Chrzanię takie odchudzanie. Wczoraj wypiłam 2 piwka na rozluźnienie po egzaminie... Nawet nie miałam za bardzo czasu zajrzeć tutaj... A dziś mam imieniny i robimy grilla. Jak tu się odchudzać w takich warunkach, ja się pytam?
Dodaj komentarz
Nie przyznaję się ile zjadłam wczoraj :D jak można się tak odchudzać, ja nie mam żadnych postanowień. Ale ćwiczę to fakt. Tylko te kilka brzuszków to raczej drobny efekt. Dziś rano znów pół kilo więcej. Ale co tam. Nie będę się przejmować. Już jestem głodna... Ale za to się w miarę wyspałam - ponoć to jest ważne w diecie. A poza tym nie mam czasu na gotowanie po zdrowemu, muszę się uczyć. Ale organę zaliczyłam - ćwiczenia! jupi :D
Dodaj komentarz
13.30 a ja już prawie wciągnęłam 1900 kcal. Stresujący dzień. Kartkówka z organy i egzamin z MBSów zaraz potem. Koszmar... Jeszcze dziś nie ćwiczyłam, ale jeszcze zdążę, poza tym waga z rana pokazała 0,3 kg mniej. Zawsze coś :D Zobaczymy, co będzie jutro :P
Edit:
Już po egzaminie, ulga. Wysprzątałam cały domek, porządeczek w papierach i łazienka błyszczy. Mam dobry humor, cociaż dziś przekroczyłam 2200. Ale ćwiczyłam i to ładnie. Nie nastawiam się jutro na żadne chudnięcia. Dużo nauki przede mną. W środę biochemia i organa. Może stres na mnie jakoś fajnie wpłynie? :P
Dodaj komentarz
Ok, dłuuugo mnie tu nie było. Szczerze przyznając to zdradziłam vitalię z inną stronką, http://www.tabele-kalorii.pl bo tam nie trzeba komentować artykułów, żeby mieć za darmo kalkukację kalorii/ Poza tym pamiętnik pisałam na kompie, i to nie był zwykły blog ochudzeniowy... Zresztą ten pamiętnik prowadzę dalej, ale jest on bardzo prywatny. A pamiętnik na diety.wp.pl jest bardzo pomocny motywacyjnie (na kalkulatorze nie ma opcji wpisów). Więc dziś kolejny raz podchodzę do zmiany opon zimowych na letnie. NAuczyłam się już ładnie kalkulować posiłki. Zrobiłam dziś kilka brzuszków. I w taki delikatny sposób przechoszę do dietkowania. Lodówkę mam pełną, ale mimo to myślę, że dam radę. Dostałam wagę łazienkową, kuchenną niedawno kupiłam -> do boju!
W zeszłe wakacje dobiłam do ponad 74 kg brrrr... aż żal sobie przypominać! w tym roku będzie cudownie :D optymizm!
Dodaj komentarz
No cóż... znów poległam i znów przytyłam. jestem beznadziejna...
Dodaj komentarz
Ta dieta jest okropna, umrę, nim dotrwam do końca! Oliwa z oliwek smakuje jak zużyty olej, a befsztyki to najbardziej żylaste mięso, jakie kiedykolwiek w życiu jadłam :( chcę jeś normalnie. czy można przewinąć 13 dni z życia?
Dodaj komentarz
Asia na diecie, tym razem Kopenhaska po raz pierwszy.
Dzień 1.
Umieram z głodu :)
Szpinak jest OBRZYDLIWY.
Upał, rozpływam się....
Dlaczego jak chce zrobić coś najlepiej jak potrafię, to zaczyna się wszystko walić?? I to nie tylko o dietę chodzi, ale o wszystko wokoło. O to, że jak na kimś mi zależy to go najbardziej krzywdzę... :( ufff Moje samopoczucie w skali od -10 do 10 wynosi -8
No cóż, wracając do dietowania, zakupy mam zrobione, już kupiłam witaliusza, chociaż niewiele on mi teraz pomoże, skora i tak scenariusz-jadłospis mam... Ok, begin!
Dodaj komentarz
I znów tu.
Tym razem silne postanowienia. Zamierzam mimo wszystko zapisywać każdy posiłek vitaliuszu. Będzie dobrze, już udało mi się trochę ograniczyć moje kalorie.
Dodaj komentarz
Odchudzanie z vitalią - podejście V :) uważam za rozpoczęte
Dodaj komentarz
Do wczorajszej kaloryczności to ja się nawet nie przyznaje. Nadrobiłam. A dzisiaj wracam do dietkowania. Podam bilans potem
Dodaj komentarz