Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

... przez 27 lat mojego życia byłam szczuplutka i nie myślałam o swojej figurze, bo bardzo ją lubiłam (pomimo paru drobnych zastrzeżeń)... po ślubie "troszkę" mi się przytyło (jakieś 10 kg w ciągu roku...); pierwszy wpis na vitalii - 9 września 2006... ważyłam wtedy 70kg... niedługo potem moja waga zaczęła spadać... aha... mam na imię Aneta (: Babcia nazywa mnie Aniulcia :) WE WRZEśNIU 2008 ZOSTAłAM MAMą :)

aniulciab

kobieta, 33 lat, Białystok

176 cm, 64.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

... paradoksy...

4 lutego 2012 , Komentarze (21)

... zawsze byłam indywidualistką, miałam własne zdanie i nie obchodziło mnie to, co sobie myślą inni... nigdy nie pragnęłam być taka jak reszta ludzi, wśród których żyłam... zwyczajna... normalna... przeciętna... dążyłam do tego, by się wyróżniać, być kimś wyjątkowym... jako nastolatka nie ubierałam się jak większość szkoły lub bohaterki ulubionych młodzieżowych seriali... nie miałam lambadowej spódniczki czy plastików... marzyłam o dżinsach, na które Mama nie chciała się długo zgodzić, a kiedy już zaciągnęłam ją do sklepu, wybrałam najdziwniejsze, jakie były - z wszytymi kawałkami komiksów - bo one mi się najbardziej podobały... mniej więcej do końca liceum ubierałam się jak dziecko kwiat... później mi trochę przeszło :) można by powiedzieć, że moje marzenia się spełniły - na pewno jestem teraz zauważana - dzięki byciu mamą autystycznego dziecka... a nie jestem szczęśliwa :(
... zamiast iść na dyskotekę wolałam zostać w domu i czytać... nigdy nie miałam tzw przyjaciółki od serca obok siebie - miałam (mam) jedną korespondencyjną, z którą widujemy się co kilka lat... stresują mnie imprezy, święta, gościny... nie rozumiem, po co ludzie piją alkohol... niechętnie mówię o swoich uczuciach... o bolesnych nie mówię w ogóle... nikomu... nie cierpię zmian... przeprowadzając się ze stancji do własnego mieszkania, bardziej się smuciłam, obawiałam i żałowałam straty niż się cieszyłam... może sama jestem gdzieś na granicy spektrum autystycznego, a mój Synek odziedziczył po mnie pewne cechy... dlaczego w takim razie ja chciałabym mieć "normalne" dziecko?
... podczas trwania diagnozy zaburzeń rozwoju Danielka tliła się we mnie nadzieja, że Jego zachowania to wynik naszych błędów wychowawczych, bo to można "łatwo" naprawić... nikt o tym nie wspomniał...
... schudłam... ważę 63,5 kg... nie starałam się... chorowałam całe ferie... zatoki + jelitówka...
Dodaj komentarz

... światełko w tunelu :)

28 stycznia 2012 , Komentarze (16)

... w końcu trafiliśmy do jakiegoś sensownego miejsca :) wczoraj Danielek miał pierwsze zajęcia z terapeutką mowy w Krajowym Towarzystwie Autyzmu - wspaniała pani :) Maluch od razu ją polubił, powtarzał, co mu kazała powtarzać, współpracował, mało się buntował :) w domu mamy ćwiczyć aparat mowy - dostaliśmy zalecenia na kartce :)
... dziękuję Wam za wsparcie, słowa otuchy i życzliwość, Dziewczyny :) to dla mnie bardzo ważne :)
... a tu Danielek (z Tatą) jako Buzz Astral na choince w przedszkolu :)


Dodaj komentarz

... jakie to wszystko trudne :(

26 stycznia 2012 , Komentarze (27)

... dopóki nie usłyszałam od trzech niezależnych od siebie specjalistów słowa "ośrodek" i tego, że jeżeli nie oddamy do niego Danielka, to On będzie się cofał w rozwoju, miałam nadzieję,  że na ile się da, wyciągniemy z autyzmu nasze Dziecko... teraz ciągle mam w głowie słowa: "państwo sami nie jesteście w stanie nic zrobić"... i czuję się beznadziejnie :( jak to? przecież chcemy pracować... ciągle nie wiemy jak konkretnie, bo nikt nas tego nie chce nauczyć... specjaliści ograniczają się do postawienia diagnozy i nic poza tym nie uważają za stosowne nam powiedzieć... a my nie mamy pojęcia, co zrobić - odciąć Go od normalnego świata i umieścić w przedszkolu autystycznym, czy próbować jednak tak, jak jest teraz, zostawić tu, gdzie jest i czuje się coraz lepiej, a popołudniami wozić na terapie różnej maści...
Dodaj komentarz

... świat osoby dotkniętej autyzmem...

14 stycznia 2012 , Komentarze (30)

To trochę tak, jakby zdrowego człowieka zamknąć w małym pomieszczeniu, w którym jest bardzo gorąco, ubrać go w gruby gryzący sweter z prawdziwej wełny, puścić głośno muzykę z radio, włączyć telewizor, otworzyć okno, zza którego będą dolatywać odgłosy rozmów, sygnały karetek i warkot samochodów, oświetlić to pomieszczenie dyskotekowym, migającym stroboskopem, wpuścić liczne ostre zapachy - perfum, gotowanej kapusty, acetonu i dymu papierosowego, i kazać temu człowiekowi napisać w tych warunkach ważny list do przyjaciela. ( ) Dziecko z autyzmem narażone jest na takie cierpienie cały czas. Uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego nie pozwala mu spostrzegać rzeczywistości w realny sposób. Obronną reakcją na tak przerażające doznania, mimo ogromnego pragnienia komunikacji, jest wycofanie się, zamknięcie we własnym świecie.

... łzy same cisną się do oczu... a Danielek je ze złością wyciera... i mnie przytula...
Dodaj komentarz

... wypadałoby coś skrobnąć...

8 stycznia 2012 , Komentarze (8)

... ale im dłużej tu nie piszę, tym bardziej nie wiem, od czego zacząć... niby tyle się dzieje, a jak się usiądzie przy komputerze, chaos i pustka w głowie...
... waga: 64,5 kg... jeden pokaźny flaczek zwisa mi smutno nad spodniami, a drugi nad biustonoszem na plecach... rzadko patrzę w lustro, bo coraz bardziej nie lubię swojego odbicia... postarzałam się okropnie ostatnimi czasy...
... Święta rozpoczęły się bardzo miło, bo byliśmy na Wigilii i u Rodziców, i u Teściów :) i to właściwie był koniec świętowania... pierwszego dnia mój Mąż miał służbę, a Danielek dostał w nocy gorączki... po dwóch dniach konieczny był antybiotyk... koszmar - zapalenie górnych dróg oddechowych... w związku z tym przerwa w chodzeniu do przedszkola bardzo się przeciągnęła i nie wiem, co będzie we wtorek po dwóch tygodniach nieobecności... zobaczymy... z jednej strony może to i dobrze, że sobie trochę odpoczął, bo przed feriami świątecznymi bywał agresywny - bił dzieci i panie, rzucał w nie zabawkami :/ z tego powodu wezwano nas niedawno na rozmowę dyscyplinującą :/ czułam się na niej jak jakaś wyrodna matka, do tego niepełnosprawna umysłowo, zupełnie niezainteresowana własnym dzieckiem :(
... jutro dalszy ciąg badań, które wloką się niemożliwie :/ chciałabym wiedzieć, na czym stoję i co mam robić z moim Dzieckiem... w wielu chwilach nie rozumiem jego zachowania i nie wiem, jak postępować :/ to bardzo dołujące... i wyczerpujące psychicznie :/ a do tego czas leci :/ może tyle na razie... jeszcze tylko zdjęcia tej nieszczęsnej oponki :/ i mojego Szczęścia :)

 
Dodaj komentarz

... ładnie tu teraz :)

22 listopada 2011 , Komentarze (7)

... chyba pierwszy raz zmiana wyglądu portalu mi się podoba :)
... u mnie ciągle to samo - powiem tylko, że w ubiegłym tygodniu włączyłam telewizor ze dwa razy... ale trzy piąteczki już stoją w indeksie :) bardzo się cieszę, że zaczęłam studia - pomimo że fizycznie czuję się wypluta :) nie jestem już tylko zapracowaną mamą, ale robię coś, co można nazwać hobby :) radość z pracy wraca :) tylko z Tomkiem ciągle prawie jesteśmy ostatnio na wojennej ścieżce :/ mijamy się, mało gadamy...
... Danielek jest przekochany :) mimo że dostarcza ciągle więcej trosk niż inne dzieciaki... staram się myśleć pozytywnie o jego przyszłości...
... i do sedna - waga - 64,5 kg... nie jestem na diecie - często nie mam czasu jeść :/
Dodaj komentarz

... 65,4 kg...

30 października 2011 , Komentarze (11)

... niby waga troszkę spadła, ale w strategicznych miejscach tego nie widać... niestety... pierścionki spadają, a brzuch sterczy, jak sterczał... mniejsza o to... nie mam teraz tak naprawdę czasu, by się takimi rzeczami zajmować... gonitwa trwa... w związku z moim weekendowym studiowaniem jest jeszcze większa...
... Danielek wg pań przedszkolanek coraz lepiej sobie radzi w przedszkolu - któregoś razu nawet rozrabiał, więc to chyba najlepszy znak, że czuje się tam komfortowo :) ma kolegę ze starszej grupy, który się nim opiekuje :) nie wiem, na ile z własnej woli, a na ile jest to działanie wychowawczyń, ale ma :) jest już przedszkolakiem z dyplomem :) (dwa tygodnie temu odbyło się pasowanie) poza tym był w teatrze, a  w ostatnim tygodniu po raz pierwszy zjadł cokolwiek w przedszkolu... niestety zmian, jeżeli chodzi o mówienie, nie zauważam... widać natomiast, że moje dziecko się różni od reszty dzieciaków...
... na razie wklejam moje zdjęcia - z końca sierpnia i sprzed dwóch tygodni... dokleję Danielkowe, kiedy Tomek wróci z pracy z drugim komputerem...
... pozdrawiam Czytających, jeżeli jacykolwiek jeszcze tu są :)

  
Dodaj komentarz

...

22 października 2011 , Komentarze (3)

... dzisiejsza waga: 65,2 kg...
Dodaj komentarz

... zmiany...

18 września 2011 , Komentarze (3)

... Danielek chodzi do przedszkola :) przez pierwsze półtora tygodnia okropnie płakał, a od kilku dni wybiera się tam zaraz po wstaniu z łóżka z nieukrywaną radością :) niestety panie potwierdziły moje obawy :/ i w przyszłym tygodniu rozpoczynamy badania w poradni...
... ja za miesiąc zaczynam podyplomówkę z diagnozy i terapii pedagogicznej... zjazdy weekendowe co dwa tygodnie przez najbliższe trzy semestry...
... waga: 66,4 kg... w międzyczasie bywało gorzej...
... ogólnie nie jestem na diecie... jem praktycznie wszystko, chociaż nie wszystko, na co miałabym ochotę...
Dodaj komentarz

... 66,5 kg...

27 sierpnia 2011 , Komentarze (4)

... gdyby nie a'la ciążowy brzuch... byłoby naprawdę nieźle :) czy ktoś wie, jak go polubić?
Dodaj komentarz