Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

... przez 27 lat mojego życia byłam szczuplutka i nie myślałam o swojej figurze, bo bardzo ją lubiłam (pomimo paru drobnych zastrzeżeń)... po ślubie "troszkę" mi się przytyło (jakieś 10 kg w ciągu roku...); pierwszy wpis na vitalii - 9 września 2006... ważyłam wtedy 70kg... niedługo potem moja waga zaczęła spadać... aha... mam na imię Aneta (: Babcia nazywa mnie Aniulcia :) WE WRZEśNIU 2008 ZOSTAłAM MAMą :)

aniulciab

kobieta, 33 lat, Białystok

176 cm, 63.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

...

8 sierpnia 2008 , Komentarze (15)

... dzisiejsza waga: 74 kg... znów rośnie jak szalona... wygląda na to, że muszę w ciąży dobić do osiemdziesiątki... :/
... kupiłam wieczorem to żelazo... wzięłam przed śniadaniem i jest mi jakoś niedobrze... nie wiecie, co zrobić, żeby to zminimalizować? da się w ogóle?
... zostałam jednak u siebie... za to Karolcia (moja siostra) tu przyjedzie i będzie u mnie nocować :) miałam iść dzisiaj na gimnastykę, ale nie ma sensu, bo ruszam się jak robot... boli mnie wewnętrzna strona ud... i momentami czuję jakiś nacisk... jakby Dzidziuś chciał już opuścić swoje mieszkanko...

Dodaj komentarz

... praktycznie miesiąc...

7 sierpnia 2008 , Komentarze (11)

... przedwczorajsza waga: 73 kg, wczorajsza: 73,7 kg, dzisiejsza - nieznana... zapomniałam się zważyć przed śniadaniem... ale nic w tym dziwnego, bo śniadanie jadłam o 5 rano... wstałam w ogóle po czwartej, żeby Tomkowi zrobić kanapki na drogę, bo pojechał dziś na promocję swojej siostry do Koszalina (10 godzin w pociągu - szybciej człowiek do Stanów doleci, ale co zrobić)
... byłam dziś u mojej Pani Doktor - waga pokazała tam 75,9 kg (!) ale poza tym wszystko w porządku - serduszko bije równomiernie, nie ma czynności skurczowej, główka na dole... bardzo nisko... Pani Doktor przewiduje, że poród nastąpi między 4 a 10 września... czyli za miesiąc lub nawet mniej... z jednej strony wielka radość, z drugiej chyba jeszcze większy strach... czy w ogóle dam radę to Dzieciątko wyprzeć, czy nie zwariuję z bólu, czy będzie z nim wszystko ok... i ze mną... na moje dość słabe wyniki dostałam żelazo... i zapomniałam zajść do apteki po drodze... to nic, wieczorem jadę na wykład w szkole rodzenia... mam za sobą już trzy... na dwóch byłam z Tomkiem - On też jest pod wrażeniem :) pierwszy dodatkowo mnie wystraszył, bo był na temat porodu - zdjęcia, schematy, jak się odbywa przechodzenie dziecka przez kanał... i informacja, że w Białymstoku wszędzie nacina się kobiety, które po raz pierwszy rodzą... drugi bardzo wesoły, prowadzony z humorem o kąpieli dziecka i wczoraj spotkanie z ginekologiem na temat faz porodu, znieczulenia, cięcia cesarskiego... ale już bez zdjęć...
... przede mną dwa samotne dni (w sumie już półtora)... Tomek wraca pojutrze rano... planowałam jechać na jutrzejszy dzień do Rodziców, bo jutro nie ma wykładów... ale nie wiem sama, czy ryzykować czterdzieści minut w autobusie... w sumie siedzenie tu samej też jest pewnym ryzykiem... 

Dodaj komentarz

... czas powolutku płynie...

4 sierpnia 2008 , Komentarze (30)

... dzisiejsza waga: 73,7 kg...
... zastanawialiśmy się wczoraj nad kołyską dla Maluszka... żeby go od razu nie kłaść w takim wielkim łóżku (tzn łóżeczku dziecięcym) ;) pierwotna wersja była taka, że przez jakieś 4 - 5 pierwszych miesięcy będzie spał w głębokim wózku, ale to oznacza codzienne wnoszenie i znoszenie 15 kg w górę i w dół... pomyślałam, że to przy jesiennej pogodzie dodatkowo niepotrzebne szorowanie podłóg... w końcu doszliśmy jednak do wniosku, że i tak prawdopodobnie będziemy wózek taskać codziennie do mieszkania, więc by dodatkowo nie zagracać domu, zrezygnowaliśmy z pomysłu nabycia kołyski... wózek, który wybraliśmy ma "funkcję" bujania :) znów się okazuje, że pierwsza myśl jest najlepsza :)
... a ja nadal piorę i prasuję, korzystając z tych upałów, których mam już powyżej uszu... przynajmniej ciuszki schną szybko... wczoraj nawet przy niedzieli prasowałam i prałam... taki ze mnie bezbożnik (a w kościele nie byłam, bo niestety żar lał się z nieba)
... kolejna wersja imienia dla Dzidzi to Daniel - Tomkowi się bardzo podoba, bo to on je znalazł w księdze imion, mnie też, ale nie jestem do końca przekonana... chyba faktycznie, jak zobaczymy Synka, zdecydujemy :)
... dzisiaj mam pierwsze zajęcia teoretyczne w szkole rodzenia... niestety idę sama, bo Tomek ma służbę :(

Dodaj komentarz

... jeszcze miesiąc i tydzień... powiedzmy ;)

2 sierpnia 2008 , Komentarze (28)

... cukier w moczu nieobecny :) glukoza na czczo poniżej normy... ale to chyba lepiej, niż gdyby miała być za wysoka... za to w ciągu ostatnich dwóch tygodni spadła mi hemoglobina (z 12 do 11) i jakieś dwa czynniki z nią związane są też poniżej normy... u Pani Doktor z tym jeszcze nie byłam, więc nie wiem, na ile to niedobrze... w poniedziałek chcę się już wreszcie umówić w tej klinice, w której chciałabym rodzić... mam nadzieję, że tym razem mi nie powiedzą, że jeszcze za wcześnie... a z tymi porodówkami teraz nieciekawie... położna w szkole rodzenia mówiła ostatnio, że nawet na ostrym dyżurze potrafią odesłać do miejscowości oddalonej o 40 km :/ co za kraj...
... dziękuję za życzonka urodzinowe :) wczorajszy dzionek minął całkiem nieźle... chociaż ranek przeryczałam... hormony, poczucie, że młodość już poza mną, i nie wiem sama, co jeszcze...
... a z planów... na początku tygodnia zamówimy komódki - dwie małe z systemu pop (jednak)... bo zmieszczą się pod parapetem w pokoju Maluszka... wydaje mi się, że zajmą najmniej miejsca w tym 11-metrowym pomieszczonku... a miejsca w nich będzie dosyć :) miejsce jest u nas ostatnio deficytowe... zagracamy się jakoś bezsensownie... Teściowie przywieźli nam już spacerówkę - śliczna... ale wykorzystamy ją może za rok, jak dobrze pójdzie... a trzymać gdzieś trzeba... i ciuszki po dzieciaczku z rodziny... m. in. kurteczki na 2 - 3 latka... też piękne, ale nie wiem, gdzie to mam trzymać w bloku... mam nadzieję, że przynajmniej zabawek Tomka nie zwalą do nas na razie...
... wynik porannego ważenia: 73 kg...

Dodaj komentarz

...

31 lipca 2008 , Komentarze (25)

... dzisiaj idę zrobić te badania, które potwierdzą lub wykluczą cukrzycę ciążową... niestety laboratorium czynne jest dopiero od  8:00... a ja obudziłam się dwie godziny temu i nie mogłam sobie miejsca znaleźć... z nerwów, ale chyba jeszcze bardziej z głodu (straszny żarłok ze mnie ostatnio - ograniczałam do minimum słodkości od ostatniego badania dwa tygodnie temu... i taką mam ochotę na słodycze, jak nigdy wcześniej... chyba dlatego, że nie mogę spełnić swoich zachcianek, ciągle chce mi się jeść)
... waga poranna: 73 kg :)
... dzisiaj po raz ostatni mogę powiedzieć, że jestem przed trzydziestką... sama nie mogę uwierzyć w to, że już mam tyle lat... ale czuję się zdecydowanie lepiej niż rok temu, kiedy kończyłam 29... wtedy czułam się strasznie stara...

Dodaj komentarz

... dzień jak co dzień... prawie...

29 lipca 2008 , Komentarze (26)

... dzisiejsza waga: 73 kg... korzystając z tego, że dzisiaj troszkę chłodniej (niby) i Tomek na służbie, przyjechałam do rodzinki... zahaczyłam też o szkołę i uzupełniłam to, czego brakowało... także nie muszę się martwić o to, że jeszcze coś nade mną wisi :)
... od wczoraj czuję momentami jakiś taki ból w górnej części brzucha... zwłaszcza, kiedy Maluch się rozpycha... naprawdę bolesne teraz te jego fikołeczki... ad imienia... Tomek jest teraz zdecydowany na Adriana... a ja nadal nie mam swojego typu...

Dodaj komentarz

... ile ja bym dała za pochmurny dzień...

28 lipca 2008 , Komentarze (16)

... dzisiejsza waga: 72,6 kg... wg strony podanej na forum jest ok :)
... niestety upały wróciły... więc przedwczoraj i wczoraj praktycznie nie wychodziłam z domu... dzisiaj chcę pojechać na ćwiczenia gimnastyczne do szkoły rodzenia... wybiorę chyba te o 8:30 - najwcześniejsze, bo jadąc przez pół miasta w autobusie miejskim można paść...
... po powrocie planuję poprać malutkie ciuszki, które już mam :) i zrobić na nie miejsce w garderobie - jakąś szufladę trzeba będzie opróżnić... przydałaby się komódka dla Dzidziusia, ale na razie poczeka :) pooglądam sobie i pomyślę, jaką chcę :) może którąś z tych... w sumie w pokoju Maluszka jest już biurko z systemu pop... ale garderoba ma kolor jak ta komódka z pierwszego zdjęcia... no i kolejne pytanie... jakie wymiary ma przewijak... żeby się na takim czymś zmieścił... :)

Dodaj komentarz

... brzuszek w połowie 33 tygodnia...

26 lipca 2008 , Komentarze (18)

... pozostało jeszcze tylko półtora miesiąca... niby dużo, ale jednocześnie mało... muszę zacząć powoli kupować rzeczy potrzebne do szpitala... dla siebie i Maluszka... w sumie chyba żadnych pieluszek i kosmetyków dla dziecka nie potrzeba przynosić do tej kliniki, w której chciałabym rodzić, więc może jeszcze poczekam... dowiem się, co dokładnie mam ze sobą mieć... oby mnie tylko tam chcieli... wyczytałam, że te prywatne szpitale nie przyjmują kobiet z jakimikolwiek komplikacjami... a jeżeli cukrzyca u mnie się potwierdzi... na razie staram się o tym nie myśleć i nie zamartwiać na zapas... jak zwykle wychodzi mi to różnie...
... wynik porannego ważenia: 72,8 kg... ogromny rozmiar brzuszka widoczny poniżej...

Dodaj komentarz

... pozytywnie :)

24 lipca 2008 , Komentarze (21)

... jeszcze troszkę moje gardło się odzywa (wczoraj tylko raz miałam napad kaszlu), ale ogólnie czuję się dobrze :) pogoda nadal jest jak dla mnie wymarzona - około 20 stopni i pochmurno :)
... wczoraj zapisałam się do szkoły rodzenia i byłam na pierwszych zajęciach gimnastycznych :) jestem po prostu pod wrażeniem... jaka wspaniała kobietka to prowadzi - ciepła, spokojna, życzliwa :) i taka rozsiewająca wokoło spokój :) chciałabym taką położną spotkać na sali porodowej :)
... niestety zakupy wózka i łóżeczka czekają... kryzys finansowy nas dopadł... jesteśmy zaproszeni na 3 wesela w najbliższym czasie, na żadne się nie wybierzemy, bo są daleko i już nie czas, ale prezenty trzeba dać... trudno... ważne, że wiemy, co byśmy chcieli :)

Dodaj komentarz

:/

22 lipca 2008 , Komentarze (30)

... jestem chyba dość porządnie przeziębiona... od wczoraj gardło mnie drapie i kaszlę... a dzisiaj jeszcze mam jakieś zawroty głowy... słabo mi... praktycznie cały dzień przeleżałam... przejrzałam jeszcze raz wszystkie gazety o dzieciach, które kupowałam wcześniej (bo nie czytałam wtedy nic o pielęgnacji maluszków - tylko artykuły o ciąży mnie interesowały), czytałam o przebiegu porodu... o doznaniach kobiety, znieczuleniu zewnątrzoponowym... i jeszcze bardziej się boję... a podobno wiedza na ten temat powinna zmniejszyć strach... wyczytałam coś na temat badania położnej na porodówce - na czym to polega (bo nigdzie nie piszą, a podobno bolesne)?
... poranna waga: 71,8 kg...

Dodaj komentarz