tak mi sie spodobało pisanie o sobie, że zapomniałam po co tu własciwie jesteśmy....no żeby się odchudzać chyba...? Tak, wiec ja ciutke zapomniałam o tym i dziś wracam do pisania menu,planowania posiłków i w ogóle:)
S: 1 bułka biała z szynką
IIS: 1/2 jabłka + maleńki kawałek ciasta w pracy
. no jak jedna kolezanka przyniosła to schowałam, jak druga przyniosła to już niestety było ponad moje siły!
Obiad: ryż+kalafior
Podwieczorek: duża kawa + kefir
Kolacja: 2 kromki chrupkiego pieczywa + jajko
Powinnam się uczyć do szkoły, niestety nie idzie mi to i wolne chwile wykorzystuję na pierdoły... szkoda! Za to rano wstałam, umyłam włosy przed pracą i zrobiłam paznokcie:))))
Udanego, owocnego , zgodnego z Waszym planem poniedziałku życzę. Aha dziś po panele idziemy (raczej jaśniejsze coś pomiędzy szarym a beżowym, udające starą podłogę szerokie deski:), a kolor ścian ecru będzie. Meble zostają te same ale zupełnie przemebluję:)
Dodaj komentarz
Podsumowanie nie wypada różowo, gościowo i w ogóle mocno jedzeniowo... Jedyny plus to ruszanie się którego było jak zawsze w weekend sporo. Ogólnie pogościłam sie i fajnie było i smacznie bardzo i alkoholowo. Ale wiadomo najłatwiej jest składac obietnice w niedziele wieczorem i to kiedy jest sie najedzonym a ja taka właśnie jestem teraz i składam obietnicę wielkiej poprawy oczywiście od poniedziałku:) Dodam że łączy się on u mnie z remontem, więc miły tydzień się zapowiada, lubię remontować ale gdy juz jest po:)))))))))) na szczęście to tylko podłoga i malowanie w dużym pokoju. Mam nadzieję, że Wy dziewczynki macie lepsze podsumowanie weekendu.PAAAA!
Dodaj komentarz
Musze powiedzieć, że chmurki rozpędzone i po wczorajszym gorszym dniu mam dziś lepszy humor. Dziękuję Wam za słowa otuchy, jak zwykle jesteście wspaniałe:) Wczoraj poćwiczyłam pół godzinki - co miało mi polepszyć humor, ale nie
stało się tak, dopiero wieczorem po wizycie teściów zrobiło się luźniej
(nie mialam ochoty ale w sumie lepiej sie zobaczyc i rozluźnić napiętą
atmosferę, w czym jestem mistrzem).
Przed chwilą mąż do mnie zadzwonił zupełnie bez powodu, więc chyba stęskniony był.
Dzisiaj robię rybkę po grecku :)))))))))) uwielbiam:) i nie mogę się jej doczekać.
Po południu na zakupy , a w sobote goście, jutro piatek, same plusy:))))))))))))))))
Dodaj komentarz
Co ja dziś robię słońca moje?
1. dostałam opyry w pracy, ale się nie przejmuję, bo czuję, że dałam z siebie wszystko, trafiłam na nie-humorek.
2. nagadałam mężowi na jego mamę -jeden z najgorszych sposobów na wkurzenie faceta - a najsmutniejsze jest to, że miałam rację, a on o tym wie i się z tym w pełni zgodził. najgorsze, że obiecałam sobie, że nic nie powiem, ale jak doszły nowe fakty, nie wytrzymałam. i jestem zła na siebie z tego powodu! ps: on nie jest na mnie zły.
3. słucham sobie starego heya i myslovitza i mam dziwny humor.
Jednym słowem: jakbyś się nie starał - dorosłość jest...hmmm do dupy a sex jest przereklamowany:))
in eny way - have a nice day
Dodaj komentarz
Wszystko po staremu, z dietką nie najgorzej, lepiej również mogłoby być, ponieważ waga stoi i to jest w pełni uzasadnione czytaj: weekend!:) Poniedziałek już za mną to znaczy wróciłam już z pracy, teraz gotuję zupkę pomidorową z ryżem i pierogi mrożone dla reszty rodzinki. Ponieważ ostatnio czuję się ogarnięta więc jest mi z tym dobrze, staram się w pracy i w szkole. Mam też wyprane i poprasowane co się rzadko zdarza. Z mężulkiem też fajowo, po rozmowie przypominającej o zaangażowaniu:) Ciekawe czy Wy też moje słońca prowadzicie różne takie rozmowy co jakiś czas. No mój jest super-menem ale czasami "zapomina się" i staje się nieobecny w sensie mentalnym, u nas to sprowadza się do tematu "zaangażowania", wtedy muszę go jak dynamo lekko popchnąć i znów działa sprawnie i jest dobrze mi z nim po prostu:))
Ogólnie staram sie cieszyć życiem, nie zamartwiać i dawac z siebie co mogę. I chyba na tym to polega właśnie : życie!
Dodaj komentarz
Dzisiaj mam nastawienie bardzo fajne, już dwa dni udaje mi się ładnie jeść i realizować plan uczenia się na moje studia i starania jaknajlepszego wypełniania obowiązków pracowych i domowych. Do tego staram sie ograniczyc trochę picie kawy na rzecz picia wody. Skutek: wreszcie waga nieco w dół, w pracy nieco lepiej= humorek suuuuper:) Nagroda: nowa bluzka w paski szaro -zgaszonyróż do tego spodnie z allegro i solarium mała sesja (juz się tak nigdy nie załatwię jak jakiś czas temu). Wiecie dobrze jest narzucić sobie nieco dyscypliny, bo satysfakcja z tego że się troszkę udaje jest nie do kupienia. A jeśli mimo starań się nie udaje to wyrzuty sumienia mniejsze są. Generalnie trzeba się rozwijać i nie mówię tu o wyścigu szczurów, ale trzeba dac sobie szansę na udoskonalenie tego co się "od Bozi" dostało.Aspektów w naszym życiu do doskonalenia jest tyyyyle, że wiadomo - wszystkich sie nie da, ale kobieta "domowo - pracująca" wie o czym mowa. Dom, dzieci, mąż i sfera "ja" a w kazdej z nich wiele sie dzieje.
Idę czytac Was słońca, trzymam kciukasy za Was dziewczyny,bądźmy szcześliwe, buuuuziaczki!!!!
Dodaj komentarz
Już dwa razy zrobiłam piękny wpis, ale mi zniknął. Własciwie próbowałam zrobic podsumowanie miesiąca kwietnia, napisać jaka to jestem pozytywnie nastawiona na maj i o tym jak to mi w sumie kwiecień nie wyszedł... Waga paskowa wiec czy mam być zadowolona? W każdym razie nie jestem! Jedyne co osiagnęłam w kwietniu to fakt, ze zaczełam się ruszać, ćwiczyc właściwie typowe dywanówki, a w sumie czytałam o nich wiele dobrego i są tak naprawdę niedoceniane.
Ze zmian życiowych: kupiłam inny kolor lakieru do paznokci który mi się zaczął podobać-koralowy , a wcześniej nawet bym na niego nie spojrzała. Inna życiowa rewolucja to: doszło do mnie ze mam wspaniałego męża:)) To głównie nie za jego sprawą - on jest jaki był - czyli wspaniały - ale ostatnio słyszę od wielu dziewczyn narzekania na swojego mena...i patrząc na mojego - to anioł!
W kazdym razie warto doceniać osobe którą się ma zawsze przy sobie i która wspiera Cię i szanuje:)
Plan na maj jest nadal taki sam. Niedługo są moje urodziny i fajnie byłoby jakiś prezent sobie zrobić - np dwa kilo mniej!
Dodaj komentarz
Wczoraj wybawiłam się za wszystkie czasy! Byłam na urodzinowej dyskotece kumpeli. Było super, pięć godzin intensywnego tańczenia, a dziś stópki bolą. I wiecie co? Trzeba i warto robic takie wypady, wtedy człowiek czuje się młodo hehe:) Waga nieco w dół, w zasadzie tylko 40 deko, a czasem po takim disco jest 2 kg w dół. Tyle że ona szybciutko wraca. To nic, mięśnie mocno popracowały:) Dzisiaj jak na razie ok, ale idziemy na kawkę gdzie wiem że będzie pyyyszne ciasto, bo gospodyni pracuje w piekarni... Od razu mówię że na pewno sie skuszę. mea culpa!
Miłej niedzieli, a swoją drogą macie jakieś strategie na te wolne dni? Jak tu nie przytyć w tym czasie?
Dodaj komentarz
No to jednak zmieniam pasek, bo zaraz okres dostanę, i już nie mogę się doczekać kiedy waga zacznie spadać. Najbardziej wkurzający okres to przed okresem, bo staram sie a waga stoi. Ale to nic, cierpliwa jestem jak dawno już nie byłam. Wczorajsze menu, i dzisiejsze dla porządku:
S: płatki nestle fitnes
IIS: 1/2 małej białej bułki ze smazoną cukinia
Obiad: 15 kopytek, łyzka kapusty na ciepło
Podwieczorek: kawa , kilka kulek winogrona ( a dzieci na lody wzięłam - twardzielka)
Kolacja: 1 kromka razowca z twarożkiem + słodka herbatka z cytryną
Dzisiaj:
S: platki nestle fitnes z chudym mlekiem
IIS: 2 tosty z razowca z serem zołtym + 1 baton musli nestle
Obiad: zupa ogórkowa bez chleba
Podwieczorek: nie wiem... nie mam kawy w domku!
Kolacja: jajko na miękko
Dzis mogę juz ćwiczyć:)))
Dodaj komentarz
Wiecie co, tak sobie myślałam parę dni temu, że to smutne, że ciagle trzeba zaczynać od nowa i od nowa..., jest to dla każdej z nas frustrujące, że dwa kroki idziemy do przodu a dwa w tył (oby nie trzy i cztery hehe). I wiem, że z każdym naszym mocnym postanowieniem wiąże się coraz mniejsza wiara w siebie. Ale dzisiaj mam już większą wiarę w to, że tym razem tak nie będzie!!!! Warto zaczynać od nowa, bo pomyślmy gdzie byłybyśmy (to znaczy gdzie ja bym była) dziś gdyby nie cały rok zaczynania zdrowego trybu życia?? Przykładem może być moja siostra, która rok temu w wakacje ważyła 60 kg przy 171 cm wzrostu. od tego czasu się nie ważyła, i niedawno stojąc na wadze okazało się, że ma 70,5kg. Nadal wygląda świetnie, ale załamkę zaliczyła i baranka strzeliła... Dlatego chciałabym jaknajdłużej utrzymać tendencję spadkową, nawet jeśli czasami muszę "nadrabiać zaległości":) i nie myśleć, że zaczynam od nowa, bo mi się nie udało, to zaczynanie to już sukces:) Wczoraj też ćwiczyłam , ale już z mniejszą energią, dlatego dzisiaj przerwa i spacer na deptak:) Wiedziałyście, że nie jest wskazane ćwiczyć codziennie? Trzeba robić świadome przerwy, wtedy ma się więcej ochoty i energii na treningi.
Menu
S: płatki nestle fitness 200 kcl
IIS: pół małej bułki z cukinią smażoną + kilka kulek winogronka
Obiad: kopytka 15 sztuk z kapustą na ciepło.
Podwieczorek: kawka + kefir na słodko
Kolacja: no nie wiem jeszcze:)
Gorąco, zabieram dzieci na spacer!
Dodaj komentarz