... dzisiaj rano ważyłam już 62,5 kg... czyli przytyłam kilogram w ciągu jednego dnia ;)
... uwielbiam weekendy w domku :) z Mężusiem :)
... uaktualniłam zdjęcie główne... ale pucka na nim jestem ;)
Dodaj komentarz
... dzisiaj najadłam się strachu co niemiara... o mały włos nie doszło do wypadku busa, którym dojeżdżam codziennie do pracy... na szczęście skończyło się na urwanym lusterku i ucieczce na pobocze... ale wyglądało to groźnie... dużo huku i w pierwszej chwili wrażenie, że raczej do pracy nie dojadę... normalnie bałam się jechać z powrotem do domu... nasze Maleństwo będzie chyba strasznym nerwusem "dzięki" moim stresom...
... dzisiejsza poranna waga to 62 kg... mam wrażenie, że brzuszek urósł (chociaż Tomek twierdzi, że jest ciągle taki sam), więc wklejam jego zdjęcie :)
Dodaj komentarz
... jeżeli chodzi o moje niepokojące dolegliwości, nie wspomniałam o nich lekarzowi w medycynie pracy... bo o czym tu mówić, kiedy wchodzę, a ktoś mi daje tylko zeszyt, żebym się podpisała i pyta, czy jestem zdrowa... zresztą był taki lekarz, do którego ludzie chodzą po lewe zwolnienia... pomyślałam, że po prostu od razu zarejestruję się do mojego rodzinnego... niestety tego dnia nie pracował ani on, ani nikt rozsądny i godny zaufania... to chyba naprawdę były nerwy... bo siedząc w domu z Mężusiem, czułam się bardzo dobrze :) i takie sytuacje mi się nie zdarzały :) DZIęKUJę ZA WSPARCIE, BABECZKI!
... zauważyłam, że nie jestem w stanie wystać całej mszy w kościele... już drugi raz musiałam wychodzić w środku... to normalne, że po 20 minutach stania czuję, że zaraz zemdleję?
... dzisiejsza waga: 62 kg... znów problemy kibelkowe...
Dodaj komentarz
... dwa ostatnie dni miałam koszmarne... chyba mam zbyt emocjonalny stosunek do mojej pracy... jedna z klas, które uczę, jest bardzo trudna - pod względem wychowawczym... we wtorek tak się zdenerwowałam podczas lekcji, że momentalnie coś w klatce piersiowej zaczęło mnie boleć - tak pomiędzy piersiami mniej więcej w tym miejscu, gdzie jest połączenie miseczek biustonosza... to nie był jakiś silny ból... raczej dyskomfort... trudno to określić... ale przestraszyłam się i jakoś uspokoiłam... ból zniknął, ale później, gdy wracałam do domu busem i myślałam o całej sytuacji, znów się pojawił... i kiedy sprawdzałam prace tej klasy, sytuacja się powtórzyła... na samą myśl, że muszę znów iść do pracy, robiło mi się jakoś niedobrze... ale poszłam... na wstępie palnęłam kazanie i miałam spokój, ale w ciągu dnia znów mnie coś w tym miejscu bolało... ja już chyba zwariowałam... jutro mam badania okresowe... ale chyba nie ma sensu o tym wspominać...
... boję się, że to serce i że któregoś pięknego dnia jeszcze przed trzydziestką dostanę zawału... chociaż nigdy nie miałam kłopotów z sercem... zastanawiam się, czy to może zgaga, o której piszą w książkach o ciąży... bo nigdy nie miałam czegoś takiego, a podobno wiele kobiet ją ma...
Dodaj komentarz
... mam wrażenia... wczoraj myślałam, że zwariuję... bolała mnie cała lewa strona głowy - czoło, policzek, za uchem i kark... na szczęście dzisiaj już nie boli - nie wiem, co pomogło, czy sen, czy kubek mleka z miodem, masłem i czosnkiem wieczorem... ale nie wszystko jest ok :( nie dam rady szeroko otworzyć ust, bo coś tak jakby blokuje... w pewnym momencie czuję ból i koniec... moja Mama twierdzi, że musiało mnie gdzieś przewiać... co jest całkiem możliwe, bo w klasie mam ciągle pootwierane wszystkie okna (przez to uczucie gorąca, które mnie ostatnio męczy...)
... dzisiejsza waga: 61,5 kg...
Dodaj komentarz
... dzisiejsza waga: 61 kg... martwię się, że nie rośnie... już chyba powinna...
... senność mi przechodzi :) niestety jej miejsce zajęło ciągłe uczucie gorąca... w dalszym ciągu się też szybko męczę...
... coraz więcej osób w pracy mi gratuluje... oczywiście w pełnej konspiracji :)
Dodaj komentarz
... w ukryciu... i w całej okazałości...
... dzisiejsza waga: 61,2 kg... moja Mama mówi, że źle wyglądam, że strasznie schudłam na twarzy... nie wiem, ja tego nie widzę...
Dodaj komentarz
... za siedem dni będę już w drugim trymestrze, o ile się nie mylę :)
... dzisiejsza waga: 61,7 kg...
... kilka osób prosiło mnie o wklejenie fotek brzuszka... niestety jakoś nikt mnie nie fotografuje i nie mam takich... mój brzuszek wygląda zupełnie tak, jak na tym zdjęciu na górze z początków odchudzania :) postaram się zmolestować Męża... i coś wkleić :) po pracy idę do fryzjera, bo mam już odrosty na trzy centymetry... miały wytrzymać do Wielkanocy, ale nie ma szans... tak szybko teraz rosną...
Dodaj komentarz
... wynik porannego ważenia: 61,3 kg...
... ostatnio jakoś rzadko tu zaglądam - wolę sobie poleżeć przed telewizorem :)
... od kilku dni dokucza mi jakiś dziwny ból pleców... w okolicach kości ogonowej... tak trochę nad pośladkami... a poza tym nie jest źle :) miejsce kiszonych ogórków zajęły ostatnio truskawki... problem w tym, że w okolicy nie można ich dostać... ale zawsze pozostają mrożone :)
Dodaj komentarz