Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Od 12 kwietnia na diecie smacznie dopasowanej. Waga docelowa 68 kg. Mam zamiar zaserwować sobie odchudzanie na śniadanie, obiad i kolację. Wszystko z głową, powolutku do celu, bez wielkich wyrzeczeń i głodowania, a więc myślę, że bez ataków obżarstwa. Po prostu dla siebie, dla zdrowia i trochę dla Dominika :) ____________________
_
Zasady mojej diety są proste, posiłki w godzinach: 10:00, 12:30, 15:00, 17:00, 19:00. Jem 1000 - 1500 kcal w ciągu dnia. Staram się jeździć na rowerku stacjonarnym i ogólnie więcej się ruszać. Postaram się racjonalnie odżywiać, tak by kiedyś dobrze się czuć w swoim ciele. :) No i zapisuję się na siłownie.

Archiwum

Realnie

kobieta, 23 lat, Warszawa

166 cm, 80.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Jutro zaczynam z dietą vitalii

11 kwietnia 2010 , Komentarze (3)

TRZYMAJCIE KCIUKI.

Dodaj komentarz

Szpital + wykupiłam abonamentod 12 kwietnia, na
razie miesiąc

9 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

Hej kochane, przepraszam, że tak długo bylam nieobecna, ale wyjaśnił się mój problem - okazało się, że różni lekarze nie wpadli przez rok na pomysł zrobienia mi USG, w końcu w rocznicę mojej choroby, u chirurga izby przyjęć szpitala bielańskiego podjęto decyzję - zrobić badanie.

I tak oto wracam do was po pobycie w szpitalu przed zabiegiem endoskopowego (gardłem) usunięcia kamieni z przewodu żółciowego. Zostały mi jeszcze kamienie w pęcherzyku żółciowym, one aktualnie nie bolą, ale mogą zejść do przewodu i zacznie się to samo co było. Dlatego trzeba usunąć PRAWDOPODOBNIE marski woreczek (cóż za bezpieczne sformułowanie). Czeka mnie zatem jeszcze laparoskopia.

Od nerwów, zmian diety, głodówek i obżarstwa zaczynam teraz aż z 80 kg. Ale mówię trudno, żyję dalej, mam zamiar szybko dotrzec do 78 ;0

Obowiązuje mnie teraz specyficza dieta np. nie mogę jeść pełnoziarnistego pieczywa ;) Dlatego muszę dodać ruch do odchudzania - idę dziś po open karnet na siłkę - BĘDĘ ĆWICZYĆ!

Śniadanie: 2/3 camemberta na ciepło, łyżeczka borówki, maly kawałeczek bagietki

Dodaj komentarz

4 i 5 dzień diety, pierwszy kilogram za mną :)

12 marca 2010 , Komentarze (7)

Hej dziewczyny, wielkie dzięki za wsparcie na starcie ;)

Co do stresu, pewnie, że staram się nie myśleć, ale to jest podświadome, czasami nawet nie wiem czym tak naprawdę się denerwuje. Na początku bóle pojawiały się głównie w nocy (do rana), więc obstawiałam wrzody. Ale teraz jest tylko gorzej, a wrzodów brak. Byłam już u 10 lekarzy, nikt nie wie co mi jest. Został chyba tylko psycholog...

Wczoraj znów cały dzień zwijałam się z bólu, brałam leki uspokajające, piłam melisę, łykałam rozkurczowe i przeciwbólowe i mijało mi najwyżej na 30 minut. A to jest naprawdę straszny ból brzucha. Nawet myślałam o szpitalu, ale w sumie już się przekonałam, że oni nic tam nie wymyślą. Niestety.

W nocy puściłam cicho radio i dziwnie spokojnie mi się spało. Jest 7:30, póki co mnie nie boli, ale już czuję żołądek. Wczoraj zjedzone:

banan (200) jogurt waniliowy (180) jabłko (80) schab duszony w jakiejś marynacie z łyżką mizerii i łyżką makaronu (350)

Razem jakieś 810, ale w moim stanie i tak dużo udało mi się zjeść.

Dzisiaj:
śniadanie: 3 wasy zytnie (75) z serkiem białym kanapkowym z czosnkiem (66) szczypiorkiem i odrobiną ketchupu (25)
2 śniadanie: jogurt naturalny z płatkami (235)
Obiad: banan, wafel ryżowy z czekoladą (282)
Podwieczorek: trochę nachosów z sosem serowym (Dominik jak mogłeś to przynieść do domu!!! :/) Na szczęście skończyło się na 200 kcal.I nie skusiłam się na piwo ;P
Kolacja: Kromka chleba z wędlina wieprzową (chudą) i chrzzanem, 200 ml soku pom. bez cukru (205)
Razem 1088 kcal

Z dobrych wieści pierwszy kilogram za mną :)!!!

Dodaj komentarz

Dzień 3, zeznania w sądzie

10 marca 2010 , Komentarze (3)

Miałam dzisiaj bardzo ciężki dzień po jeszcze cięższej nocy.

Ogólnie należę do osób źle reagujących na stres, prawdopodobnie mam też nerwicę objawiającą się ostrymi, długotrwałymi skurczami żołądka (robiłam gastroskopie, wykluczono wrzody), skąd bywają dni i noce, kiedy naprawdę zwijam się z bólu. Dziś zeznawałam w sądzie, jako świadek w rozprawie karnej, po w całości nieprzespanej nocy. Nawet wiele godzin później po drzemce czuję się fatalnie, boli mnie głowa,jest mi niedobrze itp. Oby do jutra :)

Wczoraj dieta wyszła przyzwoicie, a dziś zjedzone:

śniadanie: banan (200 kcal)
2 śniadanie: jogurt owocowy (182)
obiad: nie byłam w stanie zjeść nic "normalnego",wszamiłam kaszkę manną z dodatkiem konfitury truskawkowej (168 kcal), a na "deser" 1 ryżowy chlebek w polewie czekoladowej (82).

Ogólnie trochę na słodko, więc mam nadzieję, że reszta dnia minie mi warzywnie :) na razie jest 632 kcal.

Dodaj komentarz

100lecie dnia kobiet i pierwszy dzień diety :)

8 marca 2010 , Komentarze (1)

W dniu dzisiejszym wypada setna rocznica ustanowienia na Zjeździe Kobiet Socjalistek w Kopenhadze w 1910 roku Międzynarodowego Dnia Kobiet. Było to upamiętnienie demonstracji amerykańskich robotnic domagających się w 8 marca 1908 pod hasłem "chleba i róż" praw pracowniczych oraz obywatelskich.

To zaszczyt zaczynać dietę właśnie dziś :)
Wczoraj zaliczyłam 30 minut na rowerze stacjonarnym, jedzonka było zupełnie niewiele mimo pierwszego dnia okresu, więc czuję się prawdziwie zmotywowana. Oby do celu.

Myślimy już z Dominikiem nad siłownią. Postanowiłam, że będę planować menu z wyprzedzeniem, tak aby nie kusiło mnie to, co znajdę w lodówce, w ten sposób powinnam odżywiać się dużo bardziej rozsądnie.

Dziś na śniadanko: kromka z ziarnkami, twarożek lekki wiejski z odrobiną cebuli, herbatka bez cukru (247 kcal)

2 śniadanie: pół bułki ciemnej z florą, 2 plastry szyneczki z piersi indyka, plasterek papryki, szczypiorek, maleńka kawa z mlekiem (150 kcal)

"obiadek": pół banana + 125 g danio waniliowego (189)

Jak wreszcie obiad się zrobił:
6 kawałeczków chudej wołowiny z gulaszu z łyżką sosu, ogórek kwaszony, 1 mały ziemniak (ok. 300 kcal)

kolacja: sałatka - kapusta pekińska, po trochu czerwonej cebuli, tuńczyka, groszku, ogórka kwaszonego i łyżka sosu (ok. 150 kcal)

Razem: 1036 kcal
Dodaj komentarz

Zrobić sobie prezent.

7 marca 2010 , Komentarze (8)

Jutro dzień kobiet, więc postanowiłam zrobić sobie mały prezent.
Postaram się powtórzyć mój sukces w odchudzaniu sprzed... pięciu lat, który skutecznie zaprzepaściłam.

Biorę się za siebie, wiosną na pewno jest łatwiej. Zamierzam zrobić to z głową, powolutku dotrzeć do realnego celu jakim jest 68 kg. Chciałabym chudnąć w tempie 1-0,5 kg tygodniowo. Do zrzucenia jest sporo, bo ponad 10 kg, ale wszystko jest możliwe :)

Potrzeba mi tylko konsekwencji. Małe porcje, 5 posiłków dziennie, stałe godziny jedzenia, minimum 1,5 l wody, no i trochę ruchu =) Postaram się, aby posiłki nie były monotonne, a dieta nie stała się dla mnie męczarnią, którą porzucę po tygodniu.

Mam nadzieję, że będzie mnie wspierał mój ukochany Dominik! :)

Dodaj komentarz