Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem łagodną osóbką (hi,hi,hi - przy mojej wadze!) optymistycznie nastawioną do świata i ludzi. Oprócz pogody ducha cechują mnie brak konsekwencji i silnej woli. Nie potrafię się obejść bez czytania wszystkiego, co wpadnie mi w ręce, bez słodyczy, mięska pod różną postacią, papierosów i komputera. Jestem żoną kochanego, chociaż troszkę nudnego pana, mamą trzech wspaniałych młodych ludzi. Jestem młodą duchem i już niezbyt grubą babcią wspaniałego Wojtusia! P.S.Mimo osiągnięcia pierwotnego celu, wciąż jeszcze nie jestem z siebie zadowolona. Może następny cel spełni moje oczekiwania?

gkoperska

kobieta, 55 lat, Ruda Śląska

160 cm, 79.50 kg więcej o mnie



Wpisy

To będzie następny rok z Wami!

1 stycznia 2010 , Komentarze (1)

 Stary Rok już odchodzi
  i żegna się już z nami-
  zostawia nas na rozdrożach
  z naszymi wspomnieniami....
  Zmęczony i przygarbiony
  Staje na moment w drzwiach,
  jak gdyby chciał nam powiedzieć:
  - "Co złego to nie ja"....
  I że się bardzo starał
  być dobry i radosny -
  od lata do jesieni,
  od zimy aż do wiosny....
  Cóż...trochę mu nie wyszło,
  choć nie był aż taki zły -
  może jego następca
  przyniesie lepsze dni....
  Już zegar Staruszka wygania,
  przerywa pożegnanie,
  a Nowy Rok w pas się kłania
  i z nami pozostanie....
  Co z sobą nam przyniesie?
  Już wkrótce się okaże.
  Przyjmijmy Rok Nowy w darze
  z nadzieją spełnienia marzeń....
  I życzmy sobie zdrowia,
  uśmiechu na każdej twarzy
  i niech w tym Nowym Roku
  nam wszystkim dobrze się darzy....
  Szczęśliwego NOWEGO ROKU !

  ___$$$$$$$$$$
  __$__________$
  _$____________$
  $_______~~_~~_$$$$$$$$$$$
  $____~2009~~~~$_________.$
  _$__~~~_~~_~~$___~~__~~__$
  __$__~_~~_~~.$_____.~~~~~_~$
  ___$_~~~~~~_$___~2010~.~~__$
  _____$$$$$$$$_$_~~.~~_~~~~_$
  ________$$_____$_~~.~_~~~_$
  ________$$_______$$$$$$$$$
  ________$$__________$$
  _______$$$$$________$$
  _____$$$$$$$$_______$$
  ___________________$$$$$
  _________________$$$$$$$$___ 
Dodaj komentarz

Witam Moje Miłe!

18 października 2009 , Skomentuj

Już pierwszy tydzień pracy w biurze za mną. Jestem zachwycona. To bardzo fascynujące tworzyć coś od podstaw. Na razie mamy jedno zastępcze biuro, w którym siedzi aż 5 osób (3-ch szefów i 2 urzędniczki), 1 pożyczony komputer i pożyczone od kopalni biurka. Pracowników fizycznych zatrudniono dopiero około 20-tu. Docelowo ma w naszym dziale pracować kilkaset osób, więc naprawdę będzie co robić. Wszystko ruszy od przyszłego miesiąca, chyba że znów coś się przesunie w czasie, bo prawdę mówiąc naszego działu jeszcze nie ma, umowy z Kompanią Węglową jeszcze nie podpisane. Za tydzień będą gotowe nasze biura i dostarczone meble i sprzęt, pewnie dojdą jeszcze dwie panie, z którymi mamy pracować. Dostałam już na piśmie decyzję o oddelegowaniu do pracy przy tworzeniu nowego działu do końca roku, na razie będę pracować więc za moją żałosną pensję sprzątaczki. Ale po raz pierwszy od lat myślę o poniedziałkowym porannym wstawaniu bez niechęci!

Dieta niestety jakoś mi nie idzie. W pracy jem mało, nadrabiam to w domu wieczorami. Waga prawie stabilna w okolicach 77 kg. Dzisiaj zrobiłam obiad, którego nie umiałam sobie odmówić – czerwony barszczyk i pierogi ruskie. Od jutra już na poważnie biorę się za siebie, solennie obiecuję!

Dodaj komentarz

Witam!

10 października 2009 , Komentarze (3)

             Taka jestem szczęśliwa!   
Wczoraj w pracy dostałam polecenie, aby w poniedziałek zgłosić się rano do mojego nowego szefa. Nie wiedzieli tylko, czy na rozmowę, czy już do pracy. Ponieważ wszelkie rozmowy i ustalenia mam już za sobą, to chyba jednak do pracy!    
Nareszcie!!!
Koniec ze sprzątaniem!
Teraz będę pracownikiem biurowym!
Aż trudno w to uwierzyć - po tylu latach starań!
Mam tylko jeden problem: ja nie mam co na ciebie włożyć! Uwielbiam jeans i sztruks, ostatnio jeszcze styl militarny i prawie wszystkie ciuchy mam raczej nie do biura. Bardziej eleganckie nie były mi potrzebne, nie znoszę też wszelkich kostiumików. I teraz mam problem, czy do biura można ubierać się aż tak młodzieżowo i to jeszcze w moim wieku? Nie będzie to jakieś "eleganckie" biuro tylko pomieszczenia przy halach warsztatowych na terenie kopalni, ale widzę, że szefowie zanim ubiorą ubrania robocze chodzą w garniturach.
I co tu zrobić?
Biorę się zaraz za przekopywanie szaf, może uda mi się znaleźć ciuchy, które się nadadzą.
 
Dodaj komentarz

Witam!

9 października 2009 , Skomentuj

Znów długo nic nie pisałam, ale wstyd się przyznać, z dietą u mnie na bakier i waga stoi i to wysoko. Pochwalić się mogę tylko jazdą na rowerku stacjonarnym, jak na wcześniejsze "osiągnięcia" to jeżdżę teraz dość dużo i regularnie. W weekend zrobię remanent i zaktualizuję dane. Chyba trzeba zacząć wszystko od nowa, nie oglądać się na miniony czas. Czekam na przeniesienie do nowej pracy. Następuje więc jakby nowy etap w moim życiu.
Oj, znów się rozpisałam a weszłam tylko, aby prosić Was o dobre sprawdzone przepisy na wykorzystanie gruszek. Dostałam skrzyneczkę i mogę dostać ich jeszcze - teraz trzeba coś z nimi zrobić. Biegnę teraz zrobić obiad i do pracy! Do zobaczenia wieczorem!
Dodaj komentarz

Od wczoraj nie mogę się otrząsnąć !!!

19 września 2009 , Komentarze (8)



We wczorajszym wypadku zginął kolega mojego najmłodszego syna, 22-letni
 Szymon Korzeniowski 
 Co za straszna śmierć - spalić się!
I wcale nie szybka ani bezbolesna. Podobno nawet odzyskał przytomność, gdy go wywieziono na powierzchnię, spytał, dlaczego wszystko tak strasznie go boli i wtedy dopiero umarł. Nie wyobrażam sobie rozpaczy jego matki! Straciła jednego z dwóch synów.

Odczuwamy tą śmierć bardzo boleśnie, bo to sąsiedzi z klatki obok. Jakaś pechowa ta klatka, 3 lata temu w wybuchu metanu na Halembie zginął sąsiad z parteru, ojciec trojga dzieci. I jeszcze jeden, z bloku przy naszym podwórku. Jeszcze jeden chłopiec z naszego podwórka pracował  oddziale Szymona. Miał też tam być, lecz akurat w piątek przeniesiono go na nocną zmianę. W ten sposób uniknął śmierci. Cieszę się, że moi synowie porzucili teraz pomysł złożenia podań na kopalni. Szukają właśnie pracy i kusiło ich pójść w ślady Szymona i jego kolegi. Nie będę drżeć o ich życie.
Dodaj komentarz

Oj, jaka jestem szczęśliwa!

16 września 2009 , Komentarze (4)

Szkoda, że nie z powodu wagi i diety, ale ten powód jest jeszcze ważniejszy!         
     Zostanę pracownikiem biurowym!       
                                                                             

Po czterech latach stania za ladą i ośmiu tańczenia z miotłą i szmatą dookoła wiaderka wreszcie usiądę za biurkiem! Wczoraj porozmawiałam sobie z jednym ważnym panem prezesem. Czytał moje podanie /6 semestrów studiów, praca jako referent w dziale eksportu, studium informatyczne/  a ja czułam się jak kompletny nieudacznik stojąc koło niego z miotłą i szmatą do wycierania podłogi. Jestem chyba lepiej wykształcona niż niejedna jego urzędniczka a robię taką "karierę zawodową"! Ale nic to, przeżyłam. Gdy wychodził z pracy wieczorem przyszedł do mnie i obwieścił, że mam być spokojna, rozmawiano o mnie i tą pracę dostanę.  Dogadać tylko muszą, czy moja umowa będzie zmieniona /pensja przy okazji też/, czy na razie będzie to tylko "wypożyczenie" na 3 miesiące do innego działu a zmiana umowy później.Wówczas byłabym urzędniczką z pensją sprzątaczki i to jedną z niższych i trzymiesięcznym stresem, czy nadal będą mnie chcieli. Niech już będzie jak się uda, byle by wreszcie ten nowy dział ruszył i żeby mnie przenieśli! To jeszcze kwestia jakichś 3 tygodni i koniec z miotłą! Tak się cieszę, bo moje koleżanki z pracy dostały właśnie zamianę stanowisk pracy na pracownika niewykwalifikowanego i propozycje dozorcostw. Jeśli nie przyjmą będą zwolnienia i to z winy pracownika, czyli bez zasiłku dla bezrobotnych i bez odprawy. Tragedia - większość z nich ma 45-55 lat i żadnego wykształcenia.

Dodaj komentarz

Taka jestem podekscytowana!!

14 września 2009 , Komentarze (4)

Sprawa zmiany stanowiska pracy na urzędnicze w mojej firmie nabiera tempa! Nawet wysypiać się po ciężko przepracowanej nocce mi nie dano. We środę w południe wezwano wszystkie pracownice na "pogawędkę" z kierownikiem, gdzie przedstawiał nam propozycje dozorcostw, dość daleko od miejsca zamieszkania. Nikt nie chce się zgodzić. Mnie na szczęście już to nie dotyczy! We czwartek już rano zbudzono mnie, żeby przyjść na spotkanie z moimi ewentualnymi, nowymi szefami. Bardzo mili panowie, pełni werwy i energii. Nie wiem, jakie wywarłam na nich wrażenie, nic niby nie obiecywali ale o "wypożyczeniu" mnie z mojego działu już mówili. Teraz pozostało mi już tylko złożyć podanie i czekać na komisję, która je rozpatrzy za 2 tygodnie. W tej sytuacji chyba nie dam rady rozsądnie dietować, bo stres mnie zżera. Boję się też, czy jeśli wszystko dojdzie do pomyślnego dla mnie końca, sprostam oczekiwaniom? Szkołę skończyłam przecież 4 lata temu i z nabytej wiedzy za wiele już nie zostało bez możliwości praktykowania jej! Trzymajcie, Kochane, kciuki za mnie! Na pewno mi się to przyda!
Dodaj komentarz

Szok totalny!

8 września 2009 , Komentarze (1)

Jak sobie obiecywałam, wlazłam na wagę po jakichś 3-4 tygodniach nieważenia i ... 76,4 kg! Jestem załamana! Tyle poświęceń 3 lata temu i taka klęska teraz! No, ale dno jest chyba po to, żeby móc się od niego odbić a więc do dzieła. Trzeba opracować dobry plan żywieniowy i zainstalować program do liczenia kalorii. Niestety na rower brakło mi dzisiaj sił i chęci. Ta pierwsza noc była za bardzo pracowita, trochę muszę sobie odpuścić i nie świecić tak pracowitością i sumiennością innym w oczy. W końcu to moje ostatnie tygodnie w fizycznej pracy. Dobranoc, muszę się zbierać do wyjścia!
Dodaj komentarz

Witam

7 września 2009 , Komentarze (3)

Wakacje minęły i znów wracam na łono Vitalii. Postanowienia na wakacje się nie spełniły, na weselu wyglądałam jak słonica (patrz: powyższe fotki).

Jedyna pociecha, że nie zaczynam już nowego roku szkolnego, bo Damian zakończył naukę, jest technikiem logistykiem z maturą, czym sprawił mi wielką niespodziankę i przyjemność! Jakoś nie mogłam w niego uwierzyć! Jedyny stres jaki przeżywamy w związku z nowym rokiem szkolnym, to pójście Wojtusia do przedszkola. Wciąż jeszcze nie obywa się bez płaczu za mamą.

W pracy przeżywamy ciężkie dni, kopalnia już w fazie likwidacji, a my jesteśmy wzywane na rozmowy w sprawie zmiany stanowisk pracy, oczywiście na gorsze. Koleżanki rozglądają się za nową pracą a ja chyba uwierzę w cuda! Dostałam propozycję zamiany na pracę umysłową, na etacie, biurze nowo tworzonego oddziału. Nie dość, że wreszcie praca biurowa to jeszcze zostanę tu, gdzie dotychczas, czyli na naszej kopalni!

Nowa praca więc i nowa ja – oczywiście! Wracam do Was, do dietowania i ćwiczeń (rowerka!). Jutro wejdę na wagę i uaktualnię dane i …

A dzisiaj już żegnam, bo trzeba się już do pracy na nockę zbierać.

Dodaj komentarz

Witam!

14 czerwca 2009 , Komentarze (5)

 

       Jak zwykle, nie chciało mi się opisywać swoich wątpliwych sukcesów, więc znowu ograniczyłam się tylko do obserwacji Waszych pamiętników. Większość Vitalijek traci wagę, mnie się udało prawie 2 kg ostatnio, ale znów miałam wpadkę /weekendy i stres źle na mnie działają/ i prawie kilogram wrócił. Mówi się trudno i … Tak więc od jutra kontynuacja. Co z tego wyjdzie – nie wiem, ale przede mną w sierpniu wesele chrześniaka i muszę na nim przyzwoicie wyglądać. Obie z siostrą mamy „stracha”, zarówno ciotka, jak i jej córka – mama pana młodego – są szczere do bólu i wytkną nam, że jesteśmy spasione jak świnki! Najchętniej nie poszłybyśmy, ale przynajmniej mnie nie wypada nie iść.

       W tym tygodniu moja najmłodsza latorośl zdaje egzamin z przedmiotów zawodowych /kończy technikum/ i jazdy na prawo jazdy. Wyników matury pisemnej jeszcze nie ma… Z jazd wiele nadziei sobie nie robię, zwykle mało kto zdaje za pierwszym razem, ale reszta trzyma mnie w wielkim napięciu. Jak ja ten tydzień przeżyję? Planuję też pójść jutro do szefa innego oddziału w naszej firmie, by spytać, czy nie przyjął by mnie na pracownika ochrony, jestem gotowa nawet zrobić licencję, jeśli będzie taka potrzeba.
 Do odważnych świat należy… ale ja odważna nie jestem, niemłoda też, no i do tego kobieta.  Na emeryturę jaszcze się nie wybieram, grupy inwalidzkiej też nie mam – a teraz takich właśnie pracowników u nas zatrudniają!  Modlę się, żebym nie stchórzyła! Najwyższy czas ruszyć cztery litery, bo niedługo mogę dostać propozycję jakiegoś dozorcostwa albo sprzątania gdzieś w Gliwicach i w tedy na własne życzenie zostanę bezrobotna. Zaczęłam też już przygotowania do własnej działalności zarobkowej, ale o tym może następnym razem napiszę…
                                                

Dodaj komentarz