O mnie

Jestem realistką żyjącą według swoich ściśle określonych zasad, w głębi duszy pozostającą wciąż małą dziewczynką z wielkimi marzeniami oraz zbyt naiwnym spojrzeniem na świat; perfekcjonistką, wciąż poszukującą siebie..

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 259093
Komentarzy: 4973
Założony: 10 lipca 2010
Ostatni wpis: 10 marca 2012

kllamka

kobieta, 20 lat,

174 cm, 80.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Nie rezygnuj z marzeń tylko dlatego, że ich
osiągnięcie wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

15 lipca 2010 , Komentarze (18)

 

Dzień 2

Śniadanie: 200g jogurtu jogobella light, 20g musli fitella (200kcal)

Obiad(będzie): warzywa chińskie 150g, 15g ryżu (ok 100kcal)

A dalej się wymyśli..

Waga: 78kg

 

 

 

I czasem przychodza takie dni,

Gdy zastanawiam się,

Czy większy burdel mam w pokoju czy głowie ...

 

edit.

kompuls zaliczony,

jak na razie obyło się bez wc

waga 79kg

dzisiaj czeka mnie jeszcze grill ze znajomymi,

i nocka w pracy.

 

A jutro próbuje ostatni raz,

nienawidze osób które tylko gadają a nic nie robią,

jeśli jutro nie wyjdzie to moje pisanie tu nie ma najmniejszego sensu.

 

Plan na jutro:

Śniadanie: kromka razowca z szynką, wasa z dżemem (150kcal)

Drugie śniadanie: 100g jogurtu, nektarynka 115g (130kcal)

Obiad: warzywa chińskie 150g, jajko sadzone (140kcal)

Podwieczorek: sałatka z tuńczyka 50g, ogórka 200g, ketchupu 10g (120kcal)

Kolacja: Serek wiejski lekki, 2x wasa(160kal)

Razem: 700kcal

 

Ważenie w poniedziałek cel: 77kg

Dodaj komentarz

Dzień z życia bulimiczki...

14 lipca 2010 , Komentarze (21)

 

Wstaje,a w głowie:

"jeść, nie jeść, zjeść zdrowo, nie nie jeść wcale,

jak zaczniesz jeść nie będziesz mogła skończyc"

 

Ma dość tych głosów w swojej głowie, sięga po to co kiedyś lubiła najbardziej,

płatki z mlekiem, już przy pierwszej łyżce jest o jeden głos mniej.

 

Ale za chwile pojawia sie następny:

" jestes głupia, znowu wpierdzielasz? Jak mozesz!! I ty chcesz być chuda!!

Ty?!! Jakim cudem?? Obżerajac się??"

 

I za chwile głos taty: " jedziemy pomóc sąsiadowi w przeprowadzce..."

Dla  niej znaczy to tylko jedno: dom wolny do południa

 

I już nie liczy kalorii, które pochłania, je z mysla że zaraz sie tego pozbędzie.

Pamięta tylko o kolejności, by jogurty i czekolada były na koniec,

i by pić w między czasie.

Jest jak w amoku, jak narkoman lub alkoholik na głodzie.

Mysli tylko o tym co by zjeść, w zasadzie to nawet o tym nie mysli,

wrzuca w siebie wszytsko po kolei jak w śmietnik.

W szczególności to czego zabraniała sobe tak skrzętnie do tej pory.

Poszła bułka z dżemem, jakiś słodki ryż z torebki, prince pollo, czekolada...

i woda dużo wody, nie może zapomnić o piciu.

I jedząc to wszystko w głowie tylko jedna myśl,

 ze zaraz sie tego pozbędzie, że zaraz bedzie znowu czysta.

 

Włącza głośno muzyke, by ewentualnie mlodszy brat nic nie usłyszał,

 choć szczerze mówiac ma to gdzieś,

ten przymus pozbycia sie wszyskiego jest od tego silniejszy.

I wisi na kiblem aż wszystkiego sie pozbędzie

 czasem 10minut

 czasem 30minut,

 czasem godzina.

Kolejne 10minut sprzata po sobie,

a nastepne 15 podnosi się z nad kibla,

bo w brew pozora nie jest to łatwe zadanie,

zawroty w glowie, zmeczenie, drżenie rąk i skurcze łydek,

znakomicie jej to utrudniają.

I waga, musi pokazac tyle ile było rano,

inaczej mimo skrętów i bólu żołądka znowu ląduje nad kiblem,

niektórzy wymiotują do krwii...

 

I za chwle jest po wszystkim, zostają tylko zapłakane, przekrwione oczy,

wewnetrzna pustka, żal ale i radość że jest czysta.

Ulga, że już jest po wszystkim,

ale strach, ze za chwle to się powtórzy.

Wyłącza muzykę i idzie spać, na nic innego nie ma siły,

chce zapomnieć, wymazac z pamięci to co się stało,

by gdy sie obudzi schemat powtórzył się od początku...

 

 

edit.

Nie wiem czy powinnam cokolwiek zjeść,

czuję lęk, boję się że to co zjem zaowocuje kolejnym napadem,

że jak zaczne to nie będę mogła skończyć.

Nie czuję głodu, ale nie wiem na ile nie ma go realnie,

a na ile jest to wymysł mojej zrytej psychiki,

bo przecież nie wolno mi chcieć...

 

Dzień 1

Śniadanie: 75g jogurtu naturalnego, 115g nekratynki (89kcal)

Obiad: 200g jogurtu light jogobella, 20g musli fitella  (120+80=200kcal)

Podwieczorek: 75g jogurtu nat., 50g banana, 180g arbuza (111kcal)

Kolacja: jogurt jogobela light 250g (180kcal)

Razem: 580kcal

Waga: 79,5kg

 

serek wiejski, netarynka, płatki z mlekiem, grzesiek = wc

nektarynka, 2kromki chleba z dżemem, 2kromki chleba z masłem, 2 kromki żytniego z szynką i sałatą, jabłko= wc

 

Jestem wyczerpana, dzsiejszy bilnas 3 razy wc,

waga 79kg

Nie mam na siebie sły, nie mam planu na jutro,

nie mam już nic...

 

 

Dodaj komentarz

Kino i umiar ;)

13 lipca 2010 , Komentarze (19)

 

Miałam zacząć diete, ale z przyczyn losowych zostaje przesunięta.

Wpadł niespodziewany wypad do kina,

na Shreka 3D, polecam.

Ale wiecie, nie przejmuje się tymi chrupkami i popcornem,

bo po raz pierwszy od wielu dni jadłam z umiarem,

dzisiaj czuję się najedzona,

nie głodna ani przeżarta,

a najedzona i warto zaznaczyć,

że to uczucie jest u mnie dośc rzadkie  niezwykłe...

 

(to nie ja)

 

Dzień

Śniadanie: jogurt jogobella 150g, nektarynka, 10g otrębów (270kcal)

Drugie śniadanie: Nacoshy(czy jak to sie pisze ;), popcorn, lód, jabłko (ok 750kcal)

Obiad(chyba będzie): jajecznica z 1jajka i białka, warzywa chińskie na patelnie 100g (150kcal)

Podwieczorek: kawalek pizzy (spotkanie z przyjaciółką z gimnazjum) (300kcal)

Razem: 1470kcal

 

Dzisiejszy dzień jest przkładem jak nie nalezy sie odżywiać ;)

Ale nie będę dzisiaj wymiotować, tak to uczucie jest nie do opisania...

 

I totalnie nie mam pojęcia ile zaczne jeść, wiem że chce skończyć z wymiotowaniem,

tym razem raz na zawsze...

 

edit.

Doszedł jeszcze: sinckers, paczka jeżyków i nektarynka, która kuriozalnie właśnie stała się powodem mojego pobytu w wc. Tak nie pizza, popcon, słodycze, a jedna głupia nektarynka, gdybym wiedziałą ze wywoła u mnie takie efekt uwierzcie nie zjadłąbym jej...

 

 

Dodaj komentarz

Nie od jutra, od dzisiaj.

12 lipca 2010 , Komentarze (28)

 

" Spanie jest Twoim sposobem na niejedzenie"

 

Nie wytrzymuje już z nimi, temperatura 35stopni w cieniu, idzie się ugotować.

jedynym dla mnie słusznym rozwiązaniem jest przespac dzień by egzystować nocą,

ale dla moich wspaniałych rodziców oczywiście jestem głupia i wymyślam.

A do tego jem i wydaje kase na jedzenie,

i wogóle to się źle odżywiam, bo jem same jogurty( 2 dziennie)

I wogóle to się ona zna lepiej na tym niż ja.

Mam jej dosyć, ale schudne, pokaże jej że ja schudne.

Mam jej dosyć tego jej gadania, marudzenia, czepiania się, patrzenia na ręce.

Schdune i będe szczęśliwa.

Schudnę dla siebie i dla niego...

 

Dodaj komentarz

Bagno nie ma dna...

11 lipca 2010 , Komentarze (5)

 
Czuję że z dnia na dzień jest gorzej,
coraz bardziej znowu mnie wciąga,
chwyciła za rękę i nie chce puścić,
wciąga w głąb,
a ja nie potrafie wyzwolić się z jej uścisku.
 
 
 
Przekonywałam siebie i Was, że z dnia na dzień jest lepiej,
podczas gdy bylo chyba gorzej...
 
 

"- Chce zebys przyjchala na studia i mieszkala ze mna

- Zapraszasz, nie znając mnie, dużo ryzykujesz
- Wcale nie, przeciez ta chemie czuje sie nawet na odleglosc mogloby być tylko piekniej."

 
Dodaj komentarz

Ed- moje życie.../ dzień 1

10 lipca 2010 , Komentarze (11)

 

Czy nadejdzie taki dzien, kiedy to wszystko będzie z boku,

Kiedy ed, dieta nie będą już na pierwszym miejscu?

Czy będąc z nim będę potrafiłą myśleć o czyms innym niż o mojej wadze?

Czy każdy jego dotyk nie będzie we mnie budził strachu?

Czy w końcu znikną myśli, ze łapiąc za ramie czuje tłuszcz,

Że jestem zbyt nieidealna, że nie zasługuje na nikogo...

Czy gdy się spotkamy to wszystko nie zniknie?

Czy nadal będę dla Ciebie kimś wyjątkowym?

Czy ta bajka się nie skończy?

 

 

 

 

"- Chciałabym by kiedy sie spotkamy te opory zniknęły, bym przy kazdym Twoim dotyku nie czuła wstrętu do samej siebie. A twoje słowa spawiają, ze czuję się jak ktoś wyjątkowy, i mam wrażenie, że to jest mozliwe

- Bo jesteś kimś wyjątkowym a Twoja waga jest ZAWSZE ok mój aniołeczku

- Właśnie dlatego, że mnie taka akceptujesz schudnę dla Ciebie i dla siebie, by czuć się dobrze, by nie myśleć o wadze Wiesz nie rozumiałam jak można chciec być czyjąś, aż do tej pory.

- Jesteś taka kochana. To dobrze, ze nie chciałaś być czyjąś. Dzięki temu to co nas łączy jest bardziej autentyczne mój słodki aniele"

 

 

Dodaj komentarz

Dzień 0

10 lipca 2010 , Komentarze (9)

 

A co do wagi to tylko chwilowe, poszła w górę przez napada, szybko spadnie.

Te problemy z pamietnikiem rozstroiły mnie totalnie, jeszcze kilka innych.

Tak jadła i wymiotowałam, ale już z tym koniec, juz znowu mam Was,

mam dla kogo się starać.

 

 

 

Za chwilke rodzinka zjedzie się na grill, ale mam zamiar już nic nie tknąć, od jutra ruszam już na poważnie z dietą. Swoją drogą dawno nie zjadłam takiej ilości jedzenie nie prowokując wymiotów. Więc jest to już malutki sukces.

 

P.S. Tak to znowu ja, nie poddam się tak szybko ;)

Za wiele pewne osoby dla mnie Tu znaczą i za wiele sie tu nauczyłam,

by teraz rezygnować.

 

 

Dodaj komentarz