Witajcie ponownie :)
Zaniemogłam na dłużej. Cały czas leżałam jak betka, słaba potwornie - drobna czynność, jak choćby zejście piętro niżej do kuchni i zrobienie sobie herbaty, to wysiłek na miarę maratonu
, z bólem głowy i zatok, ze łzawiącymi, zapuchniętymi oczami, z chrypą świszczącą po oskrzelach jak halny i wyrywającą je, gdy w końcu musiałam odkaszlnąć... Gorączka zeszła po lekach do 37, ale czułam się po prostu... parszywie 
Za to dziś jest zdecydowanie lepiej
Jeszcze kaszlę, ale pozostałe objawy minęły (oby na stałe). Przypętał się za to nowy objaw, który mnie zdecydowanie niepokoi... Otóż: mam ochotę zrobić pranie i ogarnąć dom 
! Ja rozumiem, że kilkudniowe męskie rządy w naszym domu doprowadziły go do stanu wyższej "nieużywalności" , ale żeby zaraz chcieć temu zaradzić?! Przecież ja dopiero co powolutku odzyskuję siły i na razie jestem w stanie jedynie (a może wreszcie
!) wyciągnąć wskazujący palec i zacząć dyrygować tą moją kochaną, niezdarną męską "orkiestrą"
Chyba na razie na tym poprzestanę
No i dobra wiadomość - jest mnie o 2 kg mniej !
Dodaj komentarz
No to mnie rozłożyło...:( Mam gorączkę, kaszlę, jak gruźlik, jestem słaba i obolała... Nie wiem, czy to grypa, czy po prostu przeziębienie, ale zarejestrowałam się na jutro do lekarza i będę wiedzieć. Najgorzej, że mój starszy syn też jest chory. Nie poszedł dziś na zajęcia do szkoły, a jutro jedzie razem ze mną do przychodni.
Ech, zima... :(
Dodaj komentarz
Ależ mam zmęczone nogi :( Ale to... radosne zmęczenie - wczoraj byłam z mężem i synami na imprezie z okazji 5-lecia istnienia chóru, w którym śpiewam, no i potańczyłam sobie! Jest to o tyle niesamowite, że należymy do osób zdecydowanie nie tańczących (a nawet nie "bywających") i ostatnio tańczyłam... 17 lat temu na naszym weselu! I to raczej z konieczności, niż chęci :p A wczoraj stał się cud i mnie... odblokowało ;))))) Na szczęście DJ grał cały czas rytmiczne melodie, więc tańce odbywały się w grupie lub solo (nie groziło mi, że ktoś zaprosi mnie do tańca, bo wtedy bym... uciekła! Nie umiem, a to co umiem, to na pewno skutecznie zadeptać partnera!) Mąż jednak zachował "zimną krew" i - zgodnie z naszą zasadą - nie tańczył w ogóle ;) Jedzonko przepyszne też było, ale myślę, że w tańcu zbilansowałam je do zera ;p
Dodaj komentarz
Zaliczyłam dziś badania laboratoryjne (wyniki jutro) i ginekologa (wynik cytologii dopiero za 3 tygodnie).
Z dietą różnie - o ile można to w ogóle nazwać dietą. Ale przez 3 dni nie jadłam w ogóle mięsa ani wędlin (ze względu na czekające mnie badanie) i było całkiem znośnie, jak na takiego mięsożercę, jak ja ;)
Ćwiczenia? Ostatnio przez 1,5 godziny grabiłam i wynosiłam liście - można to zaliczyć, prawda? :)
Serdeczności dla wszystkich!
Dodaj komentarz
Dziękuję Wam, kochane, za słowa zachwytu, ale są - niestety - przedwczesne. Fakt, że nie z mojej winy, a z powodu zdrowia - no, ale na razie znów przestałam ćwiczyć.
Sprawa jest dość krępująca i... hmmm... intymna, ale napiszę o niej. Tak w razie czego - ku przestrodze :) Otóż okazało się, że od poniedziałku mam... krwawienia. I to nie te "babskie", tylko z drugiej strony tego samego końca... Ech, miało być wprost, a ja owijam w bawełnę (albo wręcz w jakiś jedwab!) - mam krwawienia z odbytu...:( Miałam je już 5 lat temu i wtedy robiono mi kolonoskopię, która wykazała tylko niewielkiego polipa. W ciągu tych lat pojedyncze krwawienia zdarzyły mi się maksymalnie 4 razy, więc nic z tym nie robiłam, uznając, że to jakieś podrażnienie. A teraz, od poniedziałku do środy, krwawiłam sporo przy każdym pobycie w toalecie...:( Wczoraj byłam u mojej pani doktor rodzinnej i dostałam zestaw skierowań: do laboratorium, na USG jamy brzusznej i na... kolonoskopię. Od poniedziałku zaczynam się badać. Dziś umówię sobie terminy na USG i "kolanko".
Ćwiczenia nie pogorszyły mojego stanu, ale na razie wolę ograniczyć się do intensywniejszego poruszania się bez obciążania mięśni wokół brzucha.
Acha, gdy lekarka zapytała mnie, czy nie mam apetytu i czy nie zaczęłam nagle chudnąć, żartobliwie odpowiedziałam: "No, niestety nie... A przydałoby się" - ale tak naprawdę, gdybym miała takie objawy, to wcale nie byłoby mi do śmiechu, bo to świadczy już o poważnych kłopotach...:( Ale, na szczęście, jem chętnie, a waga tylko drży :)
Jeszcze raz ponawiam prośbę o podpowiedź, jak się wstawiało obrazki, gify, itp. :*
Dodaj komentarz
Zaczęłam dzień od 10-minutowej gimnastyki: mała rozgrzewka, rozciąganie, rowerek, trochę wymachów na boki, parę podnoszeń hantelków - i poczułam jakie mam zastane stawy. Dobrze, że sobie to uświadomiłam, bo teraz łatwiej będzie zadbać również o kondycję :) Nie będę się forsować, bo ogólnie nie lubię aktywności fizycznej (co widać), ale codziennie przeznaczę na nią te 10-20 minut. Wiem, że efekt jest po 30 minutach intensywnych ćwiczeń, ale ja po prostu... znam siebie. Gdybym zmusiła się do dłuższego, większego wysiłku... odpuściłabym zupełnie. Ten typ tak ma ;)
Na śniadanie tym razem były 2 cienkie kromki Mulatka (bez masła czy margaryny), 2 cienkie plastry pasztetu drobiowego i ogórek. Do tego kawa z mlekiem.
Wiecie co? Fajnie jest znów tu być :)))
Dodaj komentarz