gduska

kobieta, 26 lat,

160 cm, 54.60 kg więcej o mnie



Wpisy

Witam sie, mozna powiedziec po latach...

15 marca 2011 , Komentarze (1)

Nie zagladalam dlugo:-( Kilka dziewczyn pisalo do mnie, teraz dopiero przeczytalam, bardzo mi sie milo zrobilo, ze pamietalyscie i jestem bardzo ciekawa co u Was slychac, wiec na pewno pozagladam:-)

U mnie bez wiekszych zmian... Nadal mieszkam w Dublinie, czesto latam do PL, bo bardzo tesknie za domem i wole byc tam niz tu. Nie pracuje, od wrzesnia zaczynam szkole, wreszcie i moze do pracy tez wreszcie pojde. Patryk ma juz 2 lata i 3 miesiace, mowi coraz wiecej, jest bardzo grzeczny, madry i taka kochana przytulanka mamusi:-)

Co do wagi mojej to ostatnio przytylam troszke, w nic sie nie miescilam ale podietowalam chwile i juz troche spadlo, jeszcze chcialabym sie pozbyc tego wiszacego brzucha i bokow, ale to juz cwiczenia pomoga. Zaczelam ostatnio 6 weidera, doszlam do chyba 16 dnia i przerwalam, na rowerku tez jezdzilam i przerwalam, musze wrocic do tego..

Ok lece do Was!

 

Dodaj komentarz

Moj malutki synek skonczyl 5miesiecy!

8 maja 2009 , Komentarze (11)

Ale ten czas leci...za szybko i wcale mi sie to ie podoba. Dopiero sie urodzil a juz niedlugo bedzie polroczniakiem a potem roczniakiem itd. Dzieki dziecku widze jak czas szybko leci :-(
Maluszek jest zdrowiutki (tfu tu), radosny i ma apetyt. Ma juz takze swoj jadlospis dnia.
rano (ok 4)- mleko
9-10- mleko lub kaszka
14- obiadek, czyli zupka(marchew,ziemniak,brokul,kalafior,groszek,pietruszka)- sama gotuje
17- owocki (jablko,banan,jagody,gruszka, dzis sprobujemy morelke)
19.30- mleko z kasza lub kleikiem
Sam nie dopomina sie juz mleka. Obudzi sie w nocy i poprostu sie smieje, sama mu daje mleko. Jak przespi cala noc, to rano tez sie nie dopomina, dopiero jak zobaczy butle to az tancuje z radosci;-)

Fajny ten moj syn, 'gada', smieje sie w glos, sam sie juz potrafi bawic, uwiebia sie kapac, chlapie na pol lazienki :-) Oczywiscie kapie sie juz od dawna w duzej wannie, bo w malej juz od dawna sie nie miesci.

W tym miesiacu wybieramy sie do Polski na cale wakacje i juz nie mozemy sie doczekac. Bedziemy cale nie spedzac w ogrodzie, pod domem, chodzic na basen, opalac sie (tzn ja), robic dluuugie spacery :-) We wrzesniu moze uda nam sie poleciec do Barcelony, jak nikt nie zostanie z P. to polecimy z nim :-)

Ja sie odchudzac nie potrafie, no kurcze w ciagu dnia nie mam apetytu, jem co 3 h a popoludniu przychodzi W. z pracy, przywozi mi czekoladki, robi pyszna kolacje i koniec diety. Jak mu mowie, ze ja chce sie odchudzac!! to mi mowi, ze od jutra i sie smieje, bo powtarzam mu to juz od 2 miesiecy...jak nie dluzej.

A teraz pokaze mojego przystojniaka :-)







Dodaj komentarz

Jejku ale mam zaleglosci...

17 kwietnia 2009 , Skomentuj

Az mi wstyd:-( POdgladalam, komentowalam nawet, a pisac mi sie tu nie chcialo. Zreszta same zauwazylyscie, ze pisze raz na 'ruski rok'. No ale musze cos nabazgrac;-)
U mnie w sumie bez zmian, Patryk rosnie jak na drozdzach, guga, smieje sie, je juz warzywka i owocki, oczywiscie tylko kilka na poczatek i ma juz swoje rytualy. Zasypia 20-21, wstaje 7-8. Je raz w nocy, w sumie to nad ranem, bo ok 5-6 ale jest to takie jedzenie, ze pobawi sie smoczkiem, posmieje i idzie spac spowrotem. Moze przestanie sie budzic? No dorasta mi syn i tyle ;-)
Do Polski wybieramy sie znowu za jakis miesiac, nie chcialam ostatnio stamtad wyjezdzac a teraz nie chce wracac ;-) NO coz, poprawilo sie miedzy mna a W. i juz na sama mysl o rozstaniu tesknie, wiec nie chce mi sie jechac wcale...Pocieszam sie, ze bedzie przylatywal do nas co weekend, lub przynajmniej co drugi no i lato bedzie, wiec basen, opalanie, dlugie spacery... On za ten czas znajdzie nam mieszkanko, odlozy troche kasy, bo czekaja nas 2 wesela, chrzciny P. i troche tego potrzeba...
Ja nie dietkuje kurcze a bardzo bym chciala. Tzn 1-2 dni mi sie to udaje, a pozniej znowu jem. Nie wiem jakim cudem znowu mam mniej na wadze, bo nie oszczedzam sie wcale. Do wesela kuzynki chce schudnac do 54-55, a wesele 4 lipca. Wystarczy ze nie jadlabym slodyczy i kolacji. Ale z W. trudno z tym, bo wraca z pracy wieczorem, robi pizze, piecze ciasto lub drozdzowki i wez tu sie babo odchudzaj;-) Chociaz drze sie na mnie, zem chudzielec i nie moge sie odchudzac, no ale ja swoje wiem. Brzuchol mam straszny, opone jeszcze pociazowa. Cwiczyc mi sie nie chce, bo jak P. spi to wole cos w domu zrobic lub zwyczajnie usiasc na d..... same wiecie.
Wstawie pare fotek.






Dodaj komentarz

Co u nas.

16 marca 2009 , Komentarze (5)

Jestesmy w Polsce, juz w niedziele niestety wracamy:-( Dobrze tu, rodzice, przyjaciele, bede tesknic, w sumie wcale nie chce jechac ale W sie upiera strasznie:-(

Maly jest slodki, smieje sie w glos, ale tez potrafi pokazac charakterek a nerwus jest straszny. W nocy juz spi ladnie:-)

Ja nie dietkuje, wrecz przeciwnie, waze 59kg z hakiem (5 z przodu!!!!!!) ale mam plan zacac dietke i schudnac do 54, mam nadzieje do lata :-) Ale brzuch dziewczyny....straszny, skora, oponka...bez cwiczen sie nie obejdzie, nawet przy 50kg bedzie widzialo!

z mama:

z babcia:

Dodaj komentarz

Zmieniam swoj styl ;-)

3 lutego 2009 , Komentarze (9)

Dawno nie pisalam, nie mam weny.
Diety nie trzymam za bardzo, choc staram sie juz po obiedzie nic nie jesc, od dzis takie postanowienie. Waga pokazuje nieco ponad 61, piekny widok ;-) Choc rodzinka widzac mnie na zdjeciach mowi, ze zle wygladam, blada, podkrazone oczy itd. Fakt, malo sie i niebyt dobrze sie odzywiam. Ale gotujac samemu i siedzac w domu nie przykladam sie specjalnie do jedzenia. Sniadanie ok 11, pozniej obiad ok 4 lub w ogole bez obiadu tylko jakies podgryzanie. Kreci mi sie w glowie, ale jakos dobrze mi z ta waga i glodna nie chodze co najwazniejsze..
20 lutego lecimy do PL, moj W. na 10 dni, ja na dluzej, nie wiem jeszcze ile, bo chce leciec do NY podbic zielona karte..Pewnie nie na dluzej jak 4 dni, jesli w ogole mnie wpuszcza, bo przekroczylam juz rok bycia poza granicami USA. Zatesknie sie za malym, w sumie nie chce mi sie leciec za bardzo, ale nie chce stracic zielonej karty. Musze sprobowac, bo moze akurat mnie nie zatrzymaja...ryzyk, fizyk.
Szpadzik (tak nazywamy go od urodzenia) jest przekochany. Placze juz teraz tylk gdy jest zmeczony i senny. Nadal usypia pozno wieczorem, bo 22-23 ale mam nadzieje, ze mu sie to kiedys unormuje. Niedlugo bedzie rozpieszczany przez wszystkie babcie, dziadkow, wujkow i ciocie...mamusia wreszcie odpocznie:-) Musze sie wybrac do kosmetyczki, frzyjera, na dyskoteke jakas, z przyjaciolmi poszalec...no jednym slowem odzyje. Bo teraz jestem kura domowa jak sie patrzy ;-)))
A co do zmiany stylu..juz kupilam nowa spodniczke, rajstopy innego koloru jak czarny, buty, beda krotkie spodenki do rajstop, sukiernki, itd. Trzeba sie troche odchamic, a nie tylko jeansy, bluzy itd. W sumie nie mialam co pokazywac, tylko chowac, teraz bedzie inaczej :-))))))




Dodaj komentarz

Juz mam trzeci pierwszy dzien diety ;-)

21 stycznia 2009 , Komentarze (13)

NO tak, caly dzien sie pieknie trzymam, bez ochoty na nic a przychodzi po 18 z pracy moj W i obwieszcza, ze robi pizze. No dobra, dam rade. A on zaraz przychodzi z niespodzianka, bo upiekl mi dwie drozdzowki z dzemem na probe! Wczoraj za to wymyslil galaretki z mnostwem owocow, polane polewa czekoladowa odcukrzona bo wszedzie szukal takiej bez cukru, bo wie ze ja na diecie... no i zjadlam ta galaretke o 11 w nocy! Jak ja mam sie odchudzac??

No ale dzis juz zaczelam dzien typowo Monti pomijajac Cole light, bez ktorej nie dam rady ;-)

Pomijajac moje grzeszki na wadze mam juz 63!

Patryk szaleje po nocach, ze chwilami mam mordercze mysli ;-)) No w dzien pieknie potrafi usnac a po kapieli zaczyna sie horror. Nie moze usnac, placze, malrudzi, denerwuje sie itd. Usypia czasmai nawet ok 1! Pocieszcie mnie, ze to sie unormuje, bo boje sie, ze zero czasu dla siebie bede miala....


Dodaj komentarz

Dietke czas zaczac.

19 stycznia 2009 , Komentarze (1)

Nie ma co odkladac. Choc juz zaczynalam, ale skonczylo sie to na nie jedzeniu, oslabieniu i zawrotach glowy. Dzis juz zaliczylam 1 dzien 6 Weidera, no i jakos zdrowo trzeba sie za to wziac. Chociaz w mojej glowie non stop jest milon mysli, zeby moze taka a nie inna diete, a moze od jutra, od poniedzialku itd. Czyli znowu obsesja sie wlaczyla i boje sie, ze znowu bede sie miotala a dupa bedzie taka sama duza..
Bo musze powiedziec, ze waga stoi ale brzuchol mi urosl. Po ciazy juz plaski byl a teraz juz mam jak w 5miesiacu tyle ze flak. Bo duzo nie jadlam, ale tu ciastko skubnelam, tu paluszki, pozne obiady i codziennie piwko. KONIEC.
Za miesiac do PL, trzeba gdzies wyjsc, dyskoteka jakas, ludziom sie pokazac a tu sadlo sie bedzie wylewalo.. no way ;-)
Maly dobrze, choc chwilami nie mam cierpliwosci :-( No i spac mi sie chce... Heh, glupia jestem marudze, bo przeciez kocham mojego Szpadzika ponad zycie :-)
Gratulacje dla Niuni, wreszcie doczekala sie Zuzolinki ;-)

Dodaj komentarz

Patryk ma juz miesiac a ja padam..

8 stycznia 2009 , Komentarze (8)

Dziewczynki przepraszam, ze nie pisalam, ale co siade na tylku to jest jeczenie albo placz i w sumie to nie mam chwili dla siebie. A juz ugotowanie obiadu zajmuje mi prawie caly dzien bo robie wszystko na raty.
No wiec maly jest absorbujacy bardzo, jak nie spi to chwile pooglada swiat i zaraz placze zeby go ponosic albo zmienic mu miejsce, bo chyba obraz mu sie nudzi... ;-)
Wczoraj plakal do 0.00 w nocy, nic nie pomagalo, myslalam ze nie mogl usnac, ale troche czytam i wydaje mi sie, ze to moze kolka. Czesto ma takie cos niestety.
Moj W. chce az sie na kapane do salonu przeprowadzic, a dzis wymyslil, ze on do PL na weekend poleci, bo kolegi urodziny sa i on sobie na impreze chce pojechac. Poprostu bosko! Powiedzialam co o tym mysle a on i tak zrobi co bedzie chcial :-(
Ja probowalam 3 dni dietowac, ale na to wychodzilo ze jeszcze mniej jadlam niz teraz czyli prawie nic a teraz kiedy jestem aktywna prawie 24/h to niewykonalne. Sily nie mialam:-(
No ale dzis na wage weszlam i myslalam, ze cos wzroslo a tu znowu -1kg, czyli mam juz 7kg mniej jak przed ciaza. Fajnie, bo juz we wszystko prawie sie mieszcze w co nie miescilam sie po przytyciu przedciazowym;-) Tyle, ze jeszcze te boki i brzuch...chcialam 6weidera zaczac w ten poniedzialek ale jescze krwawie, wiec sie wstrzymam...
 
Dodaj komentarz

Mam synusia :-)

18 grudnia 2008 , Komentarze (19)

Patryk Eugeniusz urodzil sie 7 grudnia o 9.22. Bole zlapaly mnie ok 16 w sobote, do szpitala pojechalam ok 22 a o 3 nad ranem dostalam znieczulenie. Do tego czasu myslalam, ze zgniote z bolu mojego W. i chcialam pisac testament. Te bole sa straszne, nie ma nic gorszego :-( Mowie na ta chwile NIGDY WIECEJ ;-) na szczescie zero naciec i krojenia wiec juz w ten sam dzien biegalam prawie;-)
Moj W. byl ze mna caly czas, przy porodzie byl tylko on i jedna polozna, odbieral porod razem z nia a wczesniej zaklinal sie ze nie bedzie zagladal miedzy nogi. Widzial wszystko a dzis mowi, ze nie ma lepszej rzeczy, ze to wspaniale uczucie, mam wrazenie nawet, ze kocha mnie dzieki temu jeszcze bardziej :-)
Maly je co 3h butle, bo piersia nie karmie. Przez 3 dni nie mialam pokarmu, Patryk zjadl mi w tym czasie cycki a jak pokarmu dostalam to juz bylam nastawiona na nie i tak zostalo.
Maly je srednio co 3h, w nocy roznie bo juz zaczyna wiecej ogladac siwat niz spac, wiec czasami zanim w nocy usnie to mija 3h i w tym czasie placze i marudzi dopoki go nie wezme do nas do lozka. Eh, a tak nie chcialam dziecka przyzwyczajac do tego:-( No i juz mamy kolki, wiec koperek jest w ruchu :-(
Mama jest teraz u mnie, wiec pomaga, pozniej bedzie ciezej ale damy rade, dobrze ze juz jest internet wiec jakis kontakt ze swiatem :-)
Buziaki



Dodaj komentarz

Przeprowadzka :-(

28 listopada 2008 , Komentarze (14)

Widzialam ten nasz nowy dom. Widzi mi sie tak sobie w srodku, tymbardziej ze jest tylko 1 lazienka! Tzn sa 2 ale tylko jedna przeznaczona do kapieli. Nienawidze z kims obcym dzielic lazienki! Wrrrrr. No i bede musiala zakupic wanienke bo chcialam maluszka kapac w duzej wannie ale teraz nie wchodzi to w gre :-(
Wczoraj mialam jakis zly dzien, ciagle plakalam i zmeczona bylam. Wieczorem jeszcze sprzatalismy troche ten dom i wieczorem bylam padnieta. Dzis przewieziemy rzeczy i zacznie sie wielkie rozpakowywanie i reszta sprzatania...poprostu bosko!
Zeby tylko tam net dzialal...bo inaczej bede siedziala sama bez neta i tv. Nie no....
Waga dzis pokazala 75,2 czyli nie wzrasta wcale, czasami jest kg mniej nawet. Niedlugo odchudzanko...aaaaaa! :-)
Wstawilam fote brzucha sprzed chwili. Jest jakas roznica wreszcie ;-)
Jade zaraz do szpitala na wizyte, mam nadzieje ze ostatnia!
Dodaj komentarz