... i chce mi się do pracy i nie chce... czasami z niecierpliwością czekam na powrót do szkoły, bo mimo wszystko lubię to, co robię... a za moment czuję się jakaś przytłoczona widmem zbliżającej się zmiany... dopiero co jakoś na nowo w miarę poukładałam swoje życie... wypracowałam cokolwiek... i znów stoję przed wielkim znakiem zapytania... czy dam radę... praca, dojeżdżanie... ale przede wszystkim nie cierpię zmian! jak ja nie cierpię nie cierpieć ;)
Dodaj komentarz
... wynik porannego ważenia: 66 kg - troszkę w górę, ale ogólnie nie jest źle :) biorąc pod uwagę to, że jestem w trakcie tych trudnych dni :/ wchodzę już w jedne dżinsy sprzed ciąży :) i w dwie pary materiałowych spodni :)
... Danielek od kilku dni zapoznaje się z jabłuszkiem - wczoraj zjadł aż dwie łyżeczki :) odróżnia już swoich od obcych, więc ostatnie szczepienie nie przebiegało już tak lajtowo jak poprzednie - na sam widok lekarki i pielęgniarza robił podkówkę... ale ogólnie nie było źle :) wszystko go interesuje i wszystko chce widzieć :) złości się bardzo, kiedy mu coś nie wychodzi... i niestety bardzo się drapie :/ cała buźka w strupach... nie wiem, jak go od tego oduczyć... szczególnie od drapania policzka podczas zasypiania...
Dodaj komentarz
... ostatnio na każdym kroku znajomi mnie pytają, czy mi się nie nudzi tak w domu z dzieckiem... zdecydowanie nie :) to, co czuję, to raczej jakieś znużenie monotonią dnia codziennego i przemęczenie spowodowane brakiem chwili tylko dla siebie... nie nuda...
... Maluszek jest na etapie przewracania się z plecków na brzuszek, prób turlania oraz zrywania się do siedzenia... pozycja leżąca na plecach jest zdecydowanie be ;) od trzech dni śpi już w łóżeczku, w swoim pokoju, a nie jak dotąd, w naszej sypialni, w wózku :)
... ja staram się zapoznać z podręcznikami, z którymi mam w tym roku pracować, ale na wszystko brak czasu, więc i to idzie mi dość powolnie... no nic... za to jestem pod wielkim wrażeniem doboru tekstów, układu, oprawy... dosłownie wszystkiego :) mam jeszcze trzy tygodnie, więc może zdążę ;) no a tak poza tym... dni wypełnia mi przebywanie z Danielkiem :)
... moja dzisiejsza waga: 65,4 kg :)
Dodaj komentarz
Niech na Ziemi zapanuje pokój. Miej zaufanie do tego, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być. Nie zapominaj o nieograniczonych możliwościach, które rodzą się z wiary. Używaj darów, które otrzymałeś i dziel się miłością, która została Ci ofiarowana. Bądź szczęśliwy wiedząc, że jesteś dzieckiem Boga. Niech ta obecność zagości głęboko w Tobie, pozwól swojej duszy śpiewać i tańczyć z radości, a także kochać. Miłości wystarczy dla każdego z nas.
Dodaj komentarz
... od dwóch śpiochów ;)
Dodaj komentarz
... to będzie moje noworoczne postanowienie... pewne rzeczy muszę chyba po prostu przyjąć za konieczne i nieodwracalne (jak np to, że w pewnym momencie wrócę do pracy i mój kontakt z dzieckiem ograniczy się do paru godzin dziennie), bo nie mam na nie wpływu... mój stres niczego nie zmieni... chyba że na gorsze...
... wynik porannego ważenia: 66,5 kg...
Dodaj komentarz
... wynik porannego ważenia: 66,1 kg... chyba pora kolejny raz poprzymierzać spodnie sprzed ciąży - może już w jakieś wejdę :) dwa lata temu też ważyłam 66 kg - sprawdziłam w pamiętniku - i dzięki diecie smacznie dopasowanej do wakacji udało mi się zgubić balast zbędnych kilogramów :) mam nadzieję, że tym razem również się uda :) teraz chcę spróbować sama, bo wydaje mi się, że wtedy sporo się nauczyłam, nabrałam dobrych nawyków żywieniowych :) zobaczymy :)
... Tomka jeszcze nie ma... czekam, aż wróci z pracy... wczoraj miałam koszmarny dzień... w mojej głowie rozegrały się tysiące hipotetycznych tragedii z jego udziałem... to jest wykańczające, ale po ostatnich wydarzeniach nie dałam rady myśleć o czymkolwiek innym...
... w związku z przedłużeniem urlopów macierzyńskich wracam do szkoły po feriach! :) 9 lutego :) Danielek będzie miał skończonych pięć miesięcy... zawsze to coś :)
Dodaj komentarz
... boję się o Tomka; nie chcę nawet myśleć, co by było... jutro znów ma służbę...
... ewidentnie stres działa na mnie bardzo odchudzająco - poranna waga: 65,8 kg...
Dodaj komentarz
... przed chwilką dzwoniła do mnie kadrowa, by przekazać mi radosną nowinę, że mam przedłużony urlop macierzyński :) no proszę... bardzo się cieszę, pomimo że nie jestem do końca przekonana, czy można wierzyć tej niekompetentnej pani... muszę sama to sprawdzić... i dostać decyzję na piśmie...
... następna miła rzecz - Tomek stwierdził po raz kolejny, że teraz wyglądam zdecydowanie lepiej niż przed ciążą i nieustannie to powtarza :) nie mogę się wprost od niego opędzić ;)
... a poza tym najadłam się dzisiaj strachu, nerwy zresztą ciągle trzymają, bo dowiedziałam się, że mój Mąż miał wczoraj wypadek podczas pożaru - spadł z dużej wysokości na beton :/ na szczęście twierdzi, że jest cały, zresztą lekarz z pogotowia go obejrzał... :/
... moja dzisiejsza waga: 66,7 kg... ponad pół kilograma w górę, ale to szczegół...
Dodaj komentarz