Kurde no nie lubię takich zmian... było ok, czytelnie, miło a teraz szukaj...co, gdzie, kiedy... no ale cóż kwestia przyzwyczajenia... do rzeczy...
Co u mnie...
Waga: od dłuższego czasu utrzymuje się w granicach 58,7-59,6 -czyli rewelacja jak na moje napady obżarstwa :)
Postanowienia: daję radę, właściwie większości przestrzegam... jedynie nie mogę sobie podarować lodów, ale ograniczyłam więc jak najbardziej na plus :)
Życie towarzyskie: kwitnie... choć u mnie to jakoś falowo przebiega... albo są dni kiedy cały czas wychodzę, imprezuję albo takie kiedy siedzę dniami w domu, sama... (żebym ja w tym domu jeszcze coś pożytecznego robiła...)
Dzisiaj: zaliczyłam już porządny spacer z kumplem...bite 2h łażenia po polach... (jak to dobrze, że jeszcze są jakiekolwiek pola w tym mieście...) jestem padnięta a wieczorem jeszcze spotkanie z kumpelą najprawdopodobniej...
Przyszłość: w przyszłym tygodniu Igry...a i pewnie na mecz się jakiś wybiorę pokrzyczeć aaa co, jak dobrze pójdzie pod koniec miesiąca wypad rodzinny do Krk a na początku czerwca wypad do Bawarii (ale to się jeszcze okaże...) no i wyczekiwany wrzesień... Turcja!! postanowione!! choć jeszcze wycieczka nie wybrana :)
Inne: dopadły mnie znowu rozkminy co do studiów... chciałabym robić tego magistra ale nie wiem czy mam się decydować na studia, które mnie będą męczyć, po których i tak nie będę chciała pracować w zawodzie tylko dla tytułu... +dojazdy... jedno jest pewne, że idę do pracy... i tu kolejna kwestia... może warto jednak najpierw znaleźć pracę i ewentualnie iść potem na studia związane z tą pracą? ehhh:P daje sobie miesiąc na podjęcie jakiejś konkretnej decyzji!
Trzymajcie się Chudzinki!!;****