Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Lubię smak Porto w Porto..., kocham powiew wiatru na łajbie tuż przed nurkowaniem... uwielbiam fotografować ludzi... a moje największe marzenie ostatnio się spełniło... zostałam Mamą:)

PaniKredka

kobieta, 28 lat, Warszawa

163 cm, 83.60 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Postanowienie wielkanocne ;)

23 marca 2010 , Komentarze (3)

No i się rozłożyłam na dobre... kaszel jest tak męczący, że postanowiłam zostać w domu i się wygrzać... korzystam przy okazji z wolnego czasu realizując WIOSENNY PROJEKT SPRZĄTANIA SZAFY... 4 prania puszczone... jeszcze czeka mnie prasowanko brrrr

 

Jak to zwkle bywa w przypływie wolnego czasu... snują mi się po głowie plany, cele, zamierzenia... POSTANOWIENIE WIELKANOCNE: schudnąć do świąt do 72 - 73 kilo... motywacja trochę spasowała... ale walczę, nie poddaję się... wagę ominęłam dziś z daleka... nie ma sensu się tak non stop ważyć, bo działa to raczej demotywująco jak się widzi non stop ten sam wynik... trzeba ruszyć dupę w troki i wziąć się do roboty!!! Zbliżają się wakacje i ubragniony urlop w Turcji... jeśli nie uda mi się schudnąć do czerwca, pojadę do Turcji z niezłym nadbagażem WAGI!!!! Trzymajcie kciukasy oby się udało!!!

Poniższy obrazek w ramach motywacji!!!

Dodaj komentarz

Wiosny nie widać...

22 marca 2010 , Komentarze (2)

no tragedia jakaś ta dzisiejsza pogoda... zimno, szaro, buro... i do tego jeszcze jakiś kosmiczny kaszel mnie dorwał, że lada moment płuca wypluję...

 

Niedziela minęła częściowo na porządkach (ta cholerna szafa!!!!!), częściowo na błogim odpoczywaniu.  W sumie dużo wczoraj nie zjadłam, ale do ćwiczeń nie udąło mi sie zmobilizować, więc waga nie obeszła się ze mną dziś zbyt łaskawie. Wskazała: 75,9!!!  Można się tego było spodziewać... jakoś wczoraj byłam wyjątkowo głodna... skusiłam się nawet na parówkę... o 21!!! O zgrozo!!!

 

No nic muszę się opamiętać i już... Dzięki Kochani za mobilizujące kometarze!!!

Dodaj komentarz

Sobota dniem grzesznym!!!!

21 marca 2010 , Komentarze (4)

No i niestety stało się... zgrzeszyłam... wczoraj na imprezie urodzinowej mojej ukochanej przyjaciółki opiłam się Coli, zjadłam kawałek tortu i klika słonych paluszków... zła jestem jak cholera na siebie i na swoje obżarstwo... mogłam w sumie odmówić... choć patrzyła na mnie takim wzrokiem... brrrr do teraz mam ciarki... Najgorsze jest jeszcze to, że wczoraj nie ćwiczyłam... dzisiaj też na siłownię nie idę...  zmuszę się chociaż do jazdy na rowerku... w końcu po to mam go w domu... Ah... jakoś mi nie idzie... Wagę zaś ominęłam dzisiaj z daleka!!!!

Jeszcze kurcze moją złość potęguje rozpoczęty w piatek wieczór projekt wiosenny: POSPRZĄTAJ SZAFĘ!!!!!!!!!!!!! Wyjęłam wszystkie ciuchy, zajęły przyrzekam prawie pół pokoju... dwa i pół worka już wyniesione na śmieci... reszta do prania... czeka mnie cały tydzień przy pralce i desce do prasowania... o zgrozo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Jak ćwiczyć ze skakanką?

19 marca 2010 , Komentarze (3)

Nie zapomnij o rozgrzewce. Dopiero po rozgrzaniu wszystkich części ciała przystąp do ćwiczeń.

 

Na ćwiczenia ze skakanką, ze względu na ich intensywność, najlepszą porą jest popołudnie. Ćwicz przynajmniej 3 razy w tygodniu, albo najlepiej codziennie przynajmniej po pół godziny. Zacznij od serii 10 skoków wolnych na przemian z 10 szybkimi.

 

Wykonaj 3 serie i zmień styl. Możesz skrzyżować ręce i znów powtórzyć serię, albo skakać raz na jednej, raz na drugiej nodze.

 

Po półgodzinnym treningu, stań w rozkroku, skakankę unieś w obu rękach nad głowę i zrób 15 przysiadów. Nie zmieniając pozycji, przechyl się razem z wyciągniętą nad głową skakanką, kilka razy: raz w lewa, raz w prawa stronę uważając, by skakanka była cały czas napięta, a ciało nie odchylało się do przodu.

 

Ćwiczenie to zapewni ci smukłą talię, rozciągnięte mięśnie pleców. Po zakończeniu treningu zrób krótką serię ćwiczeń rozciągających.

 

Pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest systematyczność.

 

Podczas ćwiczeń zachowaj prawidłową postawę ciała ? plecy wyprostowane, brzuch wciągnięty, barki cofnięte, łokcie jak najbliżej tułowia. W czasie skoków nie ruszaj barkami. Intensywnie powinny pracować jedynie dłonie i nadgarstki.

Źródło: http://www.fitnessonline.pl/trening-na-skakance/

Dodaj komentarz

Zapomniałam...

19 marca 2010 , Skomentuj

Wam powiedzieć Moi Kochani... co takiego sobie zakupiłam...  a mianowicie dodatkowy

sprzęt do ćwiczeń: SKAKANECZKĘ!!!

Mój M. spojrzał na mnie wczoraj z politowaniem... i wybuchnął śmiechem w trakcie gdy ja przymierzałam się do wypróbowania mojego świeżego nabytku Ale jak już zaczęłam skakać... (co prawda narazie tylko dla rozpoznania nowego sprzęciku), nagle wypalił ni z gruchy ni z pietruchy... 'Może i ja bym sobie poskakał???' Zastanawiam się teraz tylko jak często i ile tych skoków powinnam wykonac by był jakis efekt... no i oby zakup nie był na marne...

Dodaj komentarz

Tydzień walki z kilogramami minął...

19 marca 2010 , Komentarze (2)

nie było aż tak źle... zrzuciłam z siebie 2,30 kg przy czym tak bardzo nie cierpię na chroniczne głodomorstwo... może to zasługa wprowadzenia do jadłospisu śniadań a może duzej ilosci wody... zaczynam wreszcie doceniać znaczenie pierwszego posiłku (bo w moim przypadku powoduje on, ze nie jestem aż tak głodna i nie podjadam w międzyczasie...), no a o wodzie (genialnym zapychaczu) to ja już nie wspomnę...

Za dodatkowy sukces uznaję regularne ćwiczenia oraz coraz silniejszą silną a raczej w moim przypadku SŁABĄ WOLĘ!!! W tym tygodniu byłam w McDonaldzie... (mój M. mnie zaciągnął)... On jadł Bic Maca i popijał moją ukochaną Colcą... ja się przyglądałam...

STOP JUNK FOOD!!!

Dodaj komentarz

Walka trwa...

18 marca 2010 , Komentarze (2)

Jestem... po całym dniu przerwy od forum... wczoraj zrobiłam dobry uczynek i oddałam honorowo krew 450 ml... więc i na wadze powinno być mniej hihihihihi joke jest co prawda mniej, ale różnica niewielka. Waga dziś rano wskazała 75,8 więc tendecja jest spadkowa juhuhuhuhu!!!

Wiem, że jeszcze wiele przede mną, ale poziom motywacji utrzymuje się nadal na wysokim poziomie!!! A to już połowa sukcesu!!!

Wczoraj wysiłek zabroniony z racji oddawania krwi, ale dzisiaj znów śmigam na zajęcia na rowerkach... już się nie mogę doczekać!!!

Dodaj komentarz

Już po obiadku, jeszcze przed ćwiczonkami...

16 marca 2010 , Komentarze (1)

godzinka i do domku... a potem na zajęcia fitness... nie mogę się już doczekać...

Obiadek zjadłam przyzwoity... ryżyk (wiem, że niektórzy nie polecają, bo to niby dużo węglowodanów ma, ale tłumaczę sobie, że na pewno mniej niż ukochane ziemniaczki... a to już na plus), 2 malutkie mielone i marcheweczka z groszkiem...

Tyle musi wystarczyć aż do jutra!!!

A wieczorkiem już tylko WOOOOOOOOOODDDDDDDDDAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!

Tak sobie myślę, ile to cholera człowiek musi się nagimnastykować (w przenośni i dosłownie) by być szczupłym!!! Znalazłam na necie rozpiskę ile to niby kalorii spala się przy codziennych czynnościach... to ja już powinnam być wystrzałowa LASKA!!!

Zmywam, piorę, gotuję, śpiewam, wczoraj nawet cerowałam rękawiczkę (co podciągam pod szycie) itp. itd...

Sami z resztą spójrzcie!!!

Dodaj komentarz

Jest ciężko, ale walczę...

16 marca 2010 , Komentarze (5)

Nie ukrywam... jest ciężko... wczoraj wieczorem przez godzinę byłam na zjęciach na rowerkach a później poszłam jeszcze na godzinne zajęcia z fitnessu... byłam przekonana, że dzisiaj będzie znowu mniej na wadze... a tu KLOPS... aż 76 kilo czyli w sumie nie drngnęło NIC!!!!!!

Nie, nie oznacza to, że sie poddaję... wręcz przeciwnie... wiem, przecież, że w ciągu tygodnia nie wiadomo ile nie schudnę... doskonale sobie zdaje sprawę, że odchudzanie to plan naprawczy mojego ciała, organizmu i duszy na parę ładnych miechów... muszę po prostu popracować nad moją WYTRWAŁOŚCIĄ, CIERPLIWOŚCIĄ i innymi podobnymi... w końcu: trzeba mieć w życiu jakiś CEL!!!

Dodaj komentarz

Motywacja sięga zenitu!!!!

15 marca 2010 , Komentarze (5)

Czytam pamiętniki forumowiczek... i aż mi się chce!!!!

Jak patrzę jak wielu osobom się udało osiągnąć wymarzoną wagę to najchetniej już teraz urwałabym się z roboty i czym prędzej skoczyła na siłownię... hihihi

Boję się tylko, że mój słomiany zapał znów wygra z mobilizacją...

 

 

Ale bez walki i ja sie nie poddam!!!

 

Dodaj komentarz