Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Mam 3-letnią Niunię, uwielbiam czytać ( A. Christie, S. King, D. Koontz itp.), interesuje się psychologią, NLP, lubię polską muzykę- tę mniej komercyjną, filmy, teatr, podróże, gotowanie...No i tu się zaczynają schody, bo: Czuję się ciężko, wyglądam średnio, szafa pełna ubrań, a ja nie mam w co się ubrać, tragedia... :( Dlatego biorę się za siebie i zaczynam dietkę!

Esthere

kobieta, 30 lat, Kielce

168 cm, 59.60 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Był sukces, ale musiałam tu wrócić.

1 czerwca 2011 , Komentarze (2)

Kochani!
Wróciłam na Vitalię!
Tak-
po moim ostatnim sukcesie
(niewtajemniczonym wyjaśnię:
schudłam w ciągu 3 miesięcy z ponad 68 kg do 57)
znowu ciut przytyłam.
Nie ma jednak tragedii.
Ostatnio odchudzałam się w sierpniu ubiegłego roku.
Od tego czasu udawało mi się ważyć cały czas
tak w granicach 58.5-59.
Jednak ostatnio miałam jakiegoś chwilowego doła,
dużo też siedzę w pracy,
mało się ruszam,
na basen nie chodzę już wcale,
więc się zasiedziałam,
no i te moje nastroje....
Jestem cały czas na hormonalnej huśtawce.
Z tego wszystkiego zaczęłam jeść,
skręcając w bardzo złe nawyki żywieniowe-
makarony, ziemniaki,
jedzenie po 22....
Czułam się FATALNIE!
Ten apetyt na wszystko ciągnął się ze 2-3 tygodnie.
I tyle wystarczyło,
abym poczuła, że ubrania zaczynają mi krępować ruchy.
Takie głupie uczucie-
kiedy bluzka, sukienka
niebezpiecznie i dyskomfortowo dolegają do ciała...
I czuje się to cały dzień...
Myślałam, że zwariuję!!!
I to był dla mnie sygnał, jak czerwona lampka w głowie:
STOP.
Doszłam z wagą do 61 kg.
A przecież obiecywałam sobie,
że na mojej wadze ZAWSZE z przodu będzie jakaś piątka!
No i Moi Drodzy,
pochwalę się,
że ją odzyskałam!
Tak, w ciągu trzech dni.
Dziś już na wadze 59.6.
Ale wzięłam się za siebie!
To znaczy wróciłam natychmiast do mojego ulubionego
pieczywa PEŁNOZIARNISTEGO Wasa 3 zboża.
Jest pyszne, sycące ( wbrew pozorom)
i baaardzo je lubię.
Do tego korzystam dalej ze swojej stretegii-
czyli unikam węglowodanów poza porządnym śniadaniem,
to taka moja wersja Dukana,
ale ZDROWA i optymalna dla mnie:
jem warzywa, ciemne pieczywo.
i dużo nabiału ( bo uwielbiam!).
Moje posiłki na dziś zaplanowałam tak:
1.kawa z mlekiem z kosteczką cukru
2.trzy kromeczki wasa 3 ziarna
3. serek waniliowy z Garwolina ( pyszny! mój ulubiony! )
To było moje śniadanie.
Miało koło 500 kalorii
( policzyłam specjalnym programem, którego tu mi nie wolno reklamować )

W kolejce czekają:
Ser solankowy z pomidorami i bazylią PATROS z Hochlandu
i serek wiejski z Włoszczowy.
Planuję pić dużo zielonej herbaty ( bez cukru, herbat nigdy nie słodzę ).
Mogę mieć wieczorem jakiś kryzys,
ale postaram się przetrwać...
Zresztą,
jest ogromna różnica między zjedzeniem 1000 kalorii
z węglowodanów lub z białka.
Białko syci na dłużej.
W mojej dzisiejszej diecie nieznacznie przeważają białka,
potem tłuszcze i węglowodany.
Jestem zadowolona z kompozycji i proporcji.
Oby do wieczora!

Pozdrawiam wszystkich znajomych i nieznajomych.
Co tam nowego u Was?
Piszcie!

Serdeczności,

Wasza Esthere!!!



Dodaj komentarz

Tylko spójrzcie na mój pasek postępu.:)

9 grudnia 2010 , Komentarze (9)

Kochani!
Epokowa chwila!!!
CEL OSIĄGNIĘTY!!!
Hurrrrra!!!!
Dodaj komentarz

Jestem na najlepszej drodze do celu, jeszcze 0,7
kg!

9 listopada 2010 , Komentarze (5)

Kochani!
Chudnę! Powoli, acz konsekwentnie.
I teraz, po 3 miesiącach już bez wyrzeczeń,
bez głodzenia się, bez dyskomfortu.
Dziś na wadze
57.7 kg!!!
Zmianę swoich nawyków żywieniowych
oceniam na trwałą,
poza tym kompulsywne jedzenie
jest już daleko poza mną....
I ogólnie - jestem przykładem na to,że
CHCIEĆ TO MÓC.
Mam teraz taki plan:
jak już osiągnę swój cel,
to zostanę tu na Vitalii,
i wszystkie siły skoncentruję
na pomaganiu innym,
na motywowaniu, 
doradzaniu,
podtrzymywaniu na duchu.
Zdrowe, trwałe, mądre i bezbolesne 
SCHUDNIĘCIE JEST MOŻLIWE!!!
Obiecuję zrobić wszystko,
aby teraz pomóc innym,
aby to im uświadomić.

Pozdrawiam cieplutko.
Wasza oddana 
ESTHERE.

Dodaj komentarz

Wracam do Was- szczuplejsza i z planami
biznesowymi. :)

4 listopada 2010 , Komentarze (4)

Kochani!!!
Jestem!!! Wróciłam do Was!
Wstyd - nie pisałam całe wieki!!!
Ale przyznam, że staram się do Was regularnie zaglądać!!!
Dziękuję najpierw ślicznie za wszystkie komentarze,
dały mi one powera do dalszych zmian!!!
A co u mnie?
Dietkowo było tak:
trochę kulinarnych eksperymentów,
i waga stała.
Ale spokojnie.
Było bez obżarstwa.:)
Co to, to nie. :)
Ja już się tak przestawiłam na inne tory żywieniowe,
że nie umiałabym w siebie napchać jak w jakąś
tuczoną gęś. :)
A teraz jestem ciut zaaferowana,
bo mam nowe pomysły biznesowe
i intensywnie myślę nad ich realizacją.
Jedną działalność już prowadzę,
ale mam ochotę na więcej!!!
Jakoś pozytywnie mnie to napędza.
Bardzo pozytywnie.
Jeść nie mam czasu nawet. :)
I schudłam wreszcie.
Kurcze, z dnia na dzień kilo mniej.
Teraz 58 !!!!!!!!!
Został mi kilogram do celu!
Szok,
jak to szybko zleciało!
A jak ubrania pasują!
Wszystko co miałam, było na chudszą mnie,
teraz wreszcie mam się w co ubrać,
i efekt wizualny-
o niebo lepszy!
Pozdrawiam cieplutko.
Wasza
ESTHERE

Dodaj komentarz

Zaliczyłam zabawną wpadkę- sama przed sobą. :)
Plus wieści komediowe- inaczej. :)

10 października 2010 , Komentarze (20)

Witajcie!

Kochani, kochane!

Dziś wydarzyło się coś,

co mi dało niesamowitego powera do odchudzania!

Mianowicie: jakiś czas temu przymierzałam spodnie.

Dostałam je od siostry. Nowiutkie, młodzieżowe,

naprawdę bardzo modne i akurat w mój gust.

Niestety. Mogłam je założyć...ewentualnie poniżej tyłka,

bo moje szacowne cztery liteki się nie mieściły.

Zero szans. :)

Otóż...

Przymierzyłam je powtórnie jakieś 2-3 tygodnie temu,

zupełnie przypadkiem, przy okazji porządków w szafie.

Tym razem tyłeczek się wcisnął.:)

Natomiast suwak tak się rozjechał na dwie strony świata,

że nie było mowy o zasunięciu, tym bardziej zapięciu.

A dziś.....

Dziewczyny, szok, szok, szok!!!!!!!!!!!!!!

Przytaszczyłam je mężowi,

i zakładam, tak dla żartu.

Chciałam pokazać, ile mi jeszcze brakuje,

żeby się w nie zmieścić.

No i zakładam i mówię-

"Wiesz kiedy sie przestanę odchudzać?

Jak się w to zmieszczę".

No i zakładam na tyłek, patrzę...

A tu kurcze pasuje wszystko IDEALNIE!!!

Elegancko pozasuwałam co trzeba, zapięłam...

i po prostu nie wierzyłam, nie wierzyłam totalnie

swoim oczom!

JA - NOWA JA!!!!!!!!!!!!

Byłam po prostu w szoku!

Bo to jest tak:

niby jestem na diecie,

ale ostatnio mniej rygorystycznie.

Miałam fazy na robienie ciasta z makiem,

zawsze coś tam ( wszak bez obżarstwa! )

sobie skubnęłam.

Waga niby stoi w miejscu..

a tu taka niespodzianka!!!

Cały dzień chodzę w tych spodniach jak ta wariatka

i się cieszę, cieszę. !!!!!!!!!!

Teraz dopiero widzę jak się zmieniłam,

uświadamiam to sobie,

powoli to do mnie dociera!!!

Że jednak cos mi sie udało,

że konsekwentnie

DAŁAM RADĘ.

Postarałam się i mam.

To, czego pragnęłam z całych sił.

SIEBIE PRAWDZIWĄ.

Nie jakieś tam falujące jak galaretka ciało.

SIEBIE.

Bo ja to nie 68 kg.

Te 9 nadprogramowych kilogramów jest mi całkowicie obce.

Dżwigałam je w sobie jak obcą tkankę.

Jak innego człowieka,

którego nie lubiłam i nie akceptowałam...

A teraz wreszcie ta ulga...

ODZYSKAŁAM SIEBIE.

Cudowne uczucie.

Cudowne i niezastąpione.

Zmieniając temat. Wróciłam dziś koło 3 w nocy ze stolicy.

Miałam przyjemność spędzić czas "kulturalnie"

i obejrzeć 2 spektakle jednego dnia.

Wczoraj o 16- "Biznes" w Teatrze BAJKA

i zaraz po nim, o 19.00 "Łup" w Syrenie.

To kolejne teatry, które odhaczam na swojej liście spraw załatwionych. ;)

Dlaczego?

Bo tak sobie wymysliłam,

taki cel :

być choć jeden raz w każdym teatrze w stolicy.

No i tak jak z odchudzaniem:

staram się konsekwentnie ten cel realizować.

Byłam już w kilku, ogólny bilans wygląda tak:

Zaliczone do tej pory:

1. Kwadrat

2. Ateneum

3.Narodowy

4. Capitol

5. Bajka

6. Syrena

W listopadzie będa kolejne dwa:

Na 100 % Studio Buffo,

i prawdopodobnie Hubnera lub Kamienica.

Odnośnie spektakli:

"Biznes"polecam wszystkim, którzy spędzić miły, relaksujący wieczór.

Zobaczyć aktorów w doborowej obsadzie

(Zającówna, Bończuk, Stasburger, Milowicz, Magda Wójcik ) ,

i serdecznie się pośmiać.

Spektakl nie był może tak zabawny jak kilka innych,

które miałam przyjemnośc widzieć,

ale godny polecenia.

"Łup" natomiast przypadnie do gustu fanom czarnych

komedii absurdu.

Sztuka do przemyśleń, a jednocześnie dość lekka.

Specyficzny humor, ciekawe dialogi, dobra obsada.

Bawiłam się wyśmienicie całe popołudnie i wieczór.

:)

Jeśli są tu na Vitalii osoby lubiące taka formę

spędzania wolnego czasu,

majace za sobą jakies doswiadczenia w ramach ich wymiany,

to zapraszam!

Piszcie, komentujcie, polecajcie!!!

Pozdrawiam serdecznie i cieplutko.

Wasza

ESTHERE.

 

Dodaj komentarz

Lubicie teatr???Ktoś chętny na spektakl w
Warszawie?

6 października 2010 , Komentarze (3)

Kochani! Kochane!
Wpadłam dziś tu na chwilkę.
Jestem jeszcze 15 minutek w pracy i znikam.
Ale zanim zniknę-
zarzucę taki temat:
lubicie chodzić do teatru???
Ja osobiście uwielbiam.
Czasami się śmieję,że dobrze,że nie mieszkam
w Warszawie, bo przetraciłabym na spektakle wszystkie pieniądze. :)
Aktualnie mam kupione bilety
na spektakl "ŁUP" w teatrze Syrena w stolicy,
na 9 października, (sobota ) na 19.00,

postaram się także tego samego dnia o wejściówki na
"Biznes" w teatrze Bajka.
Jeśli ktoś miałby ochotę wpaść...
to chętnie poznam jakąś Vitalijkę w realu.
Pisze o tym, bo Vitalia ma duuuży zasięg,
i nigdy nie wiadomo kogo i gdzie się spotka. :)
Natomiast 13 listopada o 16.00
będę w Studio Buffo na kultowej broadwayowskiej komedii
"Boeing , boeing" :)
A nad spektaklem o 19.00 jeszcze się zastanawiam.
( w grę wchodzą teatry Kamienica, Imka i Narodowy ).
Jak mi się przejaśni, dam znać. :)
Załączam linki do opisu spektakli:
http://teatrsyrena.pl/p/532/lup/ 
http://www.teatrbajka.pl/repertuar/biznes
http://studiobuffo.com.pl/?p=297
Repertuar komediowy, jak widać,
tak dla odprężenia,
zapomnienia o całym świecie.
Na koniec parę słów o moich kg. :)
Weekendowo nie było zbyt dietetycznie.
Bez szaleństwa, bez obżarstwa,
ale mieliśmy dwudniowy wypad,
i upiekłam ciasto z makiem. :)
Dlatego z wagą jestem chwilowo + 0.3 ,
ale już od początku tygodnia pracuję nad tą haniebną
wpadką i dietą ścisłą neutralizuję jej skutki. :)
Tyle na dziś.
Zajrzę jeszcze do Was jak wrócę za chwilkę do domu.
Nawet nie wiecie jak się ciesze tym teatrem!
To już za 2 dni!
:) :) :)
Buziaki!

Wasza
ESTHERE


Dodaj komentarz

Kolejny spadek. :)

28 września 2010 , Komentarze (3)

Kochani, Kochane!
Dziękuję ślicznie za komentarze.
Miło mi, że tak wiele osób 
uważa mnie"  na oko " za sympatyczną,
miłą dziewuszkę. :)
Powiem szczerze,
że w życiu, w realu...
eh...często mi zarzucają,
że trzymam na dystans. :)
No ale pomińmy ten wątek. ;)
Najważniejsze, że  Wami jest mi super!!!
Kilka osób pyta,
z czego ja się odchudzam, 
więc wyjaśniam:
zdjęcie pochodzi z końca maja bodajże.
Wtedy wyglądałam w miarę w normie,
na pewno miałam "szóstkę" z przodu,
jednak nie było tragicznie.
Najwięcej przytyłam latem.
Doszłam już prawie pod siedemdziesiątkę.
( czyli górna norma przy moim wzroście,
dwa kg więcej i byłaby nadwaga. )
No cóż, zajadałam stresy,
i leżałam na kanapie ze stosem książek,
( bo dla mnie wakacje to sezon bez pracy
-branża: edukacja, więc wiadomo ).
No i tak uzbierały mi się dodatkowe kilogramy.
Na szczęście fotki z tego najgorszego stadium
nie posiadam! :)
Na dzień dzisiejszy
chudnę nadal,
dzisiejszy poranny pomiar-
i tu jestem w szoku:
59.6 !!!
A wydaje mi się,
że nic specjalnie nie robiłam
 w tym kierunku żaby mi tak nagle poleciało
w dół!
No ale tak jak pisałam:
moja waga jak stoi 
to jak zaklęta,
a jak już spada,
to nagle i dużo.
Myślę,że zatrzymam się na 57 kg.
Zobaczę jak się będę czuć
i wyglądać.
Co do zdjęć,
to na razie padł mi aparat,
ale poszukam jakiś fotek z czasów
względnej szczupłości
( ok rok temu )
i wkleję.

Pozdrawiam 
zasyłając buziaki
wszystkim i każdemu z osobna.

Wasza
ESTHERE

Dodaj komentarz

Dodałam zdjęcie. :)

25 września 2010 , Komentarze (7)

Jak w tytule. :) 
Przełamałam się wreszcie,
 ustawiłam status tylko dla znajomych
...i oto JA. :) 
I jak sobie mnie wyobrażaliście?
 Pasuję do Waszych myśli o mnie? :) 
Buziaki.
 Esthere

Ps. Oczywiście fotka sprzed odchudzania.
Dodaj komentarz

Kolejny spadek- idzie mi bardzo dobrze!

25 września 2010 , Komentarze (3)

Witajcie!
Odnotowałam dziś nową najniższą
60.5!
Do diety już się dawno przyzwyczaiłam,
i w ogóle nie odczuwam,
że jestem na jakiejś diecie.
To chyba najważniejsze.
Czuję się dobrze,
ubrania leżą coraz lepiej,
czasem zbiorę jakiś komplement,
i tak się życie toczy!
Bardzo się cieszę,
że po wielu miesiącach marazmu,
pogrążenia w beznadziei
i zajadania stresów,
udało mi się wyjść na prostą.
Z każdym dniem czuję,że
ODZYSKUJĘ SIEBIE
i widzę w lustrze
już nie obcą osobę.
Widzę,że to JA.

Poczciwa
ESTHERE.

Pozdrowionka i buziaki dla Was!
:)

Dodaj komentarz

Wracam po dłuższej przerwie, waga w dół, nastrój
razem z wagą...:(

20 września 2010 , Komentarze (2)

Witajcie!
Nie było mnie tutaj całe wieki.
Powód:
powrót do pracy,
i troszkę zmartwień...
Poza tym Niunia mi choruje-
jestem aktualnie po kompletnie zarwanej nocy.
Cztery razy wymiotowała,
i nie zmrużyłam nawet oka....
Koszmar.
Natomiast jeśli chodzi o dietę,
to oczywiście trzymam ją nadal,
z małymi przerywnikami
np. na spróbowanie
( zaznaczam: spróbowanie ! ) ciasta,
ale że ze mnie nie jest i nie był nigdy wybitny
smakosz i degustator słodkości
pozostaje to bez wpływu na wagę.
Wprawdzie miałam zastój,
ale już się przyzwyczaiłam-
u mnie waga gwałtownie spada ,
a potem ani drgnie dwa, trzy tygodnie.
Standard.
Dzisiejszy wynik poranny:
61.1.
Czyli-
odkąd z Wami jestem
ubyło mnie prawie
7 kilo!!!
Staram się trzymać zaleceń,
które sobie sama ustaliłam,
wróciłam do rybnych obiadków
i białkowych kolacji.
Myślę,że mogę jadać w taki sposób
całe życie
i absolutnie nie czuć,że mi czegoś brakuje.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

troszkę smutna,
ale zawsze Wasza
ESTHERE







Dodaj komentarz