Trochę się pozmieniało w międzyczasie. Wróciłam na stałe do Polski. Zaszłam w ciążę, przytyłam ponad 20 kilogramów. Urodziłam synka - 4,305 kg. Spadło mi już ponad 20 kg - Jasiek ma już ponad 4 miesiące.
Postanowiłam się trochę zmotywować na Vitalii. Drastycznych diet i szybkich spadków raczej nie oczekuję. Jasiek jest jeszcze na cycku - nie chcę nic popsuć w tej dziedzinie:)
Głónie planuję wyeliminować słodycze. Nauczyłam się jeść słodkie w ciąży, i teraz nie tak łatwo z tego zrezygnować. W sumie, to dziwie się, że mi w ogóle waga spada przy takiej diecie. Ale to pewnie załuga spacerów, bujania w chuście i oczywiście karmienia.
Drugim moim celem jest powrót do treningów (ćwiczę MMA/BJJ), tak więc muszę się w końcu wziąć za swoje mięśnie. Jednak w dalszym ciągu bez szaleństw. Po pierwsze muszę mieć czym karmić Jaśka, a po drugie, po cesarce podobno minimum pół roku trzeba się ograniczać.
Te dwa punkty, mam nadzieję, niedługo doprowadzą mnie spowrotem do 64 kg. Trzymajcie za mnie kciuki i zaglądajcie tu czasem, jeśli chcecie wiedzieć jak mi idzie.
Pozdrawiam wszystkich