Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Co lubię- spacery i poznawanie okolicy mojego nowego domu, cieszenie się urokami mieszkania za miastem. nie mogę doczekać się wiosny i jazdy na owerze i kopania w ogródku.

Arenque

kobieta, 38 lat, Książenice

165 cm, 61.80 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

mała prywata

6 września 2010 , Komentarze (3)

w poprzednim wpisie pisałam że teraz czasu brakuje bo pomagam znajomym rozkręcać biznes. no i się udało..dotrzeć do startu.. ja przy okazji z braku czasu schudłam i waga osiągnęła wymarzone 56 ..co prawda teraz się patrzy w lustro i widzi że jeszcze ze dwa by się przydało... na razie  byłoby dobrze chociaż nie przytyć..
ale do sedna.. podzielę sie z Wami sukcesem znajomych ..naprawdę piękna ceramika !


Dodaj komentarz

stres aa szamanie

29 czerwca 2010 , Skomentuj

muszę się trochę pousprawiedliwiać.
ładnie mi szło schudłam już 4kg a teraz nie mogę dobić do wymarzonej wagi! zostało 1,5kg
wszystko przez stres
postanowiliśmy pomóc znajomym przy zakładaniu firmy.a  właściwie firmę to mają tylko przy jej rozkręcaniu.
jednocześnie wykańczamy dom. nie miała baba kłopotu to sobie znalazła.
znajomi sprowadzili z Hiszpanii ceramikę. piękna! część znajdzie swój do u mnie :D bo nie mogę się oprzeć
no ale jeżdżę w tę i z powrotem, tu rzeczy do domu, tam zdjęcia dla nich wypadłam z rytmu ćwiczeniowego i jedzenia w godzinach
od lipca startuje na fitnes :) może się uda!

Dodaj komentarz

gdzie te endorfiny?

29 kwietnia 2010 , Skomentuj

wszędzie czytam jak to sport wyzwala endorfiny - czyste szczęście :)
niestety jakoś moja wojna z tłuszczykiem na siłowni nie daje mi jakoś szczęścia... jazda na rowerze -można powiedzieć że daje szczęście, no ale tego nie mogę obić tak często jak bym chciała i nie daje takich efektów jak fitness i siłownia :(
no więc gdzie te endorfiny? chyba tylko kiedy sobie wyobrażam że leżę szczuplutka na gorącej plaży...ooo to poziom szczęścia się podnosi :)


Dodaj komentarz

jest bosko

28 kwietnia 2010 , Skomentuj

właśnie przeżywam swoją pierwszą wiosnę w Książenicach, 30km od wawy, i jak w tytule -  jest bosko.
1) mam ogródek - mogę wyżywać się kwiatkowo i radośnie dłubac w ziemi. jak nie chce nie muszę - będzie mniej kwiatkowo ale trawniczek da radę! za rok będzie trochę mniej leniwie gdyż posadziliśkmy wokół działki żywopłot  - 1500m obsadzić - trochę zajęło. a więc wkrótce trzeba będzie przycinać i kształtować :)

codziennie rowerkuję sobie po lesie.. zawilce już przekwitają a szkoda bo piękne dywany kwitły wzdłuż drogi na radonie.. bosko
za każdym razem cieszy mnie że nie jadę przy ulicy pełnej samochodów.
wyszukałam sobie trasy rowerowe wokół i będziemy zwiedzać - intyguje mnie trasa chełmośkiego ale mam zamiar pojechać też i pogapić się na starą podkowę leśną i Milanówek
jak spalimy odpowiednią ilość kalorii to może zajrzę do mojej ulubionej cukierni w brwinowie.

ogród i rower pozwalają mi spalić min. 300 kcal dziennie.
jutro zobaczymy efekty.. strasznie jestem ciekawa ważenia!

trzymajcie kciuki!



Dodaj komentarz

Facet dietetyk teoretyk

13 kwietnia 2010 , Komentarze (2)

Mój mężczyzna wygrał los na loterii - metabolizm o prędkości światła. Zżera (tylko tak o można nazwać patrząc na ilości jedzenia) wszystko na co ma ochotę i nie tyje. Przy tym nie ćwiczy i pracuje za biurkiem. Uważa że jego linia uprawnia go do wygłaszania mądrości jak jest jeść i nie tyć. Dla niego jest poste - wystarczy nie jeść słodyczy (chipsy je co drugi wieczór) pizzy (przynajmniej dwa razy w tygodniu)  chleba (codziennie przynajmniej dwa razy dziennie ciabataka) i innych niezdrowych rzeczy (reszta jego menu). Przy czym odmawia jedzenia rzeczy zdrowszych uważając je za stratę pieniędzy (przez te twoje bazylie i rukole rachunki nam w górę idą!!)

W dodatku ma wagę w rękach skubany. jak tylko docieram do 61kg zaczyna się zaglądanie w talerz komentowanie każdego kęsa i moich wysiłków sportowych /z pozycji kanapy/.
Jak bardziej utyję to tego nie wytrzyma!!
już przed świętami trochę marudził ale chyba bał się o swój świąteczny stół więc jeszcze nie za głośno.. za to po świętach zaczęła się tyrada .... wszystkie moje diety uważał za pic na wodę / w sumie trochę racja bo niezbyt byłam wytrwała/
no ale teraz przeczytał dietę vitalii i pogryzając poświąteczną szarlotkę stwierdził że aprobuje.

eech kochane mówię wam nie ma to jak specjalista od zdrowego żywienia w domu..
pierwszy dzień za mną. małe modyfikacje nastąpiły z braku zaopatrzenia lodówki ale dało radę
do tego 2l wody
4 szklanki herbaty /jedna zielona 3 fit biovity/
1kawa
45 min ćwiczeń abt

pierwszy minus- dzis rano nie wtsałam na siłownię :( trzeba coś będzie wymyślić wieczorem




Dodaj komentarz

wszystko przeciwko mnie!

11 kwietnia 2010 , Komentarze (4)

dostałam dietę to zamknęli sklepy... świat się sprzysiągł przeciwko mojej linii

Dodaj komentarz

:(

10 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

no to mamy kiepski poranek.. wszystkie plany odsunięte zostajemy przed tv..

Dodaj komentarz

Dobra wiosna nie jest zła

8 kwietnia 2010 , Skomentuj

Przynajmniej mam nadzieję że dobra dla linii :) świątecznie zaatakowałam już ogródek. zimowa deprecha powoli ucieka i mam nadzieję przestać walczyć z jojo, szczególnie, że przy sukcesach większość z was moja walka o 5 kilo wydaje się żenująca.  a tu co kilogram w doł to dwa w górę. Wiem już że proteinowa to nie dla mnie. mój organizm zastrajkował i pomimo pilnowania diety nic nie spadało a czułam się coraz gorzej.

No ale przyszła wiosna i trzeba się zabrać za siebie poważnie bo plany na weekend majowy coraz realniejsze a brzucho dalej ordynarnie wisi.

Od poniedziałku Vialekka - oby skutecznie!

Dodaj komentarz

ZIMOWY WIELKI GŁÓD

1 lutego 2010 , Skomentuj

Przeciągająca się zima aktywuje w moim organizmie pierwotną potrzebę magazynowania tkanki tłuszczowej. Najchętniej zeżarłabym wszystko co zawiera kalorie.
W efekcie małe nagrody niwelują skutki dzielnie przygotowywanych sałatek. mała liczba warzyw i ich astronomiczne ceny powodują że nie moge juz patrzeć na fasolkę ogórki kiszone szpinak. Teoretycznie lepiej byłoby zrobić dietę na wiosnę ale na wiosnę chciałabym już być szczupła
I tak w kółko. Zakotwiczyłam się w pierwszej fazie south beach i każdy nowy tydzień zaczynam z marzeniem że tym razem wytrzymam. I na pewno przyniesie efekty.. dóóół


Dodaj komentarz

Pęczak

26 stycznia 2010 , Skomentuj

Dziś na tapecie mam sałatkę z pęczakiem wg. przepisu z wizazu.pl o south beach
/por, kurczak, peczak,papryka, fasola, żółty ser/

baaaardzo zapychająca - idealna do pracy - można się najeść i nie patrzyć zazdrosnym okiem na pyszne fast foody i słodycze które pochłaniają współpracownicy..

Dodaj komentarz