Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Nowość!

Pomoc  

Pamiętnik
   
 
Zuzila


kobieta, 16 lat , Poznań







O sobie:
W imię postanowień noworocznych- gubimy zbędne kilogramy! ;)


Informacje o mnie

• Stan cywilny: panna
• Wzrost: 161 cm
• Masa ciała: 60,00 kg
• Cel: 57,00 kg
• Aktualne BMI: 23,15
• Wykształcenie: Powiem później
• Aktywność zawodowa: Powiem później
• Dzieci: nie mam



Sukcesy i porażki w odchudzaniu

...



Archiwum

2010
•   marzec
•   luty
•   styczeń

2009
•   grudzień
•   listopad
•   październik
•   wrzesień
•   sierpień
•   czerwiec
•   maj
•   kwiecień



Odwiedzin: 14 312
 
Paski wagi


Postępy i cel:

Pamiętnik odchudzania Zuzila - moje postępy



Historia wagi:

Pamiętnik odchudzania Zuzila - moje postępy

Zgłoś złamanie regulaminu

Moje wpisy
Archiwum:

Wtorek.

 

Dawno, nie pisałam, ale to ze względu na zwykły brak czasu. Z dietą ostatnio coś kiepsko, na wadze 60,5 kg, czyli pół kilo więcej, ale po dwóch mega tłustych, słodkich i obfitych weekendach to i tak dobrze.

Dzisiaj nie byłam w szkole. Niby bolało mnie gardło, ale głównie to źle się czułam chyba z niewyspania. Mama mówi, że tam raz mogę nie iść i chyba dobrze zrobiłam, bo nic ciekawego nie było. Dwie niby dzisiejsze kartkówki przełożyli, był co prawda sprawdzian z matmy, ale i tak będzie pewnie poprawa, więc sobie napiszę ;).

W ostatnią sobotę miałam iść z Wik. do kina i guzik z tego wyszło. O, przepraszam, wyszło. Kupiłam na to wyjście paczkę chrupek orzechowych i bezczelnie je zrzarłam. A może i dobrze zrobiłam? Jak to mawia Bridget Jones: 'Lepiej pozbyć się wszystkich słodyczy za jednym zamachem, a potem zacząć odchudzanie od poniedziałku'. ;d

 

I. grahamka z serkiem topionym

II. zupka chińska, jabłko

III. kilka pierogów z serem (bez cukru i tłuszczu!)

IV. serek wiejski, miseczka suchych Corn Flakes, jabłko

 

Kalorii dokładnie nie policzyłam, bo piętnaście razy zmieniałam dzisiaj jadłospis i w końcu pogłubiłam się w rachubie, ale więcej niż 1100 chyba nie wyszło, więc nie jest tak źle.

Zaraz biorę się za ćwiczenia, jestem wierna moim 'godzinkom' i staram się ich nie opuszczać. W piątek powinnam zakończyć a6w. Efektów żadnych... ;(

 

Za cztery miesiące wakacje <3.


2 marca 2010 , Skomentuj