Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem szczęśliwą mężatką od 2 lat. Spełniam się zawodowo jako pielęgniarka. Do odchudzania skłoniły mnie ciągłe hasła w stylu "małżeństwo Ci służy", "dobrze sobie wyglądasz", itp. Przeraził mnie fakt że wszystkie mundurki w pracy są za małe i musiałam kupić nowe:( No i odbicie w lustrze....nie chcę być gruba dlatego tu jestem:)

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 541608
Komentarzy: 11739
Założony: 14 września 2011
Ostatni wpis: 7 stycznia 2015

kiziamizia23

kobieta, 29 lat, Rzeszów

156 cm, 67.10 kg więcej o mnie

Postanowienie noworoczne: dopiąć swego i utrzymać na zawsze:)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

3 lutego 2012 ,Komentarze (15)


No tak przysłowia mądrością narodu jak to mówią
Wzięłam sobie do serca Wasze rady i postanowiłam przewziąć swoją upartość i zawziętość, w sumie to na siebie już potem byłam zła a nie na Niego, no ale po kolei..
Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku ze nie warto trwać przy swoim, tym bardziej ze Łukasz nie jest pamiętliwy i szybko odpuszcza nawet jeśli ja zawiniłam. Tym razem wina była po środku ale wojnę rozpętałam niepotrzebnie ja. Zwalił wszystko na chormony przed-okresowe, pośmialiśmy się nawet , a potem mnie jeszcze przepraszał za te niedomówienia z przyjazdem na cały dzień. ON MNIE PRZEPRASZAŁ...i docenił ze tak szybko odpuściłam i Jemu i sobie ( bo musicie wiedzieć ze po kłótni ON już chce wrócić do normalnej wesołej gadki a ja jeszcze zadręczam Go swoim humorem, bo nie potrafię tak szybko się przestawić i zapomnieć o danej sytuacji bez względu czyja wina była)
jej jaki ON jest wspaniały....
Ach no i obiecał ze jak będzie miał już swoje autko i mrozy troszkę odpuszczą będziemy się częściej widywać hurra:)



No i tak jak sobie postanowiłam zaczęłam akcję wzmożonej aktywności :) A wyglądało to następująco. Przed południem kiedy już ogarnęłam obiad włączyłam sobie ulubioną playlistę i przez całą godzinę wykonywałam wszystkie ćwiczenia które wyciskały ze mnie siódme poty a mianowicie biegałam po pokoju jak TheBill, ale co tam nikt nie patrzył;) dużo wirtualnej skakanki, pajacyki, wszelkie bliżej nie określone ćwiczenia które aktywizowały ręce i nogi (wtedy spalamy najwięcej kalorii) no i szalone tańce wszystko w clubowym szybkim rytmie. Pod koniec tak mnie łydki bolały że szok, ale podejrzewam że jutro dopiero poczuję, hmmm to chyba nie było zbyt mądre bo jutro się nie ruszę z bólu, trzeba było stopniowo, ale wolałam od razu żeby nie stracić zapału...

Popołudniu godzinkę pojeździłam na rowerze oglądając Rozmowy w Toku:) potem pół godziny brzuchów, ćwiczeń na uda , pośladki i talię. Ach jestem z siebie dumna:) Kalorycznie.. zmieściłam się w 1400 :) w tym poranne ciastko i kawa była;)

Na imprezę nie pojechałam tak jak przypuszczałam mróz mnie zniechęcił odpowiednio, ale nie ma tego złego..nadrobiłam zaległości w serialach:)
Dzisiaj planuję podobny dzień:) pod względem aktywności-SCHUDNĘ te 4 kg choć bym paść miała:) zobaczę te 48! nie sądzę aby to nastąpiło w marcu ale do przymiarki ślubnej w maju na BANK! Musze w tej kiecuni wyglądać olśniewająco!!!


MENU:
 duży kawałek ciasta marchewkowego i kawa 300 kcal
jabłko 70 kcal
zupa jarzynowa 250 kcal
sok z grapefruita 100 kcal
activia 100 kcal
ciasto marchwiowe po raz drugi 200 kcal
tuńczyk z porem i majonezem light 150 kcal
RAZEM 1200 kcal


Dzisiaj znowu odpuszczam imprezę, kurczę tęskno mi do tańców na parkiecie buuu
No ale jeszcze tydzień wytrwam aż te mrozy trochę odpuszczą...
a w niedziele choć by było -30 to jedziemy na dancing!!!

Nutka dla Iw i BrightNight żeby nie było focha;p

http://www.youtube.com/watch?v=6ekiJfejTCQ

Ściskam Was mocno :* Miłego dnia:*

Kurcze długa ta notka wyszła, ciekawe kto dotrwał do końca i przeczytał wszystkie rozciągnięte wątki:)

Dla tych moja fotka z gorącym buziakiem Love Yaa:*
(Lat 22, 57 kg)

Dodaj komentarz

2 lutego 2012 ,Komentarze (15)

Zawsze kiedy jest za dobrze muszę wszystko zjebać!!! Dlaczego ja kurwa mać muszę być taką debilką?! No dlaczego?! Pokłóciłam się z moim...a o co ? O to ze nie napisał mi kiedy do mnie przyjedzie ( obiecał ze teraz kiedy ma przymusowe wolne  przez mrozy przyjedzie do mnie na cały dzień) , no ale nie mówi nic na ten temat a ze znam go parę lat domyśliłam się ze przyjedzie dopiero w Niedzielę bo mam imieniny, no i podkurwiłam się bo OBIECAŁ cały dzień, a słowem na ten temat się nie odzywa. Nie piszcie że może chciał mi zrobić niespodziankę, to nie w jego stylu. Jest wygodny, sa mrozy więc woli siedziec  w domu, teraz mają jedno auto więc mozna też zwalić na tate że go potrzebuje. Ja bym się chciała widywac częściej a On ciągle ma coś jak nie imprezy to treningi albo sobie szuka jeszcze jakieś inne pierdoły zajmujące czas, a gdzie w tym wszystkim miejsce dla mnie. No i kłótnia była super ciekawa gdzie powiedział ze za bardzo się starał, a ja na to że gdybym ja się nie starała to już byśmy się dawno rozeszli, no i rzuciałam hasło że jeśli  dawanie mi kasy i drogich prezentów uważa za wystarczajace staranie to niech mi ich nie daje tylko niech częściej będzie u mnie. No i się zrobiło źle;( jestem teraz smutna, załuje że dopuściłam do tego ze tak sie ta kłótnia daleko posunęłą, bo mogłam przytaknąć jak napisał ze w sobotę przyjedzie ale nie dało mi, musiałam drążyć że w cale nie miał zamiaru tylko teraz tak pisze zebym się nie wściekała, potem mówi ze jak chce to w piątek przyjedzie, ale ja na to ze teraz to juz moze nie przyjeżdżać bo nie chcę się z nim widzieć. Sama siebie nie rozumiem:( jestem zła będę płakać:(:(:(:( Ale teraz już nie odpuszczę bo mój wredny charakter (tuż przed @ zawsze znajdę powód do kłótni) bierze nade mną górę. Żałuję już teraz żałuję bo popsułam tak fantastyczną atmosferę która nam od 2 miesięcy towarzyszyła, no ale trudno juz nie ma odwrotu, chciałam to mam. Ale chaotyczny ten wpis, ale musiałam gdzieś o tym napisac żeby nie wybuchnąć:(
Dodaj komentarz

2 lutego 2012 , Skomentuj


No tak przysłowia mądrością narodu jak to mówią
Wzięłam sobie do serca Wasze rady i postanowiłam przewziąć swoją upartość i zawziętość, w sumie to na siebie już potem byłam zła a nie na Niego, no ale po kolei..
Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku ze nie warto trwać przy swoim, tym bardziej ze Łukasz nie jest pamiętliwy i szybko odpuszcza nawet jeśli ja zawiniłam. Tym razem wina była po środku ale wojnę rozpętałam niepotrzebnie ja. Zwalił wszystko na chormony przed-okresowe, pośmialiśmy się nawet , a potem mnie jeszcze przepraszał za te niedomówienia z przyjazdem na cały dzień. ON MNIE PRZEPRASZAŁ...i docenił ze tak szybko odpuściłam i Jemu i sobie ( bo musicie wiedzieć ze po kłótni ON już chce wrócić do normalnej wesołej gadki a ja jeszcze zadręczam Go swoim humorem, bo nie potrafię tak szybko się przestawić i zapomnieć o danej sytuacji bez względu czyja wina była)
jej jaki ON jest wspaniały....
Ach no i obiecał ze jak będzie miał już swoje autko i mrozy troszkę odpuszczą będziemy się częściej widywać hurra:)



No i tak jak sobie postanowiłam zaczęłam akcję wzmożonej aktywności :) A wyglądało to następująco. Przed południem kiedy już ogarnęłam obiad włączyłam sobie ulubioną playlistę i przez całą godzinę wykonywałam wszystkie ćwiczenia które wyciskały ze mnie siódme poty a mianowicie biegałam po pokoju jak TheBill, ale co tam nikt nie patrzył;) dużo wirtualnej skakanki, pajacyki, wszelkie bliżej nie określone ćwiczenia które aktywizowały ręce i nogi (wtedy spalamy najwięcej kalorii) no i szalone tańce wszystko w clubowym szybkim rytmie. Pod koniec tak mnie łydki bolały że szok, ale podejrzewam że jutro dopiero poczuję, hmmm to chyba nie było zbyt mądre bo jutro się nie ruszę z bólu, trzeba było stopniowo, ale wolałam od razu żeby nie stracić zapału...


Popołudniu godzinkę pojeździłam na rowerze oglądając Rozmowy w Toku:) potem pół godziny brzuchów, ćwiczeń na uda , pośladki i talię. Ach jestem z siebie dumna:) Kalorycznie.. zmieściłam się w 1400 :) w tym poranne ciastko i kawa była;)

Na imprezę nie pojechałam tak jak przypuszczałam mróz mnie zniechęcił odpowiednio, ale nie ma tego złego..nadrobiłam zaległości w serialach:)

Dzisiaj planuję podobny dzień:) pod względem aktywności-SCHUDNĘ te 4 kg choć bym paść miała:) zobaczę te 48! nie sądzę aby to nastąpiło w marcu ale do przymiarki ślubnej w maju na BANK! Musze w tej kiecuni wyglądać olśniewająco!!!


MENU:
 duży kawałek ciasta marchewkowego i kawa 300 kcal
jabłko 70 kcal
zupa jarzynowa 250 kcal
sok z grapefruita 100 kcal
activia 100 kcal
ciasto marchwiowe po raz drugi 200 kcal
tuńczyk z porem i majonezem light 150 kcal
RAZEM 1200 kcal


Dzisiaj znowu odpuszczam imprezę, kurczę tęskno mi do tańców na parkiecie buuu
No ale jeszcze tydzień wytrwam aż te mrozy trochę odpuszczą...

a w niedziele choć by było -30 to jedziemy na dancing!!!

Nutka dla Iw i BrightNight żeby nie było focha;p


http://www.youtube.com/watch?v=6ekiJfejTCQ

Ściskam Was mocno :* Miłego dnia:*

Kurcze długa ta notka wyszła, ciekawe kto dotrwał do końca i przeczytał wszystkie rozciągnięte wątki:)

Dla tych moja fotka z gorącym buziakiem Love Yaa:*
(Lat 22, 57 kg)


Dodaj komentarz

2 lutego 2012 ,Komentarze (25)

Nie poddam się i walczę dalej o upragnione 48kg! Uda się-do 20 marca dostanę sukienkę od Zudoarichiko Szalona dupeczka z Ciebie wiesz?:*
Nie uda się -to uda się później! Ale samo się nie zrobi więc zmieniam nieco harmonogram ćwiczeń...kiedyś jak ćwiczyłam rano ładnie chudłam, to były głównie treningi kardio przy muzyczce, to będzie dobra rzecz co by się optymistycznie nastawić na cały dzień, poza tym jak się z rana wymęczę przez godzinkę , uwolnią się endorfinki , będę mieć lepszy humor i szkoda mi będzie zepsuć zjedzeniem jakiegoś nadprogramowego shitu...no i wieczorkiem standardowo rowerek i moje na rzeźbę:)

Dzisiaj padł rekord z mrozami! -26 stopni ja chyba oszaleje z tego zimna!!!
Dzisiaj wieczorem miałam w planie jechać na imprezę ale pewnie zrezygnuję bo w taki mróz to już by była głupota;p Lepiej poćwiczę w domowym zaciszu, w ciepełku i lepiej na tym wyjdę, nie czuję ostatnio porywów zazdrości więc podchodzę do tego weekendu na spokojnie;)W tym tygodniu  Skarb gra w czwartek, piątek , sobotę A w niedzielę na dancing imieninowy jedziemy hurrra:)

Tak sobie myślę przecież mam całe mnóstwo powodów do radości a ja narzekam oto i one:
-->nawiązując do wczorajszych badań nie jestem w ciąży
-->nerki pracują dobrze
-->nie mam dużej anemii
-->mam dwie zdrowe ręce i nogi więc mogę się dużo ruszać i spalać dziada (czyt. tłuszcz;p)
-->mam wspaniałego narzeczonego
-->za niedługo idę do pracy
-->schudłam 15 kg
-->mam udane życie erotyczne
No to co ja jeszcze chcę, trochę wysiłku i będę mieć te 48 tylko muszę spiąć poślady!!!
Trzeba się starać dostrzegać pozytywy, bo życie bywa ciężkie więc warto czasem pomyśleć-kurcze mogło być gorzej! Jestem chora na nieuleczalną chorobę (dziewczyny które są ze mną od początku wiedzą o co chodzi), ale starać się będę czerpać radość z każdego dnia , póki  mogę...nie wiem co będzie ze mną za rok czy za dwa, może być super a może być b. źle...tak jak dwa lata temu..

Tak że pod tym dzisiejszym wpisem każda pisze po 5 rzeczy-powodów do radości u siebie:) tak na miły początek dnia każdy drobiazg się tu liczy więc nie pisać mi ja nie mam dzisiaj powodów do radości , bo trzeba tylko pod odpowiednim kontem spojrzeć...:)

MENU:
5 plasterków szynki + surówka z kwaszonej kapusty 300 kcal
ciasto marchwiowe 200 kcal
jajko sadzone, brokuły, szpinak 300 kcal
kilka orzechów 100 kcal
jabłko 70 kcal
sok z grapefruita 80 kcal
tuńczyk z porem i majonezem light 150 kcal
activia 100 kcal
RAZEM 1300 kcal

Nutka rozgrzewająca na to potworne zimno dl Iw:)

http://www.youtube.com/watch?v=n0Sc8aUjYG8

A dla Was gorące buziaki na ten mroźny dzień!:)


Dodaj komentarz

1 lutego 2012 ,Komentarze (14)

-25 stopni ja do auta żeby jechać na badania a auto mruknęło i the end ani myśli zapalić! Przy -15 jeszcze  paliło na dotyk...No i co tu robić, dzwonię do jednej sąsiadki ( tej co za free robiłam jej zastrzyki) czy jedzie do pracy a ona na to ze już jest w pracy:/ dzwonię do drugiej, no i okazało się że też jedzie robić badania więc pojechałyśmy razem:) Udało mi się , bo za kilka dni mam dostać okres i znowu badania musiały by poczekać 2-3 tygodnie.

WYNIKI BADAŃ

Tak jak się spodziewałam pogorszyły się, co ja piszę miałam nadzieję że będą tak dobre jak dwa miesiące temu. No ale cóż jest mała anemia mimo że jem tak jak jadłam-no może z małymi odstępstwami, jest troszkę białka w moczu ale bardzo niedużo-no mówi się trudno-ta choroba będzie mi towarzyszyć już do końca moich dni -raz będzie lepiej raz gorzej....Anemia nie jest z braku żelaza bo mam bardzo dobre. To efekt toczącego się w moim organiźmie procesu chorobowego...
Ale nie mogę narzekać bo parametry pracy nerek ( nie będę Was tu zanudzać fachowymi określeniami) są w normie więc pracują dobrze -tyle dobrego. Myślę że jak zacznę na nowo pilnować się dietki rozdzielnej znowu zobaczę wyniki jak dwa miesiące temu:)

beta hcg BRAK:):):):)



Ciasto wyszło OK, cieszę się ze jest dietetyczne no 180 kcal a 290 kcal to jest różnica nie? na cukrze tyle zaoszczędziłam bo dałam słodzik a w smaku różnicy nie ma;)
 Ale nie wyrosło bez cukru:/ I jest niziutkie;p

Autko w południe odpaliło na dotyk-nie lubi temperatur poniżej 20 stopni-podobnie jak właścicielka i odmówiło jazdy;)

Dziękuję WAM za te pełne motywacji komentarze pod moim poprzednim wpisem, wiedziałam że mogę na Was liczyć ale nie spodziewałam się takiego odzewu :* Dziękuję Wam z całego serca ze jesteście na dobre i na złe:*
Walczę dalej, pilnuję rozdzielności, pilnuję ruchu minimum 2 godziny dziennie, pilnuję dużych ilości wody raz dziennie kawałek ciasta wliczony w bilans 1300 kcal;p No muszę walczyć bo mam obiecaną sukienkę w nagrodę;)
Dodaj komentarz

1 lutego 2012 ,Komentarze (16)

I w cale nie mam tu na myśli łóżkowych igraszek niestety...
Jadłam słodycze-z 500 kcal, a tak dobrze mi szło. Pomyślałam aa..skoro jem tak kaloryczne pierogi to co mi szkodzi zjeść trochę  więcej...no to zjadłam do kawki popołudniowej z moim Skarbem to i owo.... no i bilans dzienny z 2000 albo i lepiej:/ źle , bardzo źle nawet fatalnie... ruchu było 1,5 godziny tylko bo mi się nie chciało, zawsze tak mam jak zawalę z dietą to opuszcza mnie moc...
Pierożki bardzo Mu smakowały, mnie z reszta też. Zjadłam 13!!!! z cebulką na wierzchu . Waga oczywiście odnotowała te nieszczęsne pierogi i słodycze, ech...

Wczoraj było troszkę ruchu we dwoje, cudna gra wstępna jak zwykle trwała w nieskończoność, kizianko-mizianko pierwsza klasa. Tak mnie cudownie wymasował ze aż milo...



Robię krok do przodu tzn w jeden dzień 51,8 kg
i dwa w tył  czyli dnia następnego 52, a kolejnego po pierogach 52,2 kg :(((
Muszę przemyśleć nowy plan działania, bo ten obecny szwankuje na całej linii
Postanowiłam upiec ciasto marchwiowe zamieniając cukier na słodzik-oszczędzam aż 100 kcal na jednym kawałku:)

Tak w ogóle to mimo ze schudłam 15 kg nie podoba mi się moje ciało...
W ciuchach wyglądam całkiem fajnie , ale w bieliźnie już nie;( Powiedzmy sobie szczerze jaki procent z nas zdoła doprowadzić się do takiego wyglądu jak dziewczyny z naszych motywacji?? Na pewno nie wymodeluję takiej pupy ani brzucha....

Z resztą nic dziwnego skoro przez 26 lat robiłam wszystko żeby doprowadzić swoje ciało do kompleksowej zagłady...Nigdy nie pilnowałam tego co jem NIGDY nie ćwiczyłam, mogę jedynie marzyć o takim wyglądzie, a jak będę sobie tak popuszczać to nie będzie ani 48 ani nawet 50 na ślubie buuu jestem zła, zdenerwowana, dzisiaj wyniki będą po 14, martwię się tym co tam zastanę, czy będzie anemia, czy będzie białko w moczu czy będzie podwyższone beta hcg ..tak postanowiłam zbadać, czy przed dniem spodziewanej miesiączki może  już być podwyższone jeśli jestem w ciąży??

Mam nadzieje że popołudniu część moich wątpliwości się rozwieje po mojej myśli i dalsza część dnia nastawi mnie bojowo do dalszego odchudzania, bo w momentach kryzysowych uruchamia mi się jedzenie...:/

MENU:
kromka chleba z miodem 200 kcal
sok marchew-jabłko 120 kcal
ciasto marchwiowe 200 kcal
filet z kurczaka z teflonu+brokuły z wody 300 kcal
ciasto marchwiowe 200 kcal
activia 100 kcal
RAZEM 1100 kcal

Nutka dla dzielnej Iw która musi jeszcze się półtora tygodnia męczyć z sesją

http://www.youtube.com/watch?v=pUFbIXbIkBU&feature=related

a w bonusie za to że nadrobiłaś wszystkie moje wpisy druga nutka:)

http://www.youtube.com/watch?v=2PtPgKmKT04&feature=related

MIŁEGO DNIA buziaki na rozgrzanie na ten mroźny dzień:*
Dodaj komentarz

31 stycznia 2012 ,Komentarze (16)

Cieszę się bo kolejny dzień wytrwałam bez prince polo, mimo ze byłam w sklepie nie sięgnęłam po nie:) Jestem z siebie bardzo dumna;) Dzień pod względem kaloryczności był baardzo udany bo zamknęłam się w 1400kcal:) pilnowałam odstępów między posiłkami, poćwiczyłam 2 godzinki+pierwszy dzień systematycznych ćwiczeń z Tammilie Weeb na pośladki (15 minut) zaliczony, mam nadzieje ze jutro mimo zakwasów zrobię, potem już powinno być coraz łatwiej.


Przyszły mi wczoraj czarne zakolanówki które będą częścią mojej walentynkowo-zdzirowatej stylizacji do tańca;p jednak przyszły z małą dziurką od której poszło oczko buuu już wystawiłam negatywa na allegro. zaszyję i  nie powinno się rzucać w oczy.
A tak swoją droga co myślicie o zakolanówkach do stylizacji na co dzień (na pewno nie w te mrozy;p) Na imprezę czy na miasto na przykład....Na polskich wybiegach już wielokrotnie się z nimi zetknęłam....mnie się podoba:) wiadomo że resztę garderoby trzeba odpowiednio dobrać żeby nie wyglądać zdzirowato;)




Dzisiaj przyjedzie Skarb, robię pierożki ruskie specjalnie dla Niego bo je uwielbia:) Ale ja też dawno nie jadłam a kocham zwłaszcza jak mama zrobi farsz, chociaż mój wychodzi już teraz identyczny:) A cała  tajemnica smaku to miękkie i cieniutkie ciasto-mama mi zdradziła te tajniki dlatego teściu zachwyca się moimi pierożkami bo teściowa nie robi tylko kupuje;p Więc dostanie jak zwykle porcję od wzorowej synowej;pDzisiaj cały dzień będę ograniczać kalorie bo obiad będzie miał chyba z 1000 kcal;p No i będzie masaż taki jak zwykle , UWIELBIAM ten jego języczek ach!:)


MENU:
jabłko 80 kcal
sok z marchwi i jabłka świeżo-wyciskany 120 kcal
kilka orzechów 100 kcal
pomarańcz 80 kcal
pierożki ruskie 8 sztuk 850 kcal
tuńczyk z porem, cebulką,  jogurtem naturalnym i majonezem light 170 kcal
RAZEM 1400 kcal
uff zmieściłam się Zudoarichiko



No i nutka dla Iw która ostatnio nie zagląda;p za to potem będzie miała całą listę nowych piosenek :)

http://mp3skull.com/mp3/steve_florn_love_is_true_jean.html

Miłego dnia...dietkowego i nie mroźnego u mnie w nocy minus 19 było aaaaa ratunku ja chcę wiosnę!!!


Dodaj komentarz

30 stycznia 2012 ,Komentarze (24)

A dlaczego już tłumaczę
-->wyspałam się
-->zjadłam 1400 kcal w tym budyń
czy wiedziałyście ze zamiast cukru można dodać słodzik i jest tak samo smaczny a wtedy deser  ma AŻ o POŁOWĘ kalorii mniej! Sama przeliczyłam! (trzeba rozpuścić słodziki ( 8-10 zależy jak słodkie ktoś lubi) w 2 łyżkach wody i najlepiej wymieszać z mlekiem, wrzucone do budyniu nie chcą się rozpuścić.)
Ja chcę taką pupę, cholera robię codziennie  ten kwadrans na pupę choć bym miała umrzeć z bólu ( przez gigantyczne zakwasy!) od Poniedziałku to dobry początek;p
-->poćwiczyłam 3 godziny!
 w tym godzina rowerku i 2 godziny różności na rzeźbę i odrobinka kardio10 minut muszę więcej pół godziny musowo jeśli chcę spalić jeszcze parę kg tłuszczyku)
-->obejrzałam z mama fajny film
z dziecinnych lat go jeszcze pamiętam Kogel mogel:) są filmy które będę oglądać zawsze jak lecą w TV zaliczają się tu jeszcze Sami Swoi i Przeminęło z Wiatrem;p
pupa Dody APETYCZNA

Mój prawie cały dzień spał więc mało pisaliśmy i mało gadaliśmy, ale we wtorek przyjedzie na pierożki ruskie zaraz po pracy i do wieczora zostanie, ach jak się cieszę!!!

Na wadze mały spadeczek, ale cieszy ogromnie bo ostatnio same wzrosty i zastoje były, na moje własne zyczenie:/
Myślę że to zasługa odstępów między posiłkami (lepiej się trawi i oto klucz do sukcesu-nie jeść wszystkiego na kupę!)

Dzisiaj w planie również dużo ćwiczeń i pilnowanie przerw między posiłkami i w miarę możliwości  nie łączyć...

MENU:
pół bułki grahamki z masłem i miodem 300 kcal
szklanka soku jabłko marchew 130 kcal
pulpety z sosem koperkowym+surówka z kwaszonej kapusty 450 kcal
garść orzechów 200 kcal
jajecznica na cebulce z ketchupem 300 kcal
RAZEM ok 1350 kcal

Nutka dla mojej  Iw stare ale jare, usłyszałam w piątek na imprezie i sobie pomyślałam że się z Tobą podzielę kto wie może znasz a może nie i wpadnie Ci w ucho:)
http://www.youtube.com/watch?v=1HUEq_0mAC0

Ja wczoraj wytrwałam w 1400 dzisiaj tez mam w planie a Ty Zudoarichiko??;p

MIŁEGO DNIA KOCHANE CHUDZINKI



Dodaj komentarz

29 stycznia 2012 ,Komentarze (23)

A dlaczego buuu...?? Bo nie zobaczę się z moim..., studniówkę skończył grać rano, nie pojechałam bo w taki mróz wolę siedzieć pod kocem i oglądać seriale albo poczytać.
W drodze do pracy wstąpił przytulić mnie i dać kissa:) to było słodkie:)Nawet nie było tak ciężko wytrwać, chyba zaczynam się przyzwyczajać, może mądrzeję na stare lata;) albo po prostu pokazuje mi na tyle swoją miłość i zainteresowanie moją osobą ze nie czuję się zagrożona i z tąd zazdrość jest mniejsza??
 
Będąc na tej studniówce wysłał mi przez całą noc 14 smsków;) rano miałam mega fajną i słodką lekturkę;)


Oby tak już pozostało bo jest mi o niebo lepiej, tak lekko, nic mnie nie ciągnie w dół...kto ma skłonności do zazdrości wie co mam na myśli ... potrafi to zepsuć każdą najpiękniejszą relację między kochającymi się ludźmi., Warto z tym walczyć, nie tylko dla związku ale dla siebie , swojego spokoju ducha, jednakże to jest takie trudne....

W niedzielę Skarb musi się wyspać , więc daję Mu dyspenzę na  przyjazd do mnie, bo w poniedziałek na rano do pracy, no więc dopiero we wtorek się widzimy. Ale obiecał że mi tę cierpliwość wynagrodzi:) W moje imieniny 5 lutego jedziemy na dancing juupiii

We wtorek  robię badania...trwoga mnie ogarnia...
Poćwiczyłam w sobotę wieczorem 2 godzinki , ale co z tego jak pochłonęłam 2000 kcal z czego 500 to słodycze:/  Waga pokazała 52,3 kg, no ale nic dziwnego skoro trzeci dzień wrzucam w siebie jedzenie jak do śmietnika...
No źle się dzieje,  dzisiaj byłam tak senna przez to przejedzenie że  te moje ćwiczenia były strasznie mało efektywne, powolne i ospałe tak jak ja.... Muszę wrócić do dawnego sposobu odżywiania-zero słodyczy, dużo wody i pilnowanie przerw między posiłkami w diecie rozdzielnej, wtedy pięknie chudłam a od tygodnia zaczynam przybierać po 20-30 dag dziennie ...Muszę się opamiętać!!!!


Jedzenie zawsze było dla mnie ogromną przyjemnością, jadłam gdy byłam smutna jadłam z radości co było bardzo zgubne.... lubię też gotować i przygotowywać posiłki. No i od kiedy jestem na diecie i pilnuję tego co jem, zrezygnowałam z wielu rzeczy które uwielbiałam-np kotlet w panierce, pierogi ruskie, kanapki tradycyjne (chleb+szynka-no bo niby staram się nie łączyć), frytki , kebaby ,  hamburgery...no i ostatnio zaczęłam jeść to co lubię , za czym tęsknię, wliczając to w miarę w dzienny bilans kaloryczny ( choć w ciągu ostatniego tygodnia to się nie udawało). Jak widać nie wyszło mi to na dobre , bo tylko pobudziłam sobie kubki smakowe i chcę więcej i więcej..

 Przez najbliższy miesiąc nie nastawiam się na spadki, raczej będę się starać utrzymać wagę, dużo ćwicząc po 2,5 godziny dziennie. Jeśli spadnie to będę happy jeśli nie , postaram się nie histeryzować. Pewnie przez te mrozy organizm sobie trzyma tłuszczyk  he he. Za tydzień mam dostać @, może to również się przyczynia do zastoju, a może za dużo grzeszków dietetycznych w ciągu ostatnich kilkunastu dni? Mam nadzieje że przyjdzie, i już więcej nie ma bzykanka po okresie, NO WAY! żebym ja się musiała denerwować ...
Do maja jeszcze czasu trochę zostało więc może dojdę  jakimś cudem do 50kg, o 48kg już nawet nie myślę:/ zaczynam wątpić w swoją siłę


MENU:
4 plasterki szynki+mizeria z ogórków 300 kcal
kotlet mielony+brokuły 400 kcal
garść orzechów 200 kcal
sok jabłko-marchew 100 kcal
grahamka z pomidorem i rzodkiewką 300 kcal
activia 100 kcal
RAZEM 1400 kcal

No i coś dla Iw do posłuchania:)
 w dwóch wersjach
obie mi się podobają, pierwsza oryginał druga na clubowo:) Która lepsza?:)

http://www.youtube.com/watch?v=cEHf4KHSdDM&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=Q3i40sbeZ5A


To tak na zachętę żeby ćwiczyć ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć!:)
Dodaj komentarz

27 stycznia 2012 ,Komentarze (11)

Robię nocny wpis bo zamierzam dłuuugo spać, muszę odespać dwie nocki:)
Poćwiczyłam wczoraj tyle ile sobie obiecałam z małym wyjątkiem , nie zrobiłam 15 minut na pupkę, no i jak ona ma się zrobić apetyczna jak o nią nie dbam! Dobra dzisiaj po przebudzeniu i każdego kolejnego dnia już będzie, muszę !!!!

Mimo ze było mroźno -20 stopni , spotkałyśmy się z koleżankami i ostro bawiłyśmy, panowie się zbiegli do naszego szalonego kółeczka:) Wypiłam piwko i zjadłam trochę frytek Nie obyło się bez niespodzianek, poszło mojemu koło w samochodzie i wymiana w dwudziestostopniowym mrozie ! za chwilę drugie poszło! I musieliśmy jechać do mnie taksówką po opony żeby sobie mógł założyć bo jutro potrzebował  auta. To jest gruchot taty, a nasze autko w naprawie już kilka dni...
No i na wadze 52kg kg cóż o 0,7kg mniej niż wczoraj o poranku, więc nie powinnam narzekać, tęsknię jednak za 50,9 kg taka cudowna liczba mi się przez jeden krótki moment pokazała...


Tak więc dzisiaj w planie ćwiczeniowym-godzinka na rowerze, godzinka na rzeźbę brzuszka ud pośladków i talii może ciut dłużej, kwadrans z Tam.Weeb na piękną pupę i z kwadrans szybkiego kardio ( pajace i skakanka) Mam nadzieje że wkrótce wrócę do 51

Dzisiaj w motywacjach same pupy, co by mnie zmobilizowały żeby nad swoją ostro pracować:) Poza tym uważam że to najpiękniejsza część kobiecego ciała:)

Dzisiaj grzecznie w domku...może jakieś seriale nadgonię, wieczorkiem książka do podusi;)
A mój gra studniówkę dzisiaj grrr...no cóż jakoś wytrzymam, wyjścia nie mam...




MENU:
2 parówki drobiowe+pół pomidora 350 kcal
prince polo i kawa-co by się w ten mróz ogrzać;p 200 kcal
panga bez panierki z teflonu+surówka z kwaszonej 400 kcal
sok z grapefruita 100 kcal
jabłko 70 kcal
activia 100 kcal
RAZEM ok 1300 kcal



Nutka przewodnia jeden z  hitów wakacji 2011 na podkarpackich imprezach które mój DJ grywał -dla Iw naturalnie

http://www.youtube.com/watch?v=uEKMkp-AfaM


MIŁEJ SOBOTY KOCIAKI:*

Dodaj komentarz