Nigdy wczesniej nie mialam w domu wagi. Ponoc to bardziej mobilizuje wiec zobaczymy. Poki co stoi sobie w jednym miejscu i co chwile na nia wskakuje, ale mam zamioar wybrac jeden dzien w tygodniu na wazenie.
Niepokoi mnie tylko to ze w róznych miejscach w domu wskazuje inna wage, czy tez tak macie??
Nareszcie lekko w dół. Jak na caly miesiac dietowania i pilnowania sie to wcale zadowolona nie jestem. Ale mysle ze miedzy ostatnio zapisana 109 kg a dzisiejszym pomiarem jeszcze troche mi na plus wskoczylo.
Tak, tak to prawda. Chwila ta nedeszła i wcale nie udało mi sie schudna c na ta okazje. Myslalam ze beda mega nerwy i waga poleci prawie sama, ale nic z tych rzeczy hehe. Nie poddaje sie jednak i dalej walcze.
Troche mnie tu nie bylo, ale zerkałam w wasze pamietniczki i kibicuje Wam caly czas.
Pozdrawia wszystkich goraco
Kiepsko to malo powiedziane.
Nic mi nie idzie. Jakies 2 tygodnie sie pilnowalam, jadlam dietetycznie, nawet troche biegalam, a potwem znowu tydzien obzarstwa. Lody, lody i jeszcze raz lody, moglabym je jesc w kolko. Non stop.
Jestem beznadziejna i zla na siebie jak cholera!!! Juz chyba zawsze bede takim wielkim napompowanym balonem1!!!! AAAA, szkoda gadac.
Od dzis znowu sie pilnuje, sama nie wiem na jak dlugo. Moze kiedys w koncu sie uda
Nie wiem ktory to juz raz zaczynam, ale musze sie wziasc za siebie. Tak naprawde to ja nigdy jeszcze ni9e skonczylam, tylko na chwile sobie odpuszczalam, bo byly imprezy, komunie, urodziny. Teraz przede mna tylko wesela wiec trzeba sie w jakas kreacje zmiescic.
Od dzis zero podjadania, slodyczy i niedozwolonych produktow!!!!
Najgorzej z cwiczeniami, sama nie wiem jak i do czego sie zmusic. Makabra.
Dobrej nocki
Mało pisze, ale zagladam.
Mam imprezowy maj, urodziny, komunie, i znowu urodziny i ciagle cos. I jak tu sie odchudzac?