Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Zajmuję się ogrodem,dużo czytam,lubię kino,teatr,słucham muzyki,ostatnio LURA,moją pasją są wycieczki krajowe i zagraniczne;podróże ze zwiedzaniem.Pracuję społecznie.Uwielbiam moją 13letnią wnuczkę Adę z którą spędzam część życia.Mam 2 psy.Jestem na emeryturze ale od roku pracuję w Poznaniu , w firmie klimatyzacyjnej. Fascynuje mnie Krystyna Janda www.krystynajanda.pl
15.10.2010Mauzerek
odszedł do krainy wiecznych łowów.w maju 2011 odszedł Szokuś.a....25.07.2011
roku
urodziła się Sisi bicolor i zamieszkała z nami na wsi.

jbklima

kobieta, 60 lat, Wioska

160 cm, 73.00 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: schudnę 6 kilogramów

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Lato...prawie minęło.

3 września 2011 , Komentarze (8)

bo to co dobre szybko się kończy...
Właśnie wróciłam z wiejskiej imprezy w stylu ..pożegnanie lata.
Co roku robimy na placu zabaw w centrum wsi.
Pogoda nam dzisiaj dopisała bardzo...zjadłam aż 3 małe kiełbaski prosto z ogniska i kawałek ciasta.Tu jest taki zwyczaj , że kobiety przynoszą placki...każdy inny do degustacji.Robiłam zdjęcia , jak zwykle, po obróbce , zamieszczę je na naszej stronie społecznościowej, wiejskiej.
Z moich obserwacji wynika , że zapotrzebowanie jest wśród starszych pań i dzieci raczej młodszych...dobre i to.Zrobiłyśmy kilka konkursów, nawet taneczny....nagrody to zeszyty, piórniki, długopisy...no początek nowego roku szkolnego jest.A...dzieci przyniosły prace plastyczne na temat wspomnienia z wakacji.....
Mimo, że w ciągu całego ostatniego miesiąca nic nie schudłam aż  3 osoby powiedziały , że nieźle wyglądam a to chyba za sprawą mojej nowej sukienki / z wyprzedaży ale jak dla mnie i tak niezbyt taniej/ naprawdę wyszczuplającej.Ja i sukienka.....niecodzienne zjawisko.Poza tym jestem ostatnio nawet opalona, pogoda przyjemna u nas.
W sierpniu prawie nie pisałam....nie czułam może takiej potrzeby a może nic się nie działo.
We wrześniu natomiast będzie się działo...
---jestem w komitecie wyborczym więc będą zajęcia,
---trzeba podzielić fundusz sołecki na przyszły rok , zebranie wiejskie.
---wyjazd na 2 dni do Rokosowa, szkolenie z Forum Kobiet,
---wycieczka wiejska 25.09
---wyjazd na 3 dni do Sandomierza
a to nie jest wszystko.
Moja wnuczka zaczęła naukę w gimnazjum, jak na nią patrzę czasem nie mogę uwierzyć , że to taka panna....bardzo zadowolona z nowej klasy, szkoły itp.spotkałyśmy się nawet 1szego września.Synowa dzisiaj pojechała w Alpy i być może spędzę teraz trochę czasu z Adą..
Pieska nadal nie mam ale to tylko kwestia czasu, czekam na wolną niedzielę by po niego pojechać...
a jutro wybieram się na dożynki gminne i powiatowe w Środzie...z aparatem.
Z naszej wsi, tradycyjnie będzie niesiony wieniec dożynkowy.
Co u mnie jeszcze...
byłam u lekarza.Rejestrując się telefonicznie zapomniałam nawet nazwiska mojego lekarza rodzinnego bo...nie byłam 5 lat.Nie wiem co mi jest, dostałam dopiero przekaz do badań ale bolą mnie stawy, kolana, wykluczone na razie dłuższe i krótsze spacery...dostałam też jakieś tabletki likwidujące stany zapalne?może....
I to chyba tyle ze spraw ważniejszych, a...w pracy, sezon zwyczajnie nieudany z powodu takiego lata jakie było....deszczowego i raczej zimnego...
W domu, przygotowania do zimy, zaprawy, zakupy, zaopatrzenie...jak co roku.
Pozdrawiam serdecznie moje koleżanki.
Dobrej niedzieli!

Dodaj komentarz

znowu poniedzialek..

8 sierpnia 2011 , Komentarze (13)

i nic nowego, praca, mama, zakupy, dom....
poranne wejście na wagę trochę  ale tylko trochę mnie przygnębiło, żadnego spadku.
Od poniedziałku robię swoje, bez słodyczy i uważam na to co jem, ilości nie są zbyt duże.
Wczoraj obejrzałam nagradzany film Feliksa Falka pt.Joanna. Polecam Waszej uwadze.


Dodaj komentarz

uleglam i

7 sierpnia 2011 , Komentarze (12)

zaprawiłam wczoraj ogórki na zimę w słoiki.Nie jest tego dużo tylko dla 2 osób i trochę do wydania ale tradycji stało się zadość.W ubiegłym roku nie robiłam żadnych przetworów bo wszystko jest w sklepach ale ...domowych ogórków kwaszonych nam brakowało.
Poza tym kupiłam większą ilość koperku i natki pietruszki do zamrożenia.
Wyjazd na rynek , zaprawy i gotowanie leczo tak mnie zmęczyło , że na dłuższy spacer nie poszłam....nadciągnęła burza.
Dieta ok....jutro się zważę chociaż nie czuję żadnego ubytku...bez słodyczy cały tydzień.
Obejrzałam na filmio film z 2009roku Hrabina.....ciekawa historia o siostrzenicy Stefana Batorego tylko dla mnie minusem jest nadmierna ilość krwi i brutalnych scen.
Dobrej niedzieli dla Was.

http://youtu.be/RSJbYWPEaxw

Dodaj komentarz

No i klamka zapadła...

6 sierpnia 2011 , Komentarze (6)

tytułem wstępu....
w ciągu tych kilku lat na vitalii unikałam i unikam dwóch tematów tj. kościół i polityka....i nie to , że nie mam zdania , mam i to bardzo skonkretyzowane.
Wczoraj zgodziłam się być członkiem komitetu wyborczego koleżanki z Forum Kobiet Środa Wielkopolska.Nie jestem członkiem PSL ale na wsi PSL jest nadal popularny i może to dziwne SLD również....
Piszę o tym dlatego , że Kasia startuje z listy PSL pozycja nr 3 więc ma szanse.
Od dawna na Facebooku / niektóre dziewczyny z vitalii o tym wiedzą bo do mnie zaglądają tam/ namawiam by kobiety głosowały na kobiety.....wiecie, że tak nie jest.
O mojej kandydatce będę tu trochę czasem pisać sorry...może zbiorę dla niej kilka głosów....a to jest naprawdę duża sprawa.
Mirosława Katarzyna Kaźmierczak mieszka w Środzie Wielkopolskiej a pracuje w Poznaniu w KRUSie.
Jej okręg wyborczy to;Środa Wielkopolska, Śrem, Gniezno, Konin, Koło, Słupca,Turek i Września to jest 8powiatów i tam musimy szukać poparcia.
http://www.facebook.com/#!/pages/FORUM-KOBIET-%C5%9ARODA-WIELKOPOLSKA/204036646283133...tam pojawiać się będą info.

Wczorajsze spotkanie udane, na działce zaskoczyła nas potężna wprost burza, niesamowita ulewa i powrót o 23.00 okazał się trudny w olbrzymich kałużach po deszczu.Gospodarze zadbali o zadaszenie , dodatkowe okrycia, na szczęście noc była ciepła.
Wczoraj z mężem widziałam się dosłownie 1godzinę po 2dniach wyjazdowych, dziś wstałam i już go nie było...zobaczymy się może w niedziele a może w poniedziałek.Oczywiście, jestem do tego przyzwyczajona i lubię być sama ale myślałam o krótkim wyjeździe wspólnym byle gdzie nad jezioro, do lasu, na obiad i kina......
A na razie wybieram się do miasta...po co?...bez celu wyraźnego, na rynek, zobaczę, może kupię sobie coś...na 21.08....mam zaproszenie Święto Czynu Chłopskiego...wypada jechać...a to niedziela..u...
Wczorajsza dieta....najgorzej nie było....na szczęście nie jadłam dużo na przyjęciu działkowym..była jakaś sałatka...kaszanka i kiełbaski grillowane....reszta asortymentu jakoś mnie nie interesowała a...były dobre ogórki kwaszone.
Ruch....nic specjalnego godnego wspomnienia, dziś będzie lepiej pod każdym względem i tym optymistycznym akcentem kończę życząc tradycyjnie dobrego dnia.
to jednak zawsze moje miasto!!!!!



Dodaj komentarz

wpis poranny pożarty.Z niepokojem patrzę jak...

5 sierpnia 2011 , Komentarze (8)

szybko upływa nam ten sierpień...
Wczoraj miałam bardzo dobry dzień.
Najpierw przyjechała Sylwia z Adą na plażowanie się...potem moje 2 koleżanki na umówioną kawę i sernik.
Synowa nam zbytnio nie towarzyszyła chyba zdegustowana poziomem naszych rozmów...ploteczki wiejskie ale , broń boże nie lekceważąc osób / bardzo je lubię/ o czym mam mówić..o tym , że chodzi za mną piosenka Hallelujah w wykonaniu Bon Jovi..super muzyka a tekst...poezja / strasznie smutny...i namiętnie słucham Amy Winehouse...ze wskazaniem na Back to Black...teksty przetłumaczone porażające, ordynarne itp....
Ale.....świetna powtórka z angielskiego i nowe słówka...bezcenne.
Pogadałyśmy o sprawach wiejskich, dawno nie miałam kontaktu...
Ada była jakaś milcząca, miała książkę fakt ale.....cieszę się , że obie zapisały się do miejskiej biblioteki, Sylwia dużo czyta i to rzeczy ambitne, jestem pełna uznania lubi Myśliwskiego i Hrabala......a ja ostatnio tylko coś lekkiego.
Pojechałyśmy potem same do lasu koło agroturystyki bo mąż z trasy..gdzieś... zadzwonił , że są grzyby...u nas podobno się pokazują a nie są...my tylko pochodziłyśmy po lesie wśród komarów...ja raczej nieprzygotowana w klapkach ale...było naprawdę świetnie.
Pojechały po szesnastej......bu....wzięłam się do pracy biurowej przy kompie.
Ruch został zaliczony, dieta też bez słodyczy/4/ królowały jaja, jogurty,reszta borówki amerykańskiej - good bye jagody na ten rok!
Dziś wyjeżdżam na zaproszenie..przyszłej / mam taką nadzieję/ pani poseł i mogłoby nie padać!!! bo impreza przewidziana jest na dworze...i bez komarów  też proszę!
Dobrego dnia dla Was.



Dodaj komentarz

kolejny dzień..planowanie...

4 sierpnia 2011 , Komentarze (15)

...dziś odwiedzą mnie 2 koleżanki ze wsi, posiedzimy na działce, nie pamiętam już kiedy ostatnio spotkałyśmy się poplotkować,
...w piątek mam zaproszenie do koleżanki ze Środy / na jej działeczkę/ która startuje w wyborach do Sejmu......zaprosiła mnie do swojego komitetu wyborczego, chyba będę ją lansować na Facebooku, na Forum Kobiet i gdzie się da.....fajnie byłoby mieć znajomego posła....nazywa się Mirosława Katarzyna Kaźmierczak i startuje z listy PSLu......ma szanse, jest na liście na 3cim miejscu....W tej i poprzedniej kadencji nasz, miejscowy poseł to pan Grzeszczak....ostatnio podejmował nas, baby z Forum Kobiet w restauracji sejmowej...
...sobota , niedziela.....Adę do Hermanowa dzieci zawiozą na obóz konny a że to w pobliżu..liczę na spotkanie.
...w sierpniu zapowiada się wycieczka z Forum do Drezna, we wrześniu szkolenie / jak co roku/ w Rokosowie , Lider Zielonej Wielkopolski zapowiada wyjazd 3dniowy też we wrześniu.
Na razie spokój ale myślę że niedługo będę bardzo zajętą osobą....społecznie.
Wczoraj...
dieta...dobrze bo bez słodyczy.....zrobiłam na spotkanie sernik na zimno z galaretkami truskawkowymi i .....borówkami, dodałam słodziki, potem cukier puder bo było za mało.....wylizałam i wyskrobałam miskę dokładnie....więc nie końca bez słodyczy...poza tym, nie narzekam.
Borówka amerykańska na plantacji się kończy powoli, jeszcze ją jem , trochę zamroziłam, dziś mężowi dałam na wyjazd przeszło kilogram bo tak rzadko bywa w domu, że nie zdążył się przejeść...ja mam dosyć.Dzisiaj zjem to co mam a jutro....już nie wiem czy pójdę kupić. Lepiej pojadę na rynek po śliwki.
Ruch....sprzątałam dom z myciem okien i praniem firan...zajęcie miałam prawie na cały dzień, z pięknej pogody mało korzystałam tyle tylko co wyjazd po zakupy, pobyt na plantacji, wywieszanie prania, chodzenie do kotów   i na ławce przeczytanie jednej marnej gazetki.Spaceru nie było.
Miłego czwartku!
Monako....Monte Carlo..
widok na słynne kasyno gry, byłam w środku...
a te flagi....na Lazurowym Wybrzeżu byłam bezpośrednio przed ślubem cywilnym księcia Alberta, całe Księstwo Monako było tak przyozdobione we flagi narodowe, na wystawach sklepowych zdjęcia pary książęcej, w autobusach program obchodów uroczystości wypisany, mówiony i pokazywany.Mieszkańcy Monako, raczej na te dni opuszczali miasto.
info....te romby czerwone na flagach pochodzą z herbu Grimaldich, książęta z 13stego wieku.




tor Formuły 1 w mieście....
Tak jak już pisałam.....z tylu zdjęć francuskich...aby pokazać się w pełni..nie ma co wybrać...wstyd!!!...ale, już podjęłam pracę nad sobą.
TU.....w Marsylii z dziewczyną z wycieczki i naszym pilotem / duża wiedza o Francji/


Dodaj komentarz

już środa, wspomnienia.

3 sierpnia 2011 , Komentarze (11)

Koleżanka voyage 1979 skłoniła mnie do wspomnień.
Czy jestem uzależniona od podróży, od poznawania świata?tak, zdecydowanie tak.
Jak Wy teraz, myślę o młodych dziewczynach, macie dobrze.
Kiedyś wyjazd był możliwy tylko do Bułgarii, Rumunii, NRD, Czechosłowacji lub Związku Radzieckiego.Naliczyłam tylko 3 biura podróży Orbis, Gromada i Juwentur.....ludzie byli biedni, za granicę jeździli raczej służbowo.Były wczasy pracownicze, korzystałam co roku więc byłam nad morzem, w górach , nad jeziorami.Rada zakładowa / tzn.związki/ organizowała wycieczki po Polsce lub np.na zakupy do Berlina....tym sposobem przywiozłam w 1974roku wózek głęboki i spacerówkę dla mojego dziecka......obiekt zazdrości wielu młodych mam.
A teraz.....cały świat stoi przed nami tylko oby były na to środki, czas no i niestety zdrowie które też bardzo ogranicza wyjazdy.
Wczoraj wtorek.....miałam dobry.
---dieta w normie bo bez słodyczy / 2 dzień/, dużo napojów, bez ziemniaków i prawie chlebka, późnej kolacji - brak.
---ruch ok. krótki spacer ale dobre 5 godzin działka. Chciałam kosić , chyba kosiarka wysiadła więc wyrywałam i wycinałam....po deszczach na mojej posesji robi się gąszcz miejscami nie do przebycia , duże przyrosty drzew i krzewów.
Dzisiaj powtórka i pojadę po zakupy więc narażona będę na widok czekolad, ciasteczek, chałwy itp....nic nie kupię chociaż spodziewam się gości pod koniec tygodnia.
W Księstwie Monako zwiedzałam taki Ogród Egzotyczny założony przez Grimaldich....najstarszy ród we Francji.Niesamowite wrażenie bo ogród jest na zboczu góry, na skalach.Na terenie tym zwiedziłam tez jaskinię / 400m w głąb/, Muzeum Archeologiczne ze szkieletami ludzi prehistorycznymi znalezionymi na terenie Monako w trakcie wykopalisk.....I to wszystko i wiele więcej  na 2km  bo po Watykanie, Księstwo Monako to najmniejsze państwo na świecie i..........bardzo, bardzo bogate.










Dodaj komentarz

wtorek..

2 sierpnia 2011 , Komentarze (7)

Wczoraj miałam dobry dzień....Poniedziałek!!!!!
W pracy zrobiłam to co do mnie należało a na dzisiaj zamówiłam pana do czyszczenia wykładzin.
W biurze mam założone jasne wykładziny i wyglądały strasznie.W tym czyszczeniu jest niesamowita konkurencja..ogłoszeń całe mnóstwo i bardzo dobre terminy.
Jak będę zadowolona zamówię tego samego pana do domu, przyjedzie 50km w jedna stronę na pewno i wszystko na fakturę.
Ruchu było sporo po Poznaniu, wszędzie pieszo i po zakupy i do mamy i po korespondencję.
Na dzisiaj kupiłam papryki, mielone z indyka i inne dodatki , zrobię leczo....mój mąż nie lubi, ma rozmrożony bigos.
Wczorajsza dieta też się udała, o dziwo, byłam kompletnie bez słodyczy / dzień 1/ zjadłam w normie i nawet bez kolacji późnej poszłam spać
Wtorek zaskoczył mnie mailem od Ani....młodej koleżanki z wycieczki do Prowansji, przysłała kilka zdjęć, niestety , na tych co ja jestem....nie nadają się do oglądania , taka jestem gruba, wstyd.
Wyspy Leryńskie....płynęłyśmy na nie promem z  Nicei .  ok.40minut....jest tam klasztor, las eukaliptusowy, roślinność śróziemnomorska, krystalicznie czysta woda i małe plaże raczej kamieniste...bajka.Byłam na wyspie Małgorzaty gdzie więziony był Człowiek z żelaznej masce.

'Wyspy Leryńskie (franc.: Îles de Lérins) archipelag czterech wysp położony na Morzu Liguryjskim. Administracyjnie przynależy do francuskiej gminy Cannes (leżą kilka kilometrów od centrum położonego na kontynencie) w departamencie Alpy Nadmorskie. Nazwa archipelagu pochodzi z czasów rzymskich. Sainte-Marguerite nazywała się po łacinie Léro, a Saint-Honorat Lérinum.

Największa z tych wysp, Sainte-Marguerite, jest znana między innymi z więzienia w którym przebywał Człowiek w żelaznej masce, postać występująca w powieści Alexandra Dumasa ojca ?Wicehrabia de Bragelonne? (tytuł francuski: Dix ans apr?s, dosł. dziesięć lat później).

Na drugiej co do wielkości Saint-Honorat znajduje się klasztor założony ok. roku 400/410 przez Św. Honorata z Arles (od niego pochodzi obecna nazwa wyspy). W tym klasztorze w V i VI w. kształciło się wielu biskupów, m.in. św. Patryk, biskup i patron Irlandii. Wg tradycji prawdopodobnie tu właśnie mieszkał i podczas najazdu Saracenów został zabity św. Procarius. Obecnie mnisi mieszkają w klasztorze zbudowanym w XIX w.

Podczas wojny trzydziestoletniej, w okresie od września 1635 do maja 1637, wyspy te były okupowne przez Hiszpanów. W 1707 zaś przez marynarkę angielską, którą dowodził Sir Cloudesley Shovell. Podczas blokady wojskowego portu w Toulonie pomógł on wojsku sabaudzkiego księcia Wiktora Amadeusza II i jego kuzynce Eugeni oblegać to miasto. Francuska flota zatopiła się sama.

W czasie rewolucji francuskiej wyspy Sainte-Marguerite i Saint-Honorat nazywały się ?wyspy Marata i Lepeletiera?.












dziś będę w domu, drugi dzień bez słodyczy, spacer nawet przymusowy do gospodarstwa, trochę dom , trochę działka....pogoda ok.Mam nadzieję, że plan zrealizuje.
Dobrego wtorku

Dodaj komentarz

nie wiem co się dzieje...

31 lipca 2011 , Komentarze (9)

wstałam o 9tej....
do 1szej w nocy mieliśmy gościa, męża siostra wróciła z Hawajów, była tam przeszło miesiąc, mieszkała u naszego przyjaciela i wyspy zwiedziła dokładnie.
Obejrzałam nie setki a tysiące zdjęć przez 8 godzin...Hania przyjechała z tortem truskawkowym na bitej śmietanie i jak bardzo łatwo się domyśleć....najadłam się do oporu i wczoraj i dzisiaj do kawy porannej.
Psychicznie czuję się dobrze, bez wyrzutów ale fizycznie.........delikatnie mówiąc , średnio.
Poza tym pada deszcz i jest ciepło.
Dobrej, pogodnej niedzieli.


Dodaj komentarz

dzień zrobił się krótki...

30 lipca 2011 , Komentarze (6)

Wczoraj napaliłam w kominku i do północy czekałam na powrót męża z wyjazdu, nie musiałam , mogłam iść spać ale zrobiłam mu kolację na ciepło więc siedziałam przy kompie i telewizorze.
Zdziwienie było ...bezcenne bo......mój mąż kolacje z reguły robi sobie sam, wolę tego nie widzieć żeby nie zasiadać do uczty wieczornej.
Potem zasnąć nie mogłam do 2giej w nocy i jest efekt, dziś dzień jest za krótki.
Z plantacji przynieśli przedłużacz i 2 kg borówki amerykańskiej....jest pasza na sobotę i niedzielę!
Jeszcze czekam na zamówione jaja od szczęśliwych kur , chodzących po polach i lasach, z tego akurat cieszą się liski i łasice...''Moja łasica'' teraz latem, nas nie dręczy i nie rujnuje ocieplenia domu...na razie, krety natomiast pracują na działce bez zmian.
W nocy przeczytałam prawie cały jeden pamiętnik....szczuplutka 36. Ta dziewczyna pisze, że jest tu na vitalii od lat 6ciu tj. od początku, dłużej znacznie niż ja.Ten pamiętnik jest od lat dwóch, wcześniej o ile się nie mylę miała inny....Ale nie o tym.....pamiętnik czyta się fajnie , jest dużo zdjęć różnych w tym bardzo osobistych, jestem pod wielkim wrażeniem jej dokonań.
Schudła w ciągu 2 lat chyba ze 40kilogramów, pracuje zawodowo, uczy się cały czas, wychowuje 2 dzieci, czyta, wyjeżdża, ćwiczy, realizuje siebie i pomaga innym. Zaglądałam do niej czasami ale nigdy nie czytałam kompleksowo.Chyba mieszka w bardzo małej miejscowości.Skąd na to wszystko ma czas, nie wiem.Po prostu...mam kompleksy.
Dziś ładuję w końcu ten akumulator i czekam na gościa.....a zakupy nadal nie są zrobione.
Jutro chcemy wyjechać do Poznania, muszę byc na cmentarzu jeśli padać nie będzie i wprosiłam się na kawę urodzinową do synowej.
---wczoraj zrobiłam 2 krótkie spacery po lesie, dieta nawet było ok. poza lodami...
Miłej soboty.
Dodaj komentarz