... całe siedem i pół godziny snu! bez przerwy :) Danielek też tyle spał - z jednej strony fajnie, ale z drugiej... nie wiem, czy to nie za wcześnie na taką długą przerwę nocną... no nic... może to dlatego, że wczoraj przez większą część dnia prawie nie spał i był okropnie marudny... a może wyczuł, że rodzice na gwałt potrzebują odpoczynku ;)
Dodaj komentarz
... czasami są same problemy... wyścig z czasem, żeby gdzieś w przelocie odwiedzić toaletę, zjeść coś czy umyć zęby :/ i ja bliska załamania nerwowego albo wykończenia... a następnego dnia mnóstwo radości, uśmieszki, pogodny nastrój i Maluszka i mój :) i tak jak dzisiaj jego cudne "rozmowy" :) wpatruje się we mnie tak słodko i tym swoim kochanym głosikiem zagaduje z nieśmiałością :) tak u nas wygląda codzienność...
Dodaj komentarz
... po raz kolejny :) mały nosek odetkany :) problemy z usypianiem się skończyły to i mama w lepszej formie :) nawet kilka minut oddechu to coś :) zaczynam zauważać plusy moich niepowodzeń piersiowych ;) w nocy od kilku dni Tomek karmi Małego, a ja sobie smacznie śpię :) wstaję tylko raz, żeby ściągnąć pokarm... jak człowiek troszkę sobie pośpi, od razu bardziej optymistycznie patrzy na życie i swoje problemy :)
... zważyłam się w końcu z rana - jest 68 kg...
Dodaj komentarz
... totalny brak czasu... karmienie, zabawa, odciąganie... i znów karmienie... tak od rana do wieczora... teraz w jednej ręce mam laktator, w drugiej kanapkę... i w międzyczasie robię ten wpis... Maluch na chwilę zasnął... od dwóch dni ma z tym problemy - chyba przez zatkany nosek... boję się go ruszać... i nie wiem jak się za to zabrać (taka zaschnięta wydzielina bardzo głęboko, a nic nie leci... nawet podczas leżenia na brzuszku)
... czy kiedyś życie wróci do normy... ;) ja chyba nie potrafię się zorganizować i ogarnąć tego bycia mamą :/
Dodaj komentarz
... nie chcę się wykończyć psychicznie i fizycznie... walkę o karmienie piersią przegrałam... i już tego nie zmienię... nie powiem, że pogodziłam się z tym tak naprawdę :/ ale trudno... moja bardzo sympatyczna Sąsiadka z góry, która właśnie próbuje odstawić swoją Małą od piersi, pociesza mnie, że przynajmniej tego problemu nie będę miała ;) w dalszym ciągu będę odciągać pokarm i dawać go Danielkowi butelką... nie jest łatwo... dzień mam wypełniony całkowicie samym karmieniem, pielęgnacją Maluszka i ściąganiem mleczka... ale teraz Maluch jest o wiele pogodniejszy :) wcześniej próbę przystawienia do piersi przeżywał kilka godzin... uśmiecha się do mnie słodko :) i chyba zaczyna mnie lubić :)))
Dodaj komentarz
... ani przedwczoraj, ani wczoraj, ani dzisiaj :( za to wczoraj zasłabłam :( dobrze, że Mama u mnie była, bo Tomek pracował...
Dodaj komentarz
... wynik porannego ważenia: 67,5 kg :)
... ściągam pokarm - dziennie wychodzi go mniej więcej 400 ml, czyli około połowa tego, co Danielek potrzebuje, a ponad dwa razy więcej, niż odciągałam na początku :) nie napiszę, że idzie ku dobremu, bo kiedy to robię, sytuacja zmienia się diametralnie :/
... wczoraj Danielek był marudny, więc nawet nie próbowałam go przystawiać do piersi... może dzisiaj się uda...
Dodaj komentarz
... pomimo że sytuacja nie poprawiła się jakoś znacząco...
... wczoraj na około dziesięć prób udało mi się przystawić Danielka do piersi dwa razy :) kiedy nie był za bardzo głodny... ale chyba najważniejsze, że w końcu wyrzuciłam z siebie to, co siedzi we mnie od dłuższego czasu i nie daje spokoju ...
... no i zdjęcia odzyskane :) i wczorajszy dzień nam milutko upłynął... i odpoczęłam trochę :)
Dodaj komentarz
... zacznę od pozytywnych rzeczy... najbardziej pozytywna jest moja dzisiejsza poranna waga - 67 kg :) ... no i na tym koniec...
... czuję się beznadziejnie... jestem coraz bardziej sfrustrowana karmieniem piersią, a w zasadzie jego brakiem... Danielek odrzuca pierś :( kategorycznie :( już kiedy go układam do karmienia, wrzeszczy tak, że aż się zanosi :( dla mnie to straszne uczucie :( wczoraj już nawet nie próbowałam... ostatnio udało mi się tak naprawdę przystawić do piersi Malucha jakiś tydzień temu :/ mnie bardzo brakuje tych pięknych chwil... nie wiem sama, czy jeszcze w ogóle warto próbować... sił mi już brakuje... i niby wiem, że nie jestem z tego powodu złą matką, ale taka się w głębi duszy czuję... :/ moje Dziecko śmieje się do każdej innej osoby, a na mój widok płacze :(
Dodaj komentarz