energeticgirl

kobieta, 23 lat,

175 cm, 59.30 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: zejść poniżej 61kg i utrzymać wagę

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Dzień 1

28 maja 2012 , Skomentuj

Zeżarło mi cały piękny wpis :((( oczywiście nie skopiowałam bo po co....

Dzisiaj wystartowałam z moją akcją poprawić brzuch! Pomierzyłam się, poważyłam... jedynie zdjęć zapomniałam zrobić...

Dzień 1 można uznać za całkiem udany bo zaliczyłam:
- 30 min. hula-hopu
- 200 półbrzuszków
- rowerek (wiecie leżenie na plecach i wymachiwanie nogami;p)
- balsamowanie

Również z dietą dzisiaj nie było najgorzej obyło się bez:
- słodkiego
- pieczywa
- ukochanej coli
- podjadania !!

Wczoraj calutki dzień spędziłam poza domem (mecz itp.) więc nie miałam czasu na rozmyślania i doły, wręcz nie opuszczał mnie dobry humor! Wieczorem jak wracałam z kumplami do domu pod moim blokiem stali jacyś ludzie... i kumpel powiedział, że zaczekają aż wejdę do klatki. Strasznie mi się podoba takie zachowanie!! Okazało się, że ci ludzie to moi sąsiedzi (młode małżeństwo ok. 35 lat z 16 letnim synem) Pogadałam z nimi jeszcze jakąś godzinkę... Jak wróciłam byłam wyczerpana, straszliwie bolały mnie nogi i głowa przez co nie mogłam zasnąć...

Dzisiaj z kolei zaraz z rana obudziła mnie mama... i już nie umiałam zasnąć. Postanowiłam pójść do centrum po strój kąpielowy ale nie podobałam się sobie w żadnym a do tego wybór jakiś taki nijaki... Tak mi brakowało snu, że przespałam pół popołudnia... i kładę się Kochane moje znowu (choć pewnie nie zasnę;/) bo nie chcę się znowu rozregulować i zasypiać po 3... strasznie mnie to męczyło...



Buziaki !! ;*

Dodaj komentarz

Niedziela. Dzień 0

27 maja 2012 , Komentarze (5)

Cześć Chudzinki!

Psychicznie czuję się średnio... nawet bardzo...w nocy dopadło mnie rozmyślanie, nie mogłam zasnąć, zaczęłam analizować... nie tylko relację z P. ale i z moim byłym...niepotrzebnie... Czuję się jednak silniejsza, wiem, że za parę dni wszystko wróci do normy i będzie ok... i jeszcze będę łamać męskie serca!! a jak :P

Wczoraj wyciągnęłam mamę na zakupy... chciałam kupić strój kąpielowy, przymierzyłam kilka nawet ale wyglądałam w nich fatalnie... wszystkie strasznie spłaszczały mój i tak marny po odchudzaniu biust... wgl moje ciało wygląda mega nieładnie... nie wiem jak pracować nad większą pewnością siebie...bo z ciałem już chyba i tak nic nie zrobię...

Ale obkupiłam się za to w kosmetyki.:
-balsamy ujędrniający z Eveline do skóry wrażliwej
-balsam Q10 Nivea (dla mnie i mamy)
-żel do mycia twarzy Nivea
-dezodorant Lady Spictik
-płyn micelarny
-a nie z kosmetyków kupiłam torebkę (zwykła czarna do wszystkiego ale mi się podoba:))-to tak na pocieszenie :P

Wieczorem jak wrócę spiszę sobie plan ćwiczeń na brzuch, jutro zrobię zdjęcie i pomiary i ruszam z akcją naprawczą mojego brzucha!! Przydałoby się jeszcze popracować nad wewnętrzną stroną ud... co tydzień będę robić zdjęcia i kolejne pomiary i zobaczymy czy da to jakiś efekt... nie wiem czy nie porywam się z motyką na słońce ale czas się OGARNĄĆ, muszę wytrwać!! Dzisiaj dzień 0!

Dzisiaj szykuje mi się dzień poza domem więc uciekam zająć się domowymi obowiązkami bo potem nie będzie czasu!

Dziękuję za to, że jesteście :*:*
Dodaj komentarz

sobota !

26 maja 2012 , Komentarze (5)

Cześć Chudziny!
Czuję się w prawdzie jakby po mnie czołg przejechał ale muszę się wziąć w garść i trzymać się jakoś w pionie... nie chcę przeciągać mojej 'depresji' bo to do niczego dobrego nie prowadzi...

Wczoraj dzień zakończyłam 2 piwkami... nie piłam do lustra, piłam do monitora... na linii miałam kumpelę, która również piła piwko i kumpla z winem... hahaha brzmi dziwnie, wiem ale powiem Wam, że było ciekawie... najbardziej jak każdemu się skończyło to co pił:P Najgorsze, że z tych nerwów nie mogłam za bardzo spać i obudziłam się zaraz o 4... zasnęłam przed 6 i po 8 wstałam...

Plan na dziś:

-trzymać się, nie rozmyślać, nie dołować
-zakupy... dalej nie mamy auta i znów nie poszaleję... ilość kg jakie uniosę jest ograniczona...
-ćwiczenia albo spacer

Trzymajcie się i dziękuję za Wasz wsparcie !!
Dodaj komentarz

dziwne, że to nie piątek 13;/

25 maja 2012 , Komentarze (4)

Oświadczam, że już nigdy przenigdy nie dam się bajerować żadnemu facetowi...same kłopoty przez to i łzy... i dobrze, że miałam do tego jakikolwiek dystans bo inaczej miałabym serducho złamane po raz enty... Nie wiem... nie jest mi pisana już miłość w tym życiu... Przenigdy nie zaufam już facetowi!!!
Generalnie w dzisiejszym dniu nie udało się dosłownie wszystko co mogło się nie udać... poczynając od spraw damsko-męskich, po koleżeńskie na pierdołach typu brak składniku do potrawy kończąc... jak się malowałam wypadła mi cała zawartość kosmetyczni na podłogę, potem kumpel mnie wystawił... potem poszłam do sklepu po czekoladowe lody dla taty i akurat z czekoladowych nie było NIC...nawet tych litrowych...
Siedzę, trzęsę się ze złości i przybicia i wiecie co?  Nie mam ochoty na nic do jedzenia... a to znaczy, że jest bardzo źle jeśli tak reaguje na stres...
Mam przyjaciółki ale czasem czuje się tak cholernie sama... :((((

EDIT: taaaak to nie koniec 'miłych' rzeczy jakie mnie dzisiaj spotkały... jechałam z kumplem autem i zatrzymała nas policja sprawdzając czy nie przewozimy narkotyków hahaha :/ (kumpel miał auto na innych blachach może to przez to?;/)
Dodaj komentarz

wtorek

22 maja 2012 , Komentarze (6)

Cześć Kochane moje :)

Co u mnie:

Jestem przed @ i od paru dni jestem nerwowa, zrzędliwa, niemiła...wszystko mnie irytuje
i prowokuje... czuję się grubo i brzydko mam nadzieję, że niebawem to minie...

Rano miałam w planie zrobić tiramisu... przygotowałam sobie wszystko i nagle okazało się, że nie mam cukru... myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok... jako, że miałam nałożoną maseczkę na włosy wyjście do sklepu odpadało, więc musiałam zmienić plany...

Na początku czerwca idziemy szukać wczasów... już się nie mogę doczekać, jak sobie pomyślę o morzu, palmach aż chce mi się żyć!! Oczywiście w terminie jakim mamy jechać ma mi wypaść @... i zastanawiam się czy nie iść do gina po tabletki (na tabletkach mój okres był bezbolesny i trwał 4 dni) a poza tym przydałoby mi się wyregulować @... zobaczymy co powie gin...

Chłopak, o którym Wam pisałam dalej chyba czegoś ode mnie oczekuje (chciał się dzisiaj spotkać ale nie miałam czasu) a ja nie wiem co z tym zrobić:/ A mój kumpel od zakupów znalazł sobie dziewczynę:P Mam nadzieję, że znajdzie czasem chwilę dla mnie:P To tak z newsów :)

''Dieta'':

W miarę się trzymam, idealnie nie jest ale opanowałam napady obżarstwa... nie ciągnie mnie aż tak do słodkiego...ale ciągle jem za dużo pieczywa...

Ćwiczenia:

Za mało bo za mało ale są! Muszę dołączyć brzuchy i ćwiczenia na łapki!
Dodaj komentarz

niedziela

20 maja 2012 , Komentarze (6)

Witam Chudziny!


Co u mnie...

Dieta:
Otóż ciągle zaliczam jakieś wpadki żywieniowe ale powoli zaczynam się kontrolować, odmawiać sobie pewnych rzeczy i ćwiczyć silną wolę... wczoraj np. w szale zakupów wrzuciłam do koszyka Lays Tzatziki... zawsze miałam fazę na próbowanie nowych smaków, ale chipsy leżą nieruszone... pozwolę sobie na nie jak przestanę zaliczać wpadki i wytrwam w tym jakiś czas :)

Ćwiczenia:
Wczoraj ćwiczeń jako-takich nie było ale zaliczyłam 2 h marszu  na obcasach... byłam ledwo żywa a moje stopy wołały o pomstę do nieba :). Wieczorem zaliczyłam jeszcze spontanicznego drinka z koleżanką i mały spacer do parku czyli kolejne ok. 40 min. Byłoby idealnie gdybym zachowała dietkę...

DZISIAJ BĘDZIE LEPIEJ!!

Wierzę w to a Wy? :)

Życie:
Ostatnio jestem strasznie roztrzepana, zapominam o ważnych rzeczach i potem powstaje zamieszanie... mówię tutaj o urodzinach przyjaciółki... trzy razy pytała czy mi pasuje termin a teraz się okazuje, że chyba mi jednak nie pasuje... mam nadzieję, że ostatecznie uda mi się wybrnąć z tego z twarzą :P

Pamiętacie jak jakiś czas temu byłam zdołowana przez jednego gościa? Otóż teraz to on do mnie pisze i to jemu bardziej zależy... a mi chyba wcale nie zależy...
I zrozum tu kobietę...

Uciekam! ;**
Dodaj komentarz

Odważyłam się wejść na wagę :)

17 maja 2012 , Komentarze (10)

Tak jak w temacie...bałam się wyniku po tych obżarstwach... słodyczach, makaronach
i bułach dzień w dzień iiii................ ufff nic nie wzrosło... ale tak ciągle być nie będzie więc czas poważnie zacząć się zastanawiać nad tym co i w jakiej ilości trafia do mojej paszczy!!
Jedno jest pewne... potrafiłam być na diecie i potrafię na diecie nie być... ale stabilizacji nie potrafię (choć waga łaskawa i tak zdaje się być ustabilizowana)!!

Wczoraj tak jak napisałam postanowiłam poćwiczyć więcej, żeby spalić wczorajsze grzechy
i tak się zawzięłam, że ... złamałam agrafkę... kurde lubiłam ją! Nie mam nawet kasy, żeby kupić nową na razie... muszę się przeprosić z hantelkami...ich chyba nie złamię nie??

Dziś moje drogie Panie nie będzie makaronu na obiad (bo niektóre z Was wiedzą, że ja bym mogła ten makaron na śniadanie, obiad i kolację nie zapominając o podwieczorku!)... Będzie pierś z kurczaka z ryżem :))

Aaa i zapomniałabym na początku czerwca jadę do Bawarii to już pewne :))!!

Lecę ogarniać, pokój, jedzenie, siebie bo wieczorem wielkie OUT :) ;***
Dodaj komentarz

środa

16 maja 2012 , Komentarze (6)

...
Dzisiaj pożarłam spokojnie z 3000 kcal... 1000 kcal słodkiego, 1000 kcal makaronu i z 1000 kcal pozostałych posiłków... PORAŻKA...
Wmawiam sobie, że poćwiczę więcej i wszystko spalę...taaaa... tak właśnie będzie :))

Najgorsze jest to, że ostatnio prawie dupska z domu nie ruszam... chooć nie, nie byłam ostatnio zapisać się do laryngologa... wykończyła mnie ta wycieczka jak nie wiem... musiałam po drodze usiąść na ławce :P... dzisiaj z kolei z kumplem byłam kupić przyjaciółce prezent urodzinowy...  poszliśmy absolutnie bez żadnego pomysłu ale chyba wybraliśmy nienajgorzej... pendrive w kształcie świnki, pędzelek do makijażu i kosmetyki :) sama bym się ucieszyła więc mam nadzieję, że i jej się spodoba :))

 Muszę koniecznie pospisywać swoje postanowienia bo jedynie to mnie jeszcze jakkolwiek motywuje do działania...

Więc dzisiaj:
-ćwiczenia: hula, agrafka, rozciąganie
-peeling, balsamy, masażer
-pomalować paznokcie
-doprowadzić brwi do ładu

Jutro:
-przestać żreć zacząć jeść
-ćwiczenia
-książka
-Igry

Martwi mnie mój słomiany zapał...

Buziaki!!!
Dodaj komentarz

so

12 maja 2012 , Komentarze (8)

Wow w końcu mogę dodać wpis... myślałam, że dzisiaj to już będzie niemożliwe...bo V się na to nie zgadzała i pokazywała mi jakieś dziwne rzeczy jak klikałam 'nowy wpis' ale jako, że oglądam teraz moje ukochane KSW notka będzie krótka :))

Dziś popłynęłam z ilością i jakością jedzenia...ale obyło się bez słodkiegooo !
Jest dobrze...
Ćwiczenia także zaliczone...

Byłam dzisiaj na zakupach i kupiłam sobie żółte trampki (po wpływem chwili), zielone japonki i komplet bielizny...jak ja lubię takie spontaniczne zakupy :P...o mało nie kupiłam jeszcze stroju kąpielowego ale opanowałam się...znajdę ładniejszy! :))


Co do studiów -znowu mi się zmieniło i na dzień dzisiejszy się wybieram tam gdzie chciałam...ale co będzie za 2 dni tego nie wie nikt!

Uciekam na walkę :))

P.S jutro będę miała pyyyyszny obiadek: placuszki z cukinii !!


Dodaj komentarz

łoo matko

10 maja 2012 , Komentarze (7)

Kurde no nie lubię takich zmian... było ok, czytelnie, miło a teraz szukaj...co, gdzie, kiedy... no ale cóż kwestia przyzwyczajenia... do rzeczy...

Co u mnie...
Waga: od dłuższego czasu utrzymuje się w granicach 58,7-59,6 -czyli rewelacja jak na moje napady obżarstwa :)
Postanowienia: daję radę, właściwie większości przestrzegam... jedynie nie mogę sobie podarować lodów, ale ograniczyłam więc jak najbardziej na plus :)



Życie towarzyskie: kwitnie... choć u mnie to jakoś falowo przebiega... albo są dni kiedy cały czas wychodzę, imprezuję albo takie kiedy siedzę dniami w domu, sama... (żebym ja w tym domu jeszcze coś pożytecznego robiła...)

Dzisiaj: zaliczyłam już porządny spacer z kumplem...bite 2h łażenia po polach... (jak to dobrze, że jeszcze są jakiekolwiek pola w tym mieście...) jestem padnięta a wieczorem jeszcze spotkanie z kumpelą najprawdopodobniej...
Przyszłość: w przyszłym tygodniu Igry...a i pewnie na mecz się jakiś wybiorę pokrzyczeć aaa co, jak dobrze pójdzie pod koniec miesiąca wypad rodzinny do Krk a na początku czerwca wypad do Bawarii (ale to się jeszcze okaże...) no i wyczekiwany wrzesień... Turcja!! postanowione!! choć jeszcze wycieczka nie wybrana :)

Inne: dopadły mnie znowu rozkminy co do studiów... chciałabym robić tego magistra ale nie wiem czy mam się decydować na studia, które mnie będą męczyć, po których i tak nie będę chciała pracować w zawodzie tylko dla tytułu... +dojazdy... jedno jest pewne, że idę do pracy... i tu kolejna kwestia... może warto jednak najpierw znaleźć pracę i ewentualnie iść potem na studia związane z tą pracą? ehhh:P daje sobie miesiąc na podjęcie jakiejś konkretnej decyzji!

Trzymajcie się Chudzinki!!;****

Dodaj komentarz