... za kilka dni kończy się miesiąc na diecie smacznie dopasowanej... jak na razie schudłam na niej ok. 1,5 kg... dobrze, że cokolwiek spadło, bo w tym czasie byłam na dwóch weselach i zaliczyłam kilka rodzinnych imprezek :) w poniedziałek przedłużę abonament na kolejny miesiąc, bo jeszcze sporo wylewa mi się nad spodenkami...

Dodaj komentarz
... czuję głód... głód, głód... zjadłbym konia z kopytami, gdybym mógł... głód, głód... ucho słonia, starą teczkę, a na deser wielką beczkę, czuję głód...
... o tak :/ poprzednio (czyli trzy lata temu) było pod tym względem o niebo lepiej... teraz niby na koniec większości posiłków czuję się całkiem syta, ale po godzince już myślę o jedzeniu... może tak powinno być, skoro ilość dostarczanych do organizmu kalorii jest dużo mniejsza niż jego zapotrzebowanie... nie wiem... chyba faktycznie to święta prawda, że im dłużej się człowiek odchudza, tym trudniej mu się trzymać diety... a co będzie w przyszłym tygodniu - nie mam pojęcia i aż się boję o tym myśleć... widziałam w nowym planie posiłków, że dzienny limit kalorii spadł z 1600 na 1200... drastycznie... bym powiedziała :/
... piątek - waga: 64,3 kg :/ po wczorajszym chipsowym szaleństwie :/ biust: 89 cm, pod biustem: 75, talia: 76, pępek: 86,5, boczki: 92,5, tyłek: 102 :) minimalnie mniejsze :) i zawartość tłuszczu w organizmie: 29% :)
Dodaj komentarz
... 64 kg :) czyli kolejny etap chudnięcia zaliczony :) znów zapomniałam się zmierzyć w strategicznych miejscach...
Dodaj komentarz
... będę tutaj tylko dopisywać wyniki codziennego ważenia... no chyba żeby się wydarzyło coś ciekawego ;)
... poniedziałek: 65,7 kg, wtorek: 64,2 kg :) środa: 64 kg :))
Dodaj komentarz
... wczoraj było pysznie :) i pod względem zabawy :) i jedzonka :) wynik porannego ważenia: 66,5 kg (!) znów dwa kroki do tyłu :/ a imprez nie koniec...
Dodaj komentarz
... 64,5 kg, czyli cel na kończący się drugi tydzień diety nie został zaliczony... ale minimalny spadek odnotowałam :)
Dodaj komentarz
... dzisiaj równe 65 kg i pierwszy dzień @...
Dodaj komentarz
... wykonać trudniej :/ w związku z tym, że wieczorem mieliśmy gości, śliczny pod względem dietetycznym dzień zakończył się sporą garścią chipsów i dobrym kielichem białego, słodkiego wina... jako solenizantce nie wypadało mi postąpić inaczej :/ a co za tym idzie - waga nadal niezbyt ładna: 65,2 kg :/ ajajaj...
Dodaj komentarz
... poranna waga: 65,5 kg... od dziś wracam na łono diety smacznie dopasowanej...
Dodaj komentarz
... waga spada :) to dobrze :) jutro i w następną sobotę mamy wesela i nie zamierzam wtedy przestrzegać diety :) zjem wszystko, co mi się będzie podobało, postaram się tylko, żeby ilości były rozsądne ;)
... zastanawiam się nad tym, kiedy powinnam zakończyć chudnięcie... jako cel zaznaczyłam 61 kg... nie wiem, czy nie zatrzymam się na jakichś 62-63 kg... zobaczymy... wyjdzie w praniu...
... Danielek jest coraz mniej podobny do mnie... czysty Tata... znów zaczyna mówić :) dużo gada po swojemu :) jest co prawda znacznie w tyle za rówieśnikami z placu zabaw, ale mam nadzieję, że jak już zacznie mówić po polsku, nadrobi zaległości :)
Dodaj komentarz