a dokładniej rzecz biorąc szorując co się da. A wszystkiemu winna szklanka. Nie chciała się najpierw umyć - mam nisko kran a potem zmieścić na suszarce do naczyń (taka wysoka szklanka do drinków).
Wkurzyłam się! Przy czym 1/3 na szklankę, 1/3 na siebie, bo wiedziałam, że to skutek PMS, 1/3 na faceta, który się nabijał że się nakręcam.
Tym sposobem spędziłam 2 godziny i 15 minut na szorowaniu mieszkanka. Sprzątanie to dla mnie najlepszy sposób na wnerw! Mało, że sprzątając, szorując do połysku. Mieszkam na Woli, w mieszkanku, które ma z 5 lat i kafelki i podłoga tyleż. Zawsze znajdzie się coś do szorowania a najlepszym sposobem na podłogę byłaby jej wymiana, do czego powoli dojrzewam. Podsumowując - zrobiłam porządek w szufladach, szafkach, wyszorowałam suszarkę, kuchenkę, zlew, kafelki w kuchni, wannę, łazienkę, podłogę w całym mieszkanku, starłam kurze. Tylko nie udało mi się zapastować podłogi, bo narzeczony wrócił z pastą pól godziny po tym jak skończyłam ledwo zipiąc.
Czarujące Walentynki, nieprawdaż ?!
A im dalej tym gorzej. do luftu ;/
