Boże... mówić, że jestem głodna, to za mało. MNIE PO PROSTU PRZYSYCHA ŻOŁĄDEK DO KRZYŻA!!!
Zawsze byłam stworzeniem nocnym, no i oczywiście najlepiej mi się szamało po 22, albo 24, albo o 2 w nocy jak nie spałam. Świetna rzecz: czytać dobrą ksiażkę i żreć. A, że czytam dużo...
A dziś przyszłam z pracy, zrobiłam spóźniony obiadek, zjadłam go ok. 17.15 i - nie uwierzycie- NIE JADŁAM KOLACJI! Wsunęłam tylko koło 20 mandarynkę i orzecha włoskiego.
A cały czas mruga do mnie ostatni, samotny pączek po wczorajszej orgii...
A ja mam dzisiaj jeszcze tyle do roboty! Zrobiłam więc sobie kolejną herbatkę (dodam, że czarnej właściwie nie pijam, tylko ziołowe, owocowe, zielone lub czerwone) i chyba drugą część nocy spędzę na siusianiu.
SSIE MNIE JAKIŚ WEWNĘTRZNY POTWÓR!!!!!!!!!