Zaczęłam się zagłębiać w temat naczynek i stwierdziłam, że nie mogę się dać zwariować, gdyż na problemy z naczynkami szkodzi niemal
wszystko: słońce, mróz, wiatr, zmienne temperatury, ostre przyprawy, gorące potrawy i gorące kąpiele, alkohol, papierosy, kawa, sól a nawet jogging czy fitness oraz promieniowanie z monitorów i świetlówek... Kupiłam krem do cery naczynkowej i będę działać(zapobiegać)... o ile mogę się ograniczać w ostrym jedzeniu, kawie czy alko (w pubie) to z tych ćwiczeń rezygnować nie zamierzam.. to właśnie po 30 min fitnessu czy truchtu czuję się jak 'nowo narodzona'... koniec, kropka.

Tak jak w temacie... muszę popracować nad swoim szczęściem... ale czym ono właściwie jest? Osiągnięciem wagi? Znalezieniem miłości? A może czymś innym? Zastanawiałam się nad tym i jeśli o mnie chodzi to chyba muszę je znaleźć w sobie... moje szczęście musi być zależne ode mnie wtedy cała reszta też się ułoży... a więc czas na plan naprawczy:
Punkt 1. Polubić siebiezałożenia:-przestać wyszukiwać coraz to nowych niedoskonałości (zmarszczek, żyłek, blizn, pryszczy)
-włączyć pozytywne myślenie (
uda mi się zamiast nie dam rady)
-spojrzeć co rano w lustro i powiedzieć sobie coś miłego
Punkt 2. Zadbać o siebiezałożenia-ładnie się ubierać (powywalać stare porozciągane szmaty-nawet te do chodzenia po domu)
-zjeść codziennie coś zdrowego (owoc, warzywko, świeży sok)
-dbać o skórę, włosy i paznokcie (balsamy, kremy, maści, odżywki)
-minimum 20 min dziennie na zrelaksowanie się (masaż, kąpiel z olejkami, muzyka)
-odwiedzać lekarzy zamiast mówić samo przejdzie
Punkt 3. Nie zamykać się na ludzizałożenia:-nie odkładać spotkań na przyszłość czyli "zgadamy się jakoś"
-zgadzać się na spotkania ze znajomymi (chyba, że jestem chora)
-wychodzić czasem z inicjatywą spotkania (bardzo rzadko sama proponuje wyjścia)
-uśmiechać się
"Chcieć oznacza wpływać na przebieg wydarzeń"
A teraz
raport:Zakupione: brokuły, marchewka, brukselka, pieczarki, kasza jęczmienna, ciemne bułeczki, biały serek, jogurty, woda niegazowana
Zjedzone: dziś stanowczo za dużo, nie mam nic na swe usprawiedliwienie, obiecuję poprawę
Poćwiczone: będzie hula-hop, 8 min legs, ciężarki, agrafka może coś jeszcze
Zdrowie: ból gardła, ogólne osłabienie
Humor: "
nie można narzekać przecież mogłoby być gorzej"
Inne:-dalej nie ruszyłam prezentacji na kurs (aaaaaaaaaaaa) na co ja czekam-koniecznie jutro muszę ją choćby zacząć!
-pierwszy raz gadałam z jednym gościem na którego mam alergię i się z nim nie pokłóciłam. (proponował nawet piwo ale no way -> wiem, że kłóci się to z moim punktem nr 3. ale no way i już)
-spotkałam się z koleżanką i odebrałam zdjęcia z Sylwka (niestety nie nadają się do opublikowania;p)
-spotkałam się z kumplem, którego nie widziałam rok (pracuje w NL)
-odezwał się do mnie znajomy z dawnych lat (ah ten fb)
-znów słucham muzyki (nie wiem jak to wyjaśnić, jak nie słucham muzyki to znaczy że ze mną coś nie tak)
Lecę na kolację :)