Kochane, ja na chwilę... nadszedł sądny dzień... o 17 biorę udział w charytatywnym biegu RAT RACE na 3,5 km... trzymajcie kciuki!!! Reszta następnym razem!!!

Jesteście Kochane... wszystkie te Wasze komentarze podnoszą na duchy i dodają sił!!! w końcu w grupie siła!!!

I to bardzo... zgrzeszyłam wczoraj na imprezie... zjadłam dwie tortille (niby z kurczakiem grilowanym i warzywami) i wypiłam jedno duże piwo... i to wszystko uwaga o 22!!!! JESTEM BEZNADZIEJNA!!! Dziś na wadze od razu widoczne rezultaty... 69,1 i walkę znowu trzeba zacząć od nowa!!! Shit!!!
Normalnie tak jestem na siebie zła... wiem, że i tak pewnie większość zalega mi w jelitach (toilet nieodwiedzona), ale i tak wynik na wadze mówi sam za siebie!!! Dzisiaj mordęga!!! Tylko serek wiejski, woda mineralna i herbata!!!
Mam nadzieję, że Wasze rezultaty Dziewczynki są lepsze niz moje... brrr
Miłego dzionka!!!

No i jestem... witam się z Wami w kolejny deszczowy dzień... brrr... aż sią z łóżka normalnie dzisiaj nie chciało wstawać...a jeszcze dodatkowo obolała troszkę jestem, bo wczoraj wreszcie polazłam na ten rollmasaż... zabieg całkiem przyjemny... na miejscu mało bolesny, ale dzisiaj troszkę boli mnie tylna część ud, górne mięśnie brzucha i troszkę plecki... ale samo uczucie mega przyjemne...
Waga dzisiaj 68,2... straciłam zupełnie patent na to jak sobie poradzić z tym zastojem... fakt przyznaję się bez bicia... ćwiczę ostatnio troszkę mniej, ale żeby stała aż tak bezwzględnie, niewzruszona...??? przechodzi to ludzkie pojęcie...
A jeszcze dzisiaj po pracy mam imprezę firmową... będzie podobno dużo dobrego jedzonka... a ja cholera ostatni dzień dziś na białkach... mam nadzieję, że nie będę szaleć z tym żarciem!!! Zwłaszcza, ze w sobotę biorę udział w tym biegu na 3,5 km... jak du... przytyje to wystartować będzie ciężko... że już nie wspomnę o mecie!!!
Menu na dziś:
9:00 ŚNIADANIE: 2 średnie kawy z mlekiem (gorzkie)
13:00 LUNCH: sałatka z serkiem wiejskim ( korniszonami, szczypiorkiem, szynką)
18:00 KOLACJA: ?
Miłego dzionka!!!

kopytka wyszły w miarę dobre... jak na mój gust były odrobinę za słodkie do tej cebulki... słodziku nie dodawałam, więc może to ta mąka kukurydziana... w każdym bądź razie najadłam się jak bąk... a teraz już wiem, że lepszym rozwiązaniem byłoby dodac do nich jogurt naturalny i czymś posypać... propozycja cynamonu już chyba padła
Ciekawa jestem ile jutro wskaże waga po takich smakołykach... no i czy jeszcze dzisiaj w ogóle w pracy coś zrobię, bo normalnie rozleniwiłam się jakoś paskudnie... ta pogoda cholera nie nastraja do niczego dobrego!!!! brrr spać się tylko chce!!!
Szlak by to trafił... nie mam pojęcia dlaczego, ale coraz marnijesze efekty diety Dukanowskiej... dziś 100 gram w górę... zupełnie bez powodu... zdziwiona jestem tym bardziej, że wczoraj byłam na godzinnych zajęciach na rowerkach... może to cholera przez ten sport!!! Mięśnie mi rosną czy co???
Ahhh, mam tylko nadzieję, że organizm mi się nie zbuntował... i nie postawi na swoim, że moja minimalna waga to 68 i koniec!!!
Zmieniając temat... dzisiaj Kochane mam mega wypasiony lunch w zapasie... wzroując się na przepisie jednej z Vitalijek, zrobilam sobie Dukanowskie kopytka z cebulką... mniam... już się nie mogę doczekać... foteczkę wstawiam, choć wyglądają średnio... mam nadzieję, że będą smakować dobrze!!!
Menu na dziś:
9:00 ŚNIADANIE: serek wiejski, 2 średnie kawy z mlekiem (gorzkie)
13:00 LUNCH: kopytka Dukanowskie z gotowaną cebulką ( jajko, serek homogenizowany, mąka kukurydziana)
18:00 KOLACJA: Coca Cola Zero
Miłego dnia Dziewczynki!!! Zmykam do roboty!!!
Wyniki diety Dukana przedstawiają się tak:
START: 20/04/2010
Waga początkowa: 71,6
PO 7 DNIACH PROTEINOWYCH (26/04/2010): 68,9
Ubytek: -2,7
PO 5 DNIACH PROTEIN I WARZYW (01/05/2010): 68,3
Ubytek: -0,5
W SUMIE -3,2

Nie było mnie przez cały weekend... normalnie zaszalałam i zrobilam sobie wolne od komputera... Dietki cały czas przestrzegałam... Dzisiaj 3 dzień proteinek... jakoś się trzymam... waga spada, choć jak na mój gust dość powoli... najważniejsze jednak, ze nie wzrasta!!! Dzis wskazała: 68,2, w planach jest dzisiaj siłownia, więc mam nadzieję, że jutro spadek będzie odrobinę większy!!!
Najbardziej cieszę się jednak z tego, że wygląda na to, iż ta moja cholerna waga zaczyna się wreszcie normować... nie powiem, że zwiększyłam dawki jedzenia, bo nadal jem na prawdę mało... ale wczoraj np. zjadłam serek wiejski i na grillu skusiłam się na malutką kaszaneczkę z cebulką... a to już chyba grzech... tak mi się przynajmniej wydaje...
okazji do grzechu miałam zdecydowanie więcej, ale szkoda mi po prostu tego wysiłku... i nawet aż tak bardzo mnie nie ciągnęło do grzesznego jedzonka!!!
Rozsmakowałam się także w Coca coli Zero... jakoś napój ten dodaje mi energii, sprawia, że nie cierpię aż tak bardzo będąc na diecie...
Różnica w wadze jest... w wyglądzie także... widoczna gołym okiem... wszyscy prawią mi komplementy, że jak ja to ładnie schudłam... może wyda się to próżne... ale sprawia mi to dużą radochę... a satysfakcja największa jest z tego, że wreszcie udaje mi się schudnąć ZDROWO!!!! Diętą i ćwiczeniami, bez żadnych medykamentów!!! Po raz pierwszy i mam nadzieję, po raz ostatni!!!
Menu na dziś:
9:00 ŚNIADANIE: jogurt naturalny Activia, 2 średnie kawy z mlekiem (gorzkie)
13:00 LUNCH: sałatka z serkiem wiejskim ( korniszonami, szczypiorkiem, szynką)
18:00 KOLACJA: 2 jajka, 2 średnie kawy z mlekiem (gorzkie)
Aha, no i jeszcze jedna zmiana przez weekend... przyciemniłam włosy... walnęłam sobie farbę czarny brąz... póki co wyglądam jak wrona... CZARNOOOOOOO!!! Ale na pewno jeszcze trochę farba się zmyje...
a mi się ona nawet podoba... stałam się jakby troche wyraźniejsza!!!

Witam Was Kochaniutkie,
nareszcie piąteczek... a przed nami przynajmiej o jeden dzień dłuższy weekend
Dla mnie zapowiada się dość pracowcie... mam aż dwie wizyty Gości... więc od jutra rana gotuję... zamierzam przygotować moją specjalność: musakę grecką... mniam... samam niestety nie zjem
ale chociaż przyjemność z gotowania będzie...
Wczoraj rowerek pół godzinki zaliczony, bałam się, że dziś będzie troszkę więcej na wadze, bo wieczorkiem skusiłam sie na butelkę (500 ml) Coca Coli Zero...
smak niesamowity!!!! Wreszcie jakieś nowe doznanie... no i na wadze odziwo... 100 gram mniej 68,8!
Menu na dziś:
9:00 ŚNIADANIE: serek wiejski, 1 średnia kawa z mlekiem (gorzka), herbatka oczyszczająca Fitea Slim
13:00 LUNCH: sałatka z tuńczykiem ( korniszonami, szczypiorkiem, sałatą, kiełkami, pomidorkiem)
18:00 KOLACJA: Coca Cola Zero MNIAM!!!
Dzisiaj po pracy śmigam na basenik, potem na rollmasaż... no i jeszcze czeka mnie sprzątanko w domu... chyba noc mam dzisiaj z główki... ale i tak się cieszę, bo w końcu wiosna przyszła na stałe!!! Słońce dzisiaj od samego rana... juhuhuhu...
A wiecie na co mam mega ochotę??? Zjadłabym ARBUZA lub świeżych TRUSKAWEK!!! Oj już nie mogę sie doczekać!!! W Turcji arbuz będzie grany na bank!!!
Miłego dzionka Kochane!

No i kolejny dzień... jesli chodzi o dietę to już trzeci dzień protein i warzywek
póki co trzymam się całkiem nieźle... nie mam jakiegoś wilczego apetytu i w pełni wystarcza mi to co jem... choć wydaje mi się, że codzienne menu nie przekracza 1000 Kcal... choć w sumie nigdy aż tak tego nie analizowałam...
Dzisiaj na wadze powrót do poprzedniego stanu: 68,9... to zapewne efekt zmuszenia siebie wczoraj do jazdy na moim stacjonarnych rowerku w domu... w sumie tylko 30 minut, ale efekt jak widac jakiś jest...
Humor już dzis lepszy, choć wcale nie zmienia to ogólnego stanu rzeczy... albo zaczynam wariować albo jestem już naprawdę mega zmeczona i potrzebny mi po prostu urlop!!!
Wczoraj przy okazji drobnych zakupów spożywczych, zajrzałam nieśmiało do Reserved i H&M... zobaczyłam piekną tuniczkę i 2 fajowe sukieneczki letnie... zastanawiam się tylko czy lecieć już i kupować... czy poczekać... mam w końcu zamiar jeszcze schudnąć trochę przed wyjazdem
chyba, że zrobię tak jak zawsze: KUPIĘ ROZMIAR MNIEJSZE!!! Choć wtedy nie ma zadnej gwarancji, ze to założę...
A Wy jak myślicie???
Na rollmasażu wczoraj nie byłam... moja najlepsza psiapsiuła wyciągnęła mnie na kawkę... rollmasaż przełożony na piątek. Relacje oczywiście zdam...
Menu na dziś:
9:00 ŚNIADANIE: jogurt naturalny Activia, 1 średnia kawa z mlekiem (gorzka), herbatka oczyszczająca Fitea Slim
13:00 LUNCH: sałatka z serkiem wiejskim ( korniszonami, szczypiorkiem, rzodkiewką i chudą szyneczką) - własnej roboty!!!, 1 średnia kawa z mlekiem (gorzka)
18:00 KOLACJA: 2 jajka, 1 butelka Coca Coli Zero (500 ml)
Miłego dzionka Wam życzę Kochani!!! W Warszawie pogoda piękna... więc aż sie więcej chce!!!
