Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Chce schudnac. Bo zle czuje sie we wlasnej skorze. Bo wstydze sie swojego ciala. Bo chce miec plaski brzuch... Powracam na Vitalie. Mam nadzieje, ze znowu z jej pomoca uda mi sie zrzucic podle kilogramy! :o) Potrzebuje waszego wsparcia! Jestem leniem i prawda jest taka, ze nie chce mi sie cwiczyc... Jestem wegetarianka.

Aksamit

kobieta, 25 lat,

155 cm, 51.00 kg więcej o mnie



Wpisy

DETOX - dzien 10

7 kwietnia 2010 , Komentarze (3)

zjadlam dzis pierszy raz parowke sojowa i duzo buraczkow, pol marchewki, zagryzlam kawalkiem parmezanu. mixturke pije ale juz z detoxu wychodze. podsumowanie marne - nie zrzucilam tylu kg ile chcialam, ale WYTRWALAM. okazuje sie, ze jednak mam silna wole jesli naprawde sie upre i czegos mocno chce... czy zaluje ze nie wytrwalam 14 dni? w sumie nie za bardzo. tesknie juz za jedzeniem, przygotowalam sobie baze na dalsze dietowanie (przejde na diete 1500-1600kcal) i nauczylam sie, ze naprawde mozna powstrzymac glod. jesli sie odpowiednio duzo wleje do brzucha i wczesnie bedzie sie chodzic spac. ;o) hehe.

jutro pojade na spacer, a tak to z aktywnoscia ruchowa zero, null i nil. przeraza mnie to, ze w kolanie mi strzyka, w plecach lupie a ja dalej rozsiadam sie na kanapie. ech... duzo teraz sily trzeba bedzie zeby tego lenia przezwyciezyc, oj duzo...

musze sobie wszystko planowac - jadlospis i cwiczenia - bo w sumie to moja jedyna nadzieja, zeby schudnac. inaczej wracam do mieszkanka i rzucam sie na jedzenie. i gym pack ma byc przygotowany - tak ze wchodze, zmyje makijaz, przemyje twarz, przekasze cos, przebiore sie i wychodze pocwiczyc.



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 9

6 kwietnia 2010 , Komentarze (7)

dzis pilam mixturke i pierwszy raz zjadlam - troszke brokula, kalafiora i dwie marchewki. wszystko gotowane na parze. zagryzlam kilkoma gryzami parmezanu, bo naprawde POTRZEBOWALAM jakiegos ostrzejszego smaku. ciezko mi teraz na zoladku, ide sie napic.

wczoraj przez wlasna glupote napilam sie kubek wywaru z warzyw - czegos tak ohydnego nie pilam od czasow choroby kiedy musialam przelknac syrop i upsarin c, ktorego nienawidze wrecz. ohyda na maxa. totalna. poza tym tak strasznie brzuch mnie po tym rozbolal, ze dalam sobie spokoj.

mam straszna relacje z jedzeniem teraz. strasznie chce zjesc cos kalorycznego - burgerka, spaghetti, frytki, pizze, ciasto... a jednoczesnie boje sie zejsc z detoxu, ze przytyje. to na pewno przez to, ze tak malo na tym detoxie schudlam. jestem rozczarowana, naprawde. no ale nic. byle do przodu, chociaz latwo nie jest, o nie!

najgorzej z cwiczeniami - po prostu czuje fizyczne totalne lenistwo przed tym zeby nie cwiczyc. nie chce mi sie. nie chce mi sie na maxa. nie mam najmniejszego pojecia jak sie przelamac. jedyny sposob to rutyna ale jak postawic pierwszy krok to nie mam pojecia... musze, musze sie jakos zmusic!!!



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 8

5 kwietnia 2010 , Komentarze (5)

no i nie wiem co robic. caly dzien do przodu a ja dalej nie wiem co robic. wywar w lodowce - nawet na niego nie spojrzalam tylko wypilam znowu mixturke. no i wywaru dzis nie wypije cos mi sie tak wydaje... bedzie sie to rownalo temu, ze zalicze 8 dzien detoxu. tego sie nie spodziewalam. idzie mi teraz tak latwo... tak, mysle o jedzeniu, marze o tym co moglabym zjesc (z takich zakazanych przyjemnosci mysle wciaz o moich ulubionych chipsach paprykowych) ale... zal mi tego calego czasu i samozaparcia jaki poswiecilam.

7 dni detoxu = 3kg mniej

waze 51kg. to nie jest to czego chcialam, czego oczekiwalam. przykro. i smutno troche. ale nie wolno sie poddawac. wytrzymam do 10 dni? to tylko dwa glupie dodatkowe dni - 48 godzin. wytrzymam. a potem sie zobaczy.

nie chce mi sie jesc, mam tylko ochote poczuc SMAK - ten smak na jezyku. bo brzuch mam pelny - zwlaszcza kiedy sie napije. to tylko o smak chodzi. na domiar zlego mama trula mi dzis przez 20 minut o nowym przepisie na wspaniala szarlotke. no i postanowilam, ze zrobie za 2 tygodnie, zjem kawalek - na drugie sniadanie, na podwieczorek. ale zjem. teraz tylko ten czas sie wydluzy, bo skoro przedluzam detox to i wychodzenie z niego bedzie dluzsze. ale zaciskam zeby i do przodu!



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 7

4 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

zastanawiam sie czy nie przedluzyc detoxu. bije sie z ta mysla od samego poczatku, nie chcialam myslec o sobie, ze pojde na '10-cio dniowy detox', bo raczej bym nie wytrzymala... a teraz? dzis jest 7 dzien i najmniej chce mi sie jesc! az dziwne, ze im dluzej organizm bez jedzenia tym mniej chce mu sie jesc! zastanowie sie jeszcze nad tym - do jutra mam troche czasu.

w sumie denerwuje sie, bo jutro mierzenie + wazenie - i od wyniku chyba bedzie zalezec moja decyzja. nie chce sie nastawiac na nic. bardzo chcialabym wypic jutro juz wywarek z warzyw ale on nie ucieknie - a kg moga jak najbardziej! moze 8 dni? albo 9? hmm... sama nie wiem.

dochodzi jeszcze fakt, ze gdybym wytrzymala 10 dni to caly program by mi sie przedluzyl - warzywa zaczelabym jesc najwczesniej za tydzien w niedziele albo poniedzialek. akurat tydzien kiedy zaczynaja sie zajecia... moze jednak sie skusze? zostalo jeszcze troche czasu wiec decyzje podejme.

z detoxem wszystko gites. ide jak burza, do kuchni nie wchodze i pije mixturke. hehe. pomyslec, ze tydzien temu obzeralam sie czym popadnie. nie wierze, ze tyle wytrzymalam i naprawde jestem z siebie DUMNA! w sumie tydzien bez jedzenia to nie byle co!



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 6

4 kwietnia 2010 , Skomentuj

spodnie na udach troszke sie marszcza, czyli cos powinnam rzeczywiscie zrzucic. szkoda, ze zupelnie tego nie widze...

dzien 6 idzie spokojnie i powoli. chce mi sie jesc od czasu do czasu - zwlaszcza jak przypomne sobie te wszystkie jajka i hamburgery. okres przedswiateczny - jajek wszedzie pelno. a dobrego wegetarianskiego burgerka nigdy nie za duzo! hehe. teraz dopiero jeszcze wyrazniej widze ile tych reklam jedzenia wokol - radio, tv, gazety... paranoja!

w poniedzialek rano wazenie i mierzenie. boje sie tego, bo boje sie, ze mnie to podlamie, ze bede roczarowana swoimi wynikami. ale chociaz wiem, ze mogloby byc lepiej (cwiczenia) staram sie jak najlepiej moge.



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 5

2 kwietnia 2010 , Skomentuj

kolejny dzien zaliczony i do przodu. obudzilam sie z mysla, ze nie chce mi sie jesc i wszystko bylo ok, do popoludnia. teraz znowu czuje pustke w brzuchu i mysle co chcialabym schrupac ale sie nie dam, bo zaprzepascilabym tym samym 4,5 dnia wyrzeczen.

smak miodku dalej mi smakuje i pije go z ochota - tym bardziej, ze po chwili zapycha. jeszcze jutro i niedziela i od poniedzialku przechodze na wywarek. juz sie nie moge doczekac! wiem, ze musze cwiczyc ale ostatnio naprawde mi sie nie chce. wiem, ze dieta powinna byc oddzielona od mojego zycia ale przez te wszystkie problemy z nim trace chec do zycia.

bylam dzis w centrum handlowym i wyszlam tylko z torebka, ktora i tak chyba oddam. wszystkie dzeiwczyny tam byly szczuple i extra ubrane a ja czulam sie jak totalny paczek. w dodatku chociaz kolezanka mowila mi, ze 5 dnia powinnam widziec jakies rezultaty, ja nic nie widze oprocz tluszczu. i jeszcze tak dokladniej przyjrzalam sie swoim udom i to jest po prostu tragedia. przez to wszystko mam wrazenie, ze nawet ten detox nic mi nie pomoze. ze nic mi juz nie pomoze!!!



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 4

1 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

juz czwartek. wczoraj wieczorem duzo, bardzo duzo dala mi rozmowa z kolezanka, ktora kilka lat temu byla tez na detoxie. 10 dni. a 11 kupila sobie ciasta & slodycze co skonczylo sie calkowita porazka i efektem jojo. ze mna tak nie bedzie. ja wiem, ze chleb najwczesniej zjem w maju.
cale szczescie, ze z nia pogadalam, bo podniosla mnie na duchu tak, ze naprawde teraz mam wrazenie, ze moze mi sie udac wytrwac 7 dni! zostalo jeszcze 4 dni! a 3 pierwsze najgorsze juz za mna. dzis ma byc lepiej. najgorsze chwile sa wieczorami i popoludniami. wtedy czuje jak w brzuchu mam czarna dziure. staram sie to zapijac ale nie udaje mi sie do konca zapchac tego uczucia.
pocieszyla mnie, ze od dzis ma byc lepiej - jak na razie nie czuje roznicy miedzy dzis a wczoraj ale jeszcze daleko do wieczoru.

od poniedzialku wywar z warzyw przez 3-4 dni i potem mix warzyw do tego. spokojnie i powoli. bede juz po @ wiec dojda i cwiczenia. zamowilam sobie Ministry of Sound workout na amazonie - mam nadzieje ze dodatkowo zmotywuje i naucze sie jakis nowych fajnych moves. po protu WIEM, ze musze zaczac sie ruszac, ale mi sie nie chce - taka prawda, ze jestem leniem. od poniedzialku - nie ma wymowek! wczoraj przeczytalam jeszcze magazyn o diecie/ruchu i znowu mam ochote wrocic na gym! musze sobie przestac narzucac jakies cele z kosmosu - na razie dobrze jak pojde raz w tygodniu, moze raz na basen + raz plytke w domu. cos sie na pewno powinno ruszyc. no i MUSZE PAMIETAC O CIERPLIWOSCI! kwiatuszek niecierpliwek to ja.

w niedziele, pon, wt i sr bede sama w mieszkaniu wiec sie poucze. do niedzieli chce jak najczesciej wychodzic i bawic sie. nie czuje tych swiat i szczerze mowiac nie chce mi sie nawet do kosciola isc. swieconki i tak nie bede jesc, bo nie ma jak.



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 3

31 marca 2010 , Komentarze (1)

aaaaaa! dzis juz TRZECI dzien. szok. jeszcze nigdy nie wytrzymalam tyle bez zadnego jedzenia! do tej pory mi to nie wchodzi do glowy!

stwierdzam, ze dzis jest juz troche lepiej, tak strasznie nie chce mi sie jesc i tak bardzo o tym nie mysle. pije miodek i cytryne i wode i jest OK.

lepiej sie juz czuje, bo pierwszy dzien @ za mna. wzielam dlugi prysznic, uzylam nowej odzywki do wlosow, pachne super kremem z malin. usmiech na twarzy jest i dobre samopoczucie pomimo tej okropnej pogody za oknem. kolejny dzien pada deszcz i nie ma nadziei na kawalek slonca.

jade dzis do kina i moze jeszcze do sklepu - najwazniejsze to czyms sie zajac, zeby nie myslec o jedzeniu. po @ zaczne znowu chodzic na basen + gym + cwiczenia. a6w na razie sobie odpuszcze, dopiero kiedy zrzuce tluszcz z brzucha to zaczne robic zeby sobie wyrzezbic.

od czasu do czasu napada mnie mysl o jedzeniu - tym bardziej, ze siedze w domu - wiec jest potysiackrotnie trudniej niz gdybym pojechala np. do biblioteki. ale wole tu siedziec na wszelki wypadek gdyby mnie brzuch rozbolal.



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 2

31 marca 2010 , Skomentuj

nie wierze. po prostu nie wierze. wytrzymalam pierwszy dzien!!!
bylonaprawde ciezko, pomoglo to, ze napilam sie midoku z cytryna. i tochyba teraz bede czesciej pic. tak tez mi sie organizm oczysci, a tojest dla mnie bardziej 'znane', lepsze i dobrze sie po tym czuje. imoge pic na cieplo!

teraz dopiero sie pomierzylam, bo do Ikeiiwczoraj wieczorem pojechalismy - dzieki temu tez sie rozerwalam i tak ojedzeniu nie myslalam! a ciezko mi bylo zwlec sie z lozka, oj ciezko.juz myslalam kilka razy, ze po prostu sie poddam, bo bylo mi wszystkojedno.

dzis drugi dzien. jeszcze tylko 6 zostanie.
dostalam @ wiec jestem poddenerwowana i brzuch boli. ale jeszcze nie tak strasznie, wiec nie narzekam.

trocheboje sie pisac o tym dniu, jak o czyms, co ukonczylam. boje strasznie,ze jednak mi sie nie uda... ten strach mnie trzyma.

wczoraj myslalam o tylu rzeczach do jedzenia, ktore sa w kuchni! ale potem zaczelam myslec o tych zrzuconych kg i o tym jak bede super wygladac! yeah! i TO pomaga. nie myslenie o jedzeniu.

kiedy skonczy sie @ przyjdzie czas na cwiczenia. moge sobie teraz spokojnie je rozplanowac.



Thinspiration
Dodaj komentarz

DETOX - dzien 1

31 marca 2010 , Skomentuj

zaczynam dzis DETOX.
dieta lemon detox: syrop klonowy, woda, sok z cytryny i szczypta chilli.
minimum 6 szklanek dziennie.
przez 7 dni czyli do niedzieli.

od 05/04 = pije wywar z warzyw + po 3-4 dniach dodam warzywa
od 12/04 = dodam owoce + po 3-4 dniach soki owocowe.
od 26/04 = dodam ryz, jajko
od 03/05 = dodam troszke lososia

nie mam pojecia jak wytrzymam. nie mam bladego/najmniejszego pojecia.
nigdy w zyciu nie robilam czegos takiego.
jest 3pm i chce mi sie jesc. czuje w zoladku pustke. ale nie chce sie na tym skupiac tylko ciagle cos robic, bo to jedyny sposob na to, zeby przestac byc glodnym.

mam nadzieje, ze mi sie uda. bo tak bardzo sie boje, ze kolejny raz z tego wszystkiego wyjdzie mi tylko failure.

waga startowa: 54kg.
waga koncowa: 45kg.
mam 9kg do zrzucenia.

chcialabym dzieki detoxowi zrzucic 5kg, zeby zobaczyc ta "4" z przodu. wiem, po prostu WIEM, ze to doda mi maxymalnej sily. nie wiem jak na to wszystko bede reagowac i jak bede sie czuc. boje sie tego. i boje sie, ze nie wytrzymam. tak bardzo chce wytrzymac!!!

dzis wieczorem wstawiam pomiary tutaj i do kalkulatora vitalii, dzieki temu bedzie mi latwiej wszystko obliczac.



Thinspiration
Dodaj komentarz