Odnośnie ćwiczeń postanowiłam:
MUSZĄ BYĆ!
Z Waszych rad wynikało jasno, że nieważne gdzie , wazne żeby jednak "to robić".Postanowiłam robić w domku dwa razy w tygodniu zaraz po pracy, a żeby nie było tak gołosłownie to dorzucam basen dla całej rodziny raz w miesiącu. A wczoraj...zawieźliśmy dzieci do dziadków - (nieczęsto sie to zdarza, więc dlatego tak celebruję ten fakt) i... pojechaliśmy na basen tylko my, we dwoje , s a m i !!!!.Cudownie spędzone dwie godziny w bąbelkach i pływając, a potem jeszcze lody i to już były nasze Walentynki. Potem pojechaliśmy po jedno dziecko, a drugie zostało na noc, więc teraz w domu jest cisza i spokój, żadnych "mamo a ona mi zabiera!-bo to było moje!-ale ja to znalazłam/łem!!!!!" Masakra jak się nie docenia gdy ma sie jedno dziecko:))) Dieta jak na razie super, a wczoraj to już w ogóle super,bo jakby jelitówka po mnie majaczy, lekko od dzieci sie zaraziłam. Waga wspaniale mnie zaskoczyła, nie omieszkam zmieniać pasek, na ten tychmiast.
BUZIAAAACZKI!
Ps: a Wy co planujecie na Walentynki?