oprzeć)

Podobne skórzane dostałam 2 lata temu z Włoch i wykończyłam, więc zakupiłam nowe na lato.

Zakupiłam na fitness, bardzo lekkie i przewiewne.

Bluzka firmy Redi. Miły materiał, fajnie obszyta, kołnierzyk w tym sezonie modny.

apaszka

apaszka druga 100% jedwabiu cienkie, lekkie, przyjemne na cieplejsze dni
Tęczową zakosiła mi Wercia :) w końcu pasuje do jej różowego kapelusza
No i moje starsze miłości i nowsze do przetestowania
1. znane maziajki i sopot spa + jakaś zwykła oliwka do kąpieli u nas sprawdzone do kąpieli dzieci i nas. Bo ostatnio mój mąż "moczył kule" w moich mazidłach :)
Stwierdził, że go to odstresowuje

Sprawdzony, chociaż ostatnio te promocje chyba powodują rozcieńczanie :(
Vichy do mycia buzi

Sprawdzony od 3 lat olejek. Często używam przed sezonem. Ładnie się wchłania, dzieci nie czerwienieją na słońcu i ja tez nie. Daje ładna poświatę.
Nie ma koloru marchwii na skórze tylko ładny deseń brązowawy. W zeszłym roku sprawdził się fenomenalnie.

tradycyjna już seria kolejnego masła używanego rodzinnie tym razem czarna oliwka.
Nie wiem dlaczego odkąd mieszkamy na zadupiu i podłączono nas pod nowe wodociągi nasza skóra wymaga ciągłego nawilżania. Nawet seria oillanu dla dzieci musi być stosowana regularnie. Woda masakra jakaś!

To wynalazek hennowy. Ponieważ mam naturalne brązowe włosy. póki co siwych brak ( chyba geny po sąsiedzie, bo mamcia osiwiała przed 30stką) no albo zasługa dobrego męża i dzieci :) Raczej to pierwsze ;)
Zobaczymy co wyjdzie to moja nowość :)
Wspomniane pędzle Hakuro

Na razie 6 sukcesywnie będę wymieniała stare na nowe.

Polecone przez dermatologa

a to już wizyta w zielarskim sklepie i ponoć bardzo dobre, bo naturalne zobaczymy.
Miałam wcześniej A+E i były dobre. Jestem ciekawa reszty.

A to już Nowość. W ramach tego, że nie będę się sztuczniła i robiła żadnych rzęsideł. Kupiłam odżywkę.

a to zwyczajnie prezent. Często kupuje w sprawdzonych drogeriach. Mam taką jedną i tam dostałam do przetestowania. Dostałam też do sprawdzenia mleczko do demakijażu . Chociaż ostatnio obiecałam sobie, że serum, kremów już nie kupię sklepowych, aptecznych Jeden krem jaki zamierzam kupić, to taki lodówkowy a resztę mam zamiar zakupić na biochemii urody. Póki co od 3 tygodni czytam, zagłębiam tajniki i myślę. Jako chemik jestem dociekliwa, ciekawska i zaczynam co raz bardziej przekonywać się do mniej reklamowanych produktów naturalnych.
Swoją droga wspomniany olejek avocado zniknął :) Tak taka sporawa butelka. Mąż się obsmarowywał zwłaszcza na łokciach i kolanach :) A potem zabrał do kliniki i okazało się za smaruje górę dłoni ( pracuje w rękawiczkach i jego dłonie tego nie znoszą). Kości wyglądały kiepsko-przesuszone, czerwone. A teraz śmiał się, że koleżanki go nigdy o to nie podejrzewały :)
Arganowego zostały ostatnie krople :( Śmiał się, że potrzebuje jeszcze czegoś co rozjaśni mu cienie pod oczami i stwierdziłam, że jak zamówię serum z biochemii urody to może przetestować :)
On przeciwnik mazideł stwierdził, że to olejki działają kojąco i ma taki komfort pracując w rękawiczkach :)
Dobra to tyle. Wracam do obowiązków. Wieczorem posmaruję się i obwiążę plecki. Może co przejdzie. Dzisiaj mam jeszcze korki od 17. A wieczorem odpływam.
Waga oscyluje w granicach paskowej.