Zaraz zaczne mordowac... bylam 3 dzien z rzedu na silowni- to sie chwali. Dzisiaj po silowni poszlam do przyjaciolki, jakies 3 godziny ogladalysmy programy o gotowaniu, rzępoląc pierdoly, a ja mialam ochote rzucic sie na telewizor. Zamiast tego pochlonelam troche selera... wrrr... Przy zyciu trzyma mnie mysl o wypadzie z moim kochanie do japonskiej knajpy na sushi w niedziele:) Postanowilam rowniez zrobic sushi sama, okazuje sie ze w lokalnym supermarkecie jest wszystko czego potrzebuje.
Dodaj komentarz
Poszlam grzecznie na silownie, w tym tygodniu powinnam miec wiecej czasu na to. Poza tym w weekend jak zwykle troche zgrzeszylam, ale tylko po to zeby nie ulec zalamaniu w swym mocnym postanowieniu;) kolejne wazenie za 6 dni, bardzo mi zalezy zeby bylo choc kilo w dol, bo przewaznie na tym etapie dochodzi u mnie do zastoju i ogolnego zniechecenia. Ide poczytac do wanny.
Dodaj komentarz
Buja szaka! pierwsze 3 kilo poszlo:) teraz zaczna sie schody. Pierwsze kilogramy zawsze schodza mi latwo, pozniej stoje w miejscu, a pozniej sie zniechecam, wiec jesli za kolejne 10 dni zanotuje kolejne 2kg w dol to bede bardzo happy, bo nie pamietam kiedy ostatnio schudlam 5kg. Zwykle zrzucam 3 i daje sobie spokoj.
Dodaj komentarz
Znowu zgrzeszylam... chłopak przyjaciólki miał urodziny, a ze w srodku tygodnia to tylko zesmy wypili butelke 18-letniej whisky i zagryzli to wszystko tortem i kebabem :)
Za 2 dni podam ile schudlam, chce to robic co 10 dni, dla podkreslenia ze to dieta dlugodystansowa;) w sumie tylko dlatego pozwalam sobie na takie wpadki. Staram sie to ograniczac do weekendow, ale znajomi akurat pracuja w weekend. Do tego nie mam czasu na silownie... jutro powinnam wkoncu zawlec moje zwloki na silke.
Dodaj komentarz
Weekend minal mi pod znakiem piwka i jedzonka:) Nic na to nie poradze... po tygodniu pracy i mordowania sie dieta daje sobie troche oddechu, nie duzo troche. Jesli chodzi o jedzenie to nie jest jego wiele wiecej, ale alkoholu nie brakowalo;) W piatek balowalysmy z moja dziewczyna do 5 rano u znajomych. Juz dawno sie tak nie ubawilam, tak wiec trudno mi zalowac. W sobote byl u mnie brat z rodzina, wspolne gotowanie i kolacja z minimalna iloscia alkoholu, bo kac piatku byl ciezki.
Nie wpisuje na razie wynikow,chce to robic co 10 dni. Na poczatku zawsze szybko chudne pozniej to zwalnia, a potem sie zniechecam. To troche jak z rzucaniem palenia, za ktoryms razem wkoncu mi wyjdzie;p (nie pale od lipca zeszlego roku)
Dodaj komentarz
Costam schudlam, ale nie jest to warte odnotowania... przez pierwsze 2 tygodnie przewaznie idzie mi dobrze. Musze dzisiaj ruszyc zwloki na silownie, mam dluzsza przerwe, bo bylysmy z moja dziewczyna na urlopie i teraz mi sie nie chce.
Moja przyjaciolka chce razem ze mna biegac i cwiczyc, uwaza ze wspolnie mozemy sie motywowac. Kto wie... ona ma slomiany zapal, ja mam slomiany zapal, moze jak sie zsumuje to bedzie drewniany;)
Dodaj komentarz
No to zaczynam... nie wiem juz ktory raz. Zalezy mi nie tylko na schudnieciu, ale rownierz na odzyskaniu kondycji fizycznej. Od polowy pazdziernika chodze na silownie, kondycja sie poprawiła, ale kilogramow nie ubylo. To znaczy ubylo pare, ale w swieta wrocily i teraz nie chca sobie pojsc;)
Nie planuje stosowac zadnej konkretnej diety, po prostu jesc mniej, cwiczenia, nie jesc poznym wieczorem i byc konsekwenta.
Dodaj komentarz