No właśnie! wczoraj kochany mąż chciał być dobry i kupił mi absolutnie ukochaną chałwę i co? No co? Stwierdził,że wystarczy tego odchudzania- miło nie? Oczywiście zjadłam

i to na wieczór przed samym snem. Wczoraj były same słodkości bo dokończyłam sernik mamusiny z niedzieli i tak powiem szczerze,że nie mogę opanować apetytu na słodycze.
Stanęłam rano na wadze i co? pól kg mniej
Osobiście znam taką dziewczynę co schudła na samej czekoladzie i kawie do rozmiarów szkieletora ale to nie metoda.
DZIŚ SPRÓBUJĘ SIĘ OPANOWAĆ

TEŻ O INNYCH WARIACJACH:
Maleństwo obudziło się po 5tej rano i "gugało" radośnie- a mogło pospać przecież
potem zwlókł się mąż- nie powiem ten zwykle nie sprawia kłopotu.... no oprócz tego, że potwornie hałasuje i budzi dzieci
w następstwie hałasu wstał średni nasz potomek i wyjąc,że mu zimno zajął miejsce w moim łóżku, skamlał, skołczał itp aż zasnął z powrotem
o 6tej pobudka córci czas do szkoły się szykować, wywlokłam się z łóżka-( maleństwo do leżaczka znudzone już godzinnym guganiem zaczęło jęczeć) zrobiłam kanapki i słyszę szlochy najstarszej córci -bo prania nie zrobiłam
-bo jej nie rozumiem i nie ma co na siebie włożyć
Na koniec jeszcze"stary" wrzeszczał żeby się spieszyła bo ją zostawi i będzie szła na piechotę
Więc pytam kiedy z rana skończy się ta wojna?
ale dumna z siebie odpowiadam- przynajmniej ja dziś nie krzyczałam

hura nie wyprowadzili mnie z równowagi

Świeci słoneczko KOCHAM MOJĄ KRZYCZĄCO-JĘCZĄCĄ RODZINKĘ
na reszcie spokój idę zjeść zdrowe śniadanko