Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Witam, mam na imię Ulka :) Jestem mamą zbuntowanego dwulatka :)) Postanowiłam zawalczyć o siebie i odzyskać normalne życie. Nigdy nie byłam "motylem" jednak po prawie trzech latach życia w Anglii i ciąży przybyło mi aż 45 kg. Od ponad roku mieszkam znowu w naszej kochanej Polsce, jednak nadprogramowe kilogramy niestety nie zostały w Anglii tylko wróciły do Ojczyzny razem ze mną. Szczerze powiedziawszy znajomi nie poznawali mnie na ulicy a ja wstydziłam się i nadal się wstydzę tego jak wyglądam. Po powrocie próbowałam zrzucić balast, ale waga ani drgnęła. Zrobiłam badania, okazało sie, że jestem totalnie rozregulowana hormonalnie. Udałam się do endokrynologa i podjęłam leczenie. Przyjmuję hormony co niestety nie ułatwia mi gubienia wagi. Mam jednak nadzieję, że wkońcu mi się uda. Chciałabym z uśmiechem na ustach robić sobie zdjęcia z moim synkiem, a nie chować się za męża albo stawać po drugiej stronie aparatu. Mam nadzieję, że znajdę tu wsparcie i pomoc w mojej "batalii" o nowe zdrowe i szczupłe życie.

Archiwum

bazylianka

kobieta, 30 lat, Ostrołęka

165 cm, 110.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Deprecha

12 marca 2010 , Komentarze (1)

Powiem tak..... dawno nie miałam tak popierniczonego dnia. W pracy nuuuuuuuuuuuuda. Od 8.00 do 16.00 jedyna czynność jaką wykonałam to włączenie i wyłączenie komputera (czy ktoś może wie ile taka czynność pochłania kalorii?? hehe) Szefa nie było, także nawet nie chciało się nam udawać, że pracujemy. Nie lubię takich dni, wolę jak jest mnóstwo roboty przynajmniej człowiek nie spędza dnia tak bezproduktywnie no i czas o wiele szybciej leci. O ironio!!! Nic nie robiłam a wróciłam do domu taka zmęczona jakbym conajmniej maraton przebiegła. Jak ja chciałabym już żeby słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały i żeby było zieeeelono. Mam serdecznie dość tej zimy. Wiosny chce, wiosny chce i to już!!! Szymek chyba dzień też ma nie najlepszy, chodzi i rozrabia dwa razy więcej niż zwykle, np. wchodzę do jego pokoju a on siedzi na drugiej półce szafy i zabawki zrzuca. Powiem tak to dziecko wystawia mnie na próbę a cierpliwość już prawie mi się kończy. No i oczywiście łobuziak się uśmiechnie w ten swój "sposób" i serce mi mięknie.

Dostałam dzisiaj na meila informację, że wpłata wpłynęła no i musiałam podać jeszcze parę innych szczegułów no i tym oto sposobem poinformowano mnie, że moja dietka będzie dostępna od niedzieli, a zatem zaczynam na dobre od tzw. poniedziałku :). No dobra idę wykąpać łobuziaka a potem planuję obejżeć na dyscovery o 21.30 program pt "Chirurgia otyłości" już sam zwiastun utwierdził mnie w przekonaniu że czas najwyższy wziąść się za siebie. Oki uciekam poskromić tego mojego małego misiaka, który taki jest umorusany, że chyba potrzebuje prania z namaczaniem hehehe. Pozdrowionka dla wszystkich


Dodaj komentarz

:)

11 marca 2010 , Skomentuj

:) Dziękuję wszystkim za doping :). Na szczęście tutaj jest dopuszczalny, a wręcz wskazany :)
Dodaj komentarz

mobilizacja

11 marca 2010 , Komentarze (3)

MOBILIZACJA hehehe;  wystawiłam z szafy, odkurzyłam i .... przyglądam się jemu od południa hehe  R  O  W  E  R  E  K        T  R  E  N  I  N  G  O  W  Y. No nic trzeba poprostu "dosiąść" i pedałować, ale najpierw muszę położyć Szymka spać bo teraz sprawdza w tym rowerku każdą śrubkę i zdziwiony za każdym razem woła: MAMO PATS!!!

A tak swoją drogą zastanawiam się kiedy dostanę już swoją dietkę, nawet nie mogę się doczekać :))

Dodaj komentarz

:)

11 marca 2010 , Komentarze (3)

Wybrałam sobie dietkę, wpłaciłam pieniążki na konto i czekam......na nowy start :))


Dodaj komentarz