Mam do siebie wielki żal, że nie potrafię jakoś okiełznać swojej wagi, a tak naprawdę całego życia... Wciąż sobie obiecuję- od dzisiaj/jutra/poniedziałku a ciągle wpada coś do mojej gęby! Wczoraj to już przegięłam i dzisiaj czuję żołądek. Mam karę. Może się opamiętam.
Dodaj komentarz
Dostałam niestety @. Mam nadzieję, że za miesiąc już nie dostanę. Zwariuję chyba!
Dieta daleko w tyle, ćwiczeń brak. Na wagę boję się wchodzić.
Dodaj komentarz
Waga niezbyt fajna co mnie lekko dołuje. Ale nic dziwnego- obżeram się od kilku dni na potęgę. Ale skoro dzisiaj poniedziałek, to powiedziałam BASTA!! Koniec z obżeraniem! Nie to, żebym się chciała odchudzać, ale chcę zacząć panować nad swoim menu, bo jak na razie ono panuje nade mną.
Powinnam dzisiaj pójść na ćwiczenia, ale od kilku dni mam przeczucie (oj, jak ja bym chciała, żeby to była prawda), że coś we mnie rośnie. Zazwyczaj w środku cyklu mam plamienia (tak już mam), a w tym nie miałam, bolą mnie też cycki (nigdy tak nie miałam) i trochę podbrzusze.... Jejku, jak ja bym chciała, żeby wreszcie się udało!!! Termin spodziewanej @ mam za tydzień. Tak więc jeszcze tydzień niepewności przede mną.
Dodaj komentarz
Jak w tytule. Mam dylemat. Zamknęłam firmę i szukam pracy. Byłam dotychczas na 1 rozmowie i czułam się fatalnie- znowu to samo, te same pytania, testy.... Chcę zarabiać, mieć co robić, ale z drugiej strony chcę mieć dziecko. Raz już poroniłam i bardzo zależy mi na tym, żeby w końcu się udało (staramy się od 4 miesięcy). A wiadomo, jak znajdę pracę to przez pierwszy rok o dziecku mogę zapomnieć- mega stres, umowa pewnie na czas określony, a poza tym nie mogę tak od razu iść na chorobowe (lekarz już mi zapowiedział, że będę musiała leżeć na pewno na początku ciąży, a potem nie wiadomo jak będzie). Tak więc mam dylemat: praca, czy dziecko. Kurde! Mam 30 lat i wiem, że zegar biologiczny jest nieubłagany, a z drugiej strony widzę, jaki to jest stres dla mojego męża, że musi nas utrzymywać (zarabia 3 tys. więc nawet nie wiem, czy dałby radę utrzymać jeszcze dziecko). Cholera.... dlaczego to wszystko takie skomplikowane!
Dodaj komentarz
No więc 1.10 się zważyłam i zmierzyłam. Niestety waga 60 kg:( a wymiary takie same, no może biodra o 0,5 cm zeszły. No ale trudno. Sama jestem sobie winna- żarłam, to mam. W trakcie @ dopadła mnie ochota na orzechy- niestety. Jadłam ziemne orzeszki i laskowe w ilościach ogromnych. Ale, nie łamię się i znów tu jestem.
Miłego dnia!
Dodaj komentarz
@ się rozbujała na dobre- boli strasznie i aż leje się ze mnie. Wczoraj skończyłam robić te drzwi- obdrapałam ze starej farby i pomalowałam 2 razy pastą do bielenia. Jakoś "mega" zadowolona to nie jestem, bo kolor jest teraz taki biało-niebieskawy. No ale jest jak jest. Chciałam dzisiaj pomalować przedpokój, ale niestety źle się czuję (przeziębienie hula w najlepsze). Tak więc siedzę na sofce z laptopem i szukam jakichś mebelków do przedpokoju.
Dieta jest, ćwiczeń niestety zero, bo nie mam siły. 1 października się ważę i mierzę. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Dodaj komentarz
Boli mnie wszystko- plecy, brzuch, gardło, nogi.... Wszystko na raz na mnie spadło: @ i przeziębienie. Katar do tego mi się zaczyna, a ja wymyśliłam sobie remont przedpokoju, tak więc dzisiaj od 7 do 12 obdrapywałam drzwi, żeby je móc przemalować na biało. No wariatka ze mnie! Ale nic. Temperatura 37,1 czyli normalnie w miarę (przy @ zawsze mam wyższą), tak więc wracam do malowania drzwi, gipsowania i malowania ścian. A co! Taki ze mnie Bob budowniczy;)
Dodaj komentarz
Zbudziłam się dzisiaj z bólem gardła. Gorączki nie mam, ale czuję, że przeziębienie się do mnie dobiera. Ale ja taka łatwa nie jestem! Postaram się oprzeć chorobie, bo ten tydzień jest moim ostatnim kiedy mam firmę, więc mam sporo spraw urzędowych do pozałatwiania. A od 1 października będę pełnoetatową kurą domową. No cóż.... takie życie! Szukam pracy, ale z moim cudacznym wykształceniem i dziwną ścieżką kariery będzie ciężko:(
Dodaj komentarz
Wybudowali nam na wsi boisko do koszykówki, więc skorzystaliśmy wczoraj z mężem z tej okazji i kupiliśmy sobie piłkę do kosza, a potem szybko siup na boisko

Tak dawno nie grałam, ale muszę przyznać, że było fajnie:) Muszę tylko przypomniec sobie bardziej zasady gry i będzie git

Dzisiaj już poćwiczyłam jogę, więc jakaś aktywność już jest "odbębniona".
Miłego dnia!
Dodaj komentarz
Znów pozytywnie i wesoło, chociaż jakichś ekstra powodów do zadowolenia nie mam.
Wczorajszy pilates był nieco inny niż ten pierwszy, ale fajnie- bo się nie nudziłam. Były hantle i takie małe piłeczki, na których opierałyśmy kolana lub pośladki (dodatkowe utrudnienie przy ćwiczeniach). Nie wiem, czy pisałam o tym tutaj, ale jestem wielką fanką lumpeksów, szczególnie jednego zaprzyjaźnionego we wsi obok. Malutki, ale zawsze znajdę tam coś dla siebie. Tak też było i wczoraj

Kupiłam bluzeczki do ćwiczeń: NIKE (bez żadnych śladów używania) za 5zł i ESPRIT za 5 zł oraz bluzę za 10zł. Fajne ciuszki, a dodatkowo przyjemność w "polowaniu". Jak widzicie, kupuję głównie sportowe ciuchy, no ale tak to już jest, jak człowiek staje się kurą domową

Dzisiaj w planach poranna joga, a popołudniową porą może poskaczę na macie do tańczenia, bo się biedna kurzy w szafie.
Miłego dzionka!
Dodaj komentarz