Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

... przez 27 lat mojego życia byłam szczuplutka i nie myślałam o swojej figurze, bo bardzo ją lubiłam (pomimo paru drobnych zastrzeżeń)... po ślubie "troszkę" mi się przytyło (jakieś 10 kg w ciągu roku...); pierwszy wpis na vitalii - 9 września 2006... ważyłam wtedy 70kg... niedługo potem moja waga zaczęła spadać... aha... mam na imię Aneta (: Babcia nazywa mnie Aniulcia :) WE WRZEśNIU 2008 ZOSTAłAM MAMą :)

aniulciab

kobieta, 33 lat, Białystok

176 cm, 64.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

... nieustająca "sesja" zdjęciowa :)

23 września 2008 , Komentarze (40)

PS - Tomek stwierdził, że czuje się dotknięty (bo mu przeczytałam komentarze) ;) mówi, że Danielek wcale nie jest wykapany ;) taki nieprzyzwoity żart mojego dowcipnego Męża...
Dodaj komentarz

... w końcu poranny wpis :)

22 września 2008 , Komentarze (21)

... powolutku chyba nasze życie wraca do normy... z ogólnego chaosu zaczyna się wyłaniać jakiś porządek dnia... ja zaczynam się coraz lepiej organizować (może dlatego, że wszelkie dolegliwości poporodowe znacznie się zmniejszyły)
... teraz poniedziałek będzie moim dniem zaznaczania wagi na pasku... tu też trzeba wprowadzić troszkę porządku ;) dzisiaj jest to 68,6 kg :)
PS - Wam też vitalia chodzi w ślimaczym tempie?
Dodaj komentarz

...

20 września 2008 , Komentarze (28)

... dzięki :) już jestem o wiele spokojniejsza :) po prostu wszędzie piszą, że krwawienie po przerwie jest niepokojące... może to dla doświadczonych mam śmieszne, ale dla mnie wszystko jest nowe i nieznane...
... wczoraj odnieśliśmy sukces :) butla była tylko raz - przed spankiem :) dzisiaj będą dwa razy, bo w dzień też trzeba było Malutkiego "dobić" mleczkiem...
Dodaj komentarz

... zaniepokojona...

20 września 2008 , Komentarze (17)

... nigdzie jakoś nie mogę znaleźć jasnych informacji na temat krwawienia poporodowego... będzie o fizjologii w najczystszej postaci, więc jeżeli ktoś nie chce czytać o bardzo "przyziemnych" rzeczach, niech nie czyta tego wpisu...
... dwa dni temu wydzielina z brązowej stała się jasna - żółtawa... a przed chwilą znów pojawiła się krew... o wiele jaśniejsza niż wcześniej... nie jest jej dużo... nie ma brzydkiego zapachu... nic mnie nie boli... to normalne? wczoraj zresztą też się jej troszkę pojawiło... panikara ze mnie, więc od razu pytam... żeby się ewentualnie nie zadręczać... mam nadzieję, że nie ma powodu... tylko błagam... nie straszcie mnie, bo i tak jestem cała w strachu :/ nie wiem, czy alarmować moją Panią Doktor lub szpital, w którym rodziłam, czy nie...
... waga wzrosła - 69,1 kg - od trzech dni mam problemy kibelkowe...
Dodaj komentarz

...

19 września 2008 , Komentarze (31)

... mały Danielek z wielkim smokiem (on chyba wisiał mi ciągle przy piersi, bo ma taką wielką potrzebę ssania... na razie w taki sposób będziemy ją zaspokajać, żeby brodawki mogły się troszkę zagoić... jak bez przerwy przez pół dnia ssie pierś, nie ma na to szansy... kiedy jest głodny, wypluwa smoka, także mam nadzieję, że nie będzie problemu)...  wczoraj nas zszokowało to, jak on się podnosi, leżąc na brzuszku...
... dzisiejsza waga: 68,1 kg...
Dodaj komentarz

pozdrowionka :)

18 września 2008 , Komentarze (13)

... jutro Danielek skończy dwa tygodnie :) jest pocieszny... dzisiaj przez sen śmiał się na głos :) teraz śpi sobie w łóżeczku z pełnym brzuszkiem sztucznego mleczka, a ja mam chwilkę dla siebie, bo jestem sama - Tomek załatwia jakieś sprawy na mieście... kiedy jest w domu, staram się go nie zaniedbywać i mieć troszkę czasu specjalnie dla niego :)
... za nami dość męczące dla mnie poranek i przedpołudnie, bo od 7:50 do około 13:00 Malutki ssał pierś, ciągle przy niej przysypiając... samo ssanie wychodzi mu już super - wyraźnie słyszę przełykanie i widzę mleko w buzi... najgorszy jest moment chwytania piersi... ale może i to się w końcu uda :)
... a to my dzisiaj :) moja waga: 67,8 kg...
Dodaj komentarz

... w telegraficznym skrócie...

17 września 2008 , Komentarze (23)

... żyjemy, nadal walczymy z piersią... nie jest łatwo, ale jesteśmy szczęśliwi :) cała trójka... zmęczenie ciągle daje o sobie znać... chyba coraz bardziej... praktycznie po południu nie mam siły... Danielek już nie przesypia całych dni, więc my mamy mniej czasu na swoje potrzeby... nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze uda mi się do Was pozaglądać i odpowiedzieć na komentarze... w każdym razie dziękuję, Babeczki, za wszystkie rady - bardzo dużo mi pomagają :) wczoraj próbowałam karmić Małego w tych osłonkach na piersi, ale to była porażka... krew tylko siknęła i tyle... później bałam się dawać mu taką krwawiącą pierś, więc karmiłam go tylko z drugiej... i wieczorem myślałam, że oszaleję... na szczęście jakoś ją rozmasowałam, a w nocy pokarm sam "zszedł" - piżama cała mokra, ale pomogło :) także rezygnuję z osłonek...
... Tomek jest kochany :) opiekuje się nami czule, chociaż też jest padnięty :) na każdym kroku okazuje mi swoje zainteresowanie i po prostu miłość :) mówi, że teraz wyglądam lepiej niż przed ciążą :) wiele w tym przesady, ale to takie miłe :)
... waga się zatrzymała - 68,6 kg :)
Dodaj komentarz

... mała Pchełka...

16 września 2008 , Komentarze (34)

... w za dużym ubranku :)
Dodaj komentarz

... wyczerpana...

14 września 2008 , Komentarze (33)

... chyba nadszedł kryzys...bolą mnie popękane od ciągłego karmienia brodawki, odzywa się bardziej nadwyrężone spojenie łonowe... silniej odczuwam kurczącą się macicę i znów nie mogę spać w ciągu dnia... do tego jeszcze szalejąca burza hormonalna po porodzie i nagłe zmiany nastrojów... staram się spokojnie podchodzić do sprawy karmienia, chociaż to chyba głównie ono spędza mi sen z powiek... stresuję się tym, że stracę pokarm przez tę butelkę, choć nic na to nie wskazuje... czuję po prostu, że moim brodawkom potrzeba troszeczkę odpoczynku... dokarmiamy Malutkiego sztucznym mlekiem... moje własne kapie mu często po brodzie, ale co z tego, jak po trzech minutach ssania zasypia... myślę, że potrzeba czasu, żeby się nauczył... i żebym ja się nauczyła odpowiedniego przystawiania... obiektywnie idzie nam coraz lepiej :) Danielek rozsmakował się wyraźnie w moim pokarmie :) widać, że jest szczęśliwy, kiedy już dobrze chwyci pierś i jest we mnie tak wtulony :) ale ssanie piersi działa na niego bardzo usypiająco ;) z tego, co policzyłam, wczoraj z butli dostał tylko jakieś 300 - 400 ml... czyli pewnie przynajmniej tyle samo possał ode mnie :) w ogóle jest bardzo kochany i grzeczniutki, jak rzadko które dziecko... jak nie dokucza mu głód, w ogóle nie marudzi :)
... dzisiejsza poranna waga: 68,6 kg... spada w szalonym tempie... aż zaczynam się tym martwić... w sumie może to dlatego, że strasznie się pocę... moją koszulę nocną rano można wykręcać...
Dodaj komentarz

pozdrowionka :)

13 września 2008 , Komentarze (36)

... wydaje mi się, że jest postęp... butelki nadal używamy - ze sztucznym mleczkiem, bo jakoś ściąganie laktatorem jak na razie mnie wykańcza (w ciągu godziny tylko 20 - 30 ml); schemat jest taki - zaczynam karmienie od piersi - Pchełka ssie długo - godzinę lub więcej, a później w razie potrzeby daję butelkę - wczoraj Danielek wypijał z niej już nie 80 ml, a 50 :) zawsze to coś :)
... dzisiaj postaram się przystawiać go tyle, ile będzie chciał w ciągu dnia i nie dokarmiać sztucznie, w nocy zobaczymy - wszystko zależy od tego, jak nam pójdzie w dzień :) aha... będę też pilnować posiłków i picia... bo od porodu jakoś nie mam na to czasu i jem po dwa razy dziennie... może faktycznie ten mój pokarm nie jest wartościowy...
Dodaj komentarz