Udało mi się zachować zdrowy rozsądek w jedzeniu. Wczoraj wieczorem znów musieliśmy się zająć mieszkaniem mamy, mam nadzieje, że ostatni raz. Pojechaliśmy tam po pracy, wolałam coś zjeść na mieście niż zjeść po powrocie do domu, kiedy będę głodna i zjem ponad miarę.
Zjadłam 1/3 porcji ryżu smażonego z kurczakiem i warzywami i do tego dwie porcje surówki .
Czułam się syta, nie najedzona, po powrocie do domu już mnie korciło, żeby coś zjeść, ale się powstrzymałam.
Dziś jednak czuję głód, po II śniadaniu czułam się jakbym nic nie jadła od rana.
Ale zgodnie z wczorajszymi postanowieniami, wczoraj przygotowałam już obiad na dziś, tak żeby przygotowanie obiadu zajęło mi jak najmniej czasu.
Dodaj komentarz
Wróciłam o trzy kilogramy cięższa, no niestety wszystko się rypło.
Najważniejsze, że wyniki kolonoskopi i gastroskopi nie odkryły niczego poważnego, nie są to wyniki idealne, ale kwalifikujące do leczenia.
Co do diety, niestety nie udało mi się jej utrzymać, a tak już mi dobrze szło. W zeszłym tygodniu byłam na zwolnieniu i miałam zamiar wytrzymać na diecie, udało mi się przez pierwsze dwa dni, później popłynęłam. A dziś znów szukam motywacji i siły do samozaparcia, bez tego nie zacznę zawsze znajdę sobie jakąś furtkę.
A najgorsze, że wcale nie jestem na siebie zła, szkoda mi tych kilogramów i czasu jaki zmarnowałam, przez te trzy tygodnie mogła bym ważyć już poniżej osiemdziesięciu kilogramów. Dziś cały dzień będę snuć plany co będę jadła, muszę zrobić tygodniowy jadłospis, zwłaszcza na obiady, bo jak wracam wieczorem do domu jestem głodna i zmęczona, zazwyczaj wtedy sięgam po coś szybkiego a co za tym idzie kalorycznego.
Dziś mam pieczarki, kurczaka, może go upiekę, jeszcze to przemyślę.
Dodaj komentarz
Od kiedy się odchudzam myślałam o trzech dniach kiedy sobie pozwolę na coś nie wskazanego na diecie. Pierwsze to miały być Walentynki, drugie to tłusty czwartek, trzecie to ostatki. Jednak tak się złożyło, że w piątek idę na gastroskopie i kolonoskopie jednocześnie, ważne jest aby przed dniem badania być trzy dni na diecie, dwa na lekkostrawnej i trzeci na płynnej, a w dniu badania nic. I akurat w trakcie tej diety przed badaniowej wypadają Walentynki i tłusty czwartek.
Żeby nie być pokrzywdzoną w sobotę urządziłam sobie Walentynki a w niedzielę tłusty czwartek. Nie będę się tłumaczyć co zjadłam, ale nie było to dietetyczne, dlatego rano się nie ważyłam tak na wszelki wypadek. Dziś jak zwykle wzięłam do pracy małą kanapeczkę, jogurt, mandarynkę, banana oraz baton musli. Paweł śmieje się, że nie wygląda to na śniadanie dietetyczne, ale to są moje przegryzki i drugie śniadanie, wieczorem zjem coś lekkiego, a od jutra bez owoców i warzyw, jedzonko lekkie i smaczne (mam taką nadzieję).
No i jutro się zważę i zobaczę ile waży ta moja rozpusta.
A tak w ogóle, dwa dni przeleciały bardzo szybko w sobotę nadrabiałam zaległe prace domowe, a w niedzielę załatwiałam sprawy mamy związane z jej wynajmowanym mieszkaniem, wczorajszy wieczór spędziłam na kanapie z haftem w ręku i było mi bardzo dobrze oj bardzo dobrze.
Dodaj komentarz
Od wczoraj schudłam jakieś osiemset gram, mimo, że wczoraj zjadłam jakieś 1500 kcal.
Ja tam się cieszę, ale ja nigdy tak nie chudłam, już po miesiącu odchudzania to najwyżej kilogram tygodniowo. Chyba, że nie wiem z jakiego powodu poprawiła mi się przemiana materii.
Tak czy inaczej schudłam już 7 kg. tylko co ja mam zrobić z tą zwiotczałą skórą, oczywiście to na razie jest minimalne, ale jakbym schudła jeszcze z osiem kilogramów, to problem będzie większy, muszę sobie zafundować jakieś kosmetyki.
Dodaj komentarz
Po miesiącu mogę powiedzieć, że schudłam sześć kilogramów, nie jest to bardzo dużo, ale ja uważam, że wolne chudnięcie to chudnięcie trwalsze.
Teraz jest mi dużo łatwiej odmówić sobie jedzenia, ale nie mogę mieć w zasięgu nic co lubię. W sobotę w ramach wypróbowania nowych form do tarty upiekłam Quiche, które uwielbiam i dopóki choć kawałek był na talerzu to ja o nim myślałam, kupiliśmy też w cukierni faworki, nie mogłam się oprzeć choć kilkoma, przecież mamy karnawał. I to się nazywa odchudzanie. Ale od poniedziałku jestem grzeczna i zauważyłam, że czasem nie mam apetytu i łatwiej mi jest zapomnieć o jedzeniu i nie wiem czy to wina moich dolegliwości, czy już się przestawiłam.
Wczoraj po dwudziestu paru latach odwiedziła mojego Michała jego ciocia, siostra mojego byłego męża. Mój były mąż rozstał się ze swoją drugą żoną i okazało się, że ja byłam lepsza, ładniejsza i lepiej wychowałam syna. No proszę, po tylu latach doczekałam się dobrego słowa, wiem, że to dla nich jest to odreagowywanie po "krzywdach" jakie im zrobiła rzeczona druga żona, podejrzewam, że dwadzieścia lat temu i na mnie tak psioczyli.
Ale ja już nie mam do nich żalu, a dla Michała to jest jednak najbliższa rodzina i przyjęłam ich jak swoją. Po tej wizycie nie mogłam nic jeść, przy nich nic nie jadłam i pierwszy raz o lat stwierdziłam, że nic nie będę jadła bo mi się nie chcę, super uczucie. Miałam się ochotę napić jakiegoś drinka, ale też sobie odmówiłam, bo bym wróciła do starych przyzwyczajeń, bo po takim drinku to już na pewno bym coś zjadła.
Dodaj komentarz
Jestem na etapie stabilizacji, waga nie leci na łeb na szyję, ale to jest normalne, skoro moje TSH jest podwojone, trawienie jest zaburzone i tak dziwne, że schudłam te pięć kg.
Jem w dalszym ciągu mało, staram się zachować ilość i wielkość jedzenia na tym samym poziomie. W niedziele odważyłam się i zjadłam kawałek pizzy, na szczęście nie miałam żadnych sensacji i dlatego wczoraj pozwoliłam sobie na normalny obiad, oczywiście w małych ilościach.
Jutro idę z dotychczas zrobionym wynikami badań do lekarza i pewnie jutro będę wiedziała, kiedy będę miała kolonoskopię, mam zgodę diabetologa na znieczulenie więc nie ma strachu.
Dodaj komentarz
Tak jak pisałam ostatnio korzystam z bardzo unowocześnionej przychodni lekarskiej,
od wczoraj spływają na moją skrzynkę email-ową wyniki badań.
Ze spraw zaskakujących, mam złe wyniki tarczycy, a wynika to z tego, że jelita nie wchłaniają hormonu, który codziennie biorę, jest to skutek uboczny biegunki.
Natomiast dziś otrzymałam wyniki testu na helicobacter i jest bardzo wysoki, norma jest do 22 a ja mam 200 czyli w najlepszym wypadku wrzody żołądka. W przyszłym tygodniu, lekarz obejrzy moje badania i powie mi co dalej.
Przyznam szczerze, że jestem trochę zaskoczona tymi wynikami, nie spodziewałam się wrzodów, podejrzewam się, że bez gastroskopii się nie odbędzie. Pocieszający jest fakt, że teraz łatwo się leczy tą dolegliwość, bo leczy się przyczynę nie skutki.
No i będę musiała przebadać rodzinę, być może to dotyczy wszystkich domowników.
Co do wagi, jest mniejsza, ale od dwóch dni (po tym dniu bułeczkowym) jem mniej i chyba mam mniejszy apetyt, wczoraj zjadłam pulpeta gotowanego na wodzie z ziemniakami, ale mi smakowało, jak łatwo można się przestawić na gotowane mięso.
Dodaj komentarz
Daję sobie reprymendę za niesubordynację, wczoraj się objadłam i to bułeczkami, coś mnie j zamotało i zjadłam za dużo. Jestem z siebie nie zadowolona, od dziś będę pisać co jadłam, skoro nie liczę kalorii to muszę nad sobą sprawować jakąś kontrolę, ja jednak muszę mieć nad sobą bata.
Dzisiaj oczywiście wzmogły się moje dolegliwości jelitowe, nie muszę pisać, że waga nie spadła, bo jest to oczywista co mnie jeszcze bardziej zdołowało i bardzo mi tak dobrze. Wieczorem zjem tylko zupę krem z warzyw i koniec.
W ciągu dnia jestem bardzo grzeczna: tost z margaryną, kisiel gorący kubek, mały kawałek bagietki z wędliną drobiową, jabłko podduszone i wszystko. Niestety nie mogę jeść ciemnego pieczywa ani wieloziarnistego, dlatego ten tost i bagietka, kajzerka to za dużo, zjeść bym zjadła, ale chciałam zmniejszyć sobie żołądek.
Dodaj komentarz
Pół roku temu otrzymałam propozycje dodatkowej pracy, trzy godziny tygodniowo i jak na taki wymiar całkiem fajne pieniążki, dodatkowo dostałam kartę Medicovera.
Prócz badań wstępnych nie korzystałam z tej karty ponieważ mam kartę Falcka z macierzystej firmie i szczerze powiedziawszy to przyzwyczaiłam się do mojego lekarza pierwszego kontaktu, poza tym mam do niego zaufanie. Od niego dostałam skierowanie na kolonoskopię, badanie mało przyjemne i najchętniej zrobiła bym to w znieczuleniu. Falk takich badań nie robi, więc pozostało mi NFZ lub Medicover. Oczywiście wybrałam to drugie, ale niestety musiałam przejść ponowną drogę czyli wizyta u internisty (diagnoza była ta sama), który wystawił mi całą listę badań, aby nakreślić mój stan zdrowia, teraz jestem w trakcie badań.
Pomijam, że przychodnia piękna, brak kolejek, oraz to, że od lekarza razem ze skierowaniem na badania ambulatoryjne otrzymałam pojemniczki na próbki, ale dla mnie dużą wygodą jest fakt, że wszystko mogę załątwić przez internet, zamawiam wizytę, oglądam swoje wyniki badań, kontaktuję się z moim lekarzem, który ma wgląd do wszystkich moich badań oraz orzeczeń innych lekarzy. Rzyczę wszystkim pacjętom, aby mogli korzystać z dobrodziejstw internetu, mam nadzieje, że kiedyś to nastąpi i będzie normą taki wgląd w swoją dokumentacje, przez internet i taka obsługa pacjenta, że wystarczy mieć kawałek plastiku aby wszystko załatwić.
Dodaj komentarz
U mnie bez zmiany, dieta odchudzająco zdrowotna trwa, w sobotę pojechaliśmy na obiad do mamy z okazji dnia Babci. Był rosołek, gotowane mięsko i warzywa, zjadłam bardzo mało no i niestety dolegliwości wróciły, po dobowej przerwie. Wczoraj natomiast byłam bardzo głodna, wieczorem mnie korciło, kręciłam się po domu i kombinowałam co by tu zjeść, skończyło się na bananie i kubku kisielu. Byłam przekonana, że dziś waga się nie ruszy, a jednak poszło i mam dziś okrągłą 86-kę, tą której miałam nigdy nie przekraczać, nie jestem szczupła, ale nie czuję się jakby nadmuchana, ubrania są już luźniejsze jak siedzę nie mam wrażenia, że zaraz mi guziki poodpadają. Teraz kolejny cel to 82 kg. tej wartości nie udało mi się przekroczyć od ośmiu lat, wtedy spokojnie wejdę w spodnie o rozmiarze 14.
Tempo odchudzania teraz się spowolni, ale jeśli nawet będzie to kilogram tygodniowo będę bardzo zadowolona.
Dodaj komentarz