... ad mojego niegotowania... pod pojęciem gotowanie rozumiem coś w rodzaju domowego obiadu (np kotlet, gołąbki)... tego nie robię, chyba że od święta... ale bez obaw :) my jemy obiady codziennie - najczęściej warzywa na patelnię :) moje ulubione z papryką i ziołami mogę jeść codziennie :)
... od dziś spróbuję zapisywać tutaj, co i kiedy zjadam w ciągu dnia... przez jakiś czas...
7:30 - biała bułka z masłem, plastrem żółtego sera, liściem sałaty i dwoma plasterkami ogórka + czarna herbata z łyżeczką cukru
11:55 - gniazdo z lukrem + kawa 3in1
14:40 - dwie kromki grahama z masłem i sałatką rybną z puszki + herbata z cukrem + melisa
16:40 - miseczka (ok 250 ml) zupy (burak, marchew, ziemniak, por) + herbata z cukrem
19:40 - znów zupa, kromka białego chleba z żółtym serem + herbata z cukrem
... w międzyczasie były jeszcze dwie herbaty i dwa kawałki gorzkiej czekolady... i ciasteczko maślane Mamy...
Dodaj komentarz
... to już roczek i cztery miesiące jesteśmy rodzicami...
Dodaj komentarz
... podjadałam (!) - na każdej przerwie w szkole coś jadłam...
... jadłam ciągle to samo - zero urozmaicenia... po diecie matki karmiącej praktycznie wcale nie brałam do ust nabiału i ryb (!) można powiedzieć, że wrzucałam w siebie byle co, a nie to, na co miałam ochotę (a czego domagał się mój organizm) dopadały mnie ataki głodu... przez brak regularności jedzenia...
... przestałam pić wodę w ogóle, a innych płynów też było mało...
... no i do tego stres, z którym sobie nie najlepiej radzę...
... to są rzeczy, które powolutku postaram się doprowadzić do porządku :) zobaczymy, czy to pomoże...
... no i praktycznie nie gotuję... ale na to nie ma rady... albo gotowanie, albo czas dla Danielka... może wkrótce :)
... dziś na wadze 64,5 kg :)
Dodaj komentarz
... i cóż... streścić książki w dwóch słowach się nie da... ma swoje wady i zalety - dla osoby nieznającej francuskiego czytanie staje się uciążliwe, ponieważ bez przerwy autorka stosuje wtręty w tym języku :/ ale poza tym ok... nie jakieś rewelacje może, ale powszechnie znane prawdy na temat trzymania wagi... czytając "Francuzki nie tyją", przypominałam sobie to, czego dowiadywałam się, kiedy trafiłam na vitalię...
... podtytuł książki mówi wszystko - "Sztuka jedzenia dla przyjemności"... no właśnie - samodzielne gotowanie, celebrowanie posiłków, stawianie na jakość - nie ilość i przede wszystkim harmonia :) rozpieszczanie się od czasu do czasu czymś pysznym w niewielkiej ilości bez wyrzutów sumienia :) utrzymywanie wagi nie może być katowaniem samej siebie; tylko stopniowe, małe zmiany doprowadzą do celu :) ale może po prostu przepiszę Wam podsumowanie samej autorki :)
Typowa Francuzka myśli o dobrym jedzeniu. Typowa Amerykanka martwi się złym jedzeniem.Francuzki jedzą mniejsze porcje różnych rzeczy. Amerykanka je większe porcje tego samego.
Francuzki jedzą więcej warzyw i owoców. Uwielbiają chleb i nie wyobrażają sobie życia bez węglowodanów. Kochają czekoladę, zwłaszcza gorzką, jedwabistą, o delikatnym orzechowym aromacie.
Francuzki nie jedzą niczego "bez cukru", "beztłuszczowego" albo sztucznie pozbawionego naturalnego smaku. Wybierają prawdziwe jedzenie ale z umiarem. Jedzą wszystkimi pięcioma zmysłami, przez co "mniej wydaje się więcej". Ogromnie dbają o sposób podawania jedzenia.
Francuzki bilansują jedzenie, picie i wysiłek fizyczny w skali tygodniowej. Zbaczają z drogi, ale zawsze na nią wracają, wierząc, że nie zabrnęły w ślepy zaułek, tylko zrobiły objazd. Rzadko wchodzą na wagę i wolą polegać na ocenie własnych rąk, oczu i ubrań.
Francuzki jedzą trzy razy dziennie. Nie podjadają przez cały czas. Nigdy nie dopuszczają do uczucia głodu ani przejedzenia.
Francuzki szanują rytuały posiłków i nigdy nie jedzą na stojąco albo w biegu (lub przed telewizorem). Nie oglądają dużo telewizji, nie mają wielu programów tv.
Francuzki jedzą i podają sezonowe produkty, najsmaczniejsze i najbardziej wartościowe, i wiedzą, że dostępność nie zastąpi jakości.
Francuzki nie lubią mocnych alkoholi. Regularnie delektują się winem, ale do posiłków i tylko kieliszek albo dwa. Przepadają za szampanem i nie potrzebują specjalnej okazji, aby otworzyć butelkę.
Francuzki piją wodę przez cały dzień.
Francuzki same wybierają swoje przyjemności i kompensacje. Rozumieją, że liczą się drobiazgi, tak w dodawaniu, jak w odejmowaniu, i że każda dorosła kobieta jest strażniczką własnej równowagi.
Francuzki lubią chodzić na targ. Planują z wyprzedzeniem posiłki i myślą w kategoriach listy małych dań.
Francuzki chodzą piechotą wszędzie, gdzie tylko mogą. Wchodzą po schodach przy każdej okazji.
Francuzki wiedzą, że miłość wyszczupla.
Francuzki unikają wszystkiego, co wymaga zbyt wiele wysiłku i daje zbyt mało przyjemności. Uwielbiają się śmiać. Jedzą dla przyjemności. Nie stosują diety.
Dodaj komentarz
... jak się teraz okazuje, odchudzaniowo rok 2009 był rokiem zmarnowanym - dzisiaj waga ta sama, co w styczniu :/
... ogólnie nie jestem gruba, ale i figury nie mam :/ najgorsze te obrzydliwe, wylewające się boczki :/ poza tym cellulit... niby nie jest źle... ale i za dobrze też nie jest...
... na pocieszenie zamówiłam sobie książkę "Francuzki nie tyją" - frapujący tytuł - nie mogę się doczekać, kiedy dojdzie... może po jej lekturze jakoś zmądrzeję...
... a poza tym rok 2009 upłynął pod znakiem jednego wielkiego sukcesu - Danielka :)
Dodaj komentarz
... co tam... w końcu Święta są raz w roku! serdecznie dziękuję za wspaniałe życzenia :)
Dodaj komentarz
... Danielek mówi "mama"! :) ... wczoraj pierwszy raz mnie zawołał i od tego czasu jeszcze kilka razy :) cudnie :)
... a waga: 64,1 kg... może nie mam się co łudzić, że jeszcze spadnie... myślę nad smacznie dopasowaną...
Dodaj komentarz
... żyję :) a moje życie polega na tym, że nadal staram się godzić ze sobą wszystkie swoje obowiązki... i jakoś tam to wychodzi /przeważnie kosztem snu/, ale czasu na vitalię ciągle brak... zresztą... nawet jeżeli już mam czas, to mam też konkurencję przed komputerem... nie wiadomo kiedy Danielek stał się maniakiem bajek :/ a miałam nadzieję, że przynajmniej jeszcze z rok obejdzie się bez oglądania...
... z moją pracą nad sylwetką nie najlepiej - dzisiejsza waga: 64,5 kg... /a parę dni temu zobaczyłam nawet 66!/
Dodaj komentarz
... nie wiecie, dlaczego wyraźne zdjęcia po wstawieniu tutaj stają się jakieś takie rozmazane?
Dodaj komentarz