Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Kolejna zmiana opisu: Inni postrzegają mnie jako kobietę w zaawansowanej ciąży! :( Rok bez Vitalii "pozwolił" mi wrócić do mojej puszystości... CZAS TO ZMIENIĆ!!! ******************
Zmiana
opisu: zmieniło się tylko trochę, ale za to na lepsze- ciuchy noszę już w rozmiarze 48, a nawet z przewagą 46 :) ******************
Pomyśleć,
że kiedyś byłam chuuuuda jak patyk! Było, minęło. Teraz ciuszki kupuję w rozmiarze 50, jestem zbyt częstym gościem przychodni lekarskich- tu mnie strzyka, a tam rwie... Poza tym KOCHAM jeść, czytać i tańczyć. Mam bzika na punkcie wszystkiego co irlandzkie i szkockie. Lubię historię i różne rodzaje muzyki. Jestem instruktorem ZHP i mamą dwóch łobuzów.

mimlus

kobieta, 39 lat, Wrocław

170 cm, 102.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Odrobina asertywności sieje ferment

10 lutego 2010 , Komentarze (8)

Dziś zastosowałam "odrobinę asertywności" w pracy i narobiłam sobie nieco bigosu. Ale trudno, z gumy nie jestem, świat nie opiera się tylko na moich barkach i inni którzy biorą znacznie większe pieniądze ode mnie mogliby czasem kiwnąć palcem w bucie, a nie tylko robić wokól siebie szum!! Koniec i kropka. Ale ploty już poszły...
A ja zasmarkana, z popuchniętymi oczami i bolącą głową-jak mi nie przejdzie do jutrzejszego wieczoru (jutro mam wolne w pracy) - pierdyknę wszystko i pójdę na zwolnienie! Ot, co!!!

Dodaj komentarz

Mój prywatny balonik

3 lutego 2010 , Komentarze (2)

Moja doba powinna być jak balonik- z możliwością nadmuchania!
Ten pośpiech dnia codziennego mnie po prostu dobija. Niestety mam wrażenie, że dopiero od połowy marca życie mi nieco odpuści (oby, oby!), a na razie modlę się, żeby nic nowego się nie urodziło i żebym nareszcie mogła zamknąć pewne sprawy.
A w tedy z blogością coś tu skrobnę... :)


Dodaj komentarz

Wiecznie młodzi ;)

27 stycznia 2010 , Komentarze (3)

Czas biegnie nieubłaganie... Widać to po dzieciach, wpisach na Vitalii i ... wizytach u fryzjera.

Nie tak dawno zagościłam na fotelu fryzjerskim. Pani po obróbce wstępnej przeszła do działań właściwych, czyli cięcia i suszenia. I tu "zaskoczenie":
- Oooo, widzę tu już siwe włoski, niedługo trzeba będzie farbować...
- Naprawdę???!!! A ja cały czas myślałam, że to pozostałości po moich blond pasemkach!!!

Dodaj komentarz

Ilość pracy mnie przygniata!

7 grudnia 2009 , Komentarze (3)

Jestem zawalona robotą- tak w domu jak i w pracy :(

Dodaj komentarz

Jak powiedzieć, że Mikołaja nie ma????

25 listopada 2009 , Komentarze (4)

Mam wielki problem.
Mój młodszy syn, lat 9,5 (!) święcie wierzy jeszcze w Mikołaja! I Wróżkę Zębuszkę! I to tak serio na serio!!
A ja mam straszny zgryz, bo nie wiem co robić.
Wydawało mi się, miałam taką cichą nadzieję, że to jakoś tak samo mu przejdzie, bezboleśnie. Tak zazwyczaj wszyscy mają- dowiadują się stopniowo, nabierają podejrzeń. A nie tak prosto z mostu...

No i nie wiem co ja mam teraz zrobić!
Nie chciałabym, żeby uszczęśliwiony poleciał do szkoły, opowiedział co mu Mikołaj przyniósł, a tam jakiś bardzo "życzliwy" kolega (a ma jednego takiego przemądrzałka w klasie) go wyśmieje.
Ale z drugiej strony - powiedzieć mu prosto z mostu, tzn, że rodzice go tyle lat
o k ł a m y w a l i ?!
Coś tam ktoś gadał o jakimś zaufaniu?...

Zupełnie nie wiem jak to ubrać w słowa. Wierzcie mi, o wiele łatwiej jest mi z nim rozmawiać o seksie, niż przyznać się, że Mikołaja nie ma!!!!!

Dodaj komentarz

Takie tam sobie skrobanie.

21 listopada 2009 , Komentarze (10)

Jestem w pracy na dyżurze. Moja młodsza pociecha jest ze mną, bo zaraz ma zajęcia z ... fizyki. Młodszy bowiem już drugi rok chodzi na zajęcia Akademii Młodych Odkrywców i na zajęcia Uniwersytetu Dzieci. W ten sposób niemalże każdą sobotę mam zajętą ;)

Być może to wymówka, ale ja NAPRAWDĘ nie bardzo mam gdzie ćwiczyć w domu. Jak się posiada pokój węższy niż 2 metry, to raczej ciężko wymachwiać łapkami ;) Mogę ewentyalnie poprzesuwać ławę, fotel i stołki i trochę powygłupiać się w pokoju dziecięcia starszego, tyle tylko, że on jest w domu wtedy kiedy ja i najczęściej siedzi z książkami porozkładanymi we wszelkich możliwych miejscach. No chyba, że mu zacznę robić pobudki ok 5 rano :)

Dziś idę na imieniny do koleżanki. Ale zamierzam nieco się umiarkować:)

Jeszcze nie dojrzałam do "ścisłej" diety, ale już tu zaglądam i mam "zamiary", więc jakieś postępy są .

Poszperałam sobie w czwartek trochę w Vitalii i zauważyłam, że mnóstwo osób, z czasów kiedy ja byłam, już nie ma :(  Smutno...
Sama Vitalia też się bardzo zmieniła i jeszcze nie rozgryzłam jej do końca.

Cmokam, papatkam i pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Chyba lubię mieć pod górę.

19 listopada 2009 , Komentarze (9)

Od roku nie ćwiczę również w klubie fitnes. Brak kasy, czasu i podejrzewam, że to wieczorne wracanie po takich potach nie bylo bez znaczenia dla mojego ciągłego chorowania. Mimo, że się przebierałam, odczekałam zawsze trochę i starałam się nie oddychać ustami.

Ponieważ mam koleżankę wuefistkę, po kursach fitnes, która w szkole mego dziecka prowadzi taki nieformalny aerobik dla kilku nauczycielek, ćwiczę z nimi raz w tygodniu. Wiem, że to za mało. Tym bardziej, że często coś mi wypada... Ale boję się, że ma aktywność fizyczna znowu skończy się ciągłymi zwolnieniami :(

A swoją drogą czemu ja ciągle zaczynam odchudzać się głęboką zimą, zamiast latem kiedy jest łatwiej ? Aaaaaa, zapomniałam- ja lubię mieć pod górę !

Dodaj komentarz

AKT II

18 listopada 2009 , Komentarze (3)

Nie było mnie tu rok. Kawał czasu...
Do powrotu skłania mnie to, że ostatnio, po raz drugi w niedługim czasie, ustąpiono mi miejsca w tramwaju jako... kobiecie w ciąży! I to chyba w zaawansowanej ciąży, skoro widać przez zimową kurtkę!!!
Oczywiście to ściema (wiem to od dwóch dni na 100 % ), ale historia zatoczyła koło i po raz drugi startuję z tego samego miejsca- WAŻĘ 102 kg ! Czyli DOKŁADNIE tyle samo, gdy rozpoczynałam swoją karierę na Vitalii...
Ciekawe jak mi pójdzie tym razem
Muszę zrobić trochę porządków na swoim koncie, poczytać o nowych możliwościach vitalijkowych i -najważniejsze- poodwiedzać znajomych :)

Dodaj komentarz

Gdzie ma odporność?????????????????????????????

13 grudnia 2008 , Komentarze (11)

W teorii angina minęła. Wory też nieco. Ale moje gardło chyba nie jest w porządku do końca. Mam wrażenie, że przyczyną jest wieczny katar- widmo. Niewiadomego pochodzenia. Męczący! Wstrętny!! Czepił się jak rzep psiego ogona!!!
Od poniedziałku zaczynam serię leków uodparniających- tylko czy to coś da???
Mam"niezły" humorek.
Jestem w pracy.
Z młodszym dzieckiem- musiałam go zabrać.
Obok siedzi szefowa.
Jadę prosto po pracy z wywalonym jęzorem na spotkanie klasowe.
Za Wrocław.
Muszę umyć głowę.
A w domu nienapalone.

Taaaa... życie jest ciężkie...

  :-)

Dodaj komentarz

Wielkie wory

26 listopada 2008 , Komentarze (4)

Złapałam anginę- mam obolałe gardło, fontannę z nosa i wielkie wory...pod oczami, od zamartwiania się  skąd tu znowu wziać kasę na aptekę??!! Oświadczam, że moją aptekę na pewno utzymuję ja. No i ewentualnie jeszcze kilku innych klientów.
Kaktusy w gardle jakoś chowają kolce przed jedzeniem i wpierniczam, tak jak wpierniczałam- buuuu. Tylko gadać nie mogę.
Idę płukać gardziołko.

Dodaj komentarz