Witam Was kochane. Nareszcie jestem spowrotem z Wami i znów mogę czaytać Wasze pamiętniki. One bardzo mi pomagają i dodają sił do dalszej waki z kilogramami. Nie byo mnie kilka dni bo byłam tak chora,że nie miałam sił włączyć laptopa.
Jeśli o moją wagę chodzi to nadal bez zmian:( chyba muszę ostrzej zacząć ćwiczyć i znów biegać. Jakoś pozbędę się tych okropnych kilogramów z Waszą pomocą. Od jakiegoś czasu męczą mnie wzdęcia i nie mogę sobie z nimi poradzić. Zna może któraś z Was jakiś sposób,żeby się ich pozbyć??

Dzisiaj się ważyłam- waga w końcu spadła poniżej 60-tki. Nareszcie z przodu wagi widzę tą od dawna oczekiwaną 5-teczkę hehehe. nie wiem tylko jak będzie w te Święta ale jestem tak zdeterminowana,że chyba wytrzymam jakoś i oprę się pokusom podjadania. 
Umówiłyśmy się z koleżanką,że w przyszłym tygodniu zaczniemy sezon
. Obyśmy nie przesadziły hehehe. W przyszłą sobotę mamy pierwsze wesele, kiecka jest jaka jest ale golnie jestem z niej zadowolona. Biorąc pod uwagę fakt,że kupuiłam ją w 30 minut hehehe w drugim sklepie do jakiego weszłam. Muszę przyznać,że nie sądziłam,że będę kiedyś mogła kupić sobie taką sukienkę. Nie wiem tylko jak trafimy na ten ślub, bo musimy dojechać jakieś km, ale od czego jest nawigacja, prawda?
Życzę Wam kochane Wesołych Świąt, smacznego jajka:)no i wytrwałości w trzymaniu się dietki:)Buziaczki
Witam Was kochane. Wpadłam dzisiaj tak do rana, bo nie wiem jak będę wieczorkiem z czasem"stałła", a chciałam chociaż na chwilkę do Was zajżeć.
Wybieram się dzisiaj z mamą na zakupki przedświąteczne i coś czuję,że zaszalejemy troszkę.
Jutro ważenie, mam nadzieję,że chociaż pół kg udało mi się zrzucić i że w końcu zobaczę tą upragnioną 5-tkę z przodu wagi. Mam już dość tej paskudnej 6-stki:)Chciałabym w końcu o niej zapomnieć:)
Ja tylko na chwilkę,dosłownie szybciutki wpis:)
Jestem zadowolona z efektów ćwiczeń, naprawdę zauważyłam poprawę wyglądu brzucha, bo to właśnie on stanowi mój największy problem. Wpadłam w rutynkę i codziennie grzecznie ćwiczę. A6W i kilka innych ćwiczonek i bez żadnych katuszy efekty są coraz bardziej widoczne. Zastanawiamy się z przyjaciółką nad pójściem na siłownię:)ale to jak narazie są tylko plany.
Wyskoczyło nam niespodziewanie wesele zaraz po świętach, a ja ani kiecki ani butów nie mam. Masakra. Gdzie ja teraz tak szybko znajdę coś "normalnego". A jakby tego było mało to w sobotę mamy iśc na imieninki do znajomych i co?? oczywiście nie mam nic odpowiedniego, dawno takich imprez nie było więc eleganckie ciuchy zniknęły z mojej szafy, bo ubieram się na sportowo.Wybrałam się wczoraj do przyjaciółki żeby przebuszować jej szafę i znalazłam świetne spodnie hehe i ku mojemu zdziwieniu bez najmniejszego problemu zmieściłam się w nie:) nigdy bym nie przypuszczałą,że będę cosod Magdy pożyczać:) Ale mi to nastrój poprawiło.
Jeśli o mojego mężusia chodzi to od kilku ni jest spokój.