Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Nowe kalkulatory
Pamiętnik
   
 
halown

kobieta, 28 lat , (Wielka Brytania)


 




O sobie:
Revolutionary mind with a zeal of a stable-boy. I think a lot, I do nothing.

Moje sylwetki

Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

Informacje o mnie

• Wzrost: 168 cm
• Masa ciała: 86,50 kg
• Cel: 80,00 kg
• Aktualne BMI: 30,86
• Wykształcenie: Niepełne wyższe/licencjat
• Aktywność zawodowa: Powiem później



Sukcesy i porażki w odchudzaniu

Sukcesów brak, porażek w bród.



Archiwum

2010
•   lipiec
•   czerwiec
•   maj
•   kwiecień
•   marzec
•   luty
•   styczeń

2009
•   grudzień
•   listopad
•   październik
•   wrzesień
•   sierpień
•   lipiec
•   czerwiec
•   maj
•   kwiecień
•   marzec
•   luty
•   styczeń

2008
•   grudzień
•   listopad


Słowa kluczowe w pamiętniku


Odwiedzin: 24 823
 

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Zgłoś złamanie regulaminu

Moje wpisy
Archiwum:

Co po I fazie SB?

Rozmyślam o kosztach życia w Londynie i z zazdrością obserwuję współlokatorkę Tisę. Próbowałam ułożyć własną listę zakupów na przyszły tydzień, kiedy to równocześnie zakończę pierwszą fazę SB. Wyszedł z tego mętlik. W sumie nie byłam nawet pewna, czy rzeczywiście potrzebuję tego wszystkiego. Komponowałam listę na zasadzie własnej sympatii dla określonych produktów, a nie rzeczywistych potrzeb.

 

Przejrzałam forum Vitalii i opinie użytkowniczek korzystających z serwisowych diet i… wykupiłam miesięczny abonament na dietę Smacznie Dopasowaną. Czy liczę na jakikolwiek sukces z nią? Nie większy niż z SB, ale dostanę listę dań i produktów, które powinnam posiadać. Ktoś odrobi lekcje za mnie. Jedyny problem w tym, że wiem, iż owe potrawy mogą być cokolwiek drogie, więc moje oszczędzanie może nie dojść do skutku. Liczę na zamienniki. Plus – wybrałam listę produktów, które lubię i których w ogóle nie chcę widzieć w menu, więc może nie będzie tak źle.

 

Po półtora tygodnia z SB brakuje mi chleba. Mogłabym jeść  kanapki na śniadanie, obiad, kolację. Mam nadzieję, że Vitalia zaoferuje coś ciekawego.

 

Grzech: zjadłam dwa małe kawałki ciasta jabłkowego. Brat Tisy mnie poczęstował. Chłopak jest gościem, więc nie chciałam go urazić odmową.


30 września 2009 , 2 komentarzy
Nie rozpychać żołądka!

Od 9 rano zjadłam 3 sadzone jaja z dwoma paskami bekonu i dwiema łyżkami baked beans. Do tego kawa z mlekiem. I tyle. Teraz znowu wypiłam kawę i wciąż czuję się pełna, a jednak prześladują mnie myśli o jedzeniu. Rozepchałam worek zwany żołądkiem i teraz chcę zapełnić luzy. Czymkolwiek.

Nauczka na przyszłość - jeść, ale się nie najeść. Powolna konsumpcja i sygnał sytości w mózgu powinny załatwić sprawę.



30 września 2009 , 1 komentarzy
-3,1

Po tygodniu South Beach spłynęło ze mnie 3,1 kg. Zmianę odczuwam w noszeniu spodni, które powoli wygniatały na brzuchu głęboką czerwoną bruzdę.

Muszę kupić sobie elektryczny grill. Nie chce mi się bawić z piekarnikiem. Mam jakieś mięsne dni i w sumie nie mam jak ich skonsumować. Grill ułatwiłby sprawę.

Idą trudne, owulacyjne dni. Jeszcze nie mam problemu z utrzymaniem apetytu na wszystko w ryzach, ale wiem, że te dni nadchodzą. Wracam do lektury. Ahoj!



29 września 2009 , 1 komentarzy
Wyboje gotowe

Już prawie poległam. Znać owulacja w toku. Na razie się trzymam, ale ledwo dałam radę opuścić stronę Pizza Hut, z prawie wypełnionym zamówieniem. Do odwrotu przekonały mnie względy finansowe i dietetyczne – szkoda byłoby zmarnować tydzień ciężkiej pracy, gdy przede mną kolejny.

 

Jutro pomiary i ważenie.



28 września 2009 , Skomentuj
Ale numer!
Wchodzę sobie na Vitalię, a na stronie głównej moje lico w grupie popularnych pamiętników. Dzięki wszytkim Czytaczom!

Dowód, żeby nie było:




Żeby tego było mało - dieta trzyma się wzorowo. Księżyc rośnie - mój apetyt nie. Albo wiesiołek działa, albo po prostu jestem twarda.


25 września 2009 , 2 komentarzy
Ilość ma znaczenie!

Na stronie Jane Norman wygrzebałam kilka ciekawych ubrań i aż mnie ścisnęło, gdy pomyślałam, jakbym dziś wyglądała, gdybym sobie nie odpuszczała. Jane jest fajna bo oferuje niektóre z tych cudów w rozmiarze 16. Ale, na Boga, mam się wylewać znad paska i wyglądać po prostu komicznie? Hamulec rozwagi działa wciąż bez zarzutu. Zgaduję, że stąd też prezentuję się jak totalne bezguście, bo na zakupach wybieram jakieś bezpłciowe worki. Jestem estetką i siebie oceniam najostrzej. Nie chcę szargać ładnych ubrań, próbując wbić w nie swoje ciało.

 

Ta refleksja przyniosła znużenie i poczucie własnej beznadziei. Od razu przyszła mi ochota na pizzę, ów żywnościowy narkotyk, przynoszący natychmiastowe ukojenie, gdy tylko zatopić w nim zęby. Lekarstwo znalazłam w ponownym przejrzeniu strony Jane Norman i wyobrażeniu samej siebie w niektórych z wdzianek.

 

Mam dziś wolne. Pilnuję się z jedzeniem i na razie zauważyłam jedną rzecz – najadam się ze spokojem, czyt. bez wyrzutów sumienia, gdy zjem zaledwie kąsek, a nie całe danie. Skonsumowałam połowę wędzonej rybki, do której dogotowywałam warzywa. Nasycenie przyszło już po rybie, a połowa talerza z zieleniną wylądowała w koszu. Raz, że byłam już syta, dwa – miałam wrażenie, że mój żołądek się powiększył, a nabytą powierzchnię musiałabym zapełnić, bo nie potrafię sobie powiedzieć: „nie”. Stąd myśli o pizzy. Wniosek? Nie jeść w trakcie potencjalnych zakupów, bo frustracja może niespodziewanie wszystko zniweczyć.

 

Chcę zacząć ćwiczyć. Mam w domu piłkę, ale kompletnie nie wiem, jak zorganizować sobie rozgrzewkę. Jakie ćwiczenia wkonywać?



23 września 2009 , 1 komentarzy
Katarsis

Oczyszczam się. Dosłownie i w przenośni. Porządkuję wszystko, począwszy od pokoju, poprzez finanse, po sprawy osobiste, dietę włączając.

 

Oświecenie przyszło po kolejnej komunikacyjnej porażce z chłopcem. Nie mam na co czekać. Zakasam rękawy i wezmę się za siebie, myśląc wyłącznie o sobie.

 

***

Problemy osobiste i frustracja zawodowa spowodowały, że nawet nie zauważyłam, kiedy odstąpiłam od swojej diety i poszłam w kierunku złych nawyków, pobijając wagowy rekord – dobiłam do prawie 92 kg. Jak spoglądam na archiwum ciesząc się z „siódemki” z przodu, mam ochotę kpić z samej siebie.

 

Muszę wdrożyć system małych kroków. Dziesięć kilo tu, dziesięć tam. Czyli zaktualizować pasek :/



21 września 2009 , Skomentuj
No!

Przejrzałam pamiętnik, obserwując korelację swoich miłosnych dramatów  i wzrostu wagi. Gdy po ogłoszeniu zakończenia związku waga poszła w górę, gdy zaczęliśmy się z chłopcem znowu dogadywać – waga powoli zjeżdżała w dół. Ostatni miesiąc z hakiem spędziłam na zagryzaniu warg i hodowaniu siwych włosów. Dziś w końcu zakończyłam tę farsę ostrym cięciem i mam nadzieję, że forma powoli pójdzie w górę, gdy masa ześlizgnie się ku dnu.

 

Mam dosyć samców na jakieś dwa lata.


(Nie wiem, ile ważę, bo mi waga szwankuje. Czas wymienić baterie).



12 września 2009 , 1 komentarzy
Wiesiołek do zbioru

Zakupy trzeba robić z głową. Ja wybrałam się bez niej i przepłaciłam.

Zaopatrzyłam się w wiesiołek. Cena przystępna, ale tylko 60 kapsułek. W sklepie zielarskim, który odwiedziłam nieco później zobaczyłam słoiki z 120 kapsułkami i tylko 3-4 funty droższe. Niech to! Mniejsza z tym. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

 

Z newsów: koniec świata jest bliski, bo jestem już po owulacji, po której oczyściłam sklepowe półki z całego mnóstwa rzeczy, ale teraz, gdym w połowie drogi do kolejnego okresu, ja mam głód zieleniny. Przysięgam, potnę się, jeśli nie wypiję soku z całych garści owoców i warzyw.



7 września 2009 , 1 komentarzy