Przepraszam wszystkich, którzy tu zaglądali, a nie mogli przeczytać czegoś nowego. Stara bida i bez zmian. Waga oscyluje pomiędzy 104 a 107 (teraz bliżej tej górnej wartości). Broni nie składam. Sporo się ruszam.
Z rolkami się nie rozstaję - ostania zeszłoroczna jazda odbyła się 25 listopada (mój rekord). Teraz są łyżwy i orbi, przeplatane basenem i ćwiczeniami w domu. Jeżeli komuś się chce to może śledzić moją aktywność w Endomondo. Zapraszam do rywalizacji.
Niestety w tegorocznym maratonie metropolii nie wystartuję. Przyczyny dwie: - jedna, to że znika ten maraton (Bydgoszcz wycofała się z partycypowania w kosztach), druga to taka, że sam maraton jest, ale prowadzi trasą po toruńskiej starówce i nie przewidziano udziału rolkarzy w tej imprezie sic! (trasa nie nadaje się do jazdy na rolkach).
Ale śpieszę donieść, że w maratonie na rolkach zamierzam w tym roku wystartować, tylko w późniejszym terminie w Gdańsku - maraton tylko dla rolkarzy.
Tyle w skrócie.
Dodaj komentarz
Dawno się tu nie pokazywałem. Brak czasu jest wszechobecny.
Coś na czasie.
Dodaj komentarz
W tym miesiącu mam już 573 km w nogach, a może w kółkach. Od prawie 2 tygodni jeżdżę codziennie. Mało tego. Przestała mi przeszkadzać deszczowa pogoda. Doświadczenia z tegorocznego maratonu zrobiły swoje. Tylko ulewa mogłaby mnie zatrzymać w domu.
Waga niestety się zatrzymała. Ale tu myślę, że duży wpływ ma duża intensywność i objętość jazdy na rolkach. Chyba znowu nabrałem trochę masy. Nie martwi mnie to zbytnio. Pewnie podczas czekającego mnie urlopu, po raz pierwszy, zanotuję spadek wagi, jak trochę mięśni zniknie podczas gnuśnienia na plaży i na łódce.
Godzina dzisiejszego wpisu jest jeszcze bardziej zwariowana, ale ostatnio siedzę przy kompie po kilkanaście godzin dziennie i w tej chwili złapałem chwilkę wolnego. Jeszcze tylko łyk piwa (sączę go już 3 godzinę) mi pozostał i udam się w końcu na krótki spoczynek. No, nawet na bardzo krótki.
Dodaj komentarz
Nazwa została wybrana w ostatniej chwili. Zwyciężyła uścisk dłoni Prezesa szanowna Ż. Firma zarejestrowana. Teraz biegam i załatwiam formalności z tym związane. A firma pojawi się pod nazwą CONSTANT. Nic oryginalnego, ale fajnie, że w googlach nie mam jeszcze takiej firmy. Już niedługo więcej informacji na facebooku i naszej klasie. Być może jeszcze gdzie indziej, ale wszystko jest uzależnione od stanu funduszy.
Waga, jednak chyba zmierza we właściwym kierunku i powoli jest już zauważalny właściwy trend. Chyba zaczynam się cieszyć z tego powodu. Oby nie za bardzo, bo skończy się na świętowaniu, a nie na ćwiczeniach.
Teraz ważne, aby pogoda się poprawiła, bo nie mogę wybrać się na rolki. A jestem już nałogowcem. Naprawdę, polecam wszystkim tę formę ruchu. Jest wciągająca. Polecam też udział w maratonie. Wtedy to dopiero zaczyna wciągać. Codziennie myśli się o poprawianiu czasów i o zakupie nowego lepszego sprzętu, który to umożliwi, przy mniejszym nakładzie sił.
A teraz trzeba zrobić skok do łóżka, bo rodzinna banda wylądowała dzisiaj w domu. Nastąpiło przegrupowanie sił i jutro wyjazd do drugich dziadków. A dla mnie kolejne 2 tygodnie spokoju i możliwość skupienia się na pracy. A i tak żyję myślą o sierpniowym urlopie. A jutro czeka mnie jeszcze rada nadzorcza. Dobranoc, więc wszystkim nocnym markom.
Dodaj komentarz
Waga w końcu drgnęła we właściwym kierunku. Obecna waga ma się tak od 2 tygodni, czyli nie jest to skutek przyjęcia mniejszej ilości płynów. Cholernie muszę ćwiczyć swoją cierpliwość. Ale zdecydowałem się na zmianę na pasku. Zobaczymy za następne 2 tygodnie, czy jest to jednorazowy wybryk, czy nowa tendencja. Czas ponownie zabrać się za pracę. To żegnam i życzę wszystkim miłego dnia.
Dodaj komentarz
Nie mogę się zdecydować, jednakowoż w tym tygodniu zapadną ostateczne decyzje.
Dziękuję wszystkim za podpowiedzi. Skłoniły mnie one do intensywniejszego myślenia.
A co oprócz tego - weekend spędziłem z rodziną na działce. Nie spaliśmy tam chyba ze 2 lata. Była więc miła odmiana. Chociaż trzeba przyznać, że po kilku dniach upałów w nocy było piekielnie zimno. Dzieciarnia zadowolona, a my odwaliliśmy masę zaległej działkowej roboty.
Wczoraj
zaliczyłem kolejny raz wyjście na rolki z całą rodzinką. Za dużo, ani
za szybko sobie nie pośmigałem. Przez 1,5h tylko 10 km, ale czas
spędzony z dzieciakami bezcenny. Moja Młoda wreszcie zaczęła sama się
przemieszczać. Właściwie, to już wcześniej umiała, ale musiała
przezwyciężyć strach i puścić rękę mamy albo taty. Młody jeździ już
całkiem całkiem. Jeszcze musi trochę poszlifować technikę. Co
najciekawsze rajcuje go szybka jazda z górki. Niestety zrobił oczy jak
spodki, kiedy zajrzeliśmy do skateparku i nie chciał stamtąd wyjść. Mam
nadzieję, ze nie wpadnie od razu na pomysł kopiowania takiej jazdy na
podwórku. Póki co, mam go na oku.
A co do mnie, to w środę
spotkałem znajomą i namawia mnie na udział w maratonie gdańskim. Teraz
się zastanawiam, czy nie skorzystać z propozycji. Trochę boję się
nieznanej trasy. Drogę z Bydgoszczy do Torunia znam na pamięć. A tu?
No dobra mam jeszcze czas. Jednak może warto zacząć przygotowania?
Dodaj komentarz
Nazwa nie ma mieć związku z rodzajem działalności. Jak jeden pomysł nie wypali to będzie następny. I co? Wtedy zmieniać nazwę?
Dlatego ciężko mi znaleźć jakąś unikalną, a jednocześnie chwytliwą.
Nie będę podawał, jakie padały dotąd, ponieważ wtedy się zapętlamy i ciężko wyjść poza schemat. Wiem to, bo od jakiegoś czasu głowa mi paruje.
Czekam, więc, z nadzieją na dalsze Wasze pomysły. W przyszłym tygodniu chciałbym ruszyć z rejestracją działalności.
A co będę robił? O tym .......sza. Jak wystartuję, to nie omieszkam się pochwalić.
Dodaj komentarz
Ogłaszam konkurs na nazwę firmy. Może być polska lub angielska.
Nagroda główna = osobisty uścisk dłoni przez prezesa
.
Dodaj komentarz
Maraton Metropolii ukończony. Miejsce 92 wśród rolkarzy. Progresja jest ;) w zeszłym roku byłem 93. Natomiast czas przejazdu już dużo gorszy. Wszystkiemu winna jest jednak pogoda. Deszcz padający przez cały dystans nie pozwolił na osiągnięcie lepszego rezultatu.
A na koniec skandal organizacyjny - ostatnie 150 m po kostce brukowej. Organizatorzy nie wyłożyli mat gumolitowych dla rolkarzy. Wiele upadków, ale chyba nikt niczego nie złamał. Tylko pokaleczone kończyny.
Na dowód moje fotki z końcówki.
Dodaj komentarz