... na pasku wagi tam na górze... kiedy dzisiaj uaktualniłam dane z pomiarów... :/ dzisiejsza waga: 70,5 kg... czyli w tym tygodniu przytyłam aż kilogram... znowu... no trudno...
... dzisiaj ok. piętnastej mamy mieć troje gości... jeżeli chodzi o obiady, to mam je z głowy :) na dzisiaj Tomek zaplanował zamówienie pizzy :) jutro będą takie kiełbaski z serem z frytkami i surówką też zamówione w pizzerii na naszej ulicy :) pojutrze jeszcze nie wiem, ale chyba będą chcieli jechać do domu, bo we wtorek mają służbę... :) czyli ja zaraz po śniadaniu piekę kopiec kreta i jak już zdecyduję się, jakie sałatki chcę zrobić, wezmę się za to :)
... pogoda nadal piękna - deszczowa :) i nie zapowiadają się zmiany :) wczoraj praktycznie się nie męczyłam, chociaż jakieś dwie godziny spędziłam na nogach w supermarkecie :)
Dodaj komentarz
... nareszcie troszkę odpoczynku od upałow :) poza tym cisza i spokój... wręcz nudy... staram się czytać, ale nie jest to łatwe, bo praktycznie w każdej pozycji szybko robi mi się niewygodnie... w telewizji kompletnie nic ciekawego... w tym roku nawet żadnego porannego programu nie ma... chyba zacznę szydełkować ;)
... to dziwne, ale w tym leniuchowaniu najbardziej przeszkadzają mi wyrzuty sumienia z powodu tego, że nic nie robię... nie wiem, dlaczego tak mam... może dlatego, że cały dom na głowie Tomka... niestety moje ręce nadal nie znoszą detergentów... a poprałam i poprasowałam wszystko, co się dało...
... dzisiejsza waga: 70,2 kg...
Dodaj komentarz
... dzisiejsza poranna waga to 70,7 kg... obwód brzuszka przekroczył metr! ... ma 101 cm...
... zauważyłam, że bardzo szybko się męczę... wczoraj wyszłam do sklepu - za rogiem dosłownie... spacerowym tempem... i wróciłam zdyszana... musiałam poleżeć po powrocie, żeby odpocząć... mimo to zrobiłam sporo :) poprasowałam Tomkowi chyba ze dwadzieścia koszulek, zrobiłam dwa prania, wymyłam lodówkę :) ale to wszystko tak na raty ;)
... martwi mnie to, że na prawej nodze pojawiły mi się żylaki... to już nie są widoczne żyły, ale takie zgrubienia... pewnie nie znikną po porodzie :/ nie wiecie, co z tym robić?
... w sobotę mamy mieć gości na kilka dni... zastanawiam się, czym ich ugościć, żeby było smacznie, dość małokalorycznie... i żebym się zbytnio nie napracowała... najgorsze dla mnie są obiady... na pewno będę robić kopiec kreta, bo Tomek już o to prosił... on to ciasto uwielbia, ja zresztą też... a jak jesteśmy we dwoje, to nie ma szans, żebyśmy mu dali radę ;)
Dodaj komentarz
... wynik wczorajszego porannego ważenia: 69,5 kg :) teraz podobno powinnam przybierać na wadze po ok. 0,5 kg tygodniowo... jeszcze 10 tygodni, czyli w 75 kg powinnam się zmieścić, ale nie sądzę... straszny żarłok ze mnie ;)
... Dzidziuś od kilku dni bardzo mocno kopie... jego ruchy zaczynają być mało komfortowe dla mnie... szczególnie kiedy rozpycha się tak wysoko, że wydaje się, że kopie w żołądek... boję się, co będzie dalej... cóż... często brzuszek mi twardnieje, ale nie boli równocześnie, więc chyba to nic złego...
... poza tym dzisiaj ostatni raz idę do pracy... przynajmniej planuję wszystko pozałatwiać i mieć już naprawdę wakacje :) ... ale tak z drugiej strony - co ja zrobię z taką ilością wolnego czasu...
Dodaj komentarz
... dzisiejsza waga: 70,4 kg... ale nie ma się co dziwić :) tyle pysznych rzeczy zjadłam, że sama nie wiem, gdzie się to pomieściło ;) na weselu wytrwaliśmy prawie do północy, bawiliśmy się super, było milusio :) ale nie mogło się obejść bez przygód... jadąc do domu zgubiliśmy aparat... na szczęście okazało się, że został w taksówce i Tomkowi udało się go odzyskać :) no bo jak bym tu jakiekolwiek zdjęcia mogła wstawiać... ;)
... i jeszcze anegdotka ad wstawiania zdjęć... wczoraj Tomek mnie pytał, czy przygotowuję folder dla bon prixu :D może i za dużo tych zdjęć, ale dla mnie to już nie jest pamiętnik odchudzania... przynajmniej nie tylko :)
Dodaj komentarz
... chyba nie jest źle :) spodnie białe, buty jednak na płaskim, bolerko czarne... korale i bransoletka bez zmian, bo mnie się jednak mimo wszystko podobają :) fryzurka jak widać... dzisiaj wieje niemożliwie, więc wybrana została głównie pod kątem tego, żeby mi jej wiatr nie rozwiał :) paznokcie jednak różowe z kwiatkami (jak na załączonym obrazku), bo z francuskim nie miałam cierpliwości i zapału się bawić :) a dawno go nie robiłam, więc jest tak :)
... pozdrowionka :) jeszcze raz dziękuję za wszelkie rady i podpowiedzi :)
... wiem, że jeszcze kilka Vitalijek dzisiaj się bawi na weselach, więc im życzę udanej zabawy :) a wszystkim miłego popołudnia i wieczorku :)
Dodaj komentarz
... najpierw brzuszek w 29 tygodniu :)
... a znaki zapytania są dwa: po pierwsze: które spodnie - białe czy szare (szare chyba mają lepszy krój do tej góry... z kolei białe lepszy kolor)... no i buty... szpilki ładnie wyglądają, ale o niebo wygodniejsze są te na płaskim... mam jeszcze jedne ewentualnie... takie pośrednie - gdzieś tam w poprzednich wpisach są - beżowe sandałki z odrobinką brązu na średnim obcasie...
... i jeszcze jedno... nie za różowo? ... te dodatki nie wyglądają pretensjonalnie? (dodam tylko, że paznokcie będę miała różowe z niebieskimi kwiatkami... tylko róż już taki bardziej stonowany niż bransoletka i korale)
... no i widzicie... zapomniałabym... a bolerko - które lepsze? (do kościoła, żeby nie mieć gołych ramion...) mnie się bardziej podoba to czarne, ale może do całości lepiej pasuje jasne... i słońce nie będzie tak palić...
Dodaj komentarz
... wróciłam właśnie od Pani Doktor :) wszystko w porządeczku... widziałam Maluszka na usg :) wsadzał łapkę do buzi :) już się ułożył główką w dół... dostałam zestaw jakichś promocyjnych drobiazgów (butelka, próbki kosmetyków dla bobasków, jakieś gazetki)... ale nie dostałam zwolnienia... na razie... trudno... dobrze by było wrócić do pracy już po nowym roku, ale chyba nie ma co się martwić na zapas... Pani Doktor mówi, że planowane jest przedłużenie urlopów macierzyńskich... także poczekamy, zobaczymy... czasami życie pisze lepsze scenariusze niż sobie człowiek zaplanuje :)
... mam odpoczywać, relaksować się... zwiedzać szpitale i prywatne kliniki, żeby wybrać miejsce, w którym chciałabym rodzić... i szkołę rodzenia...
... zapomniałam zapytać o moje skurcze łydek... czy mogę brać na tę dolegliwość magnez :(
... a teraz jadę do Rodziców, bo Tomek na służbie... przerabiać tę bluzkę, o której pisałam :) jest śliczna :) teraz co prawda nie mam do niej odpowiedniego dołu... ale co tam :)
Dodaj komentarz
... ostatni wpis troszkę skróciłam... skoro już każdy mógł obejrzeć dokładnie moje "kreacje"...
... Wasze "głosy" rozłożyły się prawie pół na pół między wersją 1 i wersją 3 z białymi spodniami... chociaż i na wersję nr 2 kilka z Was postawiło... ja się najlepiej czuję w tej niebieskiej bluzeczce, ale podejrzewam, że będąc w niej na weselu, chyba bym była skrępowana wśród gorsetów i wspaniałych sukien... więc rozsądek podpowiada, żeby tego nie zakładać... nie chcę kupować niczego nowego, bo i tak mam masę ciążowych ciuszków... niektóre miałam na sobie z raz albo dwa, a zostały dwa miesiące... wczoraj Mama z Siostrą coś mi wynalazły na ciuchach, mówią, że ładne i pasuje na wesele... więc jak to zobaczę, to zrobię zdjęcie i pokażę :)
... aha... wolałabym zakryć nogi spodniami, bo mam brzydkie żylaki...
... umówiłam się do mojej Pani Fryzjerki na upinanie włosów na sobotę, więc przynajmniej fryzura powinna być iście weselna :)
... rok szkolny się skończył, a ja nadal jestem zaganiana... załatwiamy sprawy w banku... znów masa latania... większość robi Tomek, ale czasem beze mnie obejść się nie można... chociaż gdyby nie ten żar z nieba, byłoby całkiem nieźle...
... w końcu zrobiłam test na obciążenie glukozą... wyszło 80 i 120... czegoś tam... dobrze czy źle? jutro wszystko się wyjaśni, bo jestem umówiona na wizytę do Pani Doktor :)
... aha... dzisiejsza waga: 69,6 kg...
Dodaj komentarz
... wersja 1 - czyli od dawna zaplanowany stój, który stał się jakiś przymały w międzyczasie... z przodu w sumie nie jest źle, ale bokiem wyglądam okropnie...
... nie wiem, czy dokładnie to widać, ale cała sukienka naszyta jest cekinami w tym samym kolorze, co materiał... czyli brązowym...
... wersja 2 - nowo zakupiona z myślą o weselu, choć mało weselna bluzka...
... wersja 3... chyba już najbardziej desperacka - ta zwykła bawełniana bluzka do białych spodni...
Dodaj komentarz