... i o kim może być wpis opatrzony takim tytułem? o nikim innym!
... wczoraj po powrocie z pracy zastałam Tomka doprowadzonego do białości /piszę oględnie, on użył innego słowa na określenie swojego stanu/ długo musiałam się dopytywać, o co chodzi... w końcu mi powiedział... jego mamunia tak go nastroiła - była po raz kolejny, żeby się oswajać z wnukiem... oczywiście Danielek był cały czas noszony na rękach, a w trakcie przemawiała do niego w ten sposób: "o, jaki jesteś ładniutki, babcia do razu mówiła, że trzeba dać butlę, a to nie wiedzieli co zrobić... głupi... teraz tak cię ponoszę, bo oni to... nie będę cię kładła na tej macie, bo tylko cię tam kładą... syneczku (!)... drap, drap... ślicznie drapiesz... babcia nie będzie miała problemu, najwyżej rodzice" itd itp... i do Tomka "zobaczysz, że wypadnie z tego łóżeczka... a czemu to, a czemu tamto... jak ty go nosisz, jak karmisz... noś go, czemu go kładziesz..."
Dodaj komentarz
... na wadze z powrotem 66 kg :( jem w biegu, pomijam posiłki, bo tak wychodzi... a na przerwach najprościej sięgnąć po słodycze :/
Dodaj komentarz
... dziś na wadze 65,3 kg :)
... pół godziny temu ściągnęłam mleko... nie opłacało się już kłaść do łóżka, więc pomyślałam, że spokojnie zjem śniadanie i wpadnę tu na chwilkę... bo ciągle nie mam czasu, by zrobić jakiś wpis... najogólniej jest w porządku... ciągle tylko z kładzeniem Maluszka jest problem :( chociaż przez weekend nie było tak źle :/
... brakuje mi chwili na oddech... bardzo... nie mam jak pozaglądać do
moich Ulubionych Vitalijek :( tylko czasami udaje mi się "ukraść"
minutkę, kiedy np Tomek kąpie Danielka... nie mam też czasu na
przygotowanie lekcji i mam wrażenie, że zanudzam dzieciaki na śmierć :/
Dodaj komentarz
... dzisiejsza waga: 65,8 kg...
... dni mijają w zastraszającym tempie - wstaję rano i dosłownie zaraz trzeba się kłaść spać wieczorem... w pracy w porządku, jeszcze gdyby dzieciom chciało się uczyć, byłoby super :) poniedziałek miałam trudny, bo wstawałam przed szóstą i nie widziałam się rano z Maluszkiem... gdybym nie zwolniła się z rady, w ogóle bym się z nim nie widziała :/ wczoraj i przedwczoraj już lepiej, bo o bardziej ludzkich godzinach zaczynałam pracę :) dzisiaj też mam na trzynastą :) trzy godziny :) więc wyjdę z domu około wpół do dwunastej, a wrócę po siedemnastej... nie jest źle :)
... jak mój powrót do pracy znosi Danielek? ogólnie jest grzeczny, ale mamy okropne problemy z zasypianiem... pada po półgodzinnej histerii :( zaczęło się w poniedziałek - może dlatego, że jak się zbudził rano, mnie nie było i nie wiedział, co się dzieje... a teraz mu się wydaje, że jak zaśnie, znów zniknę :( w poniedziałek wieczorem szlochał mi na rękach bardzo długo... samo zbliżenie się do jego pokoju jeszcze nasilało płacz... nie dawało się go utulić... w końcu zaczęłam mu tłumaczyć, że byłam w pracy i powiedziałam: "Jutro, jak się obudzisz, będę"... momentalnie się uspokoił, przytulił i zasnął... a niby takie małe to niczego nie rozumie...
Dodaj komentarz
... czuję się tak, jakbym pierwszy raz w życiu miała iść do pracy... plan lekcji mam całkiem niezły - można by powiedzieć super, gdyby nie poniedziałek, kiedy lekcje zaczynam od ósmej, czyli wyjście z domu przed siódmą... pozostałe dni zadziwiająco fajne :) jeżeli będę miała chwilkę, później dokończę ten wpis...
... trzymajcie kciuki :)
Dodaj komentarz
... Danielek skończył pięć miesięcy, a ja byłam u fryzjera :) jestem blondie ;)
Dodaj komentarz
... czy ciągu dalszego poprzedniego wpisu...
... niby śpioszki to drobiazg... ale jeżeli ja - matka napomykam coś o rajstopkach, a słyszę "Danielek to będzie chodził w śpioszkach do dwunastu miesięcy", to trafia mnie szlag... przede wszystkim dlatego, że ktoś chce się mną rządzić i sterować moim życiem (to wcale nie rady, a z góry określony plan zupełnie ze mną nie konsultowany), druga sprawa to to, że ja faktycznie powoli chcę się tych śpiochów pozbyć, bo moim zdaniem lepiej jest ubierać dziecko, które zaczyna pełzać w rajstopki niż w śpioszki - po prostu mu w nich wygodniej (słyszałam nawet, że nóżka może się źle rozwijać w tych... śpiochach); a kolejna rzecz to to, że moje dziecko ma tyle ubrań, że nie ma ich gdzie trzymać i wszystko jest nakładane praktycznie tylko raz (żeby każdy prezent został sfotografowany)... niby fajnie, ale ja w związku z tym sama nie kupuję niczego, a też bym chciała ubierać moje dziecko! wredna jestem, co? - daje, nie zabiera, a mi źle... :( nie mieszkamy razem... to ad Waszych pytań...
Dodaj komentarz
... zasypiając wczoraj, byłam taka zła, że przewracałam się w łóżku pół nocy :/
... znów Teściowa mi chce życie układać... tym razem już zaplanowała m. in. to, że Danielek będzie chodził w śpioszkach do dwunastego miesiąca... teraz nie chce mi się nawet opisywać całej sytuacji, ale po prostu kobieta mnie wkurza... co tu owijać w bawełnę...
... chciałabym mieć więcej asertywności i umiejętność sprzeciwiania się jej wizjom z uśmiechem i dowcipem... opanowaną przez mojego Męża... ale nie mam... we mnie się po prostu gotuje...
... no i waga jak zwykle pod wpływem stresu robi się coraz ładniejsza - 65,4 kg...
... ad zdjęcia pod spodem - te piękne paznokietki nie należą do mnie... to moja Siostra trzyma Danielka :) moje są w dosyć opłakanym stanie - zadaniem na ten tydzień będzie doprowadzenie ich do porządku :)
Dodaj komentarz
... dzisiejsza waga: 65,5 kg :)
... Danielek jest rozbrajający, mówię Wam :) coraz bardziej :) tak łatwo go teraz rozbawić, że szok :) sam często nas zaczepia i śmieje się do rozpuku :) poza tym gada z Tomkiem przez telefon - przekomicznie to wygląda :)
Dodaj komentarz