-ciągle zaliczam słodyczowo-fastfoodowe wpadki-ćwiczę coraz mniej (staram się codziennie cokolwiek poćwiczyć tylko jakoś siły mnie opuściły)
-brakuje mi energii (szczególnie dzisiaj:/)-życia prywatnego brak...jedynie "mój" Turek czasem napisze, że tęskni.. no wow!
-pokłóciłam się z mamą.. ehhh-zapomniałam oddać książki do biblio...

No cóż... jak widać dobra passa nie trwała zbyt długo ale mam nadzieję, że ta gorsza będzie trwała jeszcze krócej.
Muszę jakoś zwalczyć swoje lenistwo i wykrzesać z siebie jakieś pokłady energii. Powinnam się zabrać za naukę do egzaminów...niby jeszcze trochę czasu jest ale materiału jest na prawdę dużo...
muszę opanować:
-geografię Polski -atlas samochodowy
-przepisy, ustawy, trudne przypadki-style: romański, gotycki, renesans, barok, rokoko, neostyle itd.
- i wiele, wiele innych...Z tego co słyszałam w pt na szkoleniu część dziewczyn zaczęła już czytać a ja co? Jejku jaka ja się czasem głupia czuję... łapię się, że nie znam takich podstaw, co każdy powinien wiedzieć...
Wracając do życia prywatnego... ja nie wiem jak to jest ale ostatnio nie mogę się z nikim zgrać, moja M. ma niedługo obronę inż. więc siedzi bidulka i się uczy, druga cały czas lata między jedną siostrą a drugą i pomaga w pilnowaniu dzieciaczków, trzecia wgl się wyprowadziła i chyba z 3-4 miesiące jej nie widziałam... a jak już któraś ma czas to ja jestem w Kato;p, K.-mój dobry kumpel za granicą, nie wiem kiedy zjeżdża... wtf?
Ale pociesza mnie fakt, że jak moja M. się obroni to będzie
powód do świętowania:)!
I pod koniec marca szykuje mi się jeszcze wycieczka szkoleniowa z ludźmi ze szkolenia-także może być ciekawie, zwłaszcza, że wszyscy wydają się być sympatyczni:)
Co do studiów to wymyśliłam sobie jeszcze jeden kierunek, który może średnio mnie interesuje ale poważnie się zastanawiam czy go nie studiować...sprawdziłam, że po mojej eko mogę- jest sporo plusów i jeden minus... ehh ja już chcę studia! Na prawdę, choć wiem, że jak zbliży się pierwsza sesja to będę miała ochotę je rzucić:P zawsze tak miałam-ale moja ambicja mi nie pozwoli:)
Dzisiejsze MENU:
-drożdżówka z serem
, kawa zbożowa-placuszki z sera i ziemniaków (wtedy w końcu nie zrobiłam i ziemniaki się zmarnowały) +
zestaw surówek (mniam)-sałatka owocowa, zielona herbata
-bułka sojowa z twarożkiem, herbata z hibiskusa+ woda
Buźka ;***
EDIT:
Właśnie dostałam propozycję od wspomnianego kumpla na wtorek i wiecie jaka była moja pierwsza myśl? "Jejku nie chce mi się" No i o co mi do jasnej .... chodzi? hahaha i tak źle i tak niedobrze;P