Historia wagi
Hańba mi za to że zaprzestałam całkowicie dietowania...W miniony weekend byłam na imieninowej imprezie mojej Mamy :)..No nie dało się zachować diety.. Tzn na upartego by się dało, ale jak to zrobić skoro tyle pyszności na stole..
Zupa cebulowa z serem..Mięsiwa z grilla..Sałatki przeróżne...Sernik i Tort Węgierski... mmmm Pycha...
A potem jeszcze wyskoczyłam na dyskotekę..A jak córka usłyszała że ja ide to już nie było zmiłuj..musiała iść ze mną..Ehhh...Wróciłyśmy wcześnie...Wcześnie rano :) o 7.00 położyłyśmy się spać...
A ostatnio strasznie mne wzięło na szycie..Uskuteczniam różne wizje z resztek, których stosy zalegają po kątach w domu... I ciągle wysilam mózgownicę co by tu z takiej a takiej szmatki wykombinować... Robię to raczej z myślą o wystawieniu na SZAFA.PL, chociaż uszyłam sobie spódnicę tulipan-bombka czerwoną z imitacji skóry, a wcześniej to były spodnie ale już absolutnie niewyjściowe..
A z reszty szerokiej spódnicy uszyłam sukienkę z myślą, że może córce się spodoba, a jak nie to na SZAFE :)
Córce się spodobała a WAM?


Tzn nie żebym rzuciła się na lodówkę i zarzuciła dietę, tylko po prostu dietę miałam opracowaną na 10 dni i już ją zakończyłam. Teraz jako tako(czyli po japońsku) staram się odżywiać dietetycznie, co wychodzi mi różnie.. Zastanawia mnie tylko reakcja mojego organizmu na dietę. Przeprowadzałam dietę w myśl niełączenia węglowodanów z białakmi. W diecie miałam bardzo dużo warzyw, również owoce i pełne ziarna, a w kibelku (z tymi grubszymi sprawami) byłam tylko raz w ciągu tych 10 dni. Teraz kiedy jestem po diecie i zdarzy mi się połączyć w/w grupy (choć staram się jednak nie łączyć) to codziennie idę zrzucić z siebie to co niepotrzebne...Dziwnie tak jakoś.. W ogóle to byłam zniechęcona w trakcie diety, bo co prawda na początku zauważyłam spadek wagi o 1kg, ale potem ten kilogram wrócił i nic sie nie działo. Ale dziś weszłam na wagę i jest 2kg mniej :) Teraz dążę do wagi paskowej..No i muszę koniecznie zacząć ćwiczyć...

Ateraz z innej beki...
Ostatnio dużo się udzielam na SZAFIE...
Powrzucałam tam trochę ciuchów i ogólnie każdą wolną chwilę poświęcam na przeglądanie czego to dziewczyny szukają.
Wiem że tu na Vitalii są osoby posiadające konto na SZAFIE.. A jak ktoś nie ma to polecam bardzo (ale czy mogę tutaj tak reklamować?)
W każym bądź razie moje konto - jag00dka
Zapraszam :)
Jak wspominałam ostatnio, zakupiłam parę rzeczy w pobliskim "DOMU MODY" i dziś udało mi się znaleźć chwilę żeby pstryknąć fotki.. Oto one :)
Takie dżinsy :)

Taki sweterek :)
I taki strój kąpielowy
A mam jeszcze tunike ale dziś ją ubrałam i zapomniałam sfotografować...
I jak.. Podoba się komuś?
Och jakie szaleństwo dzisiaj...
Dietę zgodnie z planem rozpoczęłam i muszę powiedzieć że to jest naprawdę świetna.. A jak to mój Niedoszły stwierdził "czy wy dietę macie czy tuczycie się?" Bo trzeba powiedzieć że jedzenie jest pyszne i nie jakieś tam głodowe porcje :)

Poza dietą....
Byliśmy dziś w ciuchlandzie i kupiłam sobie fajne dżinsy jeszcze z metką za 15 zł cudny błękitny sweterek,tak slodki że aż dech zapiera... i tuniczkę taką do biegania na codzień... I strój kąpielowy o który kłócę się teraz z moją córką bo ona twierdzi że jest dobry na nią a ja twierdze ze na mnie... Jak Niedoszłej Teściowej pokazałam to się zaraz nakręciła czy nie było jeszcze jakiegoś bo ona basen na gimnastykę chodzi więc przydał by się jakiś.. Tak się złożyło że akurat był ładny; rozmiar 42, marka SPEEDO, kolor od białego do liliowego czy też fiołkowego, cena 5zł.. No i tak sie kobita nakręciła że musiałam iść jej ten stój kupic hehe...
Po podwieczorku poszłam z córcią do GALERII bo ona sobie buty wypatrzyła w CCC..Oczywiście szpilki jakoś tak 12cm... Kupiła a jakże... za 60 zł, co i tak jest tanio...
Takie to szaleństwa dziś miałam..
Może jutro porobie foteczki moich dzisiejszych zakupów to się wstawi tam i ówdzie :)
A tak.. nie jutro nie w poniedziałek ale właśnie dziś zaczęłam sobie dietę.. Razem ze mną moja córka... Może schudnę jakieś 2 kg, a może nie.. Mam nadzieję że po prostu będę się lżej czuła...
Kurde co to za wysyp tych wszystkich marud.. A ile ważę?? A na ile wyglądam? A prawda że gruba jestem?... Dlaczego po przeczytaniu takiego nagłówka zawsze widzę zdjęcie normalnej dziewczyny, która z pewnością zmieści się w sklepową rozmiarówkę...
Ja się niespecjalnie mieszczę.. a na plaży również występuję w bikini... i tylko w brodę sobie pluję że w czasach kiedy wyglądałam w takim fasonie dobrze to nosiłam strój jednoczęściowy...
No ale wtedy nie było netu, nie było Vitalii, a na plaży nie podchodziłam do każdego i nie pytałam na ile kg wyglądam i czy mogę plażować w takim stroju.. Bo chyba tylko tak moglabym zebrać tyle opinii ile tu na forum..
Teraz po prostu uwalam swe cielsko na kocyku i leżę i nie marudzę... tzn marudzę ale sobie pod nosem
A oto dowód mojego plażowania

W poprzedni weekend byłam na weselu... Sukienkę na tą okazję zakupiłam za 25 zł w takim malutkim ciuchlandzie gdzie bym w życiu nie spodziewała się znaleźć czegoś takiego..Wisiało tam całe mnóstwo sukienek o charakterze wieczorowym i oczywiście nie trzeba było wydawać majątku... Przymierzyłam kilka, nie wszystkie pasowały..Ja wybrałam w kolorze jasnozielonym można powiedzieć że seledynowym, albo też jak usłyszałam na weselu pistacjowe ciasteczko :)
Fryzurę na wesele wykonałam sobie sama... miałam włosy nakręcone na wałki, potem trochę podtapirowane i upięte na bok..
Paznokcie równiez zrobiłam sobie sama. Ponieważ miałam nierówne skróciłam je, opiłowałam, pomalowałam beżowym lakierem od frenczu, przykleiłam naklejeczki i posiągnęłam bezbarwnym.
Myślę że bardzo źle to nie wyszło ;)
Na weselu oczywiście bardzo duuużo jedzenia.. Ale mój organizm przeszedł chyba na jakiś system obronny "DEWCON" ;) i ciągle wysyłał sygnał sytości żeby nie przyjmować nowych kalorii ;) Pozostało uzupełniać tylko płyny..
Z weseliska wróciliśmy ok 5 rano

Byłam byłam nad jeziorkiem.. leżeliśmy sobie na pomoście i delektowaliśmy sie pogodą.. i w sobotę i w niedzielę pogoda była idealna do tego..Tylko jeden problem z mojej strony.. no właściwie 2..Po pierwsze w bikini wyglądam potwornie.. mały wieloryb...buuuuuuuu.. po 2 akurat dostałam @...no zwykła rzecz ale mało przyjemna...
Nikt jakoś się nie pokwapił aby coś dopisać pod poprzednim moim wpisem...
Ale dopiszę że mojej córce odpowiedziałam na jej inteligentne pytanie że auspicje co mi sie z oczami kojarzą..i teraz obrek sie nalezy

Tak mi się cały czas nasuwa taki tytuł ponieważ przebywam aktualnie w Świebodzinie, czyli pod największą figurą Jezusa... Kiedyś, kiedyś w telewizji na jakimś kanale był program "Pod auspicjami Pana Boga" i moje wielce inteligentne dziecko zadało mi wielce inteligene pytanie- "co to są auspicje".. No i wymyśl tu człowieku na poczekaniu bez zaglądania w google lub inną wikipedię... No to dziewczyny ( a może i chłopaki) konkursik dla Was! co to znaczy "pod auspicjami".. w nagrodę widoczek z figurą Jezusa ze Świebodzina :)
czekam na odpowiedzi i ciekawe czy ktoś wymyśli taką odpowiedź jaką ja udzieliłam mojemu dziecku
Nie przepraszam , nie lamentuję, nie kajam się i nie wyznaję że odchodzę..
Te wszystkie wpisy : odchodzę, zawiodłam, nie będę pisać...to takie pożegnania samobójców... Podobno każdy samobójca przed popełnieniem takiego czynu wysyła sygnały do najbliższych...
A ja ostatnio ile razy tu wchodzę to widzę jak zrozpaczone Vitalijki żegnają się a potem to chyba rzucają się na lodówkę-no po prostu samobójstwo dietetyczne...
Kiedy widzę że dieta mi nie idzie to z reguły biorę się w milczeniu za siebie... No może nie zawsze biorę się za siebie, ale jakoś nie czuję potrzeby przy każdym przestoju żegnać sie z Vitalią lub "przepraszać że dawno nie pisałam".. Moj pamiętnik więc piszę kiedy mam potrzebę.. A jak nie mam potrzeby to nie piszę O.o
Zresztą czy ktoś kto nawet czyta moje sporadyczne wpisy czuje się urażony moim niepisaniem? Jakoś nie wydaje mnię się
A ponieważ wpisy zwykle dodaję w godzinach mocno niepopularnych, fanek wielu nie mam..Poza tym moje pisanie nie zawsze jest ciekawe- dla Was- zaś dla mnie to po prostu sposób wylania swych myśli (czasem mi przychodzą do głowy
)
W każdym razie samobójcą nie mam zamiaru zostać więc nie przepraszam, nie lamentuję, nie kajam się i nie wyznaję że odchodzę...
Za to..........
Pozdrawiam Serdecznie 