Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem gruby. Nie da się tego ukryć. Walczę ze sobą już... całe lata. Niestety jestem typowym przykładem sinusoidalnego podejścia do tematu. Uwielbiam jeść, a jeszcze bardziej upichcić coś nowego i zjeść. To jest dopiero satysfakcja. Od paru sezonów staram się jak najwięcej pomykać na rolkach (naprawdę niezłe rezultaty, rower może się schować). Ale sezon w naszym kraju jest zdecydowanie za krótki. Zachęcam wszystkich do kupna rolek, a w domu do ćwiczenia, w razie niepogody, na orbitreku.

Słowa kluczowe

Witcher

mężczyzna, 44 lat, Bydgoszcz

178 cm, 104.00 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: Dojść do celu.

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Wpisy ze słowem kluczowym: Orbi
Powrót do listy wpisów

Maraton Metropolii na rolkach.

12 maja 2011 , Komentarze (5)

Jeszcze 2,5 dnia zostało do startu. Oby tylko pogoda dopisała. Jak będzie deszcz, to chyba nie zdecyduję się na udział. Za bardzo będę się bał wywrotki.

Przygotowany chyba jestem. Od stycznia staram się poprawiać wydolność na orbitreku. Do końca marca jeździłem na łyżwach, a w kwietniu zabrałem się za rolki. Za mną osiem dwugodzinnych sesji treningowych, czyli tyle ile powinien trwać przejazd maratonu. Tym razem skurcze nie powinny być moją zmorą.

Udało mi się namówić, do udziału w maratonie na rolkach kilka osób, na liście startowej na pewno są dwie. Jeżeli będziemy mieli podobne tempo, to przynajmniej będziemy mogli sobie w trakcie jazdy pogadać.

Waga stanęła mi na dobre. Nie udało mi się osiągnąć założonego celu. Niestety przyrost tkanki mięśniowej, jak na razie skutecznie blokuje spadek wagi ciała. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Po maratonie będę spokojniej podchodził do wysiłku fizycznego i postaram się zabrać za dietę. W końcu efekty będą.

Trzymajcie kciuki za mój udział i próbę poprawienia zeszłorocznego rezultatu.

Dodaj komentarz

Wracam, ale który to już raz?

16 lutego 2011 , Komentarze (5)

Nawet nie wiem od czego zacząć. Tyle się przez ten czas działo i pozmieniało, niestety, niekoniecznie na lepsze. Ale co tam, żyć trzeba.

Śpieszę zatem donieść, że od mniej więcej miesiąca staram się regularnie poruszać. Wreszcie wymyśliłem czym zastąpić w sezonie zimowym rolki (o orbim nie wspominam, bo to oczywisty wybór) i padło na łyżwy. Dorobiłem się własnych i staram się od jakiegoś czasu kilka razy w tygodniu znaleźć na godzinkę na lodowisku. Czasami wizyta jest samotna (największy wysiłek), a pozostałe razy obarczone rodzinką. Dzieciaki radzą sobie coraz lepiej.

Ten cały ruch ma jeden cel - przygotować się jak najlepiej do Maratonu Metropolii, aby nie tylko dojechać do mety, ale jeszcze poprawić swój zeszłoroczny wynik. Teraz sam udział, to już dla mnie za mało. A przy okazji warto zgubić trochę nadmiarowych kilogramów. Cel krótkoterminowy, to zejść poniżej setki do dnia maratonu, czyli do 15 maja.

Więcej informacji postaram się dołożyć przy okazji następnych wpisów.

Dodaj komentarz

Dzień 59

18 czerwca 2010 , Skomentuj


Raporcik (czwartek):
Orbitrek - brak
Rolki - brak
Basen - brak
Dieta - liczę (b.e. 1876 kcal).

Co tu gadać. Na razie jestem w zawieszeniu.

Dodaj komentarz

Dzień 58

16 czerwca 2010 , Komentarze (2)


Raporcik (środa):
Orbitrek - brak
Rolki - brak
Basen - brak
Dieta - liczę (b.e. 1706 kcal).

I szlag nogę trafił..... Właściwie nie wiem , czy nogę, czy staw biodrowy, czy to tylko ból od kręgosłupa. Ledwo chodzę, a noc miałem koszmarną, kiedy obudziłem się z potwornym bólem. Dopiero po dawce leku przeciwbólowego udało mi się zasnąć. O ćwiczeniu czegokolwiek nie było mowy. Wystarczy, że i tak pospacerowałem dzisiaj z dobre półtorej godziny, bo autko stoi w serwisie (tylko planowy przegląd z wymianą rozrządu). Najlepszą pozycją dającą najmniej bólu jest pozycja stojąca, ale ile można stać. Przed chwilą łyknąłem 3 z kolei inny lek przeciwzapalny i przeciwbólowy. Może ten pomoże. Pożyjemy, zobaczymy. A była taka piękna pogoda na rolki. Nie mogę przeboleć straconego popołudnia.

Dodaj komentarz

Dzień 56 i 57

15 czerwca 2010 , Skomentuj


Raporcik (poniedziałek):
Orbitrek - brak
Rolki - brak
Basen - brak
Dieta - nie liczyłem (b.e. .... kcal).

Pobudka była o 4:30, a dzień zakończyłem po północy. Dużą część czasu poświęciłem na jazdę samochodem, a wieczór to walne. 2 plusy tego dnia: Ż. zaliczyła specjalizację, a ja - ponownie zostałem wybrany do rady nadzorczej.

Raporcik (wtorek):
Orbitrek - brak
Rolki - 1,50 h dystans: 30 km.
Basen - brak
Dieta - liczę (b.e. 1362 kcal).

Trochę tych kalorii sobie dołożyłem, ale trzeba było wznieść jakiś toast za sukces Ż. Dopiero dzisiaj był na to czas. A teraz czas wrócić do rzeczywistośći.

Dodaj komentarz

Dzień 55

13 czerwca 2010 , Komentarze (1)


Raporcik (niedziela):
Orbitrek - brak
Rolki - 1,40 h dystans: 27 km.
Basen - 45 min., 66 długości
Dieta - liczę (b.e. 772 kcal).

Dzisiaj dałem czadu. Najpierw były rolki, a później zapakowałem się w samochód i szybciutko na basen. Na pływalni okazało się, że na rolkach męczą się nie tylko nogi, ale także ręce. Nie miałem początkowo siły pływać, a teraz czuję się mocno zmęczony i pobolewają mnie właśnie ręce. Generalnie było super. Chciałbym móc tak się męczyć, w takim zestawie, przynajmniej raz w tygodniu. Niestety nie zawsze uda się sprzedać dzieci. Na całe szczęście są zdrowe.

Dobra mykam spać. Za 5 godzin muszę być ponownie na nogach.

Dodaj komentarz

Dzień 54

12 czerwca 2010 , Komentarze (2)


Raporcik (sobota):
Orbitrek - brak
Rolki - brak
Koszenie, kopanie, grabienie, sprzątanie i mycie samochodu...
Dieta -liczę (b.e. 1677 kcal).

Dzień jak .... co sobotę, prawie. Niestety po dniu pełnym ruchu na działce nie mogłem pośmigać na rolkach. Deszcz wygrał. A tak się nastawiłem na kolejne spotkanie ze znajomymi. Jutro muszę przygotować się do poniedziałkowego wyjazdu do Łodzi i do popołudniowych wyborów do rady nadzorczej spółdzielni, a także do pełnego pracy wtorku. Więc co to za niedziela. Wyskoczę chyba na basen , a może i na rolki. Zobaczymy jakie będzie samopoczucie. No i oczywiście jaka będzie pogoda. A wszystko będzie determinować tempo roboty, którą mam na jutro do wykonania.

Zaraz kładę się spać, ale chyba nie odmówię sobie małego drinka dla rozluźnienia. Dzień był pełen fizycznego wysiłku, więc nie zaszkodzi mi.

Dodaj komentarz

Dzień 49, 50, 51, 52 i 53

11 czerwca 2010 , Komentarze (4)


Raporcik (poniedziałek, ..., czwartek):
Orbitrek - brak
Rolki - brak

Dieta -nie liczyłem, ale obyło się bez przegięć (b.e. ..... kcal).

W poniedziałek tak naprawdę dochodziłem do siebie, I nie miałem zakwasów, tylko byłem jakiś taki wyeksploatowany.
Wtorek i znowu to samo, a w środę poszedłem już oddać po raz kolejny krew. To było rano, a po południu przy kawie rozmawiałem z Ż. i zasnąłem. Pierwszy raz tak mnie wzięło. Wpływ na to pewnie miała kumulacja czynników, zaczynając od maratonu, idąc dalej na pozbyciu się pewnej ilości krwi, a kończąc na upale.
W czwartek było ok, za to nie miałem czasu i postanowiłem dać jeszcze jeden dzień organizmowi na dojście do siebie.

Raporcik (piątek):
Orbitrek - brak
Rolki - 2,25 h dystans: 33 km.
Dieta - liczę (b.e. 1023 kcal).

I wreszcie było tak, jak tego oczekiwałem od dawna. Spotkałem znajomych i z nimi śmigałem przez ponad dwie godzinki. Nawet nie zauważyłem, kiedy się ściemniło i trzeba było do domu wracać.
Jedyne co to odrabiam zaległości w wywijaniu piruetów. Zaliczyłem dzisiaj dwa razy glebę, spokojnie nic sobie nie zrobiłem, tylko nowe rolkowe spodnie podarłem. Ż mówi, że da się zszyć i nic nie będzie widać. Poczekamy, zobaczymy.

Dodaj komentarz

Dzień 48

6 czerwca 2010 , Skomentuj


Raporcik (niedziela):
Orbitrek - brak
Rolki - 2,10 h - M A R A T O N .
Dieta - liczę (b.e. 1044 kcal).

Maraton zaliczony, dieta ok. Więcej będzie jutro, jak dojdę do siebie. Jednak dla mnie to przeogromny wysiłek.

Dodaj komentarz

Dzień 46 i 47

5 czerwca 2010 , Komentarze (2)


Raporcik (piątek):
Orbitrek - 83 min., dystans 30 km,   ćw. fitness + 0
Rolki - brak.
Dieta - liczę (b.e. 947 kcal).


Tym razem rolek nie było. Mięśnie odpoczywały po czwartkowej jeździe. Za to był godzinny spacer, a wieczorkiem w obroty wziąłem orbiego. Oglądałęm przy tym najnowsze odcinki CSI New York i sam nie wiem kiedy tyle przećwiczyłem.

Z Ż. nastąpiło pojednanie. Mieliśmy czas dla siebie. Jest OK.

Raporcik (sobota):
Orbitrek - brak
Rolki - brak

Dieta - liczyłem ale się nie przyznam do ilu doliczyłem (b.e. ..... kcal).

Za to zaliczyłem 2 godzinki ostrej pracy na działce. A następnie wyskoczyłem na godzinny intensywny spacer aby dopełnić formalności związanych z nie dzielnym maratonem. Otrzymałem numer 220, chip i koszulkę.

Natomiast wieczorkiem wyskoczyłem z sąsiadem oglądać GP Dani na żużlu i tu totalnie przegiąłem. Piwo się lało, zagryzałem je suchą kiełbasą i orzeszkami. Jak to wszystko policzyłem, to włosy stanęły mi dęba.

A teraz jest noc i zamiast spać, to wyczyściłem i złożyłem rolki. Uzupełniam wpisy, czytam i odpowiadam na pocztę. I nie mam tremy, nie denerwuję się jutrzejszym, a właściwie dzisiejszym startem. Jeszcze tylko jakąś muzę załaduję do fona i kładę się spać. O 6:15 pobudka, a więc czasu zostało niewiele.

Dodaj komentarz
Więcej informacji o : Orbi