Ostatnio dodane zdjęcia

Ulubione

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Szalona żona i mamuśka najcudowniejszej na świecie istotki o imieniu Juleczka. W ciąży przybyło mi 14-15 kg, straciłam je wszystkie a nawet 4 kg więcej w ciągu 3 misięcy od porodu. Sama byłam w szoku, ale przy karmieniu naturalnym je się tylko to co nie zaszkodzi dziecku więc warzywa, owoce, gotowane mięsko itd. Znajomi wychwalali, a ja pękałam z dumy! Niestety kiedy Mała zaczęła jadać inne posiłki a mleko mamy stało się tylko awaryjką przy zasypianiu lub nagłych pobudkach w nocy, zaczęłam tyć! Nie chodzi tu tylko o jedzenie tzw. "niedozwolonych rzeczy", ale podjadanie w nocy, obrzeranie się słodkościami itd... Do odchudzania skłoniły mnie moje ulubione jeansy, które przymierzyłam po zaledwie miesiącu mojej rozpusty! Ledwo się dopięłam, a muszę przyznać że kiedy córcia miała 3 miesiące były na mnie luźne!!! Pomyślałam DOŚĆ! Trzeba coś z tym zrobić!

Słowa kluczowe

wisienkaaa84

kobieta, 27 lat, Police

165 cm, 59.50 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: Nauczę się odmawiać... I będę wyglądać bosssko!

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Wpisy ze słowem kluczowym: Feeders
Powrót do listy wpisów

Za dłuuugi ten weekend! :/ Kłotnia, 1,5 kg więcej
i mąż feeders!??

5 czerwca 2010 , Komentarze (2)

I stało się! Mąż w domu od środy i kłotnia gotowa! Za dużo czasu razem?

Tak bardzo przyzwyczaiłam się do dni spedzanych tylko z córcią, że to 24-ro godzinne przebywanie razem jakoś mnie rozstroiło! Nie żebym się nie cieszyła, że Mężulek w domu... Nie żebym narzekała... Bo i obiad zrobił i posprzatał i posiedział z córcią kiedy ja wczoraj szalałam na koncercie do późnej nocy...

Ale te jego zwyczaje...

To siedzenie na toalecie po 20 minut kiedy mamy za godzinę wyjść...

Ten bałagan w kuchni zostawiony po gotowaniu!...

To poganianie mnie kiedy szykujemy się na spacer...

I to wieczne zajadanie czegoś słodkiego!!!

Kiedy człowiek walczy ze swoimi słabościami, mąż prawie jak feeders (czy jak to sie mówi) to nagorsza zmora! Nie wytrzymałam więc...

I wywaliłam mu wszystko jak leci! O gary w zlewie, o posiadówki na kiblu, o wiecznym pospieszaniu mnie i tej czekoladzie, snikersach, marsach i innych takich kupywanych po 2 szt! Wykrzyczałam wszystko! I kazałam jak najszybciej wracać do pracy, bo już z nim nie wytrzymuję...

I co?

Człowiek w nerwach, przed okresem...

Przecież tak nie myślę... Przecież wiedziałam od zawsze, że jest bałaganiarzem i nie lubi czekać... Przecież fajnie, że jest w domu... Spędza czas z Julcią, chodzimy na spacery, śmiejemy się do łez, oglądamy filmy o miłości...

Przecież cięzko pracuje od świtu do nocy i ubolewa nad tym, że w ciągu tygodnia spedza tak mało czasu z dzieckiem...

Co mi strzeliło do głowy?

Odzwyczaiłam sie od jego obecności od rana do nocy, sposobu spędzania dnia, codziennych nawyków i tych drobnych rzeczy które robimy inaczej...

Jestem rozdrażniona, bo walczę z wagą i samą sobą... Odchudzanie to nie tylko zmiana nawyków. Bo przecież nie jadam już jak kiedyś... Ale wsparcie bliskich też jest potrzebne! Już przybrałam 1,5 kg, a szkoda mi tego bo tyle osiągnęłam... Prawie 10 kg w 4 m-ce... A on jak na złość podsuwa mi co róż ciasteczka, czekoladę, tłuste, niezdrowe śniadanka i piwooo...

Choler jasna! Jak tak dalej pójdzie to skończę z jakąs deprechą!

Niby niewiele bo 1,5 kg, ale czuję się okropnie! Wydaje mi się że uda zrobiły się jak parówy, brzuch jakiś taki bardziej wydęty a piersi ogromne jak balony!

Dlaczego mężczyźni nie potrafia zrozumieć kobiet?

Co z tego, że on woli latynoskie kształty... Co z tego, że wolał mnie w większej wersji?

Przeciez tu chodzi o moje szczęście... I  moje poczucie własnej wartości...

Lepiej mieć żonę w rozmiarze L, pasującą do Twoich kanonów ale smutną i zakompleksioną, czy szczuplejszą, radosną i pewną siebie kobietę tryskającą energią??

Nie rozumiem...

Dlaczego oni to robią?

Co mam zrobić? Tyla razy już z nim rozmawiałam... Jest dobrze przez chwilę, jemy razem, zdrowo, świeżo i miło, a potem znów się zaczyna etap skrzydełek, czekolady, jajecznicy na boczku!

Nie mam zbyt silnej woli i po kilku m-cach zrowego jedzonka nachodzi mnie czasem ochota na coś cholernie niezdrowego, a mąż wykorzystuje to do perfekcji...

Zwariuje!

 

 

 

Dodaj komentarz
Więcej informacji o : Feeders