sonia81

kobieta, 30 lat,

171 cm, 64.60 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: W ciąży nie mogę przytyć więcej niż do 73kg.

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Życie do góry nogami- szczęśliwa:)

4 kwietnia 2012 , Komentarze (2)

No cóż dziewczynki. Miło mi oznajmić, że dzisiejszy wpis jest pierwszym, który będzie opisywał moje TYCIE a nie chudnięcie. A wszystko to za sprawą pewnego centymetrowego już obywatela, zagnieżdżonego w mojej macicy:)
Dziś zaczynam 7 tydzień, a wczoraj słyszałam już bicie serca maleństwa, całe 160 uderzeń na minutę. Jak to powiedział przyszły tatuś- furiat po mamusi będzie;) Ale wiadomo, że to z przymrużeniem oka, bo tętno jest ok. I będzie dalej wszystko ok. Musi!!!

Dzisiaj na wadze (na czczo, na golaska) było 61,2kg, a wczoraj u pani doktor 62,6kg (u ciuchach i po całym dniu futrowania). Tak więc mój wynik, niższy- więc właściwy :D zapisuję na paseczku.
Nie chcę tyć jak wariatka, ani jeść za dwoje, tylko dla dwojga, więc stworzyłam sobie dietę, która pomoże mi i maluchowi dostarczyć odpowiedniej ilości witamin i minerałów no i białka oczywiście, a samej nie przytyć za bardzo (przynajmniej na początku). Planuję nie przytyć więcej niż do 73kg. 

Są wśród Was mamy, ciążówki, więc jeśli coś z moim menu jest nie tak, to mówcie. W końcu chodzi o dobro małego człowieczka:) Menu opracowałam bazując na zaleceniach z różnych stron www.

8.00: szklanka mleka/kefiru lub jogurtu, garść płatków owsianych, orzechy, suszone owoce
10.00: kawa inka z mlekiem lub herbata czarna (słabo zaparzona) z mlekiem
12.00: sałatka warzywna (sałata, papryka, pomidor, ogórek, szczypior- ogólnie co się nawinie) z sosem jogurtowym (z 1 łyżeczką majonezu) z jajkiem/szynką/tuńczykiem/serem, 2 kromki chleba pełnoziarnistego
14.30: owoce świeże
17.00: kasza/ryż/makaron lub ziemniaki, porcja mięsa lub ryby, warzywa
19.00: jogurt/serek/szklanka mleka lub szklanka kakao

Po tych śniadaniach nie mam problemów w kibelku, więc myślę, że to dobry pomysł. Nie wiem tylko czy tego nie jest za dużo... Ale wyliczyłam taką ilość porcji tego wszystkiego, ile kazano. Na noc nie chcę dużo jeść, bo potem w nocy mi niedobrze, więc myślę, że taka kolacja będzie ok, szczególnie, że w sumie o 17.00 jadam obiad.
Piję ok. 2l różnych napojów.

No nic, czekam na sugestie.

Dodaj komentarz

Zła

7 marca 2012 , Komentarze (2)

Dawno mnie tu nie było. W lutym niestety nie udało mi się spełnić swojej obietnicy, bo popłynęłam w ostatnich kilku dniach na słodyczach... Znów chcę jakoś wrócić do formy, ale jest ciężko. Ważę 60,6kg i jestem na siebie ZŁA!!!!

Dodaj komentarz

:)

23 lutego 2012 , Komentarze (1)

No i chwaliły, chwaliły i chyba pozazdrościły...;) Dzisiaj skusiłam się na słodkie. Całe szczęście zauważyłam, że nie żrę jak opętana. Zjadłam i tyle. Zero kompulsów. Mogłam?- Mogłam! :P
Mam więc nadal 10 kwiatków i do końca miesiąca muszę wytrzymać bez słodyczy. Dam radę!
Dodaj komentarz

Dałam radę!!

23 lutego 2012 , Komentarze (3)

Wczoraj miałam straszny kryzys. Bardzo chciało mi się słodkiego, co rusz podchodziłam do szafki ze słodyczami (no, niestety taką mam i tego nie da się zmienić), ale nie ugięłam się. Wiedziałam, że jeśli to zrobię stracę szacunek do siebie i pokażę, że słodycze mną rządzą. Strasznie się cieszę, że dałam radę. Mam więc już 10 kwiatków!!!
Dodaj komentarz

Klejny kwiatek:)

22 lutego 2012 , Komentarze (4)

Kolejny kwiatek wpadł na listę:) Cieszę się, bo czuje, że można, że gdy ma się motywację jest lepiej, a gdy się dłużej nie je słodyczy, to jakoś głupio sobie odpuszczać.
Niektóre z Was wiedzą, że prowadzę bloga: moje-torty.pl i w nim chwalę się moimi tortowymi dziełami (tak na marginesie, w sobotę pojawi się nowe). Niedawno założyłam jeszcze jednego bloga: moje-gotowanie.pl, po to, by mieć większą motywację do gotowania, szukania nowości, zapisywania swoich przepisów.
Nie są to jakieś super stronki (sama je robiłam), ale dzięki nim mam jakiś cel, bo bez pracy ciężko o dobry cel w życiu. Jeśli macie ochotę to zapraszam do odwiedzin:)
Dodaj komentarz

8 kwiatków

21 lutego 2012 , Komentarze (4)

Nie pisałam dawno, ale to dlatego, że miałam dość intensywny weekend. Oczywiście byłam na snowboardzie ale nie mogę zaliczyć tego wyjazdu do udanych. Pokłóciłam się z mężem, źle się czułam, a na dodatek upadłam tak, że coś mi w szyję "wlazło" (prawdopodobnie ostro napięłam mięśnie karku i szyi- boli do teraz). Do duuuupy....
Tak czy siak byłam grzeczna. Zero słodyczy (oprócz tego tłustego czwartku), tak więc mam już 8 kwiatków. Jeszcze tylko 8-9 i zarobię na prezent! Jestem z siebie dumna niesamowicie, że daję radę. Taka motywacja dużo daje, szczególnie, że rozpiska z kwiatkami wisi na lodówce i mąż zerka, tak więc jakbym się wyłamała to byłoby mi głupio nie tylko wobec siebie, ale też wobec niego.
Ciekawa jestem czy coś schudnę. Już się nie mogę doczekać 1 marca! Tak bardzo chciałabym, żeby potwierdziła się moja teoria, że dzięki wyeliminowaniu z diety TYLKO słodyczy uda mi się schudnąć. Byłoby suuper, bo jak widać, jakoś bez słodyczy da się żyć.
W marcu zrobię sobie chyba taką motywację, że w jeden dzień tygodnia będę mogła zjeść coś słodkiego, ale to zobaczymy...
Dodaj komentarz

Pączkowo...

16 lutego 2012 , Komentarze (2)

Za wczoraj zgarnęłam kolejnego kwiatka (mam już 4). Dzisiaj zgodnie z planem zjadłam 2 pączki i faworki. A co! Od jutra znowu posucha. W końcu mam szanse na ogółem 17 kwiatków, więc będę znów się starała:)
Dodaj komentarz

Trzeci...

15 lutego 2012 , Komentarze (2)

Trzeci kwiatek. Idę jak burza. Dzisiaj też nie będę jadła słodyczy, ale jutro tłusty czwartek i właśnie jutro mam zamiar zjeść coś słodkiego- no wiadomo co, PĄCZKI! Uwielbiam je! Mniam. Już nie mogę się doczekać.
Dodaj komentarz

Drugi kwiatek :)

14 lutego 2012 , Komentarze (1)

Jestem z siebie dumna, bo mimo złości na brak wody, nie poddałam się szaleństwu obżarstwa. Tak więc wczorajszą postawą zasłużyłam na 2 kwiatka. Woda całe szczęście już jest. O godzinie 2 w nocy wreszcie rura odmarzła i ja jak wariatka wstałam o tej porze i pozmywałam wszystkie nagromadzone gary. Nie mogłabym spać wiedząc, że jest już woda, a gary brudne....
Tak się zastanawiam, czy to, że nie jem słodyczy odbije się, i jak bardzo, na mojej wadze. Zastanawiam się, jak bardzo te słodycze wpływały na to jak wyglądam. Diety nie zmieniam. Aktywności fizycznej nie dodaję. Zobaczymy jaka waga pokaże się 1 marca.  Ciekawość aż mnie zżera.
Dodaj komentarz

Buuuuu

13 lutego 2012 , Komentarze (2)

Jestem okropnie zła. Mam ochotę zażreć tę złość!! Nie mam wody, bo mi rura zamarzła i od rana staram się ją ogrzać, a ona nic.... nosz kurde.... Ja chcę wodę!! Chcę się wykąpać, wyprać, pozmywać i coś ugotować. Buuuuu....
Dodaj komentarz