Ehh.. no i znów czasu nie było a bo praca, a bo wyjazd, a bo sesja poprawkowa...
Zaglądam do Was co jakiś czas i czytam co tam słychać, jak tam Wasze sukcesy, ale na zostawienie komentarza zwykle nie mam już czasu... No i wakacje się skończyły, więc tym mniej czasu będę dla Was miała... :( jakoś tak jak się nauczyłam planować czas, okazało się, że mam dużo więcej do zrobienia niż wcześniej, a czas na przyjemności znacznie się skurczył, dlatego jak tylko mam go chociaż trochę, uciekam od komputera, żeby go nie stracić..
A wogóle to tak smętnie dziś piszę, bo mnie choróbsko dopadło i siedzę teraz z ołowiem w zatokach, nie mogę oddychać normalnie, nie chce mi się wogóle jeść, wszystko mnie boli i piję hektolitry czerwonej herbaty, to jedyne co mi jeszcze pozwala jako tako funkcjonować... No ale z drugiej strony miałam chociaż tą chwilę żeby napisać co u mnie :D
A co u Was Kochane moje..? Mój organizm przyzwyczaił się zanadto do poprzedniej "diety" i jak na zbawienie czekałam na zrzucenie tych pozostałych kilku kilogramów, więc z ciekawości zabrałam się za dietę Plan Protal... I jest wspaniale! okazało się, że mój organizm domagał się dużo więcej białka niż mu dostarczałam, bo zaczęłam zupełnie inaczej się czuć i moja skóra się kurczyć zaczęła, wreszcie zaczęły chudnąć mi uda i łydki, no i mam dużo siły (no poza dniem dzisiejszym, kiedy to szanowny pan Katar i szanowna pani @ postanowili mnie wykończyć;P) i kilogramy wraz z wymiarami zaczęły znów ładnie spadać ;P
Przy okazji dowiedziałam się, że dietę stabilizującą po utracie tylu kilogramów będę musiała stosować przez conajmniej 300 dni (po 10 dni na każdy stracony kilogram)... ale dieta stabilizująca okazuje się być bardzo przyjemna w tym wydaniu, więc chyba nie będzie mi niczego brakować ;) wogóle bardzo fajna książka o tej diecie wpadła mi w ręce, aż mnie mobilizacja brała jak ją czytałam ;P ("Nie potrafię schudnąć" Pierre Dukan)
No i miałam taki ładny plan żeby napisać notkę, a później popisać cosik u Was, i dupa, bo oczy mnie bolą i głowa już strasznie i nie wysiedzę dłużej przed ekranem :( może jutro się lepiej trochę poczuję to Was wtedy poodwiedzam ;)
A tymczasem buziam mocno i trzymam za Was wszystkie kciuki zawsze i wszędzie i o każdej porze i za wszystkie Wasze cele :) nie tylko te z dietowaniem związane ;)
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Dodaj komentarz
Witajcie Kochane moje dziewczęta :)
Aaaaale mnie tu nie było, ale dużo do roboty miałam i rozbijałam się tu i ówdzie, a kiedy wracałam do domu nie miałam już siły usiąść do kompa... Wakacje się zaczęły, a ja mam mniej wolnego czasu niż w czasie roku akademickiego ;P
Sesja względnie zaliczona.. mogło być lepiej, a mogło i gorzej, część do ewidentnej poprawki, ale tym zajmę się od początku sierpnia, został mi jeszcze tydzień swobody i nadrabiania zaległości w literaturze pięknej ;P bo się tak stęskniłam za książeczkami, że łykam je teraz jedna za drugą (to zaleta długich momentów oczekiwania w ciągu dnia ;P ) o!
Jeśli chodzi o dietę, to wszystko w normie, to znaczy nadal jem zdrowo, nie tykam słodyczy (moja przyjaciółka prosiła mnie o zjedzenie chociaż łyżeczki jej tortu weselnego, tak dla samej symboliki, niestety po tak długim niejedzeniu słodyczy nie było to dla mnie przyjemne przeżycie, ale przynajmniej nie muszę się martwić, że jak spróbuję czegoś słodkiego, to nie będę już mogła się dłużej powstrzymywać ;P)
Waga utrzymuje się między 55,5 a 56,9, ale jakoś nie zwracam na to ostatnio szczególnej uwagi, przestało to chyba być wreszcie moją obsesją - ważę się raz na tydzień, o ile mi się przypomni, a moje ubrania obecne leżą na mnie dokładnie tak samo jak miesiąc temu, więc wszystko jest ok :) Swoją drogą, chyba nieświadomie zrobiłam sobie jakąś stabilizację, bo ostatnio często się zdarzało, że były okazje do wyjść ze znajomymi, gdzie nierzadko pizza się znalazła albo coś równie wytwornego, no i pora (po 22) nie była odpowiednia, a jednak ani grama w związku z tym mi nie przybyło ;)
Tylko z ćwiczeniami gorzej... :/ z racji tego, że dużo czasu spędzam poza domem, bynajmniej nie w miejscach, gdzie możnaby chociażby pospacerować, nie mam kiedy dbać o jędrność ciałka.. a jeśli już mam nawet czas, to nie mam na to siły.. :/ ale już ostatnio udało mi się na nowo odkryć zalety samopoczuciowe ruchu, zaczęłam chodzić na bardzo szybkie spacery, tak po godzinie, więc i sensownie w miarę ;) tylko mój pies na tym cierpi, bo w połowie spaceru nie chce już mu się tak zapierdzielać jak z motorkiem w tyłku, zwolniłby, posiedział przez chwilę, a tu dupa, pani leci a smycz aż taka długa nie jest ;P
No i tęskniłam za Wami, wiem powtarzam się, bo mówiłam to chyba przy okazji każdej poprzedniej notki, ale taka prawda ;) dlatego mimo późnej pory - raz na jakiś czas można sobie posiedzieć w nocy, a co! - idę Was poodwiedzać i sprawdzić co tam u Was piszczy i śpiewa ;)
Buziaczki i przytulaczki :*:*:*:*:*:*:*:*
Dodaj komentarz
Kochane moje, pamiętam o Was i tęsknię za Wami strasznie, ale aktualnie niestety mam poważny deficyt czasu na cokolwiek, dlatego obiecuję, że jak tylko będe miała chwilkę to choć do kilku z Was zajrzę, a do regularnego odwiedzania i opowiadania co u mnie wrócę dopiero po sesji, czyli pod koniec czerwca... buźki Wam ślę wszystkim i ściskam Was mocno :*:*:*:*:*:*:*
Dodaj komentarz
Witajcie Słoneczka moje gorrrrrrrące :)))
Na wstępie tradycyjnie już chyba przepraszam, że się nie odzywałam, ale miałam masę roboty żeby móc wyjechać na te 4 dni majówkowe... Ale udało się!!!
Nie ma to jak nasze polskie morze :)) Nie wyobrażam sobie spędzania słonecznych dni nigdzie indziej :) a że pogoda była przepiękna, to wróciłam opalona i szczęśliwa :D Potrzebne mi to było, oderwanie się od rzeczywistości i codzienności, od dużego miasta i tłumów na ulicach... już się nie mogę doczekać wakacji, może uda mi się na dłużej wreszcie wyjechać ;)
Ale niestety żeby wyjechać na te 4 dni trzeba się było ostro spiąć z robotą, toteż nie bardzo miałam możliwość odwiedzania Was i ogólnie wchodzenia na vitalię...
A teraz wracam powoli do normalnego trybu :D
Po wyjeździe stanęłam na wadze i nie mogłam uwierzyć oczom - zrobiłam sobie (jak na urlop przystało) dyspensę na jedzenie niezdrowych rzeczy i zdarzało mi się jeść po 18, a na wadze jedynie kilogram więcej i po powrocie znów spadło do wagi paskowej :D przekonałam się też, że słodycze do niczego nie są mi potrzebne, próbowano mnie wielokrotnie skusić a to na lody, to na ciasto, to na jakieś inne słodkości, a ja spojrzałam na nie i jakoś mnie tak zemdliło ;P a zapach coca-coli kompletnie mnie już nie rusza ;P
Za to pozwoliłam sobie na wielkiego (wg menu był mały, więc nie chcę wiedzieć jakiej wielkości jest duży;P) kebaba, duuuużo żarcia z grilla typu karkówka, żeberka i takie tam, no i biały chleb był w robocie :D więc trochę się tego uzbierało, a jednak praktycznie nic się nie zmieniło :))) więc chyba to moje zdrowe odżywianie to było to, czego mojemu organizmowi było najbardziej potrzeba, skoro nie magazynuje wszystkiego na co sobie pozwoliłam ;)
No więc wracam do Was, ale nie będę odwiedzać Was Kochane codziennie, bo sesja się zbliża, a jeszcze i inne egzaminy mnie czekają, no i praca na codzień, więc będę miała zdecydowanie mniej czasu niż przed świętami (kiedy to mogłam Was odwiedzać codziennie :( ), ale jak tylko będę sobie robiła przerwę, wstąpię do Was i zostawię ślad po sobie ;)
A jak Wam minęły majówkowe dni..? Odpoczęłyście troszkę..? Naenergetyzowałyście się..? :)
Buźki Wam ślę ogromniaste i gorące jak majowe Słońce :))) :*:*:*:*:*
Dodaj komentarz
jak widzicie same ostatnio mało czasu mam, co usiądę do Vitalii to zaraz muszę znikać sprzed kompa.. :( ale dziś wieczorkiem będę mieć troszkę czasu i postaram się nadrobić straty i do każdej z Was zajrzeć :)) buziak Dziewczęta :* Dziękuję że jesteście i że pamiętacie o mnie mimo wszystko :***
Dodaj komentarz
Witajcie moje Piękne!!! :) Jak tam Wam Święta minęły..? :> Poobżerane..? :D Ja jakoś nie miałam ochoty na obżarstwo, i jadłam w sumie prawie dokładnie to co zwykle, i w podobnych, a nawet chyba trochę mniejszych ilościach :) Nie ciągnie mnie do uginających się stołów, nie mówiąc o ciastach, ciastkach i ciasteczkach ;P No i poćwiczyłam sobie w te dni chociaż, praktycznie codziennie joga, w której się już zakochałam na amen chyba ;P mam tą płytkę, 50 cudnych i odprężających minut :) No i muszę przyznać, że całkiem nieźle to działa :) ćwiczę już jakoś ponad tydzień (?) i bardzo ładnie wzmocniły mi się plecki, mięśnie brzucha i ramion, a ciałko ogólnie smukleje :) Wszystko dzięki temu, że to rozciąganie a nie pakowanie ;) No i czuję się po nich odprężona, więc mogę spokojnie ćwiczyć nawet w nocy, a często niestety tylko wtedy mam czas na ćwiczenia ;) No i mój Luby psiknął mnie wodą w poniedziałek jednak, wyrwał mi zbrodniarz to urządzenie do psikania kwiatków z ręki, ale dopadł mnie dopiero w kuchni :D więc broniłam się zaciekle xDNo i niestety po świętach już, czas wracać do obowiązków... ehh.. ale nie ma się co martwić, dzień jest piękny, słońce świeci, może przed zajęciami uda mi się jeszcze wykroić godzinkę na rowerek..? :)Buziaczki Kochane moje i oby Wam też tak humorek dopisywał pięknie jak mnie dzisiaj :)) :*:*:*:*:*:*:*
Dodaj komentarz
wczoraj wreszcie się odważyłam, mam płytę z jogą już od ponad tygodnia, ale jakoś się jej bałam, przecież rozciągam się tylko 8 min stretch a to mało, i wczoraj się wreszcie odważyłam! :D
I co..? I nie jest tak źle ze mną :P zrobiłam całe 50 minut, opuściłam tylko 2 ćwiczenia bo mięśnie nóg mi na ich wykonanie jeszcze nie pozwoliły, ale większość ćwiczeń zrobiłam w wersji trudniejszej :)))
I czuję się po niej świetnie, uda w obwodzie straciły 0,5 cm, łydka tyle samo :D no i na wadze po tygodniowym zastoju 300 g mniej ;P a ostatnio sobie kupiłam spodenki.. w rozmiarze... 36!! :D co prawda ze stretchem i są na mnie mocno dopasowane, ale leżą dobrze, nic się nie wylewa :D No i numeracja pewnie jest zaniżona ale sama ta metka z dużym napisem 36 wprawia mnie w taki nastrój, że hej :D
a tak poza ćwiczonkami i dietką u mnie wszystko idzie coraz lepiej :)
chyba się wreszcie ogarnęłam i zaczęłm żyć normalnym trybem :) Dziś
pogoda nie taka ładna jak ostatnio, ale humorek itak mam genialny :)) wszystko mnie cieszy i czuję się jak nowonarodzona :D
A Wam jak mijają dni? :)
jak się czujecie..? dajcie się ponieść magii wiosny :) to piękny czas :) i piękna okazja na spacery, rower czy rolki :D
buziaczków 100 i jeszcze więcej dla każdej z Was!!! :*:*:*:*:*:*
I dziękuję za całe ciepło jakie od Was dostaję w komentarzach i wiadomościach! To dzięki Wam świat jest taki piękny :))) :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
Dodaj komentarz
A jednak umieściłam zdjęcie aktualne :P z racji faktu nieposiadania w domu dużego lustra jestem zmuszona robić sobie zdjęcia telefonem, toteż jak zobaczyłam dzisiejsze zdjęcie i porównałam je sobie z tym 5 kilo temu, nie mogłam się oprzeć żeby się nie pochwalić :))) :D
buziulce Kochane me :) Nie poddawać mi się tam za nic w świecie, nie warto! :)) dobranoc moje Słoneczka cieplutkie :))) :*:*:*
Dodaj komentarz
Witajcie moje Promyczki gorące :))))
No aż mi głupio że nic nie piszę i nie odwiedzam Was, postaram się od dziś, obiecuję :) ale ostatnio tyle mi się rzeczy do zrobienia zwaliło na głowę... Tak to jest jak się sobie wszystko na ostatnią chwilę zostawia.... :/
No i nawet nie zauważyłam jak mi marzec zleciał :D I muszę przyznać, że mimo braku regularności w ćwiczeniach ostatnio (nie mam kiedy :( ), zarówno moja waga jak i centymetry mnie miło zaskoczyły :))) jeszcze chwila i może uda mi się zobaczyć 5 z przodu :D Chociaż bardziej mi teraz chyba zależy na tym, żeby nóżki moje ujędrnić i zmniejszyć je trochę ;) rozciągam się i rozciągam, ćwiczę i ćwiczę, a tu efekty znikome.. ysz... No ale takie życie ;P teraz będę miała duuuużo do roboty, to może jakoś szybciej mi to oczekiwanie zleci xD
No i w niedzielę WRESZCIE zrobiłam przemeblowanie mojego pokoiku, więc i poruszałam się parę godzin sporo :D Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie zmiany :) najchętniej bym robiła przemeblowanie co miesiąc :D ale teraz jest dobrze :) mam znacznie więcej miejsca na ćwiczenia, lepiej mi się śpi i wogóle jakoś tak lepiej się czuję :)
A poza tym doszłam do wniosku, że planowanie ma swoje dobre strony ;P przynajmniej zobaczyłam ile czasu w ciągu dnia traciłam na miotanie się w myślach zastanawiając się, co ja właściwie teraz powinnam robić i za co się zabrać żeby ze wszystkim zdążyć :D A teraz robię sobie po śniadanku pół godzinki z kawą zbożową i papieroskiem na planowanie co ja mam dziś do zrobienia ;P No i w jakiej kolejności, z godzinami byłoby trudno, ale i to mi coraz lepiej idzie :D
Może nie wszystko co zaplanowałam udaje mi się wykonać w ciągu dnia, ale większość napewno :) I mam znacznie mniej zaległości :D
No i nie odkładam sobie już (prawie) na później tego czego nie lubię/nie chce mi się :)))
A jak już nadrobię zaległości, będę miała w ciągu dnia na prawdę dużo więcej czasu dla siebie, na ćwiczenia, na vitalię i wreszcie na moje książki ukochane :D Polecam Wam ten sposób gorąco jeśli macie problemy z niedoborem czasu w ciągu dnia ;)
A teraz pysie Wam gorące przesyłam i ściskam mocno, poodwiedzam Was troszkę i spać się wcześniej dziś muszę położyć, bo ostatnio po 5-6 godzin śpię... Niby nie tak mało, ale za mało jak dla mojego organizmu jak się ostatnio przekonuję ;)
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* No i pięknej Wiosny Wam życzę!!!!! :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
EDIT: Udało się!!!!!!!!! Pierwszy raz w życiu (dorosłym) widzę na wadze 5 z przodu!!!!!!!!!!!! :D xD Normalnie ryj mi się cieszy :D Kochane, to dzięki Wam to wszystko, gdyby nie Wy, to bym się pewnie poddała w połowie jak waga stanęła! Dziękuję Wam za wszystko!!! za całe wsparcie, za każdy komentarz, za to, że tu jesteście :)))) buziak ogromniasty za to dla Was :*
Dodaj komentarz
Cześć Promyczki moje gorące :)))
Wybaczcie mi proszę, że nie pisałam znów tyle czasu a dodatkowo nie odwiedzałam Was zbyt często, ale w związku z organizowaniem sobie czasu mam go coraz mniej xD Ale nie dlatego, że zaczęłam go sobie organizować, tylko obowiązków nagle przybyło, mam nadzieję, że to jednak chwilowe ;)
Pierwszy dzień wiosny za Nami, a jakoby jej wogóle nie było.. Pada, wieje, zimno i ponuro ;P Minie, tylko kiedy..?
No i zmieniłam taktykę - ćwiczenia mi się zaczęły nudzić w takiej formie, w jakiej były, dlatego od tygodnia chyba już robię sobie w domu codzienny aerobik :D To znaczy włączam muzyczkę i skaczę, marszuję, stepuję, tańczę, biegam i robię różne inne dziwne rzeczy, a to wszystko przez jakąś godzinkę, później ze 20 minut rozciągania i pod prysznic :D To daje dużo więcej powera i radości niż monotonne jeżdżenie na rowerku czy chodzenie na stepperze :D No i moje ciałko się przy tym nieźle natrzęsie więc zaczyna się wreszcie ujędrniać, co prawda powoli, ale skutecznie, to najważniejsze :D
Gumki w rowerze wymienione, więc czekam tylko na ładną pogodę i w drogę! Brakuje mi tego cholernie, żeby się wybrać na 2-godzinną przejażdżkę po świeżym powietrzu.. Rolki też kółeczka przełożone mają już i czekają na suche, bezwietrzne dni ;) A narazie mimo zimna i słoty staram się na coraz dłuższe spacery wychodzić, o ile mi na to czas pozwala ;)
Mam jeszcze chwilkę, to może uda mi się kilka z Waszych pamiętniczków odwiedzić, a do reszty zajrzę wieczorkiem :*
Buziaczki na piękny i udany dzionek Kochane! :*:*:*:*:*:*:*:*
Dodaj komentarz