energeticgirl

kobieta, 23 lat,

175 cm, 59.30 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: zejść poniżej 61kg i utrzymać wagę

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

wracam :)

27 lutego 2012 , Komentarze (7)

Ojj dawno mnie nie było... tak jak i diety... w sumie nie jest ani dobrze ani jakoś bardzo źle ale albo trzymam się pół dnia a drugie pół już nie albo odmawiam sobie słodyczy ale chipsów już nie i tak w kółko... ciągle coś... a przecież do wakacji już wcale dużo czasu nie zostało :)))



Co do wakacji to ja już je chcę, teraz, natychmiast!!. Już dosłownie nie mogę się doczekać wylegiwania się na plaży, ciepłego morza, palm, świeżych owocków i warzyw mmm :))).

Ostatnio mój turecki "ukochany" zapytał czy znowu przyjadę, pisał, że chciałby mnie zobaczyć, że się stęsknił itd. Haha to miłe zwłaszcza, że byłam przekonana, że przestanie pisać po miesiącu od mojego powrotu max a jeszcze o mnie pamięta:P. Natomiast inną kwestią jest, że nawet jeśli znów pojadę do Turcji (w sumie nie ma innej opcji, jeśli gdziekolwiek pojadę to tylko do Tr;p) to i tak do innej miejscowości... ale to już nie tylko ode mnie zależy...



Rozmarzyłam się...

No ale zanim wakacje...to trzeba się w końcu zebrać w sobie i walczyć o lepszą sylwetkę, chyba muszę wrócić do ćwiczeń modelujących. Waga niby paskowa ale czuję się jakaś większa (z resztą trudno się dziwić jak pożeram takie ilości jedzenia to i brzuch się rozepchał)... Ale cóż będę próbować i próbować aż w końcu się uda! Nie poddam się tak łatwo (choć moje drugie imię to słomiany zapał) :)))



Podsumowując powoli LUTY to muszę stwierdzić, że nie jestem z siebie dumna.
Ale też kilka swoich postanowień wypełniłam. Byłam u lekarzy (oprócz dentysty-to trzeba nadrobić), ćwiczyłam (ale nie tak intensywnie jak kiedyś i nie to co miałam). Nie było natomiast żadnej imprezy i nie zapowiada się, żeby była w najbliższym czasie. Oby marzec był lepszy pod każdym względem moje drogie Panie:)

Odwiedzę Was jutro ;)))
Dodaj komentarz

czwartek

23 lutego 2012 , Komentarze (8)

Waga: już prawie paskowa

Ćwiczenia: regularnie

Dieta: regularnie brak

Prawdę mówiąc jeśli chodzi o dietę to trzymam się 2 dni a potem dwa żrę jakbym nigdy jedzenia nie widziała. Niewątpliwie jednak plusem jest, że ograniczam słodycze, wczoraj mimo niezbyt dietkowego dnia nie wpadło NIC słodkiego podobnie było w nd i pn i z tego jestem dumna :D.



Ostatnio byłam w końcu u lekarza. Zazwyczaj jestem spokojna i nie wdaję się w dyskusję z nieznajomymi ale tym razem nie wytrzymałam. Nie chcę nawet opisywać tej sytuacji bo dalej się bulwersuję. Chodziło jednak o to, że 2 baby (matka i córka) były zapisane na późniejszą godzinę niż ja a przyszły przede mną (ja się nie spóźniłam, żeby nie było) i stwierdziły, że one są w kolejce przede mną bo dłużej czekają... no kurde to po co są godziny? może ja też będę przychodzić 5 h wcześniej i się kłócić, że czekam dłużej z tymi co przyjdą na czas. Generalnie skończyło się pyskówką... i się wepchały... powiedziałam im co nich myślę a wszyscy którym to opowiadałam przyznali mi rację...no ale 2 na jedną, cóż...wlazły pierwsze...



Wczoraj zaliczyłam leniwy dzień. Pooglądałam film o braciach Kliczko (tak na fali ostatniej walki, do tego zawsze lubiłam boks więc film dla mnie interesujący). Bardzo fajni faceci, tyle przeszli w dzieciństwie i wszystko osiągnęli tylko i wyłącznie dzięki swojej pracy. Do tego zaczęłam czytać PW, wiem, że książka różni się diametralnie od serialu i ponoć serial jest dużo lepszy ale muszę się sama przekonać. I muszę się pochwalić: zaczęłam się "uczyć":P.  Przeleciałam sobie już 2 województwa (co, gdzie, jakie atrakcje itd. itp.) No nic zobaczymy jak to będzie...

Byłam też (przed wczoraj) na piwku ze znajomymi (a właściwie znajomymi kolegi) ale... szału nie było. Faceci oglądali mecz a ja z M. gadałyśmy;p Uwielbiam z nią gadać ale wiadomo, że w większym gronie fajnie jak ktoś jeszcze podejmuje temat haha...kibice...




No i mamy już 11 a ja dalej bez śniadania... uciekam!
Planów co do dzisiejszego menu jeszcze nie mam;/ ale mam nadzieję, że uda mi się zorganizować coś w miarę odpowiedniego.
Trzymajcie się!;*
Dodaj komentarz

o wszystkim

19 lutego 2012 , Komentarze (10)

Wiem, że może stawanie na wagę podczas @ i po obiedzie nie było dobrym pomysłem, ale waga którą zobaczyłam przeraziła mnie na tyle, że odechciało mi się zarówno słodkości jak i białego pieczywa i smażonego zarazem :P. Wracam na dobre tory!!! Teraz już na pewno- zawsze takie rzeczy mnie najbardziej motywują!

W pt odpuściłam sobie kurs bo fatalnie się czułam, byłam napuchnięta, obolała, do tego śnieg padał i jak widziałam z jaką prędkością poruszają się auta po ulicy to odechciało mi się około godzinnej (normalnie) drogi autobusem w jedną stronę a potem w drugą. Jutro się dowiem od dziewczyn co mnie ominęło...znając moje szczęście coś mnie ominęło;p

Nauki do kursu dalej nie ruszyłam... masakra stresuje się już, że się potem nie wyrobię a dalej nic nie robię... i to w dodatku mam bardzo dużo czasu, którego na nic mi nie starcza a nic konkretnego nie robię.... Jak ja siebie czasem nie lubię...

Btw jak patrzę w lustro to siebie nie lubię ostatnio... cera taka nijaka, włosy przesuszone, oczy podbite, zaczerwienienia koło nosa, liszaje od mrozu... moja mama mówi, że przesadzam ale chyba widzę lepiej...





Ale mniejsza z tym... byłam wczoraj na zakupach z kumplem i kupiłam sobie fajny długi golfik w kolorze musztardowym (który oczywiście przez kumpla został zwyzywany od sraczkowatych-o wypraszam sobie) i krótką kamizelkę. Oczywiście jak nie mam kasy to najwięcej rzeczy mi się podoba...ale jako, że ciuchy kupione po przecenie to i sobie pozwoliłam na nie:) a co...




Wczoraj podobnie jak Iwantthissobadly oglądałam walkę Kliczki z Chisorą...szkoda, że go nie znokałtował, za chamstwo mu się należało... walkę uważam za dobrą i niestety muszę to chamowi oddać... dawał radę...

Od dłuższego czasu obiecuje sobie, że upiekę kruche babeczki...ale zrobię to najwcześniej w dniu w którym uzyskam wagę paskową! To będzie taka mała nagroda :) Nigdy nie robię sobie nagród w postaci jedzenia więc ten raz mogę:)

Także same widzicie, dzisiaj o wszystkim i o niczym:) Trzymajcie się dzielnie ;*
Wracam!!
Dodaj komentarz

o niczym

17 lutego 2012 , Komentarze (5)

Wypadałoby coś napisać ale od wczoraj wychodzą mi jakieś smuty a obiecałam sobie, że nie będę marudzić tyle co wcześniej... Więc napiszę tylko:
Jestem z Wami, czytam i wrócę z porządnym wpisem tak szybko jak tylko się da!

Menu:
-śn. jogurt pitny Danone, zielona herbata
-II śn. mała kawka z mlekiem
-ob. smażony makaron z warzywami, sosem słodko-kwaśnym i krewetkami
-??

Ćwiczenia-być może dziś odpuszczę ze względu na @...










P.S ja chcę już wakacje, morze, plażę, słooooooooońce !!!
Marzę o tym!
Dodaj komentarz

Nowe siły

13 lutego 2012 , Komentarze (12)

Właśnie zjadłam pyszne śniadanko:

-paluch wieloziarnisty z serem żółtym, chudą szynką, keczupem do pizzy
-zielona herbata (mmm jak ja lubię zieloną)



Teraz mam chwilę na dodanie wpisu, potem jadę na kurs. Oczywiście nauka stoi w miejscu... wyjęłam jedynie nowy, pusty zeszyt, żeby sobie ładne notatki robić...no i na tym też się skończyło...Najgorzej jest zacząć...potem już zazwyczaj jakoś idzie... tak miałam z ćwiczeniami, tak kiedyś miałam z angielskim (który niestety olałam;/), mam nadzieję, że tak będzie z nauką do egzaminów, że w końcu ruszę!



Oglądałam właśnie program śniadaniowy i jestem w szoku, mówili o małej 6 letniej dziewczynce robiącej karierę w USA i wiecie co jej ciągle matka podaje? Napój energetyczny pomieszany ze słodkim napojem gazowanym, no w głowie mi się to nie mieści... Jej mózg ciągle pracuje, nie czuje zmęczenia = nie odpoczywa a do tego wszystko czego ewentualnie mogłaby się nauczyć zapomina...Od najmłodszych lat matka wpędza ją w uzależnienia... na razie od kofeiny, ciekawe co będzie potem...normalny dorosły człowiek może się przejechać na za dużej ilości energetyków...




Wczoraj byłam w kinie na Róży (strasznie smutny ale dobry film i do tego Dorociński, którego lubię od zawsze:)), chciałabym jeszcze zobaczyć Big Love ale nie wiem czy znajdę kogoś chętnego, żeby ze mną pójść a sama do kina się raczej nie wybiorę. Choć znam osoby, które same chodzą...whatever




Jeszcze parę słów o diecie/ćwiczeniach...

Powiem Wam, że wreszcie czuję się zmotywowana do działania, czuję się ze sobą źle... niby waga paskowa ale czuję się wielka, szeroka. Chciałabym mieć w końcu jędrne ciało..ale czasem wątpię czy jeszcze coś uda się w tym kierunku zrobić...Ćwiczę i nic...choć nie wiadomo jakby było jakbym nie ćwiczyła...

Moje cele:
-wyrzeźbić choć trochę brzuszek
-rozciąganie i ćwiczenia na nogi i pośladki
-wzmocnienie rąk

Dziś też będzie pierwszy dzień bez wpadki! Planuję w prawdzie małą bombę kaloryczną na obiad ale z racji kursu obiad muszę zjeść koło 12.30 więc wszystko spalę! Do tego:

-zostawię w domu tą puszkę coli, którą tatuś postawił mi rano pod drzwiami
-nie kupię sobie w Kato tych pysznych kruchych ciastek co zawsze
-wezmę ze sobą owoce/wafle ryżowe, nie kupię nic zakazanego
-nie zjem nic jak przyjadę wieczorem do domu.







Dodaj komentarz

co z tą energią?

11 lutego 2012 , Komentarze (4)

Jak dotąd luty nie układa się po mojej myśli:

-ciągle zaliczam słodyczowo-fastfoodowe wpadki
-ćwiczę coraz mniej  (staram się codziennie cokolwiek poćwiczyć tylko jakoś siły mnie opuściły)
-brakuje mi energii (szczególnie dzisiaj:/)
-życia prywatnego brak...jedynie "mój" Turek czasem napisze, że tęskni.. no wow!
-pokłóciłam się z mamą.. ehhh
-zapomniałam oddać książki do biblio...



No cóż... jak widać dobra passa nie trwała zbyt długo ale mam nadzieję, że ta gorsza będzie trwała jeszcze krócej. Muszę jakoś zwalczyć swoje lenistwo i wykrzesać z siebie jakieś pokłady energii. Powinnam się zabrać za naukę do egzaminów...niby jeszcze trochę czasu jest ale materiału jest na prawdę dużo... muszę opanować:

-geografię Polski
-atlas samochodowy
-przepisy, ustawy, trudne przypadki
-style: romański, gotycki, renesans, barok, rokoko, neostyle itd.
- i wiele, wiele innych...

Z tego co słyszałam w pt na szkoleniu część dziewczyn zaczęła już czytać a ja co? Jejku jaka ja się czasem głupia czuję... łapię się, że nie znam takich podstaw, co każdy powinien wiedzieć...


Wracając do życia prywatnego... ja nie wiem jak to jest ale ostatnio nie mogę się z nikim zgrać, moja M. ma niedługo obronę inż. więc siedzi bidulka i się uczy, druga cały czas lata między jedną siostrą a drugą i pomaga w pilnowaniu dzieciaczków, trzecia wgl się wyprowadziła i chyba z 3-4 miesiące jej nie widziałam... a jak już któraś ma czas to ja jestem w Kato;p, K.-mój dobry kumpel za granicą, nie wiem kiedy zjeżdża... wtf?

Ale pociesza mnie fakt, że jak moja M. się obroni to będzie powód do świętowania:)!
I pod koniec marca szykuje mi się jeszcze wycieczka szkoleniowa z ludźmi ze szkolenia-także może być ciekawie, zwłaszcza, że wszyscy wydają się być sympatyczni:)

Co do studiów to wymyśliłam sobie jeszcze jeden kierunek, który może średnio mnie interesuje ale poważnie się zastanawiam czy go nie studiować...sprawdziłam, że po mojej eko mogę- jest sporo plusów i jeden minus... ehh ja już chcę studia! Na prawdę, choć wiem, że jak zbliży się pierwsza sesja to będę miała ochotę je rzucić:P zawsze tak miałam-ale moja ambicja mi nie pozwoli:)


Dzisiejsze MENU:
-drożdżówka z serem, kawa zbożowa
-placuszki z sera i ziemniaków (wtedy w końcu nie zrobiłam i ziemniaki się zmarnowały) + zestaw surówek (mniam)
-sałatka owocowa, zielona herbata
-bułka sojowa z twarożkiem, herbata z hibiskusa
+ woda

Buźka ;***

EDIT:
Właśnie dostałam propozycję od wspomnianego kumpla na wtorek i wiecie jaka była moja pierwsza myśl? "Jejku nie chce mi się" No i o co mi do jasnej .... chodzi? hahaha i tak źle i tak niedobrze;P
Dodaj komentarz

skończyły się słodycze...

8 lutego 2012 , Komentarze (9)

Tak! skończyły się słodycze w domu (prawie)-więc może w końcu łatwiej mi się będzie ogarnąć, pozbierać i wgl... ostatnio cały czas coś zawalam, źle mi z tym a dalej nic z tym nie robię... kurde luty miał być lepszy od stycznia a puki co jest tylko gorzej i gorzej. I z dietą i samopoczuciem... ale nie poddaje się złym nastrojom, szkoda na to czasu...

Wczoraj byłam na laserze zamknąć naczynka na nosie...i co? i się laser zepsuł... pani dr zamknęła mi nawet jedno naczynko ale powiedziała, że to nie ma sensu bo impulsy powinny lecieć seriami a nie lecą...plusem sytuacji jest, że nie zapłaciłam za to, minusem to, że mam dzwonić tam dopiero za ok 2-3 tyg... a ja już bym chciała być piękna hahaha


Co do studiów...
Niestety minusy chyba przeważyły plusy rozpoczynania mgr w semestrze letnim... ale strasznie mi szkoda tego straconego roku bo wszyscy dookoła robią już tą mgr a ja stoję w miejscu... co prawda robię kurs i to zawsze już coś...ale co studia to studia...
Wczoraj cały dzień się nad tym zastanawiałam....potem całą noc nie mogłam zasnąć z natłoku myśli i już nie wiem nic, strasznie chciałabym studiować tą Turystykę ale myślę jeszcze o Uniwersytecie Ekonomicznym... ale to byłyby 2 ciężkie lata... nie wiem! NIE WIEM! Zarządzanie czy Turystyka oto jest pytanie;/


Ok po raz enty biorę się za siebie! Mam nadzieję, że po raz ostatni. Dla lepszego samopoczucia, pewności siebie i dla zdrowia! Co prawda nie zależy mi już na utracie wagi stąd też nie zamierzam sobie wszystkiego odmawiać, ale czuję, że ostatnio zdrowo przeginam z ilością i jakością moich posiłków. Dlatego wracam do planowania posiłków.

Jutrzejsze menu:
śniadanie: kiwi, pomarańcza, zielona herbata
II śniadanie: 2-3 wafle paprykowe
obiad: kasza jęczmienna z sosem pieczarkowym (zaraz idę robić sosik na jutro)
kolacja: placuszki z sera białego i ziemniaków albo sałatka z ziemniaków ze szczypiorkiem (musi być coś z ziemniakami bo dziś ugotowałam i nie zużyłam)



Dodaj komentarz

Leniwy ranek

6 lutego 2012 , Komentarze (8)

Dzień dobry :)
U mnie na razie leniwie... wstałam po 9, zrobiłam sobie zieloną herbatkę, zjadłam małą bagietkę z ziołami (niestety białą :/) i mam chwilę, żeby do Was coś naskrobać. Weekend upłynął mi również dość leniwie, w sobotę z uwagi na mrozy nie ruszyłam się z domu a wczoraj wybrałam się jedynie na zakupy bo lodówka świeciła pustkami. Kupiłam sobie ser biały (znowu zrobię kotleciki :) ), jogurty, pomidorki, kiwi, kapustkę kiszoną itd.



Dalej nie umiem się całkowicie pożegnać ze słodyczami, ale z dnia na dzień pozwalam sobie na coraz mniej. Żebym jeszcze zrezygnowała z białego pieczywa to będzie duży sukces:). Weekendowe ćwiczenia również zaliczone ale niestety jedynie minimum... nie wiem czemu tak ciężko mi się ostatnio zmotywować, pogoda, brak innych zajęć, lenistwo? Trzeba się porządnie wziąć za siebie, w końcu chcę wyglądać i czuć się dobrze w TE wakacje. Chcę pierwszy raz nie przejmować się tym jak wyglądam, chcę mieć jędrne ciało! A jeśli to się uda-zakupię sobie jakiś rewelacyjny strój kąpielowy;)



Co do obowiązków...W tym tygodniu mam trochę bieganiny, muszę załatwić kilka spraw, między innymi:

-kurs (dziś i w pt)
-wizyta u dermatologa (wt)
-wizyta w urzędzie pracy (pt)
-może zapisy na studia? (kurde nie umiem się zdecydować czy zaczynać teraz czy w październiku, mam kilka za i przeciw ale o tym może kiedy indziej)
-może kino z koleżanką (so?)
-wizyta w biblio



No nic, zbieram się powoli bo muszę jeszcze jechać na kurs a to się wiąże z następującymi czynnościami. Trzeba:

-wstać
-wziąć prysznic
-wyprostować włosy
-pomalować paznokcie
-znaleźć ciuchy
-zrobić 'mejk ap'
-zjeść obiad
-pojechać do Kato

Nie wiem jak ja przeżyję ten mróz, ile warstw mam ubrać, żeby było dobrze???



Miłego dnia Skarbeńki ;*
Dodaj komentarz

pyk

3 lutego 2012 , Komentarze (7)

Moja dzisiejsza wyprawa do Kato to był jakiś koszmar, miałam na sobie tyle warstw ubrań, że ledwo się mogłam ruszyć a i tak wróciłam do domu przemarznięta do granic możliwości...mam nadzieję, że temperatury szybko wzrosną bo nie widzę, kolejnej takiej wyprawy...


Co do jedzonka...Pięknie się trzymałam cały dzień po to aby na sam wieczór pochłonąć 5 galaretek w czekoladzie, 3 żelki i resztę z obiadu... więcej grzechów nie pamiętam ;) Ciągle ostatnio łapię się na czymś niedozwolonym, nie pamiętam idealnego dietkowo dnia. Fakt faktem bardziej się pilnuję ale ciągle zaliczam wpadki (wpady), chciałabym rzucić słodycze, a przynajmniej bardzo ograniczyć, nie jeść codziennie...ale ciągle coś mnie kusi... do tego moja mama dostała właśnie jakąś paczkę ze związku pracowników czy kij wie czego i możecie sobie wyobrazić ile pysznych rzeczy na mnie czyha. Albo lepiej nie wyobrażajcie sobie :)

Dziś czekają mnie jeszcze ćwiczenia, nie wiem co mam ochotę: może hula-hop albo w ramach rozruszania się potańczę sobie z godzinkę do mojej ukochanej muzyki? Zobaczę ;)

Ok uciekam , a potem wpadnę jeszcze zobaczyć co u Was :).


Dodaj komentarz

Podsumowanie stycznia

31 stycznia 2012 , Komentarze (14)

Dopiero co był nowy rok a tu już pierwszy miesiąc za nami... czas na małe podsumowanie:

żywienie :
 Tu może nie specjalnie się jest czym chwalić... było dużo słodkiego (zwłaszcza ostatnio), dużo pieczywa i późne pory posiłków... plusem jest fakt, że parę razy potrafiłam się zreflektować i odmówić sobie dodatkowego sera do makaronu albo kolejnego ciasteczka...

ćwiczenie:
Jeśli chodzi o aktywność fizyczną to miesiąc jak najbardziej zaliczam do udanych, nie odpuszczałam, raz na jakiś czas zdarzał się dzień przerwy, choć ostatnio strasznie ciężko mi to przychodzi... np. dziś ćw dalej przede mną...ale jako, że wczoraj odpuściłam muszę cokolwiek poćwiczyć...

waga:
Powiem szczerze-nie mam pojęcia ile ważę, ostatnio waga wskazywała ok 59 kg ale od tego czasu wpadło kilka bardzo kalorycznych dni, czuję, że trochę mi przybyło i żeby się nie denerwować zważę się za jakieś 5 dni (bo zakładam, że będą wzorowe)

życie:
Ogólnie ogarnęła mnie jakaś pozytywna energia, czekam na to co przyniesie los... w końcu ile dni może być szarych... bardzo się cieszę, że chyba depresyjny czas już za mną...a przynajmniej mam taką nadzieję, pozostała mała nerwica-ale to chyba z za dużej ilości wolnego czasu... Oczywiście żeby nie było tak pięknie obecnie głównym problemem jest stan mojej twarzy a dokładnie skóry przy nosie;/. Poza tym:
-zaliczona super impreza
-zaliczona w końcu prezentacja (poszło dobrze:))
-udana 'impreza' urodzinowa (bardziej spotkanie towarzyskie niż impreza)

Jutro nowy miesiąc, nowa energia :)

Zasady/zadania na luty 2012:
-ograniczenie maksymalnie słodyczy
-nie podjadanie wieczorami
-białe pieczywo raz na tydzień
-kawa/cappuccino maksymalnie raz na tydzień
-ćwiczenia: 8 min abs, legs, stretch (Bobo pytałaś a ja chyba zapomniałam Ci odp), hula hop, trucht, ciężarki, agrafka i inne
-zaliczyć kolejną dobrą imprezę
-odwiedzić lekarzy! (dentysta, dermatolog, ogólny)
-napisać za miesiąc, że to był pozytywny miesiąc :)

 :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


Dodaj komentarz