Już listopad. Niestety miałam kłopoty rodzinne (mama w szpitalu) więc nie miałam czasu na zastanawianie się co jem i o jakiej porze, a niestety mam nawyk "zajadania" stresu. Na szczęście ta ciągła gonitwa nie pozwoliła na zasiedzenie się i kilogramów nie przybyło. Tak więc dzisiaj po ważeniu - 71,00kg :)
Mam nadzieje, że ta tendencja się utrzyma - tym bardziej, że zaczęłam już biegać z moim pieskiem, który ma wciąż niedosyt ruchu :) Trzymajcie kciuki za moje powodzenie, bo założyłam, że do świąt ubędzie mi ten kilogram i będę mogła zapisać zmianę na pasku historii wagi :)
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Ano wszystko w porządku :) Od dwóch dni ważę 71 kg ale na razie nie zmieniłam jeszcze danych na pasku, niech się ta waga na dobre u mnie utrzyma :)
O zmianach napiszę na bieżąco - pozdrawiam
Dodaj komentarz
w końcu panuję nad swoją wagą (i nie chodzi mi wcale o przyrząd do sprawdzania ciężaru ;) )
Powoli, aczkolwiek sukcesywnie, moje kilogramy lecą w dół. Nie chcę ukrywać, że bardzo mnie to cieszy - chociaż do celu jeszcze niezwykle daleko.
Pozdrawiam wszystkich "walczących" :)
Dodaj komentarz
I znowu zaczynam walkę z wagą a było już tak dobrze :(
Od wczoraj rozpoczęłam regularne treningi - marszobiegi z psem o imieniu "Kusy", który jest Golden retrieverem i ma 3 miesiące. Mam nadzieję, że pomoże mi w systematycznym treningu ponieważ potrzebuje (i On i ja) dużo ruchu :)
Trzymajcie kciuki! Pozdrawiam Wszystkich :*
Dodaj komentarz
walczę z kilogramami :)
Dzisiaj kolejny postęp - 0,5 kg w dół. Rano trening: 13` marszu, 54` truchtu, 13` marszu, co zaowocowało spaleniem 947 kcal :) Oczywiście dalej dieta i dużo wody do picia :)
Nie ukrywam, że cieszę się z efektów. Pozdrawiam wszystkich i życzę udanej niedzieli :)
Dodaj komentarz
No, w końcu coś drgnęło ;) Już myślałam, że to jakies czary, że mimo intensywnych starań waga zamiast spadać rośnie. Na szczęście działa :) Pomalutku, ale zawsze to coś :)
Jestem zadowolona :) Pozdrawiam :) :) :)
Dodaj komentarz
niestety niska (jak na mnie) waga to juz tylko wspomnienia. Dzisiaj znowu 40dag do góry. Wiem, że na początku tak właśnie jest ale jestem pewna, że za kilka dni ruszy w dół. No może pewna to za wiele powiedziane, powiedzmy, że mam nadzieję ;)
Dodaj komentarz
mimo tych wszystkich zmian odchudzanie szło baaaaardzo powoli. 2kg mniej - 1,5kg więcej i tak ciągle.
Zgodnie z zaleceniami instruktorki zaczęłam pić więcej wody - tak około 1l dziennie nie licząc kawy, herbaty i zupy.
Coś drgnęło - zwiększyła się objętość wody w organiźmie a zmniejszyła tłuszczu. I wtedy zaczęłam biegać!!!
A właściwie marszobiegać. Marsz przepleciony krótkimi odcinkami truchtu (6 - 9 minutowymi)
Dopiero wtedy efekty zaczęły byc widoczne gołym okiem, chociaż chudłam stopniowo, ale regularnie. Od 76kg, które wtedy miałam przez rok doszłam do 64kg (tyle ważyłam w lipcu tego roku)
cdn.... :)
miłego wieczoru :)
Dodaj komentarz
Widzę, że jesteście ciekawe tego co było przed..... Proszę bardzo, chętnie się podzielę swoimi przeżyciami. Przed 4 laty było tak: błędy żywieniowe, brak ruchu, ciągłe diety po których było jeszcze gorzej. W końcu z koleżanką zapisałysmy się do Klubu Kwadransowych Grubasów i dwa razy w tygodniu zaczęłysmy chodzić na ćwiczenia. Nie były one szczególnie wyczerpujące, ale wzmacniały mięśnie a przede wszystkim raz w tygodniu odbywało się ważenie :) To było bardzo motywujące. Oprócz samych ćwiczeń instruktorka podawała wiele przykładów naszych błędów w żywieniu no i wpajała nam zasady zdrowego odżywiania. Zaczęłam więc stosować te Jej porady w życiu. Odstawiłam słodycze (no nie całkiem, ale w znacznym stopniu), przestałam słodzić, przerzuciłam się na ciemne pieczywo, a przede wszystkim zmieniłam pory posiłków. Teraz jest tak:
7:15 śniadanie (solidne!)
10:40 II śniadanie (serek, musli, jogurt albo po prostu kanapka z wędliną)
15:00 obiad (zwykle jednodaniowy poza niedzielą, wtedy są dwa dania )
18:00 ostatni posiłek (skromny)
cdn.... :) pozdrawiam wszystkich :)
Dodaj komentarz
od dzisiaj znowu zaczynam zwracać większą uwagę na to co i ile jem. Od 6 lipca moja waga wzrosła o 5 kg. Tak dalej nie może być!
Dodaj komentarz